Gintaras Lučinskas Zbrodnie nazistowskie w rwgionie Dzukia w czerwcu 1941 roku Straty i ofiary wśród litewskiej ludności cywilnej były wynikiem działań wojennych Niemiec i ZSRR na terytorium Litwy. Litwa jako państwo nie brała udziału w tej wojnie, gdyż w przeddzień konfliktu, w 1940 roku, została okupowana i anektowana przez ZSRR. Mieszkańcy Litwy ginęli w zbrojnej konfrontacji dwóch walczących ze sobą imperialistycznych państw i ich armii, stając się niewinnymi ofiarami agresji nazistowskich Niemiec na Związek Radziecki. Litwa, granicząca z Rzeszą Niemiecką, stała się areną działań wojennych od pierwszych chwil agresji niemieckiej rankiem 22 czerwca 1941 roku. Na terytorium Litwy wkroczyła ogromna armia niemiecka: cała Grupa Armii „Północ” oraz część Grupy Armii „Środek” – łącznie ponad 40 dywizji, około 700 000 żołnierzy. Wkraczające wojska niemieckie napotkały bardzo słaby opór Armii Czerwonej. Intensywniejsze walki toczyły się pod Olitą, Kielmami, Rosieniami, Ejragołą, w okolicach Kowna i w innych miejscach. W wyniku działań wojennych najbardziej ucierpiały powiaty olicki, rosieński i tauroski. Po wkroczeniu wojsk niemieckich na Litwę, w odezwie naczelnego dowódcy armii niemieckiej do Litwinów ogłoszono wprowadzenie władzy wojskowej. W odezwie żołnierze niemieccy zostali przedstawieni jako „przyjaciele i wybawcy z jarzma bolszewickiego”, niosący wolność i przywracający „ludzkie warunki życia”. Jednakże surowo zażądano oddania broni oraz informowania o ukrywających się radzieckich oficerach, żołnierzach i bolszewickich komisarzach. Grożono rozstrzelaniem osobom, które będą ukrywać radzieckich żołnierzy, broń, amunicję i inne mienie Armii Czerwonej oraz ZSRR lub je przywłaszczą, a także tym, którzy stawią opór lub będą próbowali skontaktować się z wrogiem. Mimo to Niemcy w niektórych miejscach zachowywali się nie jak oczekiwani „wyzwoliciele”, lecz jak okrutni i brutalni okupanci; w ciągu niespełna tygodnia działań wojennych dopuścili się wobec niewinnej ludności cywilnej brutalnych masowych aktów przemocy. Okupując Litwę, Niemcy traktowali ją jako integralną część terytorium ZSRR, dlatego mimo przyjaznych deklaracji politycznych, postępowali tak, jak na terytorium wroga. Wszelkie wrogie działania cywilów przeciwko armii, jej przedstawicielom i personelowi pomocniczemu miały być karane najsurowszymi środkami na miejscu, włącznie z likwidacją napastnika. W miejscowościach, w których armia została podstępnie zaatakowana, a okoliczności nie pozwalały na szybkie ustalenie konkretnych sprawców, dowódca batalionu lub wyższy oficer miał prawo do natychmiastowego zastosowania zbiorowych środków przymusu. Znanych jest kilka akcji kar zbiorowych przeprowadzonych przez niemieckich okupantów na Litwie. 23 czerwca Niemcy spalili wieś Ablinga (pow. kretyngański), mordując 42 mieszkańców tej miejscowości oraz sąsiedniej wsi Žvaginiai. Do masakry doszło także we wsi Švendūna (pow. rosieński), gdzie 23 czerwca rozstrzelano 11 mężczyzn, a wieś spalono. Autorowi wiadomo, że na Dzukii masowe egzekucje przeprowadzono w powiatach sejneńskim (wieś Werstomin w gminie Łoździeje oraz wieś Kirciliškė w gminie Świętojeziory) i olickim (wieś Padusys w gminie Simno oraz wieś Cigoniškiai w gminie Mirosław), a także w samej Olicie. Wspomniane mordy na ludności cywilnej były represyjnymi akcjami „odwetowymi” (zemstą) przeprowadzonymi przez struktury wojskowe niemieckiego okupanta, sprowokowanymi przez ataki czerwonoarmistów lub aktywistów radzieckich na żołnierzy niemieckich. Ataki te były organizowane z zasadzek, w niejasnych okolicznościach. W literaturze i źródłach archiwalnych można znaleźć dane wskazujące, że w innych miejscowościach masakry ludności zostały sprowokowane faktem, iż niektórzy uzbrojeni powstańcy zostali uznani przez Niemców za uzbrojonych wrogów. Niemcy nie mścili się za straty poniesione bezpośrednio na polu bitwy. Na szczęście w krótkim okresie działań wojennych na Litwie niemieckich akcji odwetowych nie było wiele; miały one charakter incydentalny lub lokalny. Zbrodnie popełnione przez wycofującą się Armię Czerwoną i radzieckie struktury represyjne były liczniejsze i bardziej bolesne (zamęczenie 76 więźniów politycznych w Rainiai niedaleko Telsz, rozstrzelanie około 400 osób więzionych w obozie pracy w Pravieniškės, zamordowanie w Poniewieżu 19 robotników cukrowni, 3 lekarzy chirurgów i pielęgniarki, mordy w Pożajściu koło Kowna, w miejscowościach Pojedupie (Powiat Rakiski), Jeziorosy i innych); przyćmiły one analogiczne działania niemieckich okupantów, co miało ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju wydarzeń politycznych. Mordy we wsiach Seimeniškiai, Verstaminai (Werstomin) Kirciliškė 23 czerwca 1941 roku we wsi Verstaminai (gmina Łoździeje, powiat sejneński) wycofujący się żołnierz Armii Czerwonej strzelił do maszerujących Niemców, zabijając jednego z nich. Niemcy, których we wsi było wówczas wielu, nie podjęli próby odnalezienia sprawcy, lecz zebrali 13 mężczyzn ze wsi Verstaminai, odprowadzili ich do wsi Seimeniškiai i tam rozstrzelali. W wyniku ślepego okrucieństwa Niemców zginęło kolejnych 15 osób, które rozstrzelano we wsi Verstaminai. Według innej wersji – nad jeziorem Dubloja żołnierz Armii Czerwonej ostrzelał z karabinu maszynowego jadący niemiecki samochód, zabijając oficera. Stasys Asevičius wspomina natomiast, że 22 czerwca około godziny 15:00 jeden z żołnierzy rozbitego radzieckiego 188. pułku zaczął strzelać z pola żyta we wsi Verstaminai do maszerującej kolumny niemieckiej. Zginął oficer, podoficer oraz kierowca samochodu, który ich przewoził. Hitlerowcy wpadli w wściekłość i strzelali do wszystkich, których schwytali na polach. W ten sposób rozstrzelano 36 cywilnych Litwinów – mężczyzn ze wsi Verstaminai i Komisaruvka; tymczasem wspomniany Rosjanin odczołgał się w dół zbocza i zniknął w łanach żyta. Jeszcze pierwszego dnia wojny grupka mężczyzn zebrana przy szkole w Verstaminai spaliła komunistyczne plakaty i portrety, a aktywniejsi z nich zaczęli zbierać porzuconą przez czerwonoarmistów broń, aby bronić się na wypadek, gdyby uciekający radzieccy funkcjonariusze dopuścili się przemocy. Z tego powodu po wojnie władza radziecka całkowicie pomijała milczeniem ten akt ludobójstwa dokonany przez nazistów. Szczególnie brutalnie zniszczona została wieś Kirciliškė w gminie Świętojeziory, w powiecie sejneńskim. Na początku wojny armia niemiecka atakowała bardzo szybko, przez co na tyłach jednostek frontowych pozostawało wielu rozproszonych żołnierzy radzieckich. Te pojedyncze osoby lub rozbite grupy czerwonoarmistów były wyłapywane i likwidowane przez niemieckie jednostki bezpieczeństwa zaplecza (GFP – Tajna Policja Polowa). Jeden z takich oddziałów w dniach 24–25 czerwca prowadził obławę w okolicach miejscowości Świętojeziory. Żołnierze niemieccy, zbliżając się do wsi Kirciliškė, zauważyli gromadzących się przy zagrodach mężczyzn, rzekomo uzbrojonych. Niemcy zaczęli podpalać gospodarstwa i strzelać do podejrzanych osób znalezionych w domach. Po wejściu do domu rolnika Vaitiekusa Gylisa, żołnierze zastali tam jego trzech synów oraz dwóch sąsiadów i wszystkich natychmiast rozstrzelali. Z 13 zagród w tej wsi nie spłonęły tylko dwie. W płonących zabudowaniach zginęli także ciężko ranni mieszkańcy tych gospodarstw. Mordy we wsiach Padusys i Cigoniškiai 23 czerwca 1941 roku we wsi Padusys (gmina Simno) w stodole Juozasa Tumasonisa przed niebezpieczeństwami wojny ukrywało się około 20 osób. Przez okno żołnierze niemieccy wrzucili granat. Kule nie przebiły glinianych ścian, lecz podpaliły słomiany dach. Dwaj żołnierze niemieccy, którzy weszli do środka, strzelali do wszystkich po kolei; tylko nielicznym udało się uciec. Zginęło 9 osób, ranni zostali Juozas Damulevičius, Aleksandras Dudzinskas (zmarł od ran 30 czerwca 1942 r.), Vytautas Dudzinskas oraz Julija Jodaugienė. Niemcy mścili się, ponieważ Rosjanie przy jeziorze (nad jeziorem Duś) zastrzelili niemieckiego żołnierza. 23 czerwca 1941 roku we wsi Cigoniškiai (gmina Mirosław, powiat olicki), w pobliżu zagrody Mikalauskasów, żołnierze Armii Czerwonej ostrzelali z karabinu maszynowego żołnierzy niemieckich. Zginął oficer. Niemcy otoczyli wieś i pociskami zapalającymi zaczęli ostrzeliwać domy. Zamordowano 7-osobową rodzinę Mikalauskasów (dwóch córek nie było w domu w dniu tragedii), spłonęło 30 budynków. Mordy w Olicie Wojna niemiecko-radziecka rozpoczęła się wczesnym rankiem 22 czerwca 1941 roku. Olita była silnie bombardowana, ponieważ stacjonowało tu wiele czołgów radzieckiej 5. Dywizji Pancernej z 3. Korpusu Zmechanizowanego oraz znajdowało się lotnisko. 