Gintaras Lučinskas Tzw. „Słomiana granica” polsko-litewska w latach 1919–1939 Pierwsza połowa XX wieku to nie tylko czas tworzenia państw narodowych w Europie Środkowej i Środkowo-Wschodniej, ale także okres rozkwitu nacjonalizmu zarówno w sensie pozytywnym (rozwijanie godności narodowej, dumy, umacnianie pozycji własnego języka w życiu społecznym, pielęgnowanie kultury narodowej), jak i negatywnym. Nacjonalizm był wówczas jedną z sił burzących imperia. Konsekwencje I wojny światowej oraz działanie sił wyzwolenia narodowego doprowadziły do upadku trzech imperiów – Rosyjskiego, Niemieckiego i Austro-Węgierskiego, a także znacząco przyczyniły się do upadku Imperium Osmańskiego. Na gruzach imperiów powstawały państwa narodowe. Z drugiej strony, sprzyjało to także narodowym antagonizmom między odradzającymi się lub nowo powstającymi państwami. W takich okolicznościach Rada Litewska, Aktem Niepodległości Litwy z 16 lutego 1918 r., zadeklarowała odbudowę państwa litewskiego, odcinając się od dotychczasowych związków państwowych z innymi krajami. Akt ten oznaczał zerwanie stosunków państwowych z Rosją i Polską. Były też aluzje do okupujących wówczas ziemie litewskie Niemiec, które dążyły do aneksji tych ziem lub przynajmniej utworzenia tu swojego protektoratu. Zgodnie z mandatem udzielonym Radzie Litewskiej przez Konferencję Litewską w Wilnie w dniach 18–23 września 1917 r. w sprawie ogłoszenia niepodległości, Aktem z 16 lutego 1918 r. ogłoszono stworzenie państwa zorganizowanego na zasadach demokratycznych ze stolicą w Wilnie. Akt ten położył prawne fundamenty pod tworzenie nowoczesnego państwa narodowego. Sygnatariusze Aktu przyjęli założenie, że litewskie państwo narodowe jest tworzone w granicach etnograficznych (w zasadzie na etnicznych ziemiach litewskich, niezależnie od różnorodności językowej na pograniczach), a nie w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego z 1772 r. czy 1795 r. Miało to powstrzymać odradzające się w sąsiedztwie państwo polskie od prawnych roszczeń do powrotu państwa litewskiego do status quo z 1795 r., tj. do unijnego państwa polsko-litewskiego. Etniczne ziemie litewskie były pojmowane jako terytorium byłych guberni Imperium Rosyjskiego: kowieńskiej, suwalskiej (większa jej część z Sejnami i Suwałkami do linii Augustowa), wileńskiej (z wyjątkami na jej południowym wschodzie) i grodzieńskiej (część z Grodnem na północ od Niemna). W Polsce w XIX w. i pierwszej połowie XX w. manipulowano historyczną nazwą państwa unijnego. Unia lubelska z 1569 r. stworzyła polityczny twór dwóch samodzielnych państw – Królestwa Polskiego (Korony) i Wielkiego Księstwa Litewskiego – państwo zjednoczone, zwane Rzeczpospolitą Obojga Narodów. W tej republice, która i pod koniec XVIII w. nazywana była un état confédéré, obie części składowe aż do aneksji państwa w 1795 r. były samodzielnymi państwami, mającymi jedynie wspólny Sejm i wybieranego na nim władcę. Już nieistniejącą, podzieloną i anektowaną przez sąsiednie państwa nazwę Rzeczpospolita Obojga Narodów polscy politycy w XIX w., a za nimi działacze społeczni i ludzie kultury, zaczęli tłumaczyć na Rzeczpospolita Polska, ale taki byt państwowy nie istniał do listopada 1918 r. W polskiej historiografii XIX w. i pierwszej połowy XX w. ukształtował się pogląd, że całe Wielkie Księstwo Litewskie jest nie tylko przestrzenią polskiej misji cywilizacyjnej, ale w ogóle częścią polskiej cywilizacji. Polskiej myśli historycznej po prostu zależało na inkorporacji Litwy nie tylko w realiach historycznych, ale i w myśli historycznej. Tak na początku XX w. stworzono i próbowano uzasadnić ideologię zawłaszczania Wilna i innych ziem litewskich. Przejawy takiej ideologii zdarzają się i w dzisiejszych czasach. Przykładowo, wydany w 2002 r. w Warszawie i używany w szkołach „Ilustrowany atlas Polski: nasza ojczyzna, informacje, mapy, krajobrazy” na mapach fałszuje historyczne realia, Wielkie Księstwo Litewskie jeszcze przed Unią lubelską nazywane jest Polską Jagiellonów, a Rzeczpospolita Obojga Narodów – zjednoczonym państwem litewsko-polskim – po prostu Rzeczpospolitą Polską. Należy podkreślić, że od założenia miasta Wilna do końca kwietnia 1919 r. Polska (ani Korona, ani Rzeczpospolita Polska) w żadnej formie nie zarządzała Wilnem ani inaczej nim nie dysponowała, a ziemie litewskie, zwłaszcza etniczne ziemie litewskie, nigdy nie były polskimi kresami. Z takich ukształtowanych przez stulecie poglądów oraz postaw wobec Litwy i jej ziem skorzystało odrodzone w listopadzie 1918 r. państwo polskie. Wobec dominacji skrajnych tendencji nacjonalistycznych, z polskiego mesjanizmu w podejściu do Litwy przeszło się do otwartej agresji, niewypowiedzianej trwającej kilka lat wojny. Tak z narodów i państw żyjących bratersko w Rzeczypospolitej Obojga Narodów po 120 latach powstały dwa wrogie państwa, w których wnętrzu kwitło coś więcej niż brak tolerancji narodowej. Śmieszne byłoby oskarżanie tak małego państwa jak Litwa, dążącego do skupienia w swoich granicach jedynie etnicznych ziem litewskich, o agresję wobec Polski, porównując Litwę do ogromnego państwa, które