Sigitas Birgelis Kwestia walki o mszę w języku litewskim w Sejnach i Puńsku 16 października 1983 r., z okazji 5. rocznicy pontyfikatu papieża Jana Pawła II, po 37 latach zmagań, nabożeństwa litewskie powróciły do bazyliki sejneńskiej. Od tamtych wydarzeń minęło 40 lat. Wysiłki Litwinów z Sejn nie poszły na marne - do dziś w sanktuarium odprawiane są nabożeństwa w języku litewskim. Wielu z tych, którzy walczyli o nabożeństwa w języku litewskim, nie ma już wśród nas. Musimy z szacunkiem pamiętać o ich pracy i przekazywać pamięć o nich następnym pokoleniom. Wielu ludziom nadal trudno jest zrozumieć, dlaczego Litwini musieli walczyć przez dziesięciolecia o prawo do modlitwy w swoim ojczystym języku i dlaczego w bazylice w Sejnach wiszą dziś dwie tablice pamiątkowe poświęcone księdzu Stanisławowi Rogowskiemu, który był najgłośniejszym przeciwnikiem litewskich nabożeństw w Sejnach. Przez wiele lat duchowny ten uparcie przekonywał hierarchię kościelną, że Litwini w Sejnach nie są dyskryminowani, ale że zamieszanie wywołują nacjonalistyczni litewscy ateiści. Z opowiadań ludzi wiemy, że duchowny ten puszczał na magnetofonie polskie pieśni, gdy Litwini zbierali się w bazylice, by wbrew zakazom śpiewać litewski różaniec. Gdy był proboszczem Polacy atakowali Litwinów na schodach, obrażali ich i prowokowali bójki. Jeśli Litwini nie poddawali się prowokacjom, proboszcz wzywał policję, ale policja nie przyjeżdżała, by powstrzymać Litwinów. Ksiądz wielokrotnie publicznie mówił, że prędzej wyrosną mu włosy na dłoni, niż Litwini będą odprawiać nabożeństwa w bazylice sejneńskiej. Pod opieką S. Rogowskiego, proboszcza Sejn, poczta w Sejnach przechwytywała litewskie listy adresowane do papieża Jana Pawła II. Musiały być one przekazywane przez zaufane osoby podróżujące za granicę. S. Rogowski nie był skłonny do ustępstw wobec Litwinów. Upierał się, że w Sejnach nie ma Litwinów, ponieważ wrócili oni na Litwę w czasie wojny. Nie da się przywrócić modlitwy, powiedział, ponieważ „wzajemne krzywdy nie zostały zapomniane, a litewski szowinizm jest wciąż żywy. Litwini nie są dyskryminowani w parafii w Sejnach, ponieważ rozumieją język polski”. Działania ks. Rogowskiego przyczyniły się do wzmocnienia waśni polsko-litewskich. Polacy, podburzani przez proboszcza, atakowali Litwinów, w bazylice sejneńskiej byli popychani i obrażani. Litwini w mieście bali się głośno mówić w swoim ojczystym języku, a na murach pojawiły się antylitewskie napisy. Co symbolizują dziś tablice poświęcone temu kapłanowi w bazylice sejneńskiej? Cofnijmy się o kilka dekad. Litwini z Suwalszczyzny wiele wycierpieli przed, w trakcie i po II wojnie światowej. W 1941 r. około połowa z nich została przymusowo wysiedlona na Litwę Radziecką. Po zakończeniu wojny próbowali wrócić w rodzinne strony. Polskie władze uznały ich za nielegalnych, którzy przekroczyli granicę i powinni zostać przekazani Sowietom. Aby uniknąć deportacji, Litwini ukrywali swoją narodowość, podawali się za Polaków i zapisywali się do Polskiej Partii Robotniczej. W pierwszych latach powojennych język litewski był prawie niespotykany na ulicach litewskiego Puńska. Powszechny strach odzwierciedlają również dane spisu powszechnego z 1946 roku. Powojenna Polska Rzeczpospolita Ludowa miała być jednolita etnicznie, a mniejszości narodowe miały zostać zasymilowane lub deportowane. Pierwsze spory o używanie języka ojczystego na Suwalszczyźnie pojawiły się na początku XX wieku. Ostatecznie przerodziły się one w poważne konflikty, które trudno było rozwiązać. Po zakończeniu II wojny światowej w Sejnach, Puńsku i Smolanach odprawiano modlitwy litewskie. Nie podobało się to polskim władzom, ponieważ było to sprzeczne z ich polityką. Jesienią 1945 r. suwalska służba bezpieczeństwa wezwała proboszcza w Sejnach Vincentasa Astasevičiusa i nakazała mu zaprzestać odprawiania litewskich nabożeństw w Sejnach. Ani proboszcz, ani hierarchowie polskiego Kościoła początkowo nie myśleli o podporządkowaniu się komunistycznej bezpiece, ale ostatecznie ich stanowisko w tej sprawie