23 czerwca 1941 roku przez radiofonię kowieńską pełnomocnik LAF (Litewski Front Aktywistów) Leonas Prapuolenis odczytał deklarację przywrócenia państwowości litewskiej i ogłosił skład powołanego rządu. Tymczasowy Rząd Republiki Litewskiej wydał rozkaz, aby wszyscy byli urzędnicy wolnej Litwy wrócili na swoje miejsca i zaczęli pełnić dawne obowiązki. W tych posterunkach policji, do których dawni funkcjonariusze jeszcze nie wrócili, pracę nad organizacją policji mieli podjąć szaulisi (strzelcy), partyzanci oraz świadomi, aktywni lokalni patrioci litewscy. Tego samego dnia, 23 czerwca, z inicjatywy nauczyciela gimnazjum w Olicie Mykolasa Babiliausa, zwołano zebranie miejscowych Litwinów, na którym należało wybrać Komitet dla zachowania porządku publicznego. Komitet Litewski mianował tymczasowo pełniącym obowiązki starosty powiatowego kpt. Stepasa Maliauskasa, a tymczasowym komendantem miasta Olita – kpt. Domininkasa Jėčysa. W pierwszych dniach wojny w Olicie sformowały się trzy oddziały strzelców partyzantów: oddział kpt. D. Jėčysa operował na prawym brzegu Niemna, oddział por. rez. V. Šimoliūnasa – przy drodze do Kowna, a oddział por. rez. B. Meškelisa – w rejonie koszar artyleryjskich. Mimo że strzelcy partyzanci nosili na rękawach białe opaski wskazane przez podziemie, a strażnicy tymczasowej policji posiadali zaświadczenia w języku niemieckim, i tak doszło do wielkiej tragedii – 23 czerwca Niemcy rozbroili i rozstrzelali 42-osobowy oddział strzelców partyzantów dowodzony przez por. rez. B. Meškelisa, a w nocy z 24 na 25 czerwca rozstrzelali 8 strażników tymczasowego posterunku policji w Olicie i 2 partyzantów pomagających policjantom; zamordowano także wielu cywilnych mieszkańców miasta. Z rąk niemieckich okupantów zginęli strażnicy tymczasowej policji: Jonas Andruškevičius, Rapolas Česynas, Petras Jodauga, Stasys Linkevičius, Antanas Matusevičius, Stasys Mugenis, Juozas Ramanauskas, Juozas Tumasonis; powstańcy partyzanci: Vytautas Buinickas, Algirdas Ražaitis i inni. W poniedziałek, 23 czerwca rano, radzieccy wojskowi zaczęli masowo uciekać z miasta ulicą Ulonų w stronę mostu w Koniuchach. Po drugiej stronie mostu powitali ich armatami przeciwpancernymi Niemcy, którzy nadciągnęli już od strony Grodna, Rosjanom nie udało się przebić przez most. Powstańcy zrozumieli – jeśli nie przeszkodzą radzieckim oddziałom w powrocie do miasta, zaczną się grabieże, wróg umocni się tutaj i wda w walki uliczne z oddziałami frontowymi nadciągającymi od strony Simna. Ucierpi miasto, zginie wielu pozostałych tu jeszcze mieszkańców Olity. Niemcy mogą użyć artylerii, wybuchnie jeszcze więcej pożarów. Po podjęciu decyzji o niedopuszczeniu Rosjan do miasta, aby nie dopuścić do walk ulicznych, na obrzeżach Olity zajął pozycje i zamaskował się oddział strzelców partyzantów, sformowany i dowodzony przez B. Meškelisa. Powstańcy powitali oddział radziecki silnym ogniem. W trakcie walki walczących otoczyli Niemcy. Rosjanie rzucali broń i poddawali się, kilku dowódców i politruków zastrzeliło się, a powstańcy cieszyli się, że wytrwali i nie pozwolili bolszewikom przeniknąć do miasta. Choć strzelcy partyzanci mieli na rękawach białe opaski, Niemcy potraktowali ich jak wrogów, wszystkich rozbroili i odprowadzili do opustoszałych koszar przy ulicy Ulonų, pozostawiając ich pod strażą. Dowódca oddziału B. Meškelis, znający język niemiecki, próbował jeszcze wyjaśniać sytuację żołnierzom niemieckim, lecz ci nie chcieli podejmować żadnych rozmów. 23 czerwca uzbrojeni Niemcy poprowadzili 42 aresztowanych mężczyzn ulicą Pulko przez most im. A. Juozapavičiusa i na brzegu Niemna wszystkich rozstrzelali. Ocalał tylko jeden człowiek – Antanas Merkelis, który był dobrym pływakiem. Pchnął on na bok najbliższego konwojenta, nagle wskoczył do Niemna, zanurkował i jakoś przedostał się na drugi brzeg rzeki. Ponieważ panował już zmrok, Niemcy poświecili latarkami, oddali kilka strzałów i odeszli. Nazwiska niektórych poległych są znane: dowódca oddziału por. rez. Benjaminas Meškelis, st. sierż. rez. Pranas Valiulis, strzelcy Juozas Andriuškevičius, Juozas Laukaitis, Andrius Tamulevičius, Leonas Miglinas, Juozas Pakrosnis… Lista nie jest pełna, tak jak nie ma końca historia naszej ojczyzny. Ciała rozstrzelanych Niemcy pozostawili na miejscu. Po uzyskaniu pozwolenia, rodziny zebrały zwłoki bliskich i pochowały je na cmentarzach w Olicie oraz Rumbonys (gmina Olita). Dowódcę oddziału B. Meškelisa bliscy pochowali na cmentarzu we wsi Ūdrija (Udria, gmina Olita). Nie wolno było publicznie mówić, że powstańcy zginęli z ręki Niemców. Co prawda, później generał armii niemieckiej von Bock, za pośrednictwem komendanta miasta Olity Kurtasa Krečmerisa, przeprosił, a dowódca żandarmerii w Wilnie, były mieszkaniec Kłajpedy, Kanapė, przyznał, że powstańcy z Olity zostali rozstrzelani przez pomyłkę, gdyż doszło do nieporozumienia. Wyjaśniał on, że armia niemiecka atakująca miasto nie miała łączności z powstańcami i nie zrozumiała ich działań. Dowódcy, którzy wydali rozkaz aresztowania powstańców, pomaszerowali naprzód, nie dbając o to, by rozkaz został zmieniony. Litwinów rozstrzelali żołnierze GFP (Tajnej Policji Polowej). Wiadomo, że strzelcy partyzanci ucierpieli także w innych miejscowościach zarówno od radzieckich struktur, jak i od Niemców, gdy przednie oddziały niemieckie rozstrzeliwały schwytane z bronią osoby cywilne, nie zważając na dowody, że walczyły one przeciwko komunistom. Zdarzały się przypadki, gdy pojedynczy litewscy żołnierze, wycofujący się przed czerwonymi z poligonu w Oranach, przebrani w cywilne ubrania, byli chwytani w drodze do domu i rozstrzeliwani z jednego powodu – krótko ostrzyżonych włosów! Rozstrzeliwano także krótko ostrzyżonych uczniów, podejrzewając ich o bycie przebranymi czerwonoarmistami. Choć w rozkazie wydanym dywizjom Wehrmachtu stacjonującym w Prusach Wschodnich przed rozpoczęciem wojny wskazano, że na Litwie przewiduje się antybolszewicką działalność lokalnych partyzantów (niem. Tätigkeit), w związku z czym uzbrojeni cywile z białymi opaskami na rękawach i literami TDA, jeśli udowodnią swoje antyradzieckie działania, mają być uznawani za pomocników (niem. Helfer), to z jakiegoś powodu rozkazu tego nie przestrzegano. Dlatego na Litwie mówiono, że Niemcy są okrutni i zabijają nawet tych, którzy im pomagają. [fn: G. Lučinskas, „1941 m. birželio sukilimo dalyvio S. Mugenio tragiška lemtis”, Voruta, 2000 10 14, nr 37–38, s. 5; tenże, „Birželio 23-iosios sukilėliai Alytuje sušaudyti… per klaidą”, Alytaus naujienos, 2001 06 23, nr 122, s. 9; tenże, „B. Meškelis – šaulys, karininkas, mokytojas”, Trimitas, 2001, nr 9, s. 36–37.] Istnieje wiele ważnych, nieujawnionych i niewyjaśnionych historycznych wydarzeń z początku wojny niemiecko-radzieckiej w Olicie. Należałoby zbadać, kto (powstańcy, radzieccy aktywiści, komsomolcy, Żydzi), celowo czy niechcący, bądź prowokując, strzelał do niemieckich żołnierzy. W różnych źródłach liczba ofiar waha się od 42 do 1 000, różnią się także inne fakty i okoliczności. [fn: G. Lučinskas, 1941 m. birželio įvykiai Alytaus apskrityje. Istoriniai kraštotyriniai tyrimai (rękopis), 1998–2010.] W Litewskim Centralnym Archiwum Państwowym, w aktach zbiorów starosty powiatu olickiego z 1941 roku, znajduje się kilka dokumentów, w których odnotowano okoliczności śmierci strażników tymczasowej policji miasta Olity. W raporcie zastępcy komendanta tymczasowej policji miasta Olity P. Zenkevičiusa z 25 czerwca 1941 roku skierowanym do starosty powiatu olickiego czytamy: 24 czerwca br. na rozkaz dowódcy żandarmerii polowej Komendy Generalnej N Korpusu armii niemieckiej, tymczasowa policja miasta Olity miała objąć ochronę dziewięciu posterunków przy różnych magazynach mienia. Na mocy tego samego rozkazu warty miały strzec powierzonych im posterunków w dzień i w nocy. Wszyscy strażnicy zostali wyposażeni w zaświadczenia wydane przez Komitet m. Olity w języku niemieckim. W nocy z 24 na 25 doszło do wymiany ognia patroli niemieckich z miejscowymi komunistami. W jej wyniku przez pomyłkę zginęło niżej wymienionych pięciu strażników tymczasowej policji m. Olity: 1. Jodauga Petras – z posterunku przy magazynie manufaktury Vojentorgasa na rogu ulic Kauno i Nemuno. 2. Ražaitis Algirdas – udawał się na posterunek przy ulicy Merkinės do magazynu mąki (dawniej Samunickisa). 3. Linkevičius Stasys – udawał się na ten sam posterunek razem z Ražaitisem. 4. Tumasonis Juozas – również udawał się na ten sam posterunek razem z Ražaitisem i Linkevičiusem. 5. Matusevičius Antanas – udawał się około godziny 2:00 w nocy na posterunek przy dawnej piekarni Tamosynasa na drugą zmianę. Zwłoki wszystkich, z wyjątkiem Matusevičiusa, znaleziono na ulicy Lelijų. Wydaje się, że zostali zatrzymani, odprowadzeni na ulicę Lelijų i rozstrzelani. Zwłoki Matusevičiusa znaleziono na ulicy Pulko. [fn: LCVA, f. R-1436, ap. 1, b. 27, k. 58–58v.] Starszy policjant posterunku policji w Olicie P. Paulauskas w protokole zeznań z 5 lipca 1941 roku odnotował, że w czerwcu 1941 roku policjant tymczasowego posterunku w Olicie Česynas Rapolas został wyznaczony na strażnika przy magazynie zboża w młynie Maršakasa w Olicie przy ulicy Nemuno i tego samego dnia około godziny 20:30 został zmieniony przez innego strażnika; wracając ze służby, podczas wymiany ognia, która wybuchła między żołnierzami niemieckimi a komunistami, zginął na skrzyżowaniu ulic Kauno i Nemuno […] [fn: Tamże, k. 59–59v.] W rozkazach starosty powiatu olickiego – z 4 lipca 1941 r. nr 3 [fn: Tamże, b. 5, k. 3v.