nie wiedziało, gdzie się zatrzymać zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie. Nie tylko nieliczenie się z litewskimi aspiracjami narodowymi i dążeniami do stworzenia własnego państwa narodowego właśnie na etnicznych ziemiach, ale i początek agresji już w grudniu 1918 r. pokazały działania państwa polskiego: utworzenie w Warszawie rządowej instytucji – Komitetu Obrony Kresów Wschodnich, wspieranie tworzenia się podziemia polskich oddziałów samoobrony na wschodniej Litwie, finansowanie tych oddziałów z Warszawy. Wreszcie 29 grudnia 1918 r., w jednym z najbardziej krytycznych momentów dla odrodzonego państwa litewskiego, na polecenie naczelnika państwa polskiego Józefa Piłsudskiego, utworzono Okręg Generalny Litwy i Białorusi, którego dowódcą mianowano gen. W. Wejtkę, który dotychczas kierował koncentracją oddziałów samoobrony. Gen. A. Mokrzecki został mianowany komendantem Wilna, chociaż istniała tu litewska komendantura. Takie działania polskiego dowództwa wojskowego rozbiły jedność i zniweczyły organizację obrony Wilna przed nacierającą Armią Czerwoną Rosji Radzieckiej. Litewskie dążenia do posiadania w swoim państwie ziemi sejneńsko-suwalskiej, tj. etnicznych ziem litewskich, do końca XVIII w. będących terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego, komplikował fakt, że Suwalszczyzna znalazła się w utworzonym na Kongresie Wiedeńskim w 1815 r. autonomicznym Królestwie Polskim, którego korona i terytorium należały do Imperium Rosyjskiego. Wyjątkowo niepoprawnie zachował się rząd polski w kwietniu 1919 r., gdy nieliczne jeszcze wojska litewskie, walcząc zaciekle z Armią Czerwoną, zbliżały się do Wilna. Polskie dowództwo, chcąc uprzedzić działania Litwinów, wysłało swoje oddziały nie tyle do walki przeciwko Armii Czerwonej, ile przeciwko Litwie. Między Wilnem, Lidą a Marcinkańcami nie było wówczas sił Armii Czerwonej. Korzystając z tej luki, Wojsko Polskie ruszyło w kierunku Wilna, nie napotykając oporu. Trzeciego dnia ofensywy Polacy zajęli Wilno i wdarli się w głąb Litwy. W wyniku tej operacji ofensywnej Polska zajęła duże obszary etnicznych ziem litewskich. Ofensywa była przedstawiana jako wyzwolenie Wilna i okolic z jarzma Rosji Radzieckiej. Wyzwoliciele zapomnieli opuścić obce terytorium i stali się okupantami tego kraju. W ten sposób operacja „wyzwolenia Wilna” zamieniła się w agresję przeciwko Litwie. Nie było żadnego porozumienia w sprawie granic, ponieważ Polska unikała negocjacji w tej kwestii. Państwa ententy zwlekały z interwencją w konflikcie polsko-litewskim, ponieważ w zasadzie popierały Polskę. Pod wpływem intensywnej, wrogiej Litwie polskiej propagandy, w zachodnich kręgach politycznych kształtowała się myśl, że sensowne jest połączenie Litwy z Polską, biorąc pod uwagę przeszłe realia historyczne. W celu uregulowania konfliktu państwa ententy – Wielka Brytania i Francja – wyznaczały linie demarkacyjne (linia demarkacyjna tymczasowo ustalana między wojskami dwóch krajów na spornym terytorium w celu zaprzestania ich działań wojennych) między Polską a Litwą. Linie demarkacyjne były zmieniane zasadniczo na korzyść Polski kosztem etnicznych ziem litewskich, ale Polska i tak nie chciała uznać tych granic. 27 lipca 1919 r. została ustanowiona tzw. linia Focha, nazwana od nazwiska naczelnego wodza sił zbrojnych ententy, francuskiego marszałka Ferdinanda Focha. Podzieliła ona Suwalszczyznę między Litwę a Polskę, pozostawiając Polakom wiele miejscowości zamieszkanych przez Litwinów, w tym jeden z najważniejszych ośrodków litewskości – Sejny oraz Puńsk z okolicami. Od tego czasu do regionu Sejneńszczyzny, który został przypisany Polsce, przylgnęła nazwa „Trójkąta Suwalskiego”. Polska nie poprzestała na otwartej agresji wobec Litwy, ale podjęła próbę zniszczenia państwa litewskiego od wewnątrz. Polscy politycy i wojskowi stworzyli na Litwie antypaństwowe podziemie z centrum w Kownie. Najważniejszą siłą antylitewskiego podziemia były oddziały Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). Pod koniec sierpnia 1919 r. na Litwie miał zostać przeprowadzony zamach stanu, przejęta władza polityczna, dowództwo nad wojskiem, utworzony marionetkowy rząd i zwrócono się do Polski o pomoc wojskową. Inspiratorem przewrotu był sam naczelnik państwa polskiego J. Piłsudski. W ten sposób miała zostać rozwiązana od dawna pielęgnowana przez J. Piłsudskiego kwestia federacji litewsko-polskiej, której nie udało się rozwiązać otwartą agresją przeciwko państwu litewskiemu. Spisek został wykryty, jego uczestnicy zneutralizowani. 