zmieniło się diametralnie. W 1946 r., po śmierci ks. Józefa Złotkowskiego, jego następca nie był już tak przychylny Litwinom. Natychmiast poinformował swojego biskupa, że w Sejnach nie ma potrzeby odprawiania nabożeństw w języku litewskim, ponieważ wszyscy tu mówią i rozumieją po polsku. Według niego Litwini nie szukali nabożeństw, ale zamieszania, bo chcieli ich tylko nacjonaliści, pijacy i ateiści. Proboszcz Złotkowski groził Litwinom, że zostaną deportowani przez władze i wysłani na Syberię. W 1946 r. zlikwidowano nabożeństwa w języku litewskim w bazylice sejneńskiej. Litewscy katolicy w Sejnach próbowali protestować. Pod koniec roku delegacja udała się do biskupa łomżyńskiego, usłyszeli: „Litewskie nabożeństwa zostaną przerwane nie tylko w Sejnach, ale także w Smolanach i Puńsku. Dość tego bałaganu! Jeśli chcecie litewskich nabożeństw, jedźcie do Kowna, tu jest w Polska". Wkrótce Litwini z parafii w Smolanach zostali pozbawieni nabożeństw w języku litewskim. Władze polskie z pomocą miejscowych Polaków chciały zlikwidować nabożeństwa w języku litewskim także w Puńsku. Tylko dzięki staraniom proboszcza Puńska, ks. Antanasa Žievysa, udało się zachować nabożeństwa w języku litewskim. Mamy wiele powodów do wdzięczności względem ks. A. Žievysa. Pracował w różnych parafiach w Polsce i służył jako kapelan wojskowy w Wojsku Polskim (otrzymał stopień majora). Po przejściu do rezerwy zamieszkał w Puńsku, gdzie od 1936 r. był proboszczem. Przyszło mu pracować w duszpasterstwie w jednym z najtrudniejszych okresów w historii parafii Puńsk. Wiele problemów pojawiło się przed, w trakcie i po II wojnie światowej. W pierwszych latach powojennych w Puńsku stacjonował oddział polskich wojsk pogranicznych. Polscy żołnierze surowo oceniali Litwinów z tego regionu. Podczas litewskich nabożeństw głośno wdzierali się do kościoła z karabinami automatycznymi i siali spustoszenie. Żołnierze, podobnie jak komunistyczna bezpieka, starali się wpłynąć na proboszcza. Przekonywali go, że to Polska i że kościół modli się w języku, którego nie rozumieją, mimo że była tam tylko garstka „nacjonalistów”. Proboszcz, jak mówią ludzie, powiedział im, że mogą go aresztować, ale nie będzie im posłuszny, ponieważ tylko biskup może wydawać rozkazy proboszczowi. Do kurii zaczęły napływać listy, że nabożeństwa w języku litewskim w Puńsku są szkodliwe i niepotrzebne. Napięcie rosło. Podczas Wielkiego Postu, pod koniec nabożeństwa, Litwini próbujący opuścić świątynię zostali zaatakowani przez żołnierzy uzbrojonych w karabiny automatyczne. Ludzie cofnęli się i przeszli przez zakrystię na dziedziniec, a stamtąd przez boczną bramę do miasta. Wielu z tych, którzy opuścili kościół, biegło wokół jeziora, ponieważ przejście przez miasto było niebezpieczne. Rozległa się seria z karabinu maszynowego. Po kilku minutach wszystko ucichło. Żołnierze rozeszli się. Okazało się, że jeden pijany żołnierz postrzelił innego żołnierza w nogę. W liście do kurii, proboszcz z Sejn, J. Złotkowski, który wykorzystał ten incydent, napisał, że litewskojęzyczne nabożeństwa w Puńsku są szkodliwe, prowokują konflikty, które mogą być wykorzystane przez komunistyczny rząd. Wzywał kurię do eksmisji litewskich księży i zastąpienia ich Polakami mówiącymi po litewsku. W ten sposób szowinizm litewski zostałby pokonany. W 1946 r. w okresie Wielkiego Postu i Wielkanocy Litwini z parafii w Puńsku nie mogli modlić się w kościele w swoim ojczystym języku. Polacy z parafii, których było mniej niż 15%, domagali się zniesienia litewskich nabożeństw. Byli otwarcie wspierani przez oddziały straży granicznej stacjonujące w Puńsku. Kierownictwo parafii Sejwach zażądało od proboszcza natychmiastowej „normalizacji” sytuacji. Ks. A. Žievys postanowił odprawiać nabożeństwa w języku litewskim i polskim na przemian, co drugą niedzielę. Władze parafii Sejwach wyraźnie opowiedziały się przeciwko litewskim nabożeństwom w kościele w Puńsku. Poparło to wojsko polskie i duża liczba parafian polskiego pochodzenia. Wiosną 1946 r. żołnierze straży granicznej i bezpieki