–4.], z 5 lipca 1941 r. nr 4 [fn: Tamże, k. 5–5v.], z 25 października 1941 r. nr 15 [fn: Tamże, k. 21.] – napisano, że siedmiu policjantów posterunku policji w Olicie zginęło podczas pełnienia obowiązków służbowych, gdy w nocy z 24 na 25 czerwca w mieście Olita oddziały armii Trzeciej Rzeszy wdały się w wymianę ognia z komunistami. W dochodzeniu przeprowadzonym w sierpniu–październiku 1941 roku przez komendanta posterunku policji w Olicie J. Vasiliauskasa w sprawie ustalenia okoliczności śmierci strażnika tymczasowej policji Jonasa Andriuškevičiusa i uznania, że zginął on na służbie, wskazano między innymi, że wymiana ognia między Niemcami a bolszewikami rozpoczęła się 24 czerwca około godziny 20:00 w rejonie ulic Nemuno i Kauno. [fn: Tamże, b. 27, k. 418–424v.] W raporcie komendanta posterunku policji w Olicie (APNVR) z 17 lipca 1941 roku przedstawionym komendantowi policji powiatowej wymieniono (bez wyjaśniania, kto zastrzelił i dlaczego zginęli) 146 osób poległych w mieście Olita i 10 osób w gminie Olita. [fn: 1941 m. birželio sukilimas: dokumentų rinkinys, oprac. V. Brandišauskas, Vilnius, 2000, s. 203–205 (oryginał raportu znajduje się w LCVA, f. R-1436, ap. 1, b. 29, k. 71–72).] Jeden ze świadków mordów, Jonas Borevičius (ur. 1914), porucznik rezerwy Armii Litewskiej, dowódca oddziału kompanii TDA w Olicie w 1941 roku, w swoich zeznaniach spisanych w czasie wojny twierdził, że Niemcy rozstrzelali około 150 mieszkańców Olity; oświadczył, że sam widział zwłoki 19 osób: W nocy z 22 na 23 czerwca przy młynie Maršakasa zabito dwóch niemieckich patrolowych. Sprawców nie wykryto. Za zabicie tych dwóch niemieckich patrolowych rozstrzelano około 150 mieszkańców miasta Olita. Rozstrzeliwaniem ludności cywilnej kierował sztabsfeldfebel GFP. Grupa Niemców pod dowództwem wspomnianego sztabsfeldfebla przeprowadzała rewizje w rejonie ulic Kauno i Seirijų, aresztując wszystkich znalezionych w domach mężczyzn w wieku od 15 do 50 lat i w nocy z 23 na 24 czerwca ich rozstrzeliwała. Rozstrzeliwano grupami po 20–25 osób. Egzekucje odbywały się na zboczach przy ulicy Kauno, przy ulicy Vilniaus oraz za mostem po stronie wileńskiej. Niemcy nie zwracali uwagi na narodowość. Rozstrzeliwali obywateli różnych narodowości. Tej nocy, kiedy zastrzelono niemieckich patrolowych, Niemcy zabili kilku policjantów pełniących dyżur na ulicach i nieposiadających niemieckich dokumentów. Ich nazwiska: 1. Valiulis, pracownik smetonowskiej komendantury, mieszkaniec Olity, 2. Česynas Rapolas, pochodzący z powiatu olickiego, uczeń gimnazjum, były policjant, 3. Linkevičius, były policjant samorządu miasta Olita i jeszcze trzech, których nazwisk nie zna. Potem zastrzelony został także nauczyciel wychowania fizycznego w gimnazjum Meškelis. […] Podczas bombardowania miasta Olita zginęło około 200 cywilnych mieszkańców. Miasto zostało zniszczone z powietrza. Mosty nie zostały zniszczone. [fn: LYA, f. 1, ap. 1, b. 99, k. 3–4; tamże, b. 98, k. 28–32.] Świadek A. Vilimas w zeznaniach spisanych 15 stycznia 1949 roku wspomina o 170 osobach rozstrzelanych w Olicie: Już pierwszego dnia, gdy tylko wojska niemieckie wkroczyły do Olity (22 czerwca), po wileńskiej stronie miasta Olity rozstrzelany został proboszcz parafii katolickiej ksiądz Paulavičius, jego wikariusz, zakrystianin i zdaje się organista za to, że rzekomo ukrywali w kościele żołnierzy Armii Czerwonej. Tego samego dnia w Olicie, po stronie suwalskiej, ktoś zastrzelił kilku Niemców na ulicy Kauno z młyna Maršakasa. W odwecie Niemcy natychmiast przeszukiwali mieszkania przy ulicy Kauno i aresztowali wszystkich znalezionych mężczyzn; Żydów, Litwinów i Polaków. Zebrali ich około 170 osób i rozstrzelali, aby zastraszyć mieszkańców miasta Olita. [fn: LYA, f. 3377, ap. 3377, b. 1237, k. 55–55v.; R. Zizas, „Tarptautinės istorinio teisingumo komisijos tyrimai”, Lietuvos aidas, 2002 07 05, nr 154, s. 7.] W literaturze propagandowej i prasie z czasów radzieckich liczba ofiar wśród mieszkańców Olity jest podawana w różny sposób, a informacje o mordach są sprzeczne. Od 26 stycznia do 2 lutego 1946 roku w Rydze Trybunał Wojenny Nadbałtyckiego Okręgu Wojskowego sądził siedmiu nazistowskich zbrodniarzy wojennych, byłych generałów Armii Niemieckiej operujących na Litwie, Łotwie i w Estonii. W akcie oskarżenia stwierdzono, że masowej eksterminacji ludności w pierwszych tygodniach wojny w Olicie i jej okolicach dokonały oddziały podległe generałowi porucznikowi Armii Niemieckiej Wolfgangowi von Ditfurthowi (ur. 1879, dowódca 403. Dywizji Ochronnej, powieszony w 1946 r. w Rydze – G. L.). Tylko 23 lipca [powinno być czerwca – G. L.] na ulicy Kauno Niemcy aresztowali ponad 200 mężczyzn, wśród których było 2 księży (jeden z nich o nazwisku Paulavičius), wyprowadzili ich na wschodni brzeg Niemna i niedaleko kościoła publicznie rozstrzelali. 25 lipca [powinno być czerwca – G. L.] 1941 roku ponownie aresztowano 200 obywateli radzieckich i wszyscy zostali rozstrzelani w lesie. W Olicie podległa Ditfurthowi komendantura i oddziały ochronne wprowadziły taki „porządek”, że za każdego Niemca zabitego na ulicach miasta rozstrzeliwano 100 zakładników spośród miejscowych obywateli (tom 14, k. 152, 153, 154; tom 15, k. 33, 87, 94). W lipcu [powinno być czerwcu – G. L.] 1941 roku oprawcy z oddziału ochronnego 403. dywizji, rzekomo szukając ukrywających się komunistów, wtargnęli do kościoła w Olicie podczas nabożeństwa i aresztując czterech Litwinów, w tym dwóch księży, publicznie przy kościele ich rozstrzelali (tom 15, k. 94, 95). [fn: Hitlerininkų piktadarybės Pabaltijyje (1946 m. Rygos Karinio tribunolo teismo proceso kronika), Vilnius, 1957, s. 33–34.] W publikacji „Hitlerinė okupacija Lietuvoje” wydanej w 1961 roku podano te same dane z kroniki procesu Trybunału Wojennego w Rydze z 1946 roku. [fn: Hitlerinė okupacija Lietuvoje, praca zbiorowa, Vilnius, 1961, s. 53–54, 63.] W 1947 roku w gazecie „Tarybinė Dzūkija” napisano: już pierwszego dnia swojego panowania w Olicie niemieccy kaci rozstrzelali około 1000 mężczyzn z miasta Olita [fn: „Alytaus apskrityje”, Tarybinė Dzūkija, Alytus, 1947 02 09, nr 8, s. 3.], natomiast w 1948 roku w tej samej gazecie podano już mniejszą liczbę: w samej tylko Olicie pierwszego dnia okupacji Niemcy zamordowali ponad 800 osób. [fn: A. Akiraitis, „Laimėjome fronte, laimėsime i darbe”, Tarybinė Dzūkija, Alytus, 1948 06 26, nr 72, s. 3.] W wydanej w 1960 roku książce „Kraują sugėrė Dzūkijos smėlis” ocalały z mordów Jokūbas Voščikas w swoich wspomnieniach twierdził, że w nocy 23 czerwca Niemcy niedaleko fabryki terpentyny i kalafonii, przy drodze do tartaku, rozstrzelali 300 mężczyzn, a inny ocalały uczestnik wydarzeń przy ulicy Lelijų, Česlovas Bardzilauskas, opowiedział o nich szerzej: 23 czerwca Niemcy ciągnęli ulicą Kauno. Z potoku pędzących samochodów odłączył się jeden czołg i zatrzymał się przy chodniku. Wyskoczył z niego oficer. Rozprostowując zdrętwiałe nogi, zaczął przechadzać się po chodniku. Wkrótce z czołgu wyszedł drugi Niemiec. Nagle z młyna Maršakasa padły dwa strzały. Obaj Niemcy padli. Oddział żołnierzy rzucił się do młyna, jednak sprawców nie znaleźli. Kilka czołgów podjechało nieco dalej, lufy ich dział zaczęły powoli obracać się w stronę młyna. Przez około dziesięć minut pociski armatnie kruszyły mury młyna, aż zrównały go z ziemią. Niezwłocznie grupy uzbrojonych żołnierzy rozeszły się po mieście. Faszyści chodzili od domu do domu, wyprowadzając wszystkich mężczyzn. Tak był wykonywany pierwszy rozkaz nowej władzy: „Za zamordowanego niemieckiego oficera – dwustu miejscowych mieszkańców, za szeregowca – stu”. Do późnej nocy słychać było strzały katów. Ponad trzystu mężczyzn nie wróciło już do swoich rodzin. Wielu straciło ojców, braci, dzieci […] Trzeci ocalały świadek – Jonas Bendoraitis – wskazał, że również w nocy z 24 na 25 czerwca rozstrzeliwano mieszkańców Olity. [fn: A. Vabalas, Kraują sugėrė Dzūkijos smėlis, Vilnius, 1960, s. 3–7.] W innej książce wydanej w tym samym 1960 roku V. Milaševičius pisał: Poranek 22 czerwca 1941 roku przyniósł Olicie brunatną śmierć. Jeszcze dymiły gruzy zbombardowanego miasta, gdy zaczęła lać się krew. Pierwszymi ofiarami byli mieszkańcy ulicy Lelijų. Niemieccy najeźdźcy ustawili w półkolu trzy karabiny maszynowe i przed nimi uszeregowali 43 mężczyzn. Ogień ziejących ołowiem karabinów maszynowych skosił życie 42 niczemu niewinnych mężczyzn. Tylko Č. Bardzilauskas uniknął śmierci. Ciężko ranny, wpadł pod zwłoki i pozostał niezauważony. Przy majaczącym w oddali kościele faszyści również przelali krew 150 bezbronnych mężczyzn. Już 24 czerwca 1941 roku hitlerowscy kaci rozstrzelali 350 mieszkańców miasta Olita […] [fn: V. Stanionis, V. Milaševičius, Alytus, Alytus, 1960, s. 7.] W 1961 roku Anzelmas Matutis w szkicu literackim opisuje rozstrzelanie 42 mężczyzn na ulicy Lelijų oraz wspomina, że następnego dnia po drugiej stronie Niemna Niemcy rozstrzelali kolejne 350 osób. [fn: A. Matutis, Mirties piūtis; Čia užaugau, praca zbiorowa, Vilnius, 1961, s. 154–157.] Jednak w wydanej w 1966 roku „Mažoji lietuviškoji tarybinė enciklopedija” (MLTE) na temat mordów w Olicie podano tylko taki fakt: w pierwszych dniach wojny wojska niemieckie zburzyły centrum miasta i zniszczyły około 60% miejskich domów, rozstrzelały około 70 osób. [fn: Mažoji lietuviškoji tarybinė enciklopedija, t. 1 (A–J), Vilnius, 1966, s. 46.] W 1973 roku S. Pleskus również podaje znacznie zmniejszoną liczbę ofiar – wskazuje jedynie na fakt o 43 zamordowanych: Już w pierwszych godzinach wojny z faszystowskimi Niemcami w Olicie wybuchały bomby zrzucone przez wroga. W gruzy obróciły się całe ulice. Hitlerowskie sępy zniszczyły około 60 procent budynków miasta. 