8 grudnia 1919 r. Rada Najwyższa ententy ogłosiła wschodnią granicę Polski, znaną jako linia Curzona, od nazwiska brytyjskiego lorda George’a Nathaniela Curzona. Linia ta od granicy Prus Wschodnich wiodła do ujścia Czarnej Hańczy i Niemna, a od Grodna prawie w linii prostej biegła na południe. Część litewskich ziem etnicznych, które zgodnie z linią Focha były po stronie litewskiej, obecnie zostały przekazane pod administrację Polski, tzn. linia Curzona w południowej Suwalszczyźnie została przesunięta na północ na niekorzyść Litwy. Etniczne ziemie litewskie na wschodzie, zgodnie z linią Curzona, znalazły się daleko od granic Polski i tu granica miała zostać ustalona w drodze negocjacji litewsko-radzieckich. Gdy w kwietniu 1920 r. wybuchła wojna polsko-radziecka, można było spodziewać się zarówno pozytywnych zmian w stosunkach z Polską, jak i nowego wybuchu jej agresji przeciwko Litwie, gdyby Polakom udało się utrwalić swoje zwycięstwa na froncie, kiedy polska ofensywa rozszerzyła się i zajęto Mińsk oraz Kijów. Dopiero gdy w połowie czerwca Wojsko Polskie zostało zmuszone do pośpiesznego odwrotu, Polacy uznali Litwę de facto i dążyli do oficjalnego oświadczenia rządu litewskiego o neutralności w tej wojnie. Rząd litewski nie zgodził się na to. Również Rosja Radziecka dążyła do jak najkorzystniejszej pozycji Litwy. Rosjanom udało się coś osiągnąć. Wojsko litewskie zaczęło zajmować opuszczane przez wycofujących się Polaków ziemie litewskie, przede wszystkim do linii Focha. W takiej sytuacji państwa ententy naciskały na rząd polski, aby natychmiast przekazał Litwinom Wilno i sąsiednie etniczne ziemie litewskie, aby przestrzegać linii Curzona. Polacy nawet podpisali protokół, zobowiązując się do natychmiastowego wypełnienia żądań ententy. Wojsko litewskie starało się wejść do Wilna przed oddziałami Armii Czerwonej. Stanowisko rządu polskiego w sprawie przekazania Wilna Litwinom było dwuznaczne. Polska na wszelkie sposoby zwlekała z wypełnieniem swoich zobowiązań wobec aliantów. Oddziałom broniącym Wilna wydawano dwuznaczne rozkazy. Z zasadzki zaatakowano maszerujących na Wilno żołnierzy litewskich, co uniemożliwiło wejście Wojskom Litewskim do Wilna przynajmniej tego samego dnia co Armia Czerwona. W tym samym czasie Wojsko Litewskie prowadziło operacje na południowej Suwalszczyźnie, starając się odzyskać etniczne ziemie litewskie i dotarło do Augustowa. Podczas wszystkich operacji Wojska Litewskiego otoczone i stawiające opór oddziały polskie były rozbrajane. Do tej pory Wojsko Litewskie zajęło już południową Suwalszczyznę z Sejnami i Suwałkami, docierając do Augustowa. Rozpoczynając ofensywę, Polacy uważali Litwinów za współpracujących z Sowietami wrogów i spychali ich na północ. Litewski kontratak nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Udało się jednak odzyskać Sejny, dotrzeć do Gib i Smolan. Pod naciskiem ententy, 14 września 1920 r. w Kalwarii rozpoczęły się negocjacje rozejmowe, ale szybko zostały przerwane z powodu niechęci strony polskiej do uwzględnienia dążenia Litwinów do skupienia w swoim państwie wszystkich etnicznych ziem na południowej Suwalszczyźnie. Wznowiwszy ofensywę, Polacy po kilku dniach ponownie zajęli Sejny i wdarli się w głąb Litwy, zajmując Kopciowo, Wiejsieje, a w kierunku Wilna – stację kolejową Orany. W tym czasie Litwini na południowej Suwalszczyźnie skoncentrowali dwie trzecie swoich sił, odsłaniając Wilno i całą wschodnią Litwę. 30 września 1920 r. ponownie rozpoczęły się negocjacje w sprawie wstrzymania działań wojennych. Tym razem delegacje obu stron obradowały w Suwałkach. W mieście Suwałki 7 października podpisano porozumienie w sprawie tymczasowego modus vivendi. Inaczej mówiąc, było to porozumienie o zawieszeniu broni, które w historiografii litewskiej nazywane jest po prostu umową suwalską, aby bardziej uwypuklić ten dokument. Porozumienie suwalskie ustaliło linię demarkacyjną. Na Suwalszczyźnie biegła ona wzdłuż linii Curzona. Na prawym brzegu Niemna – wzdłuż strumienia Gravė do trasy na Merecz, następnie wzdłuż Mereczanki, strumienia Derežnyčia do linii kolejowej (stacja kolejowa Orany pozostała po stronie polskiej) i dalej drogą do stacji kolejowej Bastūnai. Porozumienie miało wejść w życie 10 października o godz. 12.00. Dowództwo polskie, nie chcąc rezygnować z roszczeń do Wilna i wschodniej Litwy oraz drażnić ententy, zainscenizowało bunt gen. Lucjana Żeligowskiego, który, rzekomo wykonując wolę miejscowej ludności, z buntującymi się oddziałami litewsko-białoruskimi wyruszył 8 października z Lidy „wyzwalać ojczyznę”. W ten sposób Polska po raz kolejny rozpoczęła działania wojenne przeciwko Litwie, ale ani razu nie wypowiedziała wojny swojemu sąsiadowi. Żeligowszczycy 9 października zajęli Wilno i wdarli się w głąb Litwy. Rozgorzały działania wojenne. Dalsze próby posadzenia obu stron przy stole rokowań i ich pogodzenia rozbijały się o litewskie żądanie, aby Polska wróciła do linii demarkacyjnej ustalonej umową suwalską, choć na południe od niej pozostawały spore obszary etnicznych ziem litewskich. W wyniku tych walk, po kolejnej interwencji Ligi Narodów, przerwano działania wojenne i, pod naciskiem komisji ds. wojskowych, 29 listopada 1920 r. ogłoszono zawieszenie broni. Oba państwa zobowiązały się do przekazania komisji ds. wojskowych Ligi Narodów jeńców oraz ustanowienia pasa neutralnego, dzielącego skonfliktowane wojska. Walczące między sobą strony zostały zobowiązane do wycofania się na odległość 6 km od granicy w głąb kraju, tworząc w ten sposób strefę „ziemi niczyjej” o szerokości 12 km. Litwie i Polsce zaproponowano rozstrzygnięcie konfliktu w drodze negocjacji, jednak nie przyniosły