zażądali od proboszcza parafii w Smolanach ks. Vaclovasa Budrevičiusa odwołania nabożeństwa litewskiego. W tej parafii liczba wiernych litewskich i polskich była mniej więcej taka sama. Nabożeństwa w języku litewskim odbywały się co drugą niedzielę. W tygodniu msza św. była odprawiana tylko w języku polskim. W 1946 r. władze gminy w Sejwach i Krasnopolu poinformowały kurię, że według spisu ludności w parafii Smolany było tylko 43 Litwinów i że nabożeństwa w języku litewskim powinny zostać zniesione. Pomimo gróźb deportacji do Związku Radzieckiego, mieszkańcy Puńska nie poddali się. Przygotowali list protestacyjny do kurii, podpisany przez 368 parafian. Kuria zignorowała list. Ks. Złotkowski zaapelował do biskupa, aby nie czytał listów litewskich „grafomanów”, ale natychmiast wyrzucił je do kosza. Jesienią 1947 r. starosta suwalski Henryk Matejczyk zażądał przeniesienia ks. A. Žievysa z Puńska, ponieważ według niego proboszcz nie tylko kontynuował głoszenie litewskich kazań, ale także pomagał ludziom, którym groziło wysiedlenie do Związku Radzieckiego, oraz współpracował z partyzantami. Jego zdaniem proboszcz z Puńska stara się lituanizować mieszkających tu Polaków i jest jednym z nielicznych duchownych na Suwalszczyźnie, którzy aktywnie występują przeciwko obecnemu systemowi. Polskie służby bezpieczeństwa zaczęły śledzić księdza. W raporcie z 1948 r. starosta suwalski pisze, że ks. A. Žievys nadal prowadzi szowinistyczną antypolską działalność w kościele. O działalności duchownego poinformował wojewodę białostockiego i Ministerstwo Administracji. Wygląda na to, że trwały przygotowania do tego, by ks. A. Žievys miał zostać aresztowany, ale nie było to możliwe. Zmarł 30 sierpnia 1949 roku. Za swoją wytrwałość zapłacił najwyższą cenę. Następca ks. A. Žievysa, ks. Kazimieras Ramanauskas był proboszczem w Puńsku od 1949 do 1956 r. Pochodził z Kalwarii, dobrze mówił po litewsku, chociaż uważał się za Polaka (był wikariuszem w Puńsku przed II wojną światową, za czasów Antanasa Žievysa). Biskup łomżyński próbował wpłynąć na niego, aby ograniczył nabożeństwa w języku litewskim w kościele w Puńsku. Ks. K. Ramanauskas chciał dobrze dogadywać się z parafianami, ale pod naciskiem hierarchów zmienił porządek nabożeństw. Spowodowało to niezadowolenie wśród litewskich parafian. Proboszcz nie wytrzymał napięcia i poprosił biskupa o przeniesienie go do czysto polskiej parafii. Znacznie poważniejsze niepokoje rozpoczęły się w 1956 r., kiedy to ks. Stanisław Kamiński został mianowany proboszczem. Po raz pierwszy w historii parafii w Puńsku złamano dekret króla Zygmunta III Wazy „idque nonnisi Lithuanum aut linguae Lithuanicae gnarum relinquimus” (zastrzegamy sobie prawo do mianowania proboszcza, który jest Litwinem lub mówi po litewsku). Ks. Kamiński był proboszczem w Puńsku tylko przez rok, ale był to jeden z najciemniejszych okresów w historii tej parafii. Ks. S. Kamiński natychmiast zmienił porządek nabożeństw na niekorzyść Litwinów i zlikwidował litewski różaniec, który był śpiewany przez sto lat. Chór zaczął lekceważyć rozkazy proboszcza i różaniec znów był odmawiany w tym samym czasie, co przez wiele lat. Proboszcz próbował upomnieć „buntowników” z ambony, ale ci nie przestali śpiewać nawet wtedy, gdy przeczytał list od sufragana łomżyńskiego potępiający zachowanie chóru. Parafianie, protestując przeciwko działaniom proboszcza, zaczęli wstrzymywać datki i nie przyjmowali księdza w czasie kolędy. Delegacja parafii Puńsk w składzie Maksimavičius, Judickas, Degutis i Malinauskas udała się do biskupa z prośbą o mianowanie w Puńsku litewskiego księdza Antanasa Šuminskasa. Biskup nie zgodził się. Zagroził delegatom, że jeśli parafia się nie uspokoi, Litwini zostaną zesłani. Parafianie napisali list protestacyjny do polskiego kardynała Wyszyńskiego, ale list pozostał bez odpowiedzi. Napięcie osiągnęło punkt kulminacyjny, gdy proboszcz, wymachując czarną stułą z ambony, próbował przekląć parafian, mówiąc, że „siedem wiosek spłonie w piekle”. Chór kontynuował śpiew podczas kazania i