23 czerwca rozstrzelano 43 mieszkańców ulicy Lelijų […] [fn: S. Pleskus, Alytus, Vilnius, 1973, s. 16.] W opublikowanym w 1973 roku wykazie miejsc masowych mordów na Litwie (LMŽVS) w Olicie odnotowano tylko jedno miejsce egzekucji – róg ulic Lelijų i Vilniaus, przy ścianie magazynu, gdzie 23 czerwca 1941 roku zamordowano 42 mężczyzn. [fn: Masinės žudynės Lietuvoje 1941–1944. Dokumentų rinkinys, cz. 2, red. B. Barauskas, E. Razauskas, Vilnius, 1973. (Masinių žudynių vietų sąrašas).] Wspomnienia niektórych osób – świadków tych wydarzeń – były publikowane także w prasie radzieckiej. Č. Bardzilauskas, jedyny ocalały z grupy 43 mężczyzn rozstrzelanych na ulicy Lelijų, pisał w 1957 roku, że na pytanie zadane niemieckiemu oficerowi, za co będą rozstrzelani, padła odpowiedź, iż po bombardowaniu w mieście zostali tylko komuniści, Rosjanie i inni wrogowie wielkich Niemiec, dlatego należy wszystkich rozstrzelać. [fn: Č. Bardzilauskas, „Atsitikimas Lelijų gatvėje…”, Komunistinis rytojus, Alytus, 1957 06 15, nr 48, s. 3.] J. Dzienajevičius w 1958 roku pisał o mordach: Gdy w pierwszych dniach wojny przez jakiegoś mściciela ludowego został zastrzelony niemiecki żołnierz, swoje prawdziwe oblicze obnażyli sami hitlerowcy. W mieście Olita, na ulicy Jezno, w nocy zebrali 400 mężczyzn, począwszy od 16 roku życia, i rozstrzelali nad wykopanym przez nich samych rowem. [fn: J. Dzienajevičius, „To negalima užmiršti”, Tarybinis balsas, Varėna, 1958 06 21, nr 49, s. 3–4.] J. Stepankevičius w 1975 roku pisał, że w noc świętojańską w Olicie Niemcy rozstrzelali 400 mężczyzn: Pozostali oni leżąc w upalnym słońcu i w strugach deszczu. Dopiero później pozwolono zabrać zwłoki. Rozpoznawano ich po ubraniach. My swojego ojca nie znaleźliśmy. Mówi się, że podczas strzelania kilku uciekało w stronę Niemna. Potwierdzają to znalezione niedaleko rzeki czapki uciekających. [fn: J. Stepankevičius, „Mes grįšime…”, Komunistinis rytojus, Alytus, 1975 05 09, nr 55, s. 4.] Autorzy litewskiej emigracji, opisując represje stosowane przez okupanta nazistowskiego wobec mieszkańców Olity, również podają rozbieżne dane dotyczące liczby ofiar. W encyklopedii Broniusa Kviklysa „Mūsų Lietuva” (ML) wskazano 200 zamordowanych: w nocy z 23 na 24 czerwca w zachodniej części miasta Olita ktoś ostrzelał przejeżdżający samochód niemiecki i ranił niemieckiego porucznika. Dowódca stacjonującego wówczas w Olicie oddziału niemieckiego natychmiast wydał rozkaz podjęcia akcji odwetowej: Niemcy zaczęli chodzić po domach, zabierać niewinnych mężczyzn, podejrzewając ich o sprzyjanie komunistom. […] Łącznie rozstrzelano około 200 osób. [fn: Mūsų Lietuva, paruošė B. Kviklys, t. 3, Boston, 1966, s. 536–537.] W wydawanej w Bostonie „Lietuvių enciklopedija” (BLE) mowa jest o 100 zabitych: w Olicie mordu dokonano z pobudek odwetowych w nocy 24 czerwca 1941 roku, gdy w zachodniej części miasta w niewyjaśnionych okolicznościach został ranny w głowę przejeżdżający niemiecki porucznik. Dowódca stacjonującego wówczas w Olicie oddziału niemieckiego natychmiast nakazał przeprowadzenie akcji odwetowej. Żołnierze niemieccy chodzili po domach, zabierali mężczyzn i rozstrzeliwali ich. Kobiet i dzieci nie tykano. Ogółem rozstrzelano około 100 osób, w tym kilku członków ochrony miasta. [fn: Lietuvių enciklopedija, t. 36 (papildymai), Boston, 1969, s. 24.] Tadas Navickas, pisząc o pierwszych dniach wojny w Olicie, przytacza nawet kilka faktów dotyczących mordów: Już rankiem tego samego 22 czerwca na terenie Dzukii mężczyźni chwycili za broń przeciwko sowieckim okupantom. Dowódcami powstania w Olicie byli kapitan D. Jėčys oraz młodszy porucznik Jonas Borevičius. W nocy z 23 na 24 czerwca w Olicie II ktoś ostrzelał przejeżdżający samochód niemiecki i ranił niemieckiego porucznika. Niemcy natychmiast podjęli odwet. Zaczęli wyciągać z domów niewinnych mężczyzn i rozstrzeliwać ich bez żadnej litości. Łącznie rozstrzelano około 100 mężczyzn, wśród których było kilku członków ochrony miasta. Również tej samej nocy kilku olickich strzelców, którzy działali przeciwko sowietom, zostało zatrzymanych przez Niemców pod zarzutem strzelania do nich, ponieważ mieli przy sobie broń. 24 czerwca na starym mieście w Olicie II, przy ulicy Kauno, agenci sowieccy sprowokowali mord na niewinnych ludziach, gdy z młyna Maršakasa zastrzelili jednego niemieckiego oficera. Niemcy w ramach odwetu zebrali z ulicy Kauno oraz ulica Lelijų około 40 mężczyzn i wszystkich rozstrzelali przy magazynie zbożowym Beiralasa. Gdy oddziały niemieckie maszerowały przez most miejski, ktoś miał do nich oddać strzał z wieży dzwonnicy. Rozwścieczeni Niemcy otoczyli kościół. Znaleźli w nim proboszcza ks. Konstantiną Paulavičiusa, wikariusza ks. Vincasa Mazurkevičiusa, organistę Taujanskasa, Perminasa, Navickasa oraz jeszcze kilku innych mężczyzn i wszystkich rozstrzelali. Nie pomogły żadne prośby. [fn: T. Navickas, Alytus ir jo apylinkės, Lietuvių istorijos draugija, Chicago, 1988, s. 132–133.] Autor emigracyjny Albinas Gražiūnas mówi o 300 ofiarach: We wtorek 24 czerwca Niemcy w Olicie ponownie użyli przemocy. Kiedy wszystko zaczęło już powoli cichnąć, mieszkańcy miasta, którzy ukryli się przed działaniami wojennymi, zaczęli wracać do domów. Wtedy doszło do nowego incydentu, który pochłonął wiele ofiar. Około południa z wywłaszczonego od żyda Beiralasa młyna, który stał niedaleko synagogi, ktoś oddał kilka strzałów do przejeżdżającego samochodu wojskowego. Według Niemców osobą strzelającą był żyd. Nikt nie został ani zabity, ani ranny, jednak Niemcy okrutnie się zemścili. Podpalali domy oraz zaczęli wyłapywać i rozstrzeliwać mężczyzn spośród mieszkańców miasta. W ten sposób rozstrzelano około 300 spokojnych mieszkańców Olity. Rozstrzeliwano nie ludzi o coś podejrzanych czy oskarżonych, lecz wszystkich, którzy wpadli w ręce morderców. [fn: A. Gražiūnas, Lietuva dviejų okupacijų replėse 1940–1944, Vilnius, 1996, s. 93.] Dziennikarz A. Gražiūnas wspomina o jeszcze jednym przypadku: z terenu przykościelnego Olity I padły strzały. Padło dwóch Niemców. Otoczywszy teren, Niemcy znaleźli tam ukrywających się trzech czerwonoarmistów. Rozstrzelali nie tylko czerwonoarmistów, ale także proboszcza tej parafii ks. V. Paulavičiusa oraz wikariusza ks. Mazurkevičiusa, którzy mieli rzekomo pozwolić czerwonoarmistom ukrywać się na terenie przykościelnym. [fn: tamże, s. 93.] W literaturze autorów z niepodległej Litwy temat nazistowskich represji i mordów był poruszany rzadko, ponieważ uwaga historyków skupiała się bardziej na represjach stalinowskiego reżimu, masowych wywózkach itp. W wydanej w 1999 roku książce A. Miškinisa „Užnemunės miestai ir miesteliai”, w informacji o Olicie wskazano: 22.06.1941 po zajęciu zachodniej części miasta, Niemcy 23–24.06 rozstrzelali około 100, a we wschodniej – około 40 osób. [fn: A. Miškinis, Užnemunės miestai ir miesteliai, Lietuvos urbanistikos paveldas ir jo vertybės, t. 1, Vilnius, 1999, s. 335.] W „Visuotinė lietuvių enciklopedija” (VLE) wspomniano: 23–24.06.1941 z rozkazu niemieckich oficerów rozstrzelano około 140 mieszkańców Olity. [fn: Visuotinė lietuvių enciklopedija, t. 1, Vilnius, 2001, s. 352.] Według danych zebranych przez historyka dr. S. Jegelevičiusa, 23 czerwca w Olicie, w młynie Maršakasa, zebrała się grupka uzbrojonych komunistów i komsomolców, którzy nie zdążyli się wycofać. Ktoś z wieżyczki tego młyna ostrzelał maszerujących w pobliżu Niemców, być może kogoś raniąc lub zabijając. Niemieckie czołgi zniszczyły młyn. Następnie Niemcy z najbliższych kwartałów zebrali 42 mężczyzn i niedaleko miejsca incydentu, na rogu ulic Lelijų i Bloznelio, w ogrodzie Višinskienė przy betonowej ścianie magazynu, rozstrzelali ich jako zakładników w odwecie za wspomniany ostrzał. [fn: S. Jegelevičius, „Alytus pirmosiomis Vokietijos ir Sovietų Sąjungos karo dienomis”, Alytaus miesto istorijos fragmentai, sud. A. Jakunskienė, Alytus, 2001, s. 142.] S. Jegelevičius pisze, że istniały również inne wersje: 24 czerwca przy ulicy Lelijų rozstrzelano jeszcze około 40 osób. Tego samego dnia w mieście miały rzekomo odbyć się nowe łapanki. Złapano ponad 200 mężczyzn. Zostali oni pognani do Olity I i przy kościele św. Ludwika publicznie rozstrzelani (w tej grupie miało być także 2 księży). [fn: tamże, s. 142–143.] Jednak co do tych ostatnich twierdzeń sam S. Jegelevičius ma silne wątpliwości. Dane podawane przez autorów różnych wspomnień i świadków również nie są zgodne. J. Buzas pisał w 1992 roku: 24 czerwca Niemcy, mszcząc się za dwóch faszystów zastrzelonych z młyna Maršakasa, rozstrzelali około 300 mężczyzn z Olity. [fn: J. Buzas, „Jų kraują sugėrė Alytaus žemė”, Alytaus naujienos, 08.12.1992, nr 202, s. 3.] Antanas Rinkevičius w publikacji historycznej o Olicie z 1994 roku pisał: 23 czerwca hitlerowcy aresztowali 43 mężczyzn, zaprowadzili ich na ulicę Lelijų i ogłosili, że zostaną rozstrzelani, ponieważ po bombardowaniu w mieście rzekomo zostali tylko rosyjscy komuniści i inni wrogowie wielkich Niemiec. Przyjechała ciężarówka żołnierzy i rozstrzelano zatrzymanych. Z 43 skazanych ocalał jedynie Č. Bardzilauskas. W mieście wywieszono wydrukowane wielkimi literami ogłoszenia: „Kto będzie grabił, zostanie rozstrzelany”. Inne, jeszcze groźniejsze: „100 Litwinów za jednego Niemca. Za każdego zabitego żołnierza armii niemieckiej zostanie natychmiast rozstrzelanych nie mniej niż stu miejscowych mieszkańców Litwinów”. 