one skutku. Litewskim dyplomatom udało się doprowadzić do potępienia tej polskiej awantury militarnej w Lidze Narodów i stolicach wielkich państw zachodnich. Oskarżali oni na Zachodzie Polskę nie tylko o złamanie umowy suwalskiej, ale także o niewykonanie zobowiązań podjętych wobec Ligi Narodów. Z drugiej strony, państwa zachodnie nie podjęły żadnych konkretnych kroków, aby powstrzymać agresora. Liga Narodów nie miała realnej siły. Po rozpatrzeniu sprawy okupacji wschodniej Litwy i wypróbowaniu różnych środków, Liga Narodów w 1921 r. zaproponowała Polsce i Litwie bezpośrednie negocjacje pod przewodnictwem ministra spraw zagranicznych Belgii Paula Hymansa. Po udaremnieniu przyjęcia drugiego projektu porozumienia obu państw, przygotowanego przez P. Hymansa, Litwa nie zgodziła się na normalizację stosunków z Polską na jej warunkach, żądając, aby ta wypełniła postanowienia umowy suwalskiej, jednak nikt tych żądań nie słyszał na Zachodzie, a tym bardziej w Polsce. Pod koniec 1921 r. negocjacje upadły. 16 maja 1922 r. w Genewie Rada Ligi Narodów rozważała kwestię strefy neutralnej. Zaproponowano wyznaczenie linii demarkacyjnej, pozostawiając strefę neutralną. Ta linia demarkacyjna miała podzielić strefę neutralną wzdłuż na pół, tak aby po jednej stronie znajdowała się władza polska, a po drugiej litewska. Ponieważ taka linia zniosłaby złamaną przez Polaków umowę suwalską, delegacja litewska odmówiła przyjęcia propozycji. 27 września 1922 r. do strefy neutralnej przybył komisarz Ligi Narodów P. Saura (Hiszpania) i jego sekretarz Lasič (Serbia), aby zapoznać się ze stanem mieszkańców strefy neutralnej. W styczniu 1923 r. w Paryżu odbyło się posiedzenie Rady Ligi Narodów, na którym ci przedstawiciele przedstawili raport i zażądali zniesienia strefy neutralnej. 3 lutego 1923 r. Rada Ligi Narodów zaleciła Litwie i Polsce podział strefy neutralnej. Polska przyjęła tę rekomendację, ponieważ chciała, aby zajęte obszary litewskie zostały jej przyznane i aby ówczesna linia demarkacyjna stała się stałą granicą polsko-litewską. Rząd litewski oświadczył, że kwestia strefy neutralnej nie została przekazana Radzie Ligi Narodów do rozpatrzenia i że Rada nie miała prawa wydawać takiej rekomendacji, a zatem rząd litewski nie mógł tej rekomendacji przyjąć. 10 lutego 1923 r. rząd litewski wysłał do Ligi Narodów protest i propozycję przekazania sprawy Stałemu Trybunałowi Sprawiedliwości Międzynarodowej. Jednak Rada nie przekazała sprawy Trybunałowi Międzynarodowemu. Polska natychmiast skorzystała z możliwości danej przez Ligę Narodów i jeszcze bardziej zintensyfikowała ataki na mieszkańców strefy neutralnej. Rząd litewski nie zorganizował otwartego oporu, ponieważ sprawy przyłączenia Kłajpedy nie zostały jeszcze zakończone, dlatego nie chciano zaostrzać stosunków z państwami ententy popierającymi Polskę, których decyzje miały zadecydować o przyszłości Okręgu Kłajpedy. 15 marca 1923 r. postanowieniem powołanej przez Ligę Narodów Konferencji Ambasadorów strefa neutralna została zniesiona, a linia demarkacyjna uznana administracyjną granicą polsko-litewską. Wilno i południowo-wschodnia Litwa pozostawały pod polską okupacją do 1939 r. Stan wojenny oficjalnie trwał do wystosowania przez Polskę ultimatum wobec Litwy w dniu 19 marca 1938 r., którym Polska zmusiła Litwę do nawiązania stosunków dyplomatycznych i jednocześnie do zrzeczenia się swoich roszczeń wobec Polski, przede wszystkim dotyczących Wilna i wschodniej Litwy. Po tym, jak Związek Radziecki zwrócił Litwie Wileńszczyznę w 1939 r., Suwałki, Sejny i Puńsk, tj. etniczne ziemie litewskie, pozostały poza jej granicami. Zgodnie z tajnym paktem radziecko-niemieckim, ten obszar przypadł Niemcom. Tzw. „Trójkąt Suwalski” został przyłączony do Prus Wschodnich. Tłumiono wszelkie litewskie życie kulturalne i edukacyjne. Niemcy zmuszali Litwinów z tego regionu do „repatriacji” na Litwę, innych przymusowo wypędzali. Od 1920–1921 r. ochrona granic państwa litewskiego znajdowała się pod jurysdykcją wojska i była strzeżona przez specjalne jednostki wojsk granicznych. Na granicy z Polską, gdzie toczyły się walki, porządek utrzymywała również lokalna milicja, która często brała udział w zbrojnych starciach z polskimi partyzantami. Po ustanowieniu przez Ligę Narodów tzw. strefy neutralnej między Polską a Litwą 29 listopada 1920 r., oddziały wojskowe musiały wycofać się z tej strefy, czego wymagała Liga Narodów. Mieszkańcy strefy neutralnej pozostali bez ochrony i bez aparatu administracyjnego. Dlatego sami, zachęcani i chronieni przez władze litewskie, podjęli się organizacji milicji strefy neutralnej, która miała chronić ich życie i mienie. Ta milicja działała całkowicie samodzielnie, miała swoje zadania. Jednak chroniąc mieszkańców strefy neutralnej przed atakami, grabieżami i zabójstwami ze strony polskich partyzantów, jednocześnie chroniła również litewskich rolników mieszkających po „tej” stronie strefy. 