milczał podczas mszy. Zagraniczne gazety litewskie dużo pisały o nieporozumieniach w parafii Puńsk. Oto fragment artykułu wydrukowanego w gazecie „Dirva”: „[…] Na przykład w zeszłym roku porządek niedzielnych nabożeństw został zmieniony w taki sposób, że zwykłe śpiewanie różańca o godzinie 10 było niemożliwe. Na ten czas wyznaczono polskie kazanie. Litewscy parafianie odebrali to jako cios w ich tradycje i poczucie własnej wartości. […] W pierwszą niedzielę, kiedy zmieniono porządek nabożeństwa i ksiądz wszedł na ambonę, aby wygłosić kazanie, litewskie śpiewy uniemożliwiły mu mówienie. Był to jedyny raz, kiedy Litwini śpiewali różaniec. Ksiądz próbował rozpocząć kazanie, ale bezskutecznie. Jego słowa utonęły w śpiewie, który wydobywał się z gardeł zdrowych mieszkańców wioski. Ksiądz zszedł po schodach z ambony i podchodząc do pierwszego rzędu śpiewaków, nakazał im przestać śpiewać. Ale proboszcz nie został wysłuchany. To oznacza bunt. Tak, to już był bunt. Duchowieństwo ze swojej strony postanowiło zastosować sankcje, które, co może wydawać się dziwne, sięgnęły sakramentu spowiedzi. »Czy śpiewaliście różaniec po litewsku?« - zapytał wikariusz z konfesjonału. Następnie nie odpuszczał grzechów tym, którzy brali udział w manifestacjach. Nie złamało to jednak ducha protestu. Podczas niedzielnej litewskiej mszy nie zabrzmiał ani jeden grosz, taca nie zabrudziła się ani jednym papierkiem. Po raz pierwszy w historii Puńska ksiądz nie został zaproszony na kolędę. W związku z tym proboszcz przywrócił stary porządek na Wielkanoc. Zachwyceni wierni nie szczędzili datków, ale zmiana nabożeństwa była jednorazowa. […] Pewnego razu proboszcz ogłosił, że ksiądz z sąsiedniej parafii w Smolanach przyjechał do Puńska, aby wygłosić kazanie w języku litewskim. Wszyscy tłumnie zebrali się w kościele, ale ksiądz niespodziewanie przemówił po polsku. Wtedy wszyscy opuścili przestronny kościół i rozeszli się po ulicach miasta. Wielkie zamieszanie ogarnęło całą wioskę. Ci bardziej umiarkowani, nie chcąc zamieszek, uspokajali rozwścieczonych rodaków. W kościele pozostały tylko trzy starsze kobiety, a wikariusz, aby zapewnić frekwencję, przyprowadził swoich uczniów z lekcji religii. Nie, miarka się przebrała! Litwini postanowili dochodzić swoich praw u biskupa łomżyńskiego”. (J. A., „Dirva”, nr 36, 12/9/1957) Następca ks. S. Kamińskiego, ks. Antanas Šuminskas przywrócił normalny porządek. Po wysłuchaniu chóru przeniósł mszę św. na godz. 12.15, aby można było przed nią odśpiewać litewski różaniec. Ksiądz odnowił stare szaty liturgiczne i zakupił nowe, a także zadbał o to, aby w zakrystii nie zabrakło szat i naczyń liturgicznych. Starał się dobrze dogadywać ze swoimi parafianami. Zebrane w kościele datki przeznaczał na wsparcie parafii. Starał się trzymać z dala od polityki, ale i tak był inwigilowany przez komunistyczną bezpiekę. Šuminskas nie uderzył ani w Litwinów, ani w Polaków. Działał zgodnie ze swoim sumieniem. Udało mu się zaprowadzić porządek mszy świętej, który obowiązywał jeszcze przez wiele lat po jego śmierci. Za jego proboszczowania parafia w Puńsku znów była spokojna. Dzięki determinacji parafian i wysiłkom ks. Antanasa Žievysa, litewskie nabożeństwa w Puńsku zostały zachowane. W Sejnach niepokoje i walka o modlitwę trwały nadal. Ich dążenia wspierali duchowni mieszkający za granicą, w tym ks. Juozas Budzeika z Londynu, ks. A. Deksnys z Rzymu i ks. P. Gavėnas z Ameryki Południowej, ale ich wysiłki nie przyniosły rezultatów. Zwycięstwo w Puńsku rozbudziło próby Litwinów z Sejn wznowienia litewskich nabożeństw w bazylice sejneńskiej. W 1957 r. komitet organizacyjny LVKD (Litewskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne) zaapelował do prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego i biskupa diecezji łomżyńskiej o przywrócenie litewskich nabożeństw. W liście do biskupa łomżyńskiego z 1957 r. Litwini z Sejn przypomnieli mu, że chociaż od 10 lat nie mają nabożeństw w języku litewskim, nadal śpiewają w domu pieśni w języku ojczystym i podtrzymują swoje