24 czerwca kilku pozostałych w mieście uzbrojonych komunistów i komsomolców zebrało się przy ulicy Kauno w piwnicy młyna Maršakasa. Zostali oni zauważeni przez Niemców, którzy skierowali się w stronę młyna. Wartownik strzegący zebranych zastrzelił dwóch Niemców. Mężczyźni próbowali uciec, jednak będący w pobliżu żołnierze niemieccy otworzyli ogień z czołgów w stronę młyna, otoczyli kwartał i ich schwytali. Razem z nimi zatrzymano przypadkowe osoby z ulicy. Pognano wszystkich zatrzymanych – około 40 osób – niedaleko młyna na podwórze Tumosynasa i rozstrzelano. […] W mieście zaczęło się wyłapywanie ludzi. Hitlerowcy aresztowali ponad 200 mężczyzn (w tym dwóch księży), zaprowadzili ich na wschodni brzeg Niemna i niedaleko kościoła św. Ludwika publicznie rozstrzelali. Ten rozkaz i masowe mordy na mieszkańcach w pierwszych dniach wojny w Olicie i jej okolicach wykonały oddziały wojskowe podległe generałowi porucznikowi Wolfgangowi von Ditfurthowi oraz podległa mu komendantura w Olicie. [fn: A. Rinkevičius, „Pirmosios karo dienos”, Alytaus naujienos, 04.02.1994, nr 23, s. 3.] Zofija Janulynienė (ur. 1912), której losy zostały boleśnie dotknięte ówczesnymi wydarzeniami, w 1997 roku opowiedziała: Nasza rodzina mieszkała po drugiej stronie Niemna, przy ulicy Panemuninkėlių pod numerem 4. Ojciec Jaroslavas Taujanskas był organistą w kościele św. Ludwika w Olicie I. 22 czerwca po wybuchu wojny uciekliśmy do kolonii, zatrzymaliśmy się u gospodarzy Bazevičiusów. Gdy wybuchy ustały, 24 czerwca wróciliśmy do domu. W nocy słyszeliśmy w mieście straszny hałas, myśleliśmy, że Rosjanie wrócili. 25 czerwca wyjaśniło się, że Niemcy w nocy rozstrzelali mężczyzn, bo ktoś na ulicy Nemuno zastrzelił niemieckiego motocyklistę. Mężczyzn z Olity I rozstrzeliwali na łące obok kościoła, były tam doły wybite przez granaty. Później inni opowiadali, że Niemcy, wszedłszy do kościoła, znaleźli księży i kilka pobożnych kobiet. Pytali, czy są tu sami. Ci potwierdzili, a potem Niemcy znaleźli w konfesjonale ukrytego mężczyznę. I jego, i księży rozstrzelali razem ze wszystkimi. Dowiedziawszy się o śmierci ojca, pobiegłyśmy z siostrą na tę łąkę. Leżały stosy trupów, rzucone nawet jeden na drugi. Przysypane odrobiną ziemi i wapnem. Wbity był pal, tablica, na jednej napisano: „50 komunistów”, na drugiej: „47 komunistów”. Kobiety, które rozpoznały swoich, wyciągały zwłoki i zabierały. Lato 1941 roku było bardzo upalne, nie pozwolili zabrać więcej mężczyzn. Dopiero w październiku, kiedy się ochłodziło. Poszłam do szpitala, dr Kudirka dał mi długie czarne rękawice, razem z braćmi zaczęliśmy szukać ojca. Kazali postawić trumny obok dołu i po znalezieniu bliskiego od razu kłaść do trumny, bo zwłoki zaczęły już gnić. Kopali, wyciągali, kopali, wyciągali, a naszego ojca wciąż nie było. Znaleźliśmy go na samym dnie dołu. Zawieźliśmy na cmentarz i pochowaliśmy. [fn: Z. Janulynienė, „Teko plauti kruvinus pinigus”, Ramovė, Alytus, 20.06.1997, nr 49, s. 1.] Z. Janulynienė nie miała innych informacji o rozstrzelanych w drugiej Olicie, za Niemnem. Świadek Juozas Valiūnas (ur. 1905) wspomina, jak z rozkazu niemieckiego komendanta w trzecim dniu wojny – w Narodzenie św. Jana Chrzciciela – poszli pochować rozstrzelanych ludzi: Jeden stos 24 zwłok był przy ulicy Jiezno, cudem ocalał tylko jeden Jokūbas Voščikas. Drugi stos – przy kościele w Olicie I, około 40–50 zwłok, i trzeci – 40 rozstrzelanych ludzi przy kościele w Olicie II (obecnie jest tam ulica Alyvų). Z tych ostatnich ocalał tylko niejaki Bendoraitis. Ponad stu zupełnie niewinnych mężczyzn zginęło z winy jakiegoś szaleńca, który w biały dzień zastrzelił Niemca, kierującego ruchem. W pogrzebie uczestniczył ksiądz oraz lekarz Kylis. [fn: J. Valiūnas, „Kruvinos Joninės”, Alytaus naujienos, 26.06.1998, nr 122, s. 9.] Według tego twierdzenia zamordowano tylko ponad 100 osób. Romualdas Launikonis w cyklu publikacji o charakterze beletrystycznym „Kančių kryžkelėje”, drukowanym w „Alytaus naujienos” wiosną 1999 roku, pisał: 22.06.1941 samoloty rozrzuciły ulotki, na których po litewsku i polsku napisano: „wszyscy cywilni mieszkańcy muszą opuścić miasto i udać się na pola. W mieście zostają tylko komuniści. Komendant miasta Olity Kurtas Krečmeris”. 23 czerwca grupa komsomolców na wzgórzu Beiralasa powitała czołgi jadące w stronę ulicy Kauno. Strzelali z karabinów i rewolwerów w pancerze czołgów, aby nie przepuścić ich przez most Juozapavičiusa. O takim oporze czołgiści powiadomili drogą radiową inne swoje oddziały, dlatego Niemcy szybko aresztowali wielu powstańców i wieczorem rozstrzelali ich na brzegu Niemna. 23 czerwca po południu w olickich koloniach (na polach) rosyjscy żołnierze zastrzelili Niemca, dlatego zaczęto rozstrzeliwać osoby cywilne według formuły: za 1 Niemca – 100 Litwinów. 24 czerwca z młyna Maršakasa (obok synagogi) strzelono do jadącego motocyklem niemieckiego lekarza wojskowego i raniono go. Opancerzone tankietki otoczyły młyn i ostrzeliwały go, aż zburzyły. Wieczorem na ulicy Kauno Niemcy znów zaczęli łapać i rozstrzeliwać ludzi. W kościele w Olicie I niemieccy żołnierze znaleźli dwóch mężczyzn, jeden ukrył się za organami, drugi – w konfesjonale. Za to rozstrzelali dwóch księży i grupę mężczyzn na terenie przykościelnym. [fn: R. Launikonis, „Kančių kryžkelėje”, Alytaus naujienos, 23.03.1999, nr 53, s. 8; 17.04.1999, nr 72, s. 7; 20.04.1999, nr 73, s. 7; 21.04.1999, nr 74, s. 4; 04.05.1999, nr 83, s. 7; 12.05.1999, nr 89, s. 4; 02.07.1999, nr 126, s. 4; 15.07.1999, nr 134, s. 7.] Ten sam autor o krwawych wydarzeniach czerwca 1941 roku w Olicie pisał w innej publikacji w 2001 roku: jakiś zarażony sowieckim fanatyzmem komsomolec, siedząc w młynie Ošorėsa Maršakasa, postanowił zatrzymać wojnę i uratować Rosję, oddając strzały do przejeżdżających motocyklem Niemców. Posuwający się za frontem gestapowcy zaczęli w mieście egzekucje odwetowe. Rozstrzelali niewinnych mężczyzn na ulicy Kauno, niedaleko terenu przykościelnego, strzelali na ulicach, na polach. Swoją wściekłość przenieśli do Olity I. Tutaj, na samym terenie przykościelnym, rozstrzelali obu księży kościoła św. Ludwika, wielką grupę mężczyzn wysłali na tamten świat w pobliżu, strzelali na podwórzu tartaku. Do nocy świętojańskiej życie za wojnę oddało już 296 mieszkańców Olity, a gestapowcy z chat wyganiali mężczyzn na plac przy szpitalu (obecny teren Kolegium w Olicie). Tutaj, oświetlonych reflektorami, stało około stu mężczyzn. Przybyły na motocyklu niemiecki oficer ogłosił, że wymagana liczba zakładników za zabitych Niemców została już rozstrzelana. Egzekucja się zakończyła. [fn: R. Launikonis, „Apie Emilijaną Cimermaną, prieš 60 metų išgelbėjusį trylika alytiškių”, Alytaus naujienos, 26.06.2001, nr 123, s. 5.] Wileński historyk dr Rimantas Zizas twierdzi, że 23 czerwca grupka czerwonoarmistów ukrytych w młynie Maršakasa przy ulicy Kauno zastrzeliła 2 niemieckich patrolujących, dlatego w odwecie Niemcy łapali mężczyzn i rozstrzeliwali ich w kilku miejscach miasta. [fn: R. Zizas, „Tarptautinės istorinio teisingumo komisijos tyrimai”, Lietuvos aidas, 05.07.2002, nr 154, s. 7.] Z kolei historyk Henrikas Rimkus przedstawił inną wersję: inni powstańcy, strzelający do sowieckich żołnierzy z młyna Maršakasa za synagogą, niechcący postrzelili dwóch niemieckich motocyklistów. Wściekli koledzy tamtych ogniem z czołgu roznieśli młyn, trójkę schwytanych strzelców pobili, rozstrzelali przy szpitalu i zakopali, a potem urządzili rzeź spokojnych mieszkańców Olity według zasady: stu Litwinów za jednego żołnierza Rzeszy. Tego dnia Olita straciła ponad 300 osób, z czego około jedną szóstą stanowili powstańcy. Wiele zwłok wrzucono do dołu przy kościele św. Ludwika. [fn: H. Rimkus, „Dzūkijos patriotai”, Alytaus naujienos, 10.07.2004, nr 130, s. 9.] Świadek Albinas Žeimys wspomina: Rankiem 22 czerwca niespodziewanie na niebie pojawiły się samoloty i na samo centrum miasta posypały się bomby. Centrum miasta w ciągu pół godziny zamieniło się w stertę gruzów. Gdy do zniszczonego, opustoszałego miasta wkroczyły wojska Wehrmachtu, z jednego budynku – młyna Maršakasa – rozległy się strzały. Zabity został jeden lub kilku wojskowych jadących samochodem. Naziści ustalili, że za zastrzelonego niemieckiego żołnierza ma zostać rozstrzelana określona liczba ludzi. Po mieście rozeszli się oprawcy. Szukano mężczyzn i prowadzono ich w jedno miejsce – osoby przeznaczone do rozstrzelania trzeba było policzyć. Później w kościele wywieszono listy poległych ludzi, za których proszono o modlitwę. Do zakopywania zabitych nałapano mężczyzn z okolicy. Aby nie trzeba było nosić zwłok, grzebiącym rozdano specjalne haki. Zwłoki można było ciągnąć po ziemi, zaczepiwszy hakiem za ubranie. [fn: A. Žeimys, „Alytaus tragedija”, Lietuvos aidas, 08.06.2004, nr 131, s. 14.] Świadek Antanas Aleksiūnas (ur. 1919) pisze (29.09.1999): Pierwszego dnia wojny podczas bombardowań większość ludzi z Olity I wraz z rodzinami ukrywała się w wielkim bagnie (rowie). Następnego dnia wzywano byłych policjantów i strzelców do walki z komunistami i utrzymania porządku w mieście, ponieważ było wiele pożarów. Jednak Niemcy rozstrzelali wszystkich: i tych, którzy byli z karabinami, i jeszcze wielu ludzi zgarniętych z ulic i domów. Rozstrzelali ich na ulicy Lelijų za kilku zastrzelonych Niemców. Władza pozwoliła na ekshumację i ponowny pochówek ciał dopiero jesienią. Świadek Elena Beniukevičienė (ur. 1922) pisze (07.10.1999): 23 czerwca byłych policjantów i innych litewskich funkcjonariuszy wezwano do walki z komunistami, wydano im broń. Ktoś (mówiono, że strzelali komuniści) z młyna Maršakasa zastrzelił dwóch Niemców. Wtedy Niemcy aresztowali wielu ludzi i pełniących wartę policjantów; nie wyjaśniali, kto strzelał, lecz wszystkich rozstrzelali rankiem 24 czerwca. Świadek Birutė Stanaitienė (ur. 1922) pisze (2003): W pierwszych dniach wojny doszło do tragicznego wydarzenia, gdy oddziały wojsk niemieckich rozstrzelały wielu ludzi: powstańców i innych obywateli. Z młyna Beiralasa umocnieni oliccy powstańcy strzelali do grabiących czerwonoarmistów, którzy podczas odwrotu byli bardzo niebezpieczni. Przez nieostrożność nasi powstańcy zastrzelili dwóch żołnierzy niemieckich, którzy ścigali uciekających Rosjan. Wtedy niemieccy wojskowi ogłosili, że za jednego zabitego Niemca musi zostać rozstrzelanych 100 ludzi. Dlatego zamierzali rozstrzelać 200 mężczyzn. Natychmiast zaczęło się wyłapywanie mężczyzn na ulicach, wyganiano ich nawet z mieszkań lub podobnych pomieszczeń. Wszystkich napotkanych pędzono na rozstrzelanie. Większość mężczyzn stanowili powstańcy, którzy strzegli miasta przed grabieżami. Ci, którzy strzelali z młyna, nie zostali wydani i pozostali nieznani. […] Dla wszystkich rozstrzelanych niedaleko kościoła wykopano wspólny rów. Ciała posypano wapnem chlorowanym oraz ziemią. Po pewnym czasie, na prośbę ludzi, pozwolono na odkopanie rowu i po rozpoznaniu swoich – na ponowny pochówek. Jednak zwłoki były już w znacznym stopniu rozłożone, trudne do rozpoznania. […] O rozstrzelaniu niewinnych ludzi w Olicie i jej okolicach, o niemieckiej zemście za dwóch Niemców zastrzelonych z młyna Beiralasa, wiedziała większość mieszkańców Olity. Świadek Stefanija Šivokienė (ur. 1921) pisze (14.05.2004): Po wybuchu wojny byli strzelcy wstąpili w szeregi powstańców. Od dowódców powstania otrzymali broń, a na ramieniu mieli zawiązane białe opaski. Patrolowali ulice Olity, pilnowali porządku, aby nie dochodziło do grabieży, gdyż było wiele pożarów. 