3 lutego 1923 r. Rada Ligi Narodów, ustanawiając linię demarkacyjną (od 1929 r. nazywaną linią administracyjną) między Polską a Litwą i znosząc strefę neutralną, przekazała ochronę tej linii pułkom granicznym wojska litewskiego. W maju 1923 r. ochrona granicy została zreorganizowana i przeszła z Ministerstwa Obrony Kraju pod Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. 1 stycznia 1924 r. nowo utworzona Policja Graniczna przejęła od jednostek wojskowych ochronę granic Litwy i linii demarkacyjnej. Najmniejszą taktyczną i wykonawczą jednostką policji granicznej była straż graniczna, kierowana przez dowódcę straży. W zależności od terenu i sytuacji, straż graniczna liczyła od 5 do 10 strażników. Strażnicy byli piesi i konni, pilnowali odcinka granicy o długości nie większej niż 5 km. 3–4 straże graniczne tworzyły rejon policji granicznej. Rejony miały swoje nr. Rejon strzegł około 15 km granicy państwowej. Odcinek składał się z 4 do 10 rejonów. Strzegł odcinka granicy państwowej, pokrywającego się z granicami powiatu i sąsiednim państwem. Odcinek był nie tylko jednostką organizacyjną, ale i administracyjną. Naczelnik odcinka policji granicznej podlegał naczelnikowi powiatu. Ochrona granicy z Polską została podzielona na 7 odcinków (według nazw powiatów): jezioroski, uciański, wiłkomierski, trocki, olicki, sejneńsko–mariampolski i wyłkowyski. Łącznie granicę strzegło około 1 000 policjantów. Na 1 km ochrony granicy przypadało 2 strażników. Po rozpoczęciu działalności politycznej emigracji (opozycji „plečkaitininkai”) po stronie polskiej oraz po wystąpieniu aktów terroru na Litwie, 1 lipca 1929 r. linia demarkacyjna (administracyjna) została wzmocniona o 100 ludzi. Odcinek sejneńsko–mariampolski policji granicznej znajdował się w granicach powiatów sejneńskiego i mariampolskiego, a naczelnik tego odcinku podlegał naczelnikowi powiatu sejneńskiego, którego urząd mieścił się w Łoździejach. Po stronie litewskiej pozostała większa (o pow. 1 249 km kw.) część powiatu sejneńskiego. W ciągu szesnastu lat istnienia policji granicznej na odcinku sejneńsko–mariampolskim wielokrotnie zmieniali się naczelnicy, zwłaszcza naczelnicy rejonów odcinków; tych ostatnich naliczylibyśmy kilkadziesiąt. Naczelnikami odcinka sejneńsko–mariampolskiego byli: Lucijonas Vitkauskas (1.01.1924 – 15.01.1926), Jonas Stravinskas (15.01.1926 – 1.12.1926), Bonifacas Petrauskas (1.12.1926 – 29.01.1927), Viktoras Volonsevičius (29.01.1927 – 15.06.1927), Aleksandras Mikelėnas (15.06.1927 – 1.09.1927), Povilas Meškauskas (30.11.1927 – 19.01.1928), Alfonsas Sinkevičius (16.03.1928 – 1.03.1932), Jonas Ignatonis (1.03.1932 – 1.02.1934), Juozas Dženkaitis (1.02.1934 – 16.11.1935), Aleksandras Sadauskas (od 1.12.1935) i inni. Policjanci graniczni odcinka sejneńsko–mariampolskiego mieli za zadanie chronić 127 km linii demarkacyjnej (administracyjnej). Na odcinku pracowało 14 naczelników rejonów, 12 starszych strażników i 278 strażników. W 1925 r. w czasopiśmie „Policija” pisano: „Patrolowanie granicy wykonuje funkcjonariusz policji granicznej, uzbrojony w karabin i bagnet: nazywa się on strażnikiem granicznym. Długość jego odcinka w ciągu dnia wynosi 1 godz. – 1 godz. 15 min. drogi, nie więcej niż 3,5–4 km. Długość odcinka w nocy – około 1–1,5 km powolnym marszem przez pół godziny”. Jeden z funkcjonariuszy granicznych pisał w prasie: „Dla strażnika nie ma ani niedziel, ani świąt. Pracuje nie mniej niż 8 godz. na dobę, bez względu na to, czy pada śnieg, deszcz, jest mróz czy upał… Strażnik w upale w ciągu 8 godz. przechodzi nie mniej niż 25 km. Pod koniec ledwo wlecze nogi, a karabin jest tak ciężki, że wydaje się, jakby niósł jakiś karabin maszynowy”. Tymczasowa granica państwa litewskiego z Polską (od 1923 r. linia demarkacyjna, od 1929 r. linia administracyjna) była bardzo niespokojna, tutaj praca w służbie granicznej była chyba najniebezpieczniejsza. Od strony polskiej stale strzelano, porywano litewskich policjantów granicznych, przestawiano słupki graniczne, nieuprawnionym przejściem przekraczano granicę, dość intensywnie przemycano kontrabandę. Od 1927 r. do września 1939 r., podczas różnych prowokacji, polscy pogranicznicy zastrzelili 7, zranili 13 i porwali 22 litewskich policjantów granicznych. Oto kilka doniesień z odcinka sejneńsko–mariampolskiego, świadczących o tym, jak niespokojne i niezwykle niebezpieczne były dni i noce litewskich pograniczników: „W 1927 r. polscy żołnierze porwali strażnika 4 rejonu Juozasa Zdancevičiusa, którego bezpodstawnie przetrzymywali w więzieniu przez ponad miesiąc, a następnie wydalili z powrotem na Litwę. W 1928 r. nieznani sprawcy ze strony polskiej ostrzelali i zranili strażników 2. rejonu Vailionisa i Ivanauskasa. 6 kwietnia o godz. 20.00 na polach wsi Trompole kilku uzbrojonych »plečkaitininkai« zbliżało się do naszej strony. Strażnik Juozas Žiuras ostrzelał ich. Ze strony linii demarkacyjnej do strażnika Žiurasa strzelali polscy żołnierze. 6 czerwca w nocy kilku uzbrojonych »plečkaitininkai« zaatakowało siedzibę 2. straży, chcąc pojmać i zabić st. strażnika Valukonisa. Nie znalazłszy go, zabrali dziennik służby, ubrania, rower i wycofali się. W sierpniu polski partyzant Gusevič-Drozd wraz z innymi partyzantami ostrzelali strażnika 9. rejonu Trapikasa, który odpowiedział ogniem, po czym Polacy uciekli. 