tradycje religijne. Kanclerz diecezji łomżyńskiej, biskup Mościcki, zobowiązał proboszcza parafii w Sejnach, Antoniego Wężyka, do spełnienia litewskich próśb i odprawiania litewskich nabożeństw w kaplicy w Żegarach, ale najpierw należało ją wyremontować. A. Wężyk, proboszcz z Sejn, skarżył się swojemu biskupowi, że władze lokalne „faworyzują” Litwinów, przywracając lekcje języka litewskiego w szkołach itp. „W Sejnach nie ma ani jednego dziecka mówiącego po litewsku, a litewscy parafianie stanowią tylko około 20 procent wiernych” - powiedział ks. A. Wężyk. Duchowny kategorycznie sprzeciwił się próbom powrotu litewskich nabożeństw do Sejn. Ostrzegł łomżyńską kurię przed dzieleniem parafian na Litwinów i Polaków i wyjaśnił, że gdyby pozwolono na funkcjonowanie domu modlitwy we wsi Żegary, Litwini mogliby zażądać utworzenia tam parafii. Nastroje antylitewskie zaczęły dominować także w społeczeństwie sejneńskim. W 1958 r. Polacy wystosowali list do biskupa łomżyńskiego, pod którym podpisało się 364 parafian z Sejn. List brzmiał: „Nie zezwalać na niepotrzebne i szkodliwe nabożeństwa litewskie w naszej bazylice sejneńskiej. Mniejszość litewska, podburzona przez kilku bezbożnych szowinistów, domaga się powrotu nabożeństw litewskich do kościoła sejneńskiego w celu wzniecenia fali dzikiego szowinizmu, a nie dla większej religijności czy zrozumienia nabożeństw, gdyż ludność litewska nie tylko rozumie język polski, ale go opanowała, a duża jej liczba jest zatrudniona w administracji państwowej”. W 1959 r. w sąsiedniej parafii w Smolanach przywrócono nabożeństwa w języku litewskim. Kwestia Sejn pozostała nierozwiązana. Na początku 1961 r. Litwini z parafii Sejny ponownie zwrócili się do biskupa łomżyńskiego. W swoim liście twierdzili, że Litwini stanowią 43% parafian. Wyraźnie ostrzegli biskupa, że jeśli prośby Litwinów nie zostaną spełnione, nie wpuszczą księdza do swojego domu. Oskarżyli kurię o przyczynianie się do alienacji Litwinów, nie pozwalając im modlić się w ich własnym języku. Warto zauważyć, że Litwini nie tylko proszą o biskupa, ale i żądają. W 1964 r. delegacja litewska udała się do Łomży i poprosiła o duchownego mówiącego po litewsku, który słuchałby spowiedzi po litewsku. Biskup odmówił, ponieważ według niego Litwini nie zajmowali się sprawami duszpasterskimi, ale innymi sprawami. Według biskupa mianowanie duchownego znającego język litewski w Sejnach byłoby pierwszym krokiem w kierunku przywrócenia litewskich nabożeństw w Sejnach. W 1968 r. Litwini z parafii Sejny zaapelowali do kardynała Karola Wojtyły o pomoc w walce o przywrócenie litewskich nabożeństw w bazylice sejneńskiej. Przyszły papież zainteresował się problemami Litwinów z Sejn i poprosił biskupa łomżyńskiego o wyjaśnienie. Biskup łomżyński odpisał przyszłemu papieżowi, że między oboma narodami panuje zgoda, a wszelkie niepokoje w Sejnach zostały wywołane przez obcych z powodów politycznych. „Wprowadzenie nabożeństw litewskich”, zapewniał, „zniszczyłoby porządek i harmonię, które dotychczas panowały między narodami”. Po śmierci A. Wężyka nowym proboszczem został mianowany ks. Aleksavičius. Starał się on utrzymywać dobre stosunki zarówno z Polakami, jak i Litwinami, dlatego nie pozostał długo w Sejnach i został przeniesiony do innej parafii. Zastąpił go ks. Stanisław Rogowski. Pisałem o nim na początku tego artykułu. W marcu 1969 r. w gazecie „Kultura” ukazał się krótki artykuł informujący o nowej formie dyskryminacji mniejszości narodowych w Polsce przez kierownictwo polskiego Kościoła. Chociaż polski Kościół jest znany w świecie jako obrońca wolności, jego lekkomyślna polityka dyskryminuje mniejszości narodowe mieszkające w Polsce i przyczynia się do degradacji prestiżu Polski. Jako przykład podano sytuację Litwinów z Sejn. Artykuł spotkał się z dużym zainteresowaniem i zaszokował polskie duchowieństwo. Kiedy w 1970 r. M. Sasinowski został mianowany nowym biskupem łomżyńskim, Litwini z Sejn ponownie zwrócili się do kurii łomżyńskiej. Kuria zasugerowała, aby nabożeństwa w języku litewskim odbywały się