24 czerwca na ulicy Kauno, przy młynie Maršakasa, ktoś (ludzie mówili, że strzelał żyd) zastrzelił niemieckiego żołnierza. Wtedy Niemcy zaczęli strzelać do uzbrojonych powstańców strażników tam, gdzie patrolowali. Niemcy przez całą noc rozstrzeliwali także innych mieszkańców miasta jako zakładników za zabitego Niemca. Świadek Viktoras Biekša (ur. 1933) wie od swojego ojca, strzelca Anuprasa Biekšy (ur. 1911) i opowiedział (01.03.2006): 23 czerwca z drugiego piętra młyna Maršakasa do maszerujących ulicą Kauno Niemców z karabinu maszynowego zaczęli strzelać dwaj synowie Maršakasa i zastrzelili dwóch niemieckich żołnierzy. Wtedy Niemcy z armaty rozbili młyn, a owi żydzi zginęli w środku. Świadek Bronius Čepulis (ur. 1928) opowiedział (01.03.2006): Przy młynie Maršakasa żydzi zastrzelili 2 niemieckich żołnierzy, którzy przechodzili obok, za co Niemcy rozstrzeliwali litewskich zakładników. Natomiast w Olicie I przed Niemcami uciekał człowiek. Ukrył się w kościele za ołtarzem, jednak tam go znaleźli. Za to Niemcy rozstrzelali 2 księży. Świadek Dionizas Gudebskas (ur. 1933) twierdzi, że w młynie Maršakasa został zastrzelony (przez powstańców lub sowieckich aktywistów) Niemiec, mechanik. Dowiedziawszy się o tym, żołnierze niemieccy na ulicy Lelijų rozstrzelali 42 litewskich zakładników. Świadek Onutė Jankauskienė-Dusevičiūtė (ur. 1940) we wspomnieniach o wojnie pisze: Wyniszczoną przez wojnę oraz spaloną Olitę pamiętam z dzieciństwa, a ten horror, który musieli przeżyć dawni mieszkańcy miasta, chcę opowiedzieć według wielokrotnych relacji rodziców. Rodzice około 1938 roku zamieszkali w domu Maršakasów przy ulicy Nemuno pod numerem 3. Do Maršakasów należał także dom przy ulicy Nemuno pod numerem 1 (zburzony w drugiej połowie 2004 roku jako awaryjny). Przy tym domu znajdowała się wówczas lodownia, przed domem drewutnia i urządzenia sanitarne. Naprzeciwko domu przy ulicy Nemuno 3 – obora do trzymania zwierząt. Ważne jest to, że przy domu Maršakasów przy ulicy Nemuno 1, od strony ulicy Kauno, wybudowany był młyn. Od 1940 roku tata pracował w koszarach przy ulicy Ulonų przy różnych pracach. Ze względu na pilne roboty musiał pracować także 21 czerwca (sobota). Ponieważ praca się przedłużyła do późna, postanowiono rozładować przybyłe samochody w niedzielę rano, gdyż umówili się na pracę także w niedzielę – 22 czerwca. Przed pożegnaniem oficer poprosił robotników o rozładowanie samochodu, nie zostawiając prac na niedzielę, powiedział: „Może trzeba będzie w nocy wieźć pociski”. Jednak obecnym tam wtedy nie przyszło do głowy, że może zacząć się wojna. Dopiero później te słowa rosyjskiego oficera nabrały sensu. W niedzielę 22 czerwca rano nad Olitą zaczęły huczeć silniki samolotów. Ludzie wstawali z łóżek i wychodzili na ulicę zobaczyć, co się stało. Rozpoznawszy niemieckie znaki na samolotach, poczuli niepokój. Czyżby wojna? Tata próbował iść do centrum miasta. Po przejściu niewielkiego odcinka, pierwsza bomba została zrzucona przy komisariacie wojskowym na ulicy Vilniaus. Jednak niczego ani nie zburzyła, ani nikogo nie zabiła, jedynie na długo na chodniku pozostał wyrwany dół. Po tym sygnale mieszkańcy Olity zaczęli wycofywać się z miasta. Przez most do Olity I do dalekich krewnych udała się także nasza rodzina. Most minowali rosyjscy żołnierze, jednak nie zdążyli, ponieważ Niemcy zaczęli bombardować drewniane koszary znajdujące się w Olicie I. Po południu jakby wszystko ucichło. Większość mieszkańców Olity wróciła do domów. Tej nocy tata wyszedł z Olity do wsi Bagušiškiai do brata. Szedł z przygodami, ponieważ niedaleko Olity wszędzie było już wojsko niemieckie. Jego opuszczenie Olity uratowało mu życie. Następnego ranka ulicą Kauno od strony miejscowości Ūdrija przybyła kolumna Niemców. Podjechawszy pod dom Maršakasów, przy młynie, na skrzyżowaniu zatrzymali się. Widocznie nie wiedzieli, dokąd dalej jechać – czy skręcać pod górę, tj. w ulicę Vilniaus, czy prosto w ulicę Lelijų, czy w stronę Niemna. Wysiadł oficer i szeregowiec, rozłożyli mapę i zaczęli ją analizować. W tym czasie z młyna Maršakasów ktoś rzucił w nich granat. Przypuszczano, że zrobił to stary Maršakas. Obaj Niemcy zginęli na miejscu. Po tym wydarzeniu zawyły syreny i kolumna odjechała w stronę ulicy Vilniaus. Po paru godzinach nadleciała niemiecka eskadra i zaczęła bombardować Olitę. Dzięki przypadkowi ocalała nieparzysta strona ulicy Nemuno. Domy Maršakasów ani jeden, ani drugi nie ucierpiały. Zbombardowali ich młyn, domy od synagogi do komisariatu, lewą stronę ulicy Vilniaus oraz domy przy cmentarzu na ulicach Bloznelio, Bakšio, Savanorių, Bažnyčios, Ugniagesių; ulicę Dariaus i Girėno zrównali z ziemią. To były godziny grozy. Dzień mieszał się z nocą. Ucierpiała także Olita I. Po lewej stronie ulicy Juozapavičiaus zostały tylko dwa małe drewniane domki. Po tej akcji nastąpiła kolejna, wcale nie lepsza. Na ulicach pojawili się Niemcy na motocyklach. Przez głośniki ogłosili, że za zabitych Niemców zostanie rozstrzelanych 300 mężczyzn. Najpierw ucierpieli mężczyźni z ulicy Lelijų. Później uzbrojeni Niemcy chodzili po domach i zabierali mężczyzn. Mąż ciotki, mieszkający wówczas przy ulicy Merkinės, Petras Juozapavičius opowiadał: „Dwaj uzbrojeni żołnierze niemieccy, znalazłszy w domu mężczyzn, kazali iść na środek ulicy. Szliśmy, nic nie myśląc. Jedni sądzili, że pogonią do prac, inni – że rozstrzelają. Jednak w to ostatnie mało wierzyliśmy. Nie uciekaliśmy, szliśmy w stronę miasta. Gdy doprowadzili do dołu, ustawili w szeregu. Stawiali po kilku przy dole i strzelali. Na szczęście motocyklem przybył starszy stopniem i nakazał przerwanie strzelania. Tak, dzięki przypadkowi, zostałem przy życiu. Po powrocie do domu rodzina mnie nie poznała. W ciągu kilku chwil zestarzałem się, włosy mi pobielały. Wtedy zrozumiałem, co jest grane, ukrywałem się”. Moja rodzina, po odejściu taty, została w domu Maršakasa – przy ulicy Nemuno 3. Mama opowiadała, że jeszcze przez całą noc uzbrojeni Niemcy przeszukiwali pozostałe domy. Miałam już rok i trzy miesiące. Mama była już w zaawansowanej ciąży z drugą siostrą. Była z nami babcia. Z Niemcem, który wszedł, babcia jakoś się porozumiała. Nie wiadomo dlaczego – teraz czasem myślę, że zostawił w Niemczech swoją podobną rodzinę – poradził mamie i babci, aby drzwi do sieni zostawić całkowicie otwarte, a samym położyć się twarzą do ziemi na środku pokoju na podłodze. Po nim do naszego domu nikt więcej nie wszedł. Przechodząc obok okien, tylko poświecili latarkami. Gdy tata wrócił, ratowały go zakonnice pracujące w domu dziecka urządzonym w domu Maršakasa nr 1. Zamykały go to w drewutni, to w lodowni. Później podupadł na zdrowiu, dostał zaświadczenie, że do służby wojskowej jest niezdolny. Jednak tych „niezdolnych” trzech mężczyzn Niemcy zabrali i pognali do Olity I za miasto; tam gdzie kończy się ulica Juozapavičiaus, obecnie obok jest jezioro, a naprzeciw niego lasek. Tutaj, na tych pagórkach, stały trafione rosyjskie czołgi, a w nich zmarli, a dokładniej zabici żołnierze. Wydano zadanie wyciągnięcia poległych z czołgów i ich zakopania. Trzeba pamiętać, że było lato. Od zwłok bił straszny odór. Zatem praca nie była przyjemna. Z ich trójki znalazł się jeden, który mógł wejść do wnętrza czołgu, obwiązać zmarłego sznurem w pasie, a pozostali dwaj wyciągali go. Na miejscu, obok czołgów, wykopano dół, do którego wpychano poległego i zakopywano. Oczywiście ci rosyjscy żołnierze pozostali nieznanymi, zaginionymi bez wieści. Żydów, którzy się nie ukryli, rozstrzelali […] Świadek Birutė Krutulienė-Petukauskaitė (ur. 1925) opowiedziała (20.09.2006): Ojca w ogóle nie pamiętam, ponieważ byłam jeszcze bardzo mała, gdy około 1928 r. utonął w Niemnie, pracując przy spławianiu tratw. Mieszkaliśmy w Olicie I (I Alytus), przy ulicy Pakalnės. Ojczym Jurgis Vyšniauskas był robotnikiem – murarzem, a mama gospodynią domową. W rodzinie mieszkali jeszcze brat Jonas (ur. 1918) i siostra Izabelė (ur. 1921). Uczyłam się w Gimnazjum w Olicie. 22 czerwca 1941 r., w dniu rozpoczęcia wojny niemiecko-sowieckiej, miał odbyć się ślub mojego brata Jonasa z Albiną Grabliauskaitė, która mieszkała przy ul. Nemuno. W tę niedzielę mieli przyjąć sakrament małżeństwa u księdza Paulavičiusa w kościele w Olicie I. Ledwie zaświtało, zaczęły latać samoloty. Ludzie mówili, że odbywają się ćwiczenia wojskowe. Jednak szybko zaczęto bombardować centrum miasta, ponieważ tam znajdowało się najwięcej żydowskich domów handlowych; ocalał jedynie murowany budynek Zimavičienė. Wybuchająca bomba ciężko raniła A. Grabliauskaitė. Po mieście jeździli wozami ratownicy, zbierali rannych oraz zwłoki i wieźli ich do szpitala, gdzie doktor Kudirka udzielał rannym pomocy. Owymi ratownikami byli przeważnie mężczyźni ubrani po cywilnemu, ale z założonymi na rękawach białymi opaskami; być może byli to szaulisi (członkowie Związku Strzelców) lub policjanci, dokładnie nie wiem. A. Grabliauskaitė przeżyła, ale została inwalidką. Nasza rodzina wycofała się za miasto, gdzie w Olicie I znajdował się duży tunel potoku Moteries. W jego nieckach schowało się bardzo wielu ludzi, ponieważ środkiem płynął potok. Przybiegł jakiś przerażony Rosjanin z wyciągniętym pistoletem w ręku, ale mężczyźni zaczęli głośno krzyczeć i on, przebiegłszy przez cały tunel, oddalił się. W tym tunelu spędziliśmy pierwszą noc wojenną. Rano 23 czerwca wyszliśmy z tunelu i udaliśmy się nad jezioro Dailidkė (obecnie początek ulicy Druskininkų), gdzie znajdowały się jakieś rowy. Tam stało już kilkanaście ogromnych rosyjskich czołgów, ale szybko nadjechały małe czołgi niemieckie. Wywiązała się wielka bitwa, było bardzo strasznie. Wszystkie te rosyjskie czołgi zostały zniszczone, rozbite, widać było wielu martwych rosyjskich żołnierzy. Niemieccy żołnierze kazali nam wracać do domów. Dzieciom dali paczki herbaty i cukierki. I tak wróciliśmy do swojego domu. W nocy z 23 na 24 czerwca, po północy, Niemcy, w grupach po 10–15 żołnierzy, świecąc latarkami, zaczęli chodzić po domach i zabierać ludzi. Gdy Niemcy zapukali, my przerażeni nie odezwaliśmy się, milczeliśmy. Niemcom towarzyszył pewien Żyd (jego nazwiska teraz nie pamiętam, ale mieszkał na rogu ulicy Pakalnės z mamą i miał białego konia). Podchodził on do domu i pytał po litewsku: „czy jest tu kto?”, jeśli ktoś odpowiedział – wtedy mówił Niemcom po niemiecku, ponieważ ci ludzie, którzy zostali już przez Niemców wypędzeni i stali na ulicy, wszyscy milczeli. Gdy się odezwaliśmy, naszej rodzinie kazano wyjść na ulicę. Zabrano już więcej mieszkańców naszej ulicy – Malinauskasów, Pečiulisów. Innych nie znaleźli, bo jeszcze nie wszyscy powrócili do domów. Przyprowadzili jeszcze staruszka Danilevičiusa. Z ulicy Pakalnės, przez nasyp mostu, przez ulicę Kreivoji, pędzili wszystkich w stronę kościoła, na łąkę proboszcza. Jednak przyjechał motocyklem jakiś wyższy stopniem Niemiec i powiedział, żeby kobiety i dzieci wracały do domów. Jeden Niemiec powiedział po polsku, że mężczyźni pójdą do miasta gasić pożary. Niemiec odprowadził do domu mamę, mnie i siostrę, a brat i ojczym zostali razem z innymi mężczyznami. Choć słychać było różne strzały, nie wiedziałyśmy, że mężczyzn rozstrzelano. Przez dwa dni szukałyśmy ich, bo krążyły słuchy, że gdzieś ich wywieźli do gaszenia pożarów, gdyż Rosjanie uciekając wszystko palą. Później dowiedziałyśmy się, że rozstrzelali ich przy kościele, w dół ku Niemnowi, na łące proboszcza. Były 4 doły, a w każdym po więcej niż 10 mężczyzn. Mama znalazła te doły, ale nie pozwolono ich odkopać, ponieważ pilnowali ich niemieccy strażnicy. Były przysypane ziemią, ale tylko z wierzchu i widać było zwłoki. Kobiety z dziećmi poszły do Olity II do komendanta prosić, by pozwolił ich pochować. Kazał odkopać ich do wieczora i wywieźć, bo inaczej zasypią ich wapnem. Wyciągałyśmy te zwłoki z dołów i identyfikowałyśmy je. Pamiętam, że z ulicy Merkinės bracia Kryžiauskai również zostali rozstrzelani. Znaleźliśmy zwłoki brata i ojczyma. Dokumenty brata były przestrzelone, a złoty zegarek nie został zabrany. Choć brat wyszedł z domu boso i niósł buty w ręku, znaleźliśmy go w butach. Trumien nie było, więc kobiety owijały swoich bliskich w prześcieradła. Żona rozstrzelanego tamże Juozasa Malinauskasa, Bronė, miała konia, więc kobiety ładowały zwłoki na wóz i wiozły na cmentarz w Olicie I, by ich pochować. Było tam sporo lejów, które wybiły bomby podczas bombardowania aerodromu, urządzonego przez Rosjan na łąkach proboszcza. Chowaliśmy bez księdza, ale zrobiliśmy groby. Po 3 miesiącach pozwolono ich wykopać i włożyć do trumien. Dostaliśmy deski, krewny zrobił trumny i już z księdzem pochowaliśmy swoich bliskich ponownie. Niemcy niewinnie rozstrzelali ludzi, ponieważ z młyna Maršakasa jakiś Żyd komsomolec zastrzelił niemieckiego oficera. Za to Niemcy rozkazali rozstrzelać 400 mężczyzn z Olity. Rozstrzelali też wielu szaulisów. Pokazywali oni krzyżyki, że są katolikami i żegnali się, ale i tak ich rozstrzelali, bo znaleźli u nich broń i Niemcy mówili, że są komunistami. Wiem, że ludzi rozstrzeliwali w Olicie I na końcu ulicy Merkinės, w koloniach olickich – tam, gdzie teraz jest centrum handlowe „Žuvintas”, na ulicy Kauno przy żydowskiej synagodze, na ulicy Lelijų przy ścianie budynku gospodarczego piekarni Tamosynasa. Rozstrzeliwali nie tylko Litwinów, ale kogo tylko złapali. Pamiętam, że rozstrzelali syna Żydówki Malkė, Rufkę, w wieku około 18 lat. Proboszcza parafii Olita I, Paulavičiusa, zapytali, ile osób jest w kościele. Odpowiedział, że we dwóch z księdzem Mazurkevičiusem. Jednak znaleźli w kościele ukrytego jakiegoś komunistę, za co obu księży rozstrzelali na placu kościelnym. W latach wojny i jeszcze kilka lat po wojnie, 24 czerwca, za rozstrzelane osoby w kościele w Olicie I odbywały się zbiorowe msze święte (ofiary składała nie jedna rodzina, lecz krewni wielu zamordowanych), a księża mówili, że modlą się i ofiarują mszę świętą za 400 niewinnie rozstrzelanych mężczyzn. Świadek Bronius Baranauskas (ur. 1930) wie, że w kościele w Pierwszej Olicie próbował schować się sympatyzujący z komunistami Petras Baliukonis, syn Andriusa, urodzony w gminie Oława we wsi Mieliūnai, mieszkający w Olicie. Jednak on, dwaj księża oraz inne osoby zostali rozstrzelani przez Niemców. [fn: G. Lučinskas, 1941 m. birželio įvykiai Alytuje. Istoriniai kraštotyriniai tyrimai (rękopis), 1998–2010.] O tym, że w Olicie Niemcy rozstrzelali dwóch księży jeszcze latem 1944 r., pisała także prasa sowiecka: w 1941 roku, po wkroczeniu niemieckich barbarzyńców do Olity, z ich rąk zginął proboszcz olicki oraz wikariusz parafii, ksiądz Mazurkevičius. Zostali oni zastrzeleni przez esesmanów w kościele olickim […] [fn: „Vokiečiai nužudė du kunigu”, Tarybų Lietuva, 17.07.1944.] Przedstawiono tutaj kilka niewyjaśnionych do końca, różniących się wersji. Wspominane w powojennej prasie sowieckiej bardzo wysokie liczby rozstrzelanych mieszkańców Olity w pierwszych dniach wojny – 1000 i 800 – budzą duże wątpliwości. Oczywiście liczby te były upolitycznione i ideologicznie wyolbrzymione w celu demaskowania okrucieństw niemieckich faszystów, jednak nie mają one realnych podstaw. MLTE podaje liczbę 70, natomiast BLE oraz J. Valiūnas 100–110. Dane APNVR, J. Borevičiusa, T. Navickasa, A. Miškinisa oraz VLE są niemal zbieżne – około 140–150 zamordowanych. A. Vilimas wspomina o 170. ML i B. Stanaitienė wskazują na 200. Č. Bardzilauskas, J. Voščikas, J. Buzas, A. Rinkevičius, A. Gražiūnas, R. Launikonis, H. Rimkus i O. Jankauskienė mówią o 300 ofiarach, zaś A. Matutis, J. Dzienajevičius, J. Stepankevičius, V. Milaševičius, B. Krutulienė – o 400 i więcej. Lecz dane (liczby) LMŽVS, S. Pleskasa i dr. S. Jegelevičiusa są znacznie niższe – tylko 42. W jednym przypadku Niemcy zamordowali 42 osoby, w innych – ponad 150, do 300–400, lub ponownie – tylko około 100–110 zakładników. Zatem dane podsumowujące skalę mordów na mieszkańcach Olity w historiografii są bardzo zróżnicowane i sprzeczne. Dane historiografii sowieckiej należy odrzucić jako upolitycznione, bezzasadne i wyolbrzymione. Zdaniem autora, realne i prawdopodobne jest, że ofiarami nazistowskich egzekucji padło około 200 mieszkańców Olity (choć nie znamy wszystkich nazwisk), a kolejne kilkadziesiąt osób zginęło podczas bombardowań. Nie jest jasne, gdzie i ilu niemieckich żołnierzy lub oficerów zostało zabitych. ML i BLE wspominają o jednym rannym lejtnancie w zachodniej części miasta. A. Vilimas w zeznaniach pisał o kilku zastrzelonych Niemcach na ulicy Kauno przy młynie Maršakasa. A. Gražiūnas podaje, że podczas pierwszego incydentu przy młynie Beiralasa zabitych i poległych Niemców nie było, natomiast podczas drugiego incydentu przy kościele w Pierwszej Olicie zastrzelono dwóch Niemców. Č. Bardzilauskas, który ocalał z rzezi, twierdził, że przy młynie Maršakasa zastrzelono niemieckiego oficera i żołnierza. T. Navickas mówi o jednym rannym lejtnancie, a w innym zdarzeniu – o zastrzelonym z młyna Maršakasa niemieckim oficerze. Dr R. Zizas pisał, a J. Borevičius, uczestnik tamtych wydarzeń, twierdził, że przy młynie Maršakasa zabito dwóch niemieckich patrolujących, natomiast H. Rimkus – że przy młynie Maršakasa postrzelono dwóch niemieckich motocyklistów. J. Valiūnas wskazuje, że zastrzelony został Niemiec kierujący ruchem, a Z. Janulynienė – że na ulicy Nemuno (przy młynie Maršakasa) zastrzelono niemieckiego motocyklistę. R. Launikonis pisze, że pod Olitą rosyjscy żołnierze zastrzelili Niemca, a przy młynie Maršakasa zranili jadącego motocyklem niemieckiego lekarza wojskowego. A. Žeimys pamięta, że strzelano z młyna Maršakasa i zabito jednego lub kilku wojskowych jadących samochodem. A. Aleksiūnas twierdzi, że zastrzelono kilku Niemców. J. Buzas, E. Beniukevičienė, V. Biekša, B. Čepulis pamiętają o dwóch zastrzelonych Niemcach przy młynie Maršakasa, a B. Stanaitienė – o dwóch niemieckich żołnierzach zastrzelonych przy młynie Beiralasa. A. Rinkevičius również wskazuje na dwóch zastrzelonych Niemców przy młynie Maršakasa. S. Šivokienė zna przypadek jednego zastrzelonego niemieckiego żołnierza, a B. Krutulienė – jednego zastrzelonego oficera przy młynie Maršakasa. J. Dzienajevičius również wspominał o jednym zastrzelonym żołnierzu. Dr S. Jegelevičius także opisuje incydent przy młynie Maršakasa, kiedy być może kogoś zraniono lub zabito. O. Jankauskienė we wspomnieniach pisze, że przy młynie Maršakasa od wybuchu rzuconego granatu zginął niemiecki oficer i żołnierz. Pogłoski o mordach w Olicie w latach wojny dotarły nawet do sowieckich partyzantów białoruskich: rzekomo na początku wojny w Olicie zastrzelono wybitnego niemieckiego wojskowego. W odwecie Niemcy mieli „wystrzelać cały kwartał”. [fn: LYA, f. 1, ap. 1, b. 29, s. 58.] Kto strzelał, kto prowokował? W raportach tymczasowej policji miasta Olity z 1941 r., w których odnotowano okoliczności śmierci litewskich strażników policyjnych, wskazano, że wymiana ognia między niemieckimi żołnierzami a miejscowymi komunistami rozpoczęła się 24 czerwca około godziny 20:00 w rejonie ulic Nemuno i Kauno. A. Vilimas i A. Gražiūnas piszą, tak też zaznaczono w ML i BLE oraz pamiętają J. Valiūnas, A. Žeimys, Z. Janulynienė, E. Beniukevičienė i S. Šivokienė, że strzelał „ktoś”, tj. strzelający nie byli znani lub ustaleni. Č. Bardzilauskas we wspomnieniach, a J. Borevičius w zeznaniach pisali, że sprawcy zabójstw nie zostali wykryci. J. Dzienajevičius twierdził, że niemieckiego żołnierza zastrzelił „któryś z mścicieli ludowych”. T. Navickas, A. Rinkevičius, R. Launikonis i dr S. Jegelevičius twierdzą, że prowokowali pozostali sowieccy agenci – uzbrojeni komuniści i komsomolcy, natomiast dr R. Zizas – że strzelała grupka czerwonoarmistów. B. Stanaitienė wspominała, a H. Rimkus, nie podając źródeł informacji, pisał, że Niemców nieostrożnie zastrzelili nasi powstańcy. B. Čepulis i V. Biekša opowiadali, że niemieckich żołnierzy zastrzelili Żydzi; według twierdzenia V. Biekšy – dwaj synowie Maršakasa, natomiast B. Krutulienė wie, że niemieckiego oficera zastrzelił jakiś Żyd komsomolec. O. Jankauskienė we wspomnieniach pisze, że granat rzucił „ktoś”, jednak przypuszczano, iż zrobił to stary Maršakas. Znany krajoznawca Vladas Ulčinskas w swoich wspomnieniach „Makniūnai” (rękopis), w rozdziale „Wielka Wojna Ojczyźniana” pisze: W pierwszych dniach wojny rozstrzelani zostali także mieszkańcy Makniūnai – Julius i Juozas Kilmanasowie, mieszkający w Olicie. Krążyły wieści, że obaj Kilmanasowie z karabinu maszynowego w młynie Maršakasa przywitali ogniem niemiecką kolumnę maszerującą od strony Serei. W odwecie Niemcy rozstrzelali w Olicie wielu mężczyzn, wśród nich obu Kilmanasów. J. Abraitis pisał o zastrzelonym w Olicie przez Niemców „ukrytym czerwonoarmiście”, który ostrzelał kompanię niemieckiej piechoty i kilka niewinnych osób, w tym jednego umundurowanego, będącego na służbie litewskiego policjanta. [fn: J. Abraitis, Gedimino pulko likimas: atsiminimai, Vilnius, 1994, s. 87.] Zatem dane podawane przez różnych autorów i świadków różnią się od siebie. Niemniej jednak można przypuszczać, że z młyna Maršakasa strzelali nie powstańcy, lecz osoby o poglądach komunistycznych, prawdopodobnie narodowości żydowskiej. W czasach sowieckich fakt mordu w Olicie nie był wspominany w celach propagandowych (podobnie jak zniszczenie wsi Ablinga czy Pirciupie), ponieważ ofiarami zbrodni niemieckich okupantów byli powstańcy z czerwca 1941 r., członkowie paramilitarnej patriotycznej organizacji szaulisów, litewscy policjanci, księża, tj. „burżuazyjni nacjonaliści”, a nie zwykli „ludzie pracy”. Wyłania się zatem wiele zagadek historii Olity, które po dokładniejszym zbadaniu mogliby rozwiązać jedynie wykwalifikowani historycy i krajoznawcy. Tragedia olicka, która nie doczekała się szerszego echa, zaczyna tonąć w niepamięci. Póki żyją jeszcze świadkowie, historycy powinni wszystko spisać i policzyć. Nie można wyciągać jednoznacznych wniosków, gdyż pozostaje jeszcze wiele niejasności. Na początku wojny Niemcy tylko w kilku miejscach zastosowali środki przymusu zbiorowego, rozstrzeliwując zakładników, lecz tak masowo – jedynie w Olicie, i to nawet powstańców. Być może te wspomnienia, uwagi historyków i krajoznawców oraz wnioski pomogą lepiej wyjaśnić wydarzenia z czerwca 1941 r., początku wojny w Olicie, walkę powstańców i ofiary, gdyż oddziały powstańcze działały w całym powiecie olickim – w Oławie, Birsztanach, Butrymańcach, Daugach, Druskienikach, Marcinkańcach, Mereczu, Mirosławiu, Niedzingi, Niemontowaniach, Punii, Rudni, Serejach, Simnie, Stokliszkach, Oranach, Udrii. Choć oficjalnych bitew nie było, wyłapywali oni ukrywających się żołnierzy Armii Czerwonej, zbierali broń, utrzymywali porządek i zapewniali spokój społeczny, ponieważ policja nie wszędzie została jeszcze odtworzona; powoływali komitety w gminach, by przejąć władzę, gdyż dawni urzędnicy władzy sowieckiej uciekli lub się ukryli. Jednak materiał historyczny nie został w całości zebrany, uporządkowany ani przygotowany do druku. Wydarzenia z początku wojny 1941 r. w Olicie to jedynie krótki, wymagający zbadania fragment historii. W przeszłość odeszły potworne wydarzenia wojenne, jednak nigdy nie zapomną ich ci, którzy je przeżyli. Czas leczy rany i zasłoną zapomnienia przykrywa nawet najtrudniejsze przeżycia. Są jednak wydarzenia wojenne, o których zapomnieć nie wolno. Oceniając w obliczu historii tragiczne wydarzenia tamtych dni, powinniśmy myśleć, że najlepszym pomnikiem dla ofiar reżimów totalitarnych jest utrwalenie ich imion i losów w formie pisemnej dla obecnych i przyszłych pokoleń, choćby na stronach druku. Wnioski 1. Niniejsze badanie miało na celu przedstawienie materiału faktograficznego, wspomnienie znanych już wydarzeń i faktów oraz przybliżenie się do prawdy historycznej, dążąc do ukazania skali mordów dokonanych przez niemieckie wojska okupacyjne na terenie Dzukii w pierwszych dniach wojny. 2. Liczba zamordowanych mieszkańców Olity już w ciągu kilku pierwszych dni wojny z pewnością przekracza 200 (znanych jest 120 nazwisk, jednak liczba zabitych powinna być znacznie wyższa, gdyż nie wszyscy zostali wpisani do ksiąg pogrzebowych). Zakładnicy, w tym powstańcy, byli rozstrzeliwani w kilku, być może 5–7 miejscach. Nie każda śmierć została odnotowana w księgach aktów zgonu, ale fakty te są znane z innych źródeł. Na podstawie dostępnych danych można przyjąć założenie, że na ulicy Kauno z młyna Abraoma Maršakasa strzelali nie powstańcy, lecz osoby o poglądach komunistycznych. 3. Sam fakt masowych mordów dokonanych w Olicie nie budzi wątpliwości, jednak najbardziej znanym wydarzeniem jest to przy ulicy Lelijų, gdzie Niemcy rozstrzelali 42 mężczyzn, ponieważ ocalał jeden świadek tych egzekucji. Został on ciężko ranny, ale wyzdrowiał i swoje wspomnienia przedstawił w czasach sowieckich w olickiej gazecie „Komunistinis rytojus” oraz innych publikacjach. Wiadomo jednak, że strzelano także w innych miejscach: w Pierwszej Olicie przy kościele, na ulicach Jiezno i Merkinės, na polach nad Niemnem, w Drugiej Olicie przy kościele, w koloniach Drugiej Olity (gdzie obecnie znajduje się centrum handlowe „Žuvintas”) i in. 4. W Olicie podczas bombardowań w pierwszym dniu wojny zginęło ponad 70 osób (ustalono 39 nazwisk, pozostali są nieznani). Wiadomo, że podczas bombardowania koszar Saratów w Olicie zginęło ponad 30 pracujących tam cywilów, którzy zostali przywiezieni do prac z Kowna. Nie posiadali oni dokumentów (Sowieci odebrali im dokumenty, by nie uciekli), dlatego tożsamość tych osób nie została ustalona. Nazwisk osób, które nie miały dokumentów lub których zwłoki pozostały w dołach nierozpoznane przez bliskich, nie można było ustalić. Pozostali oni we wspólnych mogiłach. To samo spotkało poległych uchodźców, których rodziny rozpoznały, ale wywiozły do pochówku w innych parafiach. Nazwisk poległych i rozstrzelanych Żydów nie ma w kościelnych księgach metrykalnych. Żydzi sami pochowali swoich zmarłych w nieznanym miejscu. 5. Dane dotyczące cywilów zamordowanych przez żołnierzy niemieckich w powiecie olickim mogą zostać jeszcze uzupełnione, gdyż kwestie te były dotychczas mało badane naukowo i obiektywnie oceniane; nie było również możliwości przejrzenia ksiąg metrykalnych zgonów wszystkich parafii powiatu olickiego, a po zmianie przepisów dotyczących przechowywania archiwów na Litwie, rejonowe urzędy stanu cywilnego (CMS) nie udzielają informacji. Źródła: S. Asevičius, Praeitin atsigręžus, Kaunas, 1993, p. 113. Ch. Dieckmann, V. Toleikis, R. Zizas, Karo belaisvių ir civilių gyventojų žudynės Lietuvoje 1941–1944, Vilnius, 2005, p. 87–94. A. Gražiūnas, Lietuva dviejų okupacijų replėse 1940–1944, Vilnius, 1996, p. 91–92. Kraštotyrininko Juozo Kučinsko, gyv. Lazdijų raj. Verstaminų k., 2001 m. rugpjūčio mėn. pateiktos žinios. A. Lapinskas, „Cigoniškių kaimo tragedija”, Komunistinis rytojus, Alytus, 1975 08 05, nr. 92, p. 3. Lietuvių enciklopedija, t. 36 (papildymai), Boston, 1969, p. 522. H. Rimkus, „Baltramiejaus naktys prie Dusios”, Alytaus naujienos, 2002 08 17, nr. 179, p. 5. A. Rinkevičius, „Pirmosios karo dienos”, Alytaus naujienos, 1994 02 04, nr. 23, p. 3.