10 września »plečkaitininkai« ostrzelali naszego strażnika Pranasa Ivanauskasa, któremu przestrzelili czapkę. 4 października żołnierze polskiego kordonu Gramadziškiai stawiali kopce w wsi Giłujsze po naszej stronie. Naczelnik rejonu Sadauskas wraz ze st. strażnikiem Valukonisem ostrzegli, aby nie stawiano kopców po naszej stronie. Polski podoficer raz wystrzelił. 8 listopada koło folwarku Igarka dwaj uzbrojeni »plečkaitininkai« ostrzelali strażnika 9. rejonu Ivanauskasa, raniąc go w prawą rękę. Oddziałem »plečkaitininkai« dowodził sierżant Jablonskis”. Tę listę można by ciągnąć w nieskończoność. Tak było nie tylko w obrębie odcinka sejneńsko-mariampolskiego, ale i na całej linii administracyjnej. Nie tylko w 1927 czy 1928 r., ale aż do upadku państwa polskiego w 1939 r. W 1937 r. w czasopiśmie „Policija” pisano: „25 sierpnia polscy żołnierze ochrony pogranicza koło odcinka sejneńsko-mariampolskiego, na wyspie na jeziorze Gaładuś (koło wsi Beviršiai), postawili po naszej stronie, około 80 m od linii administracyjnej, pięć kopców z drogowskazami. Postawione kopce nasza policja graniczna zburzyła. 30 sierpnia o godz. 14.20 sierżant i sześciu żołnierzy polskiej straży granicznej z kordonu Borysówka, przekroczywszy linię administracyjną, na wyspie Beviršiai na jeziorze Gaładuś aresztowali po naszej stronie policjanta 5. rejonu z odcinka sejneńsko-mariampolskiego Vladasa Stankevičiusa. Ponadto, polscy żołnierze postawili już po naszej stronie dwa kopce. Ci sami żołnierze, zobaczywszy, że na wyspę przypływa więcej naszych policjantów, opuścili wyspę. Nasza policja graniczna rozebrała postawione przez Polaków kopce. Podjęto działania w celu zwrócenia policjanta, jednak na razie bez skutku”. Policjant V. Stankevičius wrócił z Polski dopiero po prawie półtora miesiąca. Był przesłuchiwany na różne sposoby, żądano od niego informacji o wojsku litewskim. Przez ponad miesiąc był przetrzymywany w więzieniu w Suwałkach. Następnie zawieziono go do Grodna, stamtąd do Wilna i wreszcie do granicy z Łotwą, gdzie przekazano go łotewskiej policji. W wydanych w 1974 r. w Chicago (USA) wspomnieniach, były funkcjonariusz litewskiej policji granicznej Povilas Dirkis pisał o linii demarkacyjnej i administracyjnej między państwami polskim a litewskim: Linie demarkacyjna i administracyjna Linia demarkacyjna, przy której miałem okazję przez kilka lat wykonywać pracę administracyjną, to tymczasowa granica między dwoma państwami, ustalona na podstawie wzajemnego porozumienia w czasie rozejmu lub przed podpisaniem pokoju. Między państwem litewskim a okupowaną Wileńszczyzną linię demarkacyjną ustalano kilkukrotnie. I dopiero po trzecim razie, 21 listopada 1920 r., po klęsce Polaków pod Giedrojciami i ich odwrocie, wmieszała się komisja kontrolna Ligi Narodów i natychmiast zażądała wstrzymania działań oraz sporządziła protokół rozejmu na stacji w Kownie. Obu armiom wyznaczono wspólną strefę neutralną o szerokości 6 km, a na Suwalszczyźnie 12 km. 15 marca 1923 r. Konferencja Ambasadorów zniosła strefę neutralną – dzieląc ją na pół między Litwinów i Polaków, a samą linię demarkacyjną nazwała linią administracyjną. Linia administracyjna była niczym innym jak kompromisową nazwą granicy polsko-litewskiej, utworzonej w wyniku marszu Żeligowskiego, która de facto wyznaczyła granice wykonywania władzy lub działalności obu państw. Linia administracyjna częściowo przebiegała lądem, częściowo rzekami, jeziorami. Linia oddzielała niezależną Litwę od części okupowanej przez Polaków – Wileńszczyzny. Linia w terenie nie miała żadnych oznaczeń: z jednego miejsca do drugiego prowadziła prymitywnie. Prawie tą samą ścieżką czy drogą patrolowali Litwini i Polacy. Brak wyraźnie oznaczonej linii powodował niejasności i nieporozumienia po obu stronach, a w konsekwencji niepotrzebne spory o nielegalne przekroczenie granicy. My, Litwini, przymykaliśmy na to oko, ale Polacy wręcz przeciwnie. Dlatego polska administracja graniczna podjęła inicjatywę uporządkowania linii w taki sposób, aby była ona wyraźną granicą z odpowiednimi znakami. I po tym linia została oznaczona słupami. Nie były to tyczki, ale grube kije, o wysokości 6–10 metrów, oddalone od siebie o 100 metrów. Górne końce kijów były zaopatrzone w miotły. Linia przebiegająca przez lasy została wycięta na szerokość 50 metrów, zaorana, zabronowana, a pośrodku wkopano słupy. Nieco później takie zaorane i zabronowane linie zostały wykonane również na polach. Wówczas na tych liniach na polach po jednej stronie patrolowali polscy strażnicy, po drugiej – litewscy strażnicy. Litwini patrolowali pojedynczo, a Polacy po dwóch ludzi. Patrole obu stron nigdy nie wdawały się w żadne rozmowy. Ponieważ linia administracyjna w większości miejsc przecinała ziemie rolników, należało urządzić przejścia na ważniejszych drogach lub szosach. Przejścia służyły miejscowym rolnikom, którzy korzystali z nich zwłaszcza w sezonie prac letnich. Przejścia były otwarte w wyznaczonych godzinach. Przy otwartych przejściach stale czuwali strażnicy obu stron, którzy nadzorowali i kontrolowali przechodzących oraz przejeżdżających. Punkty przejścia były oznaczone prostymi bramami, a w nieco ważniejszych Polacy postawili nawet okazałe bramy, np. w Oranach, Uciece i innych miejscach. W takich bramach najczęściej odbywały się spotkania z Polakami w celu wyjaśniania różnych nieporozumień. Najczęstszymi nieporozumieniami było przestawianie słupów, czym zajmowali się Polacy. Zmiana położenia słupów Jak już wcześniej pisałem, po zniesieniu strefy neutralnej z jej komendantami i partyzanckimi grupami obu stron oraz po przejęciu ochrony nowej linii administracyjnej ze strony litewskiej przez policję graniczną, a ze strony polskiej – przez jednostki korpusu granicznego Wojska Polskiego, powstawały różne nieporozumienia, zwłaszcza w kwestii przestawiania słupów na linii. Strefa neutralna została przecięta na pół i biegła wzdłuż następującej linii: Niemnem do potoku Gravė, potokiem Gravė do przecięcia z trasą Merecz–Rotnica, prosto do potoku Skroblas, jego ujścia do Mereczanki, rzeką Mereczanką do ujścia potoku Derežna, potokiem Derežna do przecięcia z linią kolejową Orany–Wilno, około 2 km na północ od stacji Orany między Olkienikami a Oranami, dalej drogą przez Bartele, Ejszyszki do stacji Bastuny na linii kolejowej Wilno–Lida. Na obszarach, gdzie linia nie biegła lądem, ale rzekami, postawione słupy były nienaruszalne, na lądzie ich przestawianiem zajmowali się członkowie polskiej straży. Po stronie litewskiej linia ta dla ochrony była podzielona na rejony, a po stronie polskiej pewne obszary zostały przekazane do ochrony batalionom korpusu granicznego, a te z kolei kompaniom. Czasami ni stąd, ni zowąd, w jakimś miejscu polscy żołnierze przenosili słupy na stronę litewską bez żadnego poważnego powodu, np. żeby można było obejść mokre miejsce suchym lądem, lub z innych podobnych błahych przyczyn. Kiedy trzeba było zaprotestować i zażądać przywrócenia przeniesionych słupów na poprzednie miejsce, wówczas dochodziło do poważnych sporów i niepotrzebnych wyjaśnień z urzędnikami administracji granicznej. Naczelnicy rejonów musieli organizować w tych punktach spotkania z dowódcami kompanii, a nawet z dowódcami batalionów. Nie raz spotkałem się i sam musiałem rozstrzygać spory. My takie spotkania uważaliśmy za mało wartościowe i dlatego nie przywiązywaliśmy do nich dużej wagi ani znaczenia. Jednak Polacy postępowali zupełnie odwrotnie. Spotkania te przeprowadzali z wielką pompą. Na miejscu spotkania zawsze wzywali uzbrojoną kompanię, sam dowódca przyjeżdżał z największą świtą, uzbrojony od stóp do głów, z kilkoma tłumaczami – towarzyszami, a nawet z psami. Ja lub inni moi koledzy – naczelnicy rejonów, przyjeżdżaliśmy z jednym towarzyszem i dowódcą tej straży, w której granicach miała miejsce rozstrzygana sprawa. Najczęściej w spotkaniach z Polakami trzeba było spierać się o język, w jakim będziemy rozmawiać, ale kiedy my proponowaliśmy, że zgodzimy się rozmawiać w dowolnym języku, z wyjątkiem polskiego, Polacy obrażali się, dlaczego robimy wyjątek dla języka polskiego. Innym razem trzeba było postawić kwestię zasadniczo, np. wybierając język niemiecki, francuski czy angielski. Wówczas nie pozostawało im nic innego, jak opowiedzieć się za językiem rosyjskim. Widząc, że nie udaje im się prowadzić wyjaśnień w tym języku, chcąc nie chcąc należało zmienić swoje stanowisko i rozmawiać po polsku tylko dlatego, aby szybciej dojść do konkretnego wyjaśnienia. W trakcie rozmowy okazywało się, że przeniesienie słupów zostało dokonane bez wiedzy polskiego wyższego dowództwa i bez żadnego poważnego powodu, jedynie z inicjatywy samego dowódcy kompanii. My, Litwini, w każdym takim przypadku wyjaśnialiśmy, że przestawianie słupów jest prawdziwym naruszeniem prawa międzynarodowego i że nie może tego robić żaden pojedynczy administrator ani żaden administrator rejonu. Może to zrobić tylko ten kolektyw rządowy, który ustalił i uznał tę linię za granicę. Po takich rozmowach Polacy byli zmuszeni poprawić słupy. I dlatego nie dochodziło do poważnych zbrojnych starć, z wyjątkiem incydentu w Traśnikach, kiedy zastrzelono polskiego żołnierza. W tym zdarzeniu w rozmowach uczestniczyli nie tylko naczelnicy administracji granicznej, ale i funkcjonariusze litewskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Z powodu tego incydentu sytuacja była poważna, co, jak się mówi, doprowadziło do ultimatum. Jednak w 1939 r. los słupów i ogólnie linii administracyjnej został rozwiązany wraz z przywróceniem Wilna Litwie. Linia administracyjna na całej długości została zniesiona, a haniebne słupy zostały spalone rękami litewskich urzędników państwowych. Pozostało tylko wspomnienie historyczne. W 1933 r. w publikacji litewskiego związku strzelców „Trimitas” opisano wizytę czechosłowackich dziennikarzy na Litwie, podczas której odwiedzili oni również „słomianą granicę” między dwoma państwami: Pod koniec czerwca Litwę odwiedziło 11 wybranych dziennikarzy z Czechosłowacji. Była to pierwsza wizyta czechosłowackich dziennikarzy w Niepodległej Litwie. Prawda, nie była to specjalna wizyta na Litwie. Czechosłowaccy dziennikarze zostali zaproszeni do Finlandii, Estonii i Łotwy. Wracając z tych krajów, odwiedzili również Litwę, choć krótko zapoznając się z naszym krajem. Na Litwie czechosłowaccy goście zwiedzili Kowno i okolice, zostali przyjęci przez Prezydenta Republiki, złożyli szereg innych wizyt. Z Kowna goście zostali przewiezieni do Kłajpedy, Nidy i Juodkrantė. Obejrzeli miasto i port Kłajpedy oraz zapoznali się z życiem lokalnym. Najciekawszym dla czechosłowackich dziennikarzy był obszar przy linii administracyjnej za Jewiem. Tam zobaczyli jedyną w całej Europie „granicę” państw. Widząc zarośnięte trawą i krzewami drogi i ścieżki, widząc rozebraną i już porośniętą dwumetrowymi sosnami linię kolejową Koszedary–Landwarów, o którą Litwa z honorem procesowała się w Genewie i Hadze, Czechosłowacy wzruszali ramionami i dziwili się. Szczególne wrażenie wywarły na nich słupy obwiązane słomą, którymi między Litwinami a Polakami wyznaczono wcześniej linię demarkacyjną, a obecnie zwaną administracyjną. Po powrocie do domu czechosłowaccy dziennikarze napisali w swoich gazetach o „slamenė hranicė” – „słomianej granicy”. Naszemu współpracownikowi udało się zrobić kilka ciekawych zdjęć przy tej „słomianej granicy”, bardzo wyraźnie przedstawiających nie tylko samą linię, ale także litewskie „stosunki” z Polakami. Widzimy tutaj postawioną na szosie drewnianą „barierę”, po której stronie znajduje się zburzony mostek. Po tej stronie stoi strażnik litewskiej policji granicznej i czechosłowacki dziennikarz p. Tannenberger, rozmawiający z polskimi strażnikami, którzy są po drugiej stronie linii. W innym miejscu widzimy również grupę czechosłowackich dziennikarzy przy „słomianym” słupie. <…> W 1935 r. w tygodniku „Diena” V. Labūnaitis, opisując swoje wrażenia z podróży, wspomina również o słupach „słomianej granicy”: Administracyjna linia jest tym punktem, wokół którego obraca się cała polityka i dyplomacja Litwy. Człowiek, który nie widział tego krwawego cięcia, naturalnie odczuwa wielką ciekawość, aby zobaczyć i bliżej zapoznać się z granicą państwa, która jest rzadkością w całej Europie. A jak wygląda sama linia? Nic szczególnego. Piękne pola Dzukii i Auksztoty miejscami przecinają rowy, albo i bez nich jest naszpikowany cały szereg spróchniałych drewnianych tyczek z pęczkiem słomy na górze. Mosty na rzekach pomalowane są w polskie barwy, a w naszą stronę odwrócony jest polski orzeł. Po drugiej stronie linii i na mostach chodzą polscy żołnierze. Po stronie litewskiej nie ma żadnych napisów. Tylko pomalowane w barwy narodowe budki strażników i wysocy litewscy strażnicy graniczni – policjanci świadczą, że tutaj jest Litwa. W listopadzie 1939 r. w czasopiśmie „Karys” pisano, że w Kownie, w Muzeum Wojskowym, eksponowany jest dawny słup linii administracyjnej ze słomianym pęczkiem i tablica punktu przejścia z polskim orłem. Od walk w strefie neutralnej, przy linii demarkacyjnej, minęło prawie 100 lat. Wiele rzeczy poszło w zapomnienie. Pozostały tylko wspomnienia świadków tych wydarzeń, zdjęcia i znaleziska. W 2014 r. w wyschniętej rzece Niemen koło wsi Wiciuny (na odcinku Liszkowo–Gajluny) badacz historii z Druskienik, dr Rimas Čiurlionis, odnalazł rozbity polski słupek graniczny, wykonany z żeliwa we Lwowie przed wojną. Uważa się, że takimi żeliwnymi słupkami oznaczano linię administracyjną na zbiornikach wodnych. Słowa „słomiana granica” w tytule publikacji należy rozumieć zarówno jako granicę tymczasową, którą Polacy oznaczali odpowiednimi znakami – drewnianymi tyczkami o wysokości 6–10 metrów, wkopanymi w ziemię co 100 metrów, z pęczkami słomy lub miotłami na górze – jak i jako granicę kruchą, zmienną, niestabilną (strefa neutralna, linia demarkacyjna, linia administracyjna) między Polską a Litwą w okresie międzywojennym. Literatura 1. Balaišis, A. 2006. Lietuvos valstybės sienos apsauga 1918–1940 m. Vilnius, p. 28, 29, 30, 32, 46, 49, 50. 2. „Buv. administracijos linijos liekanos Karo muziejuje”, in: Karys. 1939 m. lapkričio 23 d., 55, p. 1379. 3. „K. O. P. Bataljon „Sejny”, in: Żołnierz Polski, 1931 r., 2 s. 37. 4. Kuckailis, J. „Pasienio policija Nepriklausomybės metais”, in: Voruta. 1997 m. birželio 7–13 d., 22, p. 10–11. 5. Labūnaitis, V. „Kruvinuoju pjūviu”, in: Diena. 1935 m. rugsėjo 15 d., 37, p. 2. 6. „Lenkai perkėlinėja gaires ir suėmė mūsų policininką”, in: Policija. 1937 m. rugsėjo 1 d., 17, p. 341. 7. „Lenkijos sienų apsauga”, in: Policija. 1933 m. vasario 15 d., 4, p. 58–59. 8. Lietuviškoji enciklopedija. 6 t. Kaunas, p. 390–394 (demarkacinė linija). 9. Lietuvių enciklopedija. 4 t. Bostonas, 1954, p. 432–434 (demarkacijos linija). 10. Lietuvos policija įstatymų ir tvarkos tarnyboje (red. Apolinaras Bagdonas). Chicago, 1974, p. 139–144. 11. Lučinskas, G. 2010. Žuvę už Lietuvą. Laisvės kovos Dainavos krašte 1918-1923 metais. Alytus, p. 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 28, 30, 42, 46, 48, 60, 62, 64, 64, 66, 68, 70, 76. 12. „Malonūs svečiai prie „šiaudinės sienos”, in: Trimitas. 1933 m. liepos 13 d., 28, p. 548. 13. Vareikis, V. 2004. „Pasienio incidentai”, in: Darbai ir dienos, p. 109, 110, 111, 113, 115, 117, 118.