w Żegarach, Krasnowie lub Widugierach, a do czasu wybudowania domu modlitwy - w kościele luterańskim w Sejnach. Proboszcz z Sejn, Rogowski, zignorował sugestię biskupa. Obawiał się, że z czasem nabożeństwa litewskie zostaną przeniesione z kościoła ewangelickiego do bazyliki w Sejnach. W połowie 1971 r. biskup Sasinowski przedstawił projekt budowy kościoła filialnego w Widugierach, ale nie otrzymał pozwolenia na budowę. W 1973 r. biskup łomżyński M. Sasinowski zezwolił na odprawianie nabożeństw w języku litewskim w dawnym luterańskim kościele NMP. Mszę św. odprawiali ks. J. J. Macek i ks. Z. Parakewicz. Początkowo obecnych było około 100, później tylko około 40 wiernych. Litwini nie byli zadowoleni z tej decyzji. Po nabożeństwie nadal chodzili śpiewać do bazyliki. Polacy starali się nie dopuścić Litwinów do bazyliki. Dochodziło do spięć. Następnie Litwini zaczęli gromadzić się podczas polskich mszy. Po zakończeniu mszy zostali i śpiewali różaniec po litewsku. Czas przysłużył się Litwinom. W sierpniu 1975 r. w Sejnach odbyło się Święto Koronacji Matki Bożej. Mszę św. odprawili Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński i kardynał Karol Wojtyła. Podczas mszy Litwini z Sejn przed trybuną dla gości rozwiesili plakat z łacińskim napisem NOTA BENE! 1946-1975 Nos Lituani oramus clericos Ecclesiae Poloniae, ut Missa lingua Lituanica in Ecclesia paroechiali Seinensi permittatur (Uwaga! W latach 1946-1975 my, Litwini, błagamy duchowieństwo polskiego Kościoła o zezwolenie na odprawianie mszy św. w języku litewskim w kościele parafialnym w Sejnach). Walka Litwinów z Sejn o msze zaczęła przyciągać coraz większe zainteresowanie litewskiej diaspory. Ksiądz Vytautas Kazlauskas i inni przedstawiciele diaspory odwiedzili Sejny. Nie tylko relacjonowali wydarzenia w Sejnach w prasie diaspory, ale także pisali listy protestacyjne do biskupa Łomży i Stolicy Apostolskiej w Watykanie. W styczniu 1980 r. Sejny odwiedził ks. Pranas Gavėnas, przewodniczący Wspólnoty Kapłanów Litewskich Ameryki Południowej. Poprosił proboszcza Sejn, proboszcza Rogowskiego, o pozwolenie na odprawianie litewskich nabożeństw w bazylice. Proboszcz odmówił, sugerując, aby odbywały się one w kościele luterańskim. Proboszcz odpowiedział na groźbę gościa, że papież zostanie poinformowany: „Powiedz i, jeśli chcesz, napisz do kogo chcesz, nawet do papieża. Ale wiedz, że… papież jest Polakiem!”. 21 września 1980 r. ks. Gavėnas spotkał się z Ojcem Świętym i wręczył mu list protestacyjny (oryginalny języku listu): „Ojcze Święty. Czuję się w obowiązku sumienia poinformować Waszą Świątobliwość o tym, co następuje… Miałem bardzo smutne doświadczenie w Sejnach. Piszę w tym właśnie celu. Niedziela 27 stycznia. Chciałem odprawić mszę w bazylice - starej katedrze w Sejnach - przy grobie litewskiego poety - biskupa Antoniego Baranowskiego. Incognito, uczestniczyłem we mszy o godz. 12 w języku polskim. Zauważyłem, że aktywność wiernych była bardzo słaba: tylko organista odpowiadał i śpiewał dla nich. Jak się później przekonałem, większość uczestników stanowili Litwini. Pod koniec ostatniego hymnu, gdy jedna część opuściła już bazylikę, grupa ludzi (być może ponad setka) zebrała się na środku sanktuarium, gotowa do śpiewania. Ale właśnie w tym momencie dźwięki i okrzyki nagrane przez głośniki były tak głośne, że trzeba było zakrywać uszy. Śpiewanie było niemożliwe. Niektórzy zaczęli więc odmawiać różaniec, inni czytali modlitwy z modlitewników. A mnie naprawdę trudno było powstrzymać złość i uczucie nieopisanego upokorzenia. Hałaśliwe dźwięki trwały 8-10 minut. Kiedy hałas ucichł, poprosiłem sąsiada, aby zaprowadził mnie do zakrystii. Proboszcza tam nie było. Poszliśmy na plebanię. Kiedy drzwi się otworzyły, przedstawiłem się proboszczowi i zacząłem wyjaśniać sprawę. Proboszcz Stanisław Rogowski wezwał wikariusza, ks. Zenona Parakewicza, który mówił po litewsku, i wprowadził go do biura. Obsługa nie zostawiła mnie samego. - Jestem księdzem salezjaninem, Litwinem, proboszczem parafii św. Kazimierza w Sao Paulo w Brazylii. Miałem szczęście odwiedzić Litwę po 41 latach. Chciałbym celebrować w bazylice lub w kaplicy biskupa Antoniego Baranowskiego. Wikariusz już miał zacząć tłumaczyć po polsku, ale proboszcz kiwnął głową na znak, że rozumie. Dlatego wikariusz natychmiast wtrącił się w imieniu proboszcza po litewsku: - Nie tutaj. Jest inna świątynia, oddzielna… - powiedziałem: - My, Litwini, znamy Baranowskiego od najmłodszych lat, recytujemy jego wiersze… Kiedy pierwszy raz przyjadę do Sejn, chciałbym świętować w jego kaplicy. - Ale nie tutaj! - Dlaczego? Zjeździłem pół świata i widziałem, jak chętnie przyjmowani są zagraniczni księża… Do tego dochodzą instrukcje Kościoła na rzecz mniejszości etnicznych… - Jest biskup, jest władza, mamy instrukcje. Wie Ksiądz, że nawet ksiądz nie może robić, co chce w sanktuarium i musi słuchać. Mamy dekrety, nakazy… - Dekrety, nakazy, które… wydaje się, że sam sformułowałeś. Nie powinny one być sprzeczne z ogólnymi instrukcjami Kościoła i nie powinny dyskryminować samych katolików. Papież walczy z wszelką dyskryminacją i w tym przypadku nie byłby zadowolony, gdyby się o tym dowiedział. - Papież widział i zna całą sytuację. Tutaj błogosławił posągi… - Widział i nauczył się tego, co chciałeś, aby wiedzieli i widzieli. Ale powinni znać prawdziwą sytuację. Powinni wiedzieć! Papież będzie to wiedział! - Powiedziałem im. - Powiedz i, jeśli chcesz, napisz do kogo chcesz - nawet do papieża. Ale pamiętaj, że… papież jest Polakiem! Tego się nie spodziewałem. I tak wszystkie możliwe argumenty wypadły mi z rąk. Czułem, że się trzęsę. I nie mogłem dodać nic więcej, poza: - Papież też się o tym dowie! I wyszedłem. Kiedy wróciłem do bazyliki, zastałem tę grupę ludzi (wielu mężczyzn i dojrzałych młodych ludzi) modlących się w ciszy. Kiedy rozeszła się wiadomość, że proboszcz odmówił gościowi odprawienia mszy, wszyscy uklękli i zaśpiewali hymn rozpoczynający mszę »Uklęknijmy«. Ale głosem tak żałobnym, a jednocześnie tak stanowczym, że naprawdę nie mogłem powstrzymać łez. Przed oczami stanął mi obraz tamtych czasów prześladowań carskich, o których czytamy w podręcznikach do historii. Nie powiedziałem ani słowa, zamilkłem. Ale nawet gdybym chciał zabrać głos, emocje i oburzenie nie pozwoliłyby mi na to. Kiedy wychodziłem, rozdałem wszystkie zdjęcia, jakie miałem (większość z nich chciała zdjęcie papieża). Wszyscy wyszli w milczeniu, jakby zostali pobici - upokorzeni, zdenerwowani, zdezorientowani, zaciskający zęby… Nie da się wyrazić tego, co czuli w środku. Oni i ja! Wieczorem pojechałem do Puńska, gdzie uczestniczyłem we mszy, odprawiał proboszcz ks. I. Dzermeika. Ojcze Święty, w Sejnach od 1946 r. wszystkie posługi religijne w języku litewskim zostały przerwane na podstawie (fałszywej i podstępnej) »informacji«, że w regionie nie ma Litwinów. Od 33 lat delegacje litewskie zwracają się do biskupa łomżyńskiego z prośbą o umożliwienie im odprawiania niedzielnych mszy w ich ojczystym języku, udzielania sakramentów chrztu i małżeństwa oraz odprawiania nabożeństw pogrzebowych w bazylice ich parafii. Jednak do tej pory nic to nie dało. Minęło już 7 lat, odkąd litewscy katolicy z Sejn próbują śpiewać przynajmniej jeden litewski hymn w niedziele po mszy św. w bazylice, którą zbudowali ich rodzice i którą sami pomagają utrzymać z własnych datków, ale utrudnia się im to na wszelkie możliwe sposoby, czego sam doświadczyłem. Są również pogardzani, wyśmiewani, a nawet grozi się im: »Nie dostaniesz rozgrzeszenia w całej diecezji«, »Nie będziesz miał pochówku«, »Pójdziesz do piekła, jeśli zwiążesz się z tymi bandytami…«. Prawda, w 1973 r. biskup łomżyński zezwolił na odprawianie jednej niedzielnej mszy w języku litewskim, ale nie w sanktuarium parafialnym, ale w dawnej luterańskiej sali modlitewnej i obiecał inne kaplice. Ale to nie jest rozwiązanie. Problem jest głębszy, bardziej pryncypialny. Litwini walczą o prawo do istnienia, którego im się odmawia; walczą o równe prawa do korzystania z parafialnego sanktuarium (które jest przecież ich sanktuarium); walczą o prawa, które mają dziś mniejszości etniczne we wszystkich częściach świata, do poszanowania ich języka i uzasadnionych zwyczajów religijno-kulturowych oraz do zagwarantowania posługi religijnej. Wiedzą, że dawny protestancki dom modlitwy (między innymi, jest to nie tylko protestancki dom modlitwy, ale przede wszystkim zbyt mały i nieodpowiedni dla społeczności litewskiej) może w każdej chwili zostać odzyskany przez prawowitych niemieckich właścicieli. Inne kaplice mogłyby równie łatwo zostać pozbawione swoich praw w każdym przypadku, a Litwini nie mieliby już nic. W tym przypadku wszystko ułożyłoby się dobrze tylko dzięki zapewnieniu zasady równości praw. Dopóki to nie zostanie osiągnięte, Litwini nie spoczną. Są trochę uparci, owszem, ale gdyby nie byli, mogłoby nawet nie być Litwy. Ojcze Święty, gdyby Turcy (jak za czasów Sobieskiego) lub ateiści (jak za czasów Stalina) gnębili nas w ten sposób, wierzący Litwini znieśliby to wszystko ze spokojem ducha męczeństwa. Ale żeby chrześcijanie w katolickiej Polsce zachowywali się w ten sposób, nawet z upoważnienia samego papieża, to zjawisko dziś doprawdy niepojęte! Wasza Świątobliwość uroczyście oświadczył, że »nie ma już Kościoła milczenia«. Litwini są za to bardzo wdzięczni. Smutne jest jednak doświadczenie, że nawet po takiej proklamacji wciąż istnieje część Kościoła, która cierpi, która musi cierpieć, zaciskając zęby, w ojczyźnie papieża, katolickiej Polsce! Ale i tutaj cisza nie może trwać wiecznie. Istnieje niebezpieczeństwo (i jest to nieuniknione), że i tutaj pojawi się »Sołżenicyn« lub »Sacharow«, który ryzykując swoją wolność, a nawet życie, ujawni światu ten »Kościół milczenia«, w samej katolickiej Polsce! Ojcze Święty, w trójkącie Suwałk, Puńska i Sejn mieszka 10-11 tysięcy Litwinów. Są tam dzieci i młodzież, które w domach, a nawet w niektórych szkołach mówią normalnym językiem litewskim. Myślę, że mógłby to być zakątek powołań zakonnych dla Kościoła litewskiego, zapewniony przez Opatrzność Bożą. Jednak w obecnej sytuacji w Sejnach (i z jej reperkusjami w sąsiednich rejonach) nie tylko nie można mówić o takich powołaniach, ale wręcz trzeba się obawiać całkowitego odejścia od Kościoła i życia chrześcijańskiego! Wasza Świątobliwość wielokrotnie wyrażał swoją miłość do Litwy i troskę o wiarę tego narodu, który został poddany tak wielu próbom. Litwini są Ci za to wdzięczni, ale nie wahają się powiedzieć otwarcie: czekamy na działanie! 1. Litwa jako całość stoi w obliczu fundamentalnych zmian. Ale jest również jasne dla wszystkich, że papież nie może zrobić wszystkiego w tej sytuacji. 2. Wilno i jego archidiecezja są w opłakanym stanie: prawosławni mają tam własnego biskupa i katedrę, a stolicą Litwy od lat zarządza namiestnik apostolski. Katedra wileńska została przekształcona w galerię sztuki i salę koncertową. Granice samej archidiecezji są niejasne. »Imię papieża jest popularne na Litwie, ale byłoby jeszcze bardziej popularne, gdyby mógł on rozwiązać kwestię archidiecezji wileńskiej« - powiedział przygnębiony namiestnik apostolski ks. Alg. Gutauskas. Ale ta kwestia, oczywiście, wymaga czasu i cierpliwości. 3. Sytuacja Litwinów z Sejn jest naprawdę skandaliczna i wymaga szybkiego rozwiązania. Jest przyczyną napięć między dwoma bratnimi katolickimi narodami, wzmacniając uprzedzenia wobec Kościoła i samej Ewangelii, która jest »czytana w jedną stronę, a stosowana w życiu w drugą«, z wielką duchową szkodą dla wiernych. Ci sami »wrogowie krzyża Chrystusowego« korzystają z tego i wciąż podsycają żar. W międzyczasie byłoby możliwe rozwiązanie »brevi manu«, łatwo, w krótkim czasie. »Wtedy okazałoby się, że papież naprawdę nas kocha!«. A wierni nie mieliby się o co na siebie gniewać. Jak zauważyłem i podziwiałem, w Wilnie, w Sanktuarium w Ostrej Bramie, o godz. 9.30 odprawiałem mszę św. w języku litewskim; o godz. 10.00 była kolejna msza św. w języku polskim, odprawiana przez litewskiego księdza. Myślę, że nie było problemu. I tak codziennie. A tu w Sejnach: »To niemożliwe!…«. Ojcze Święty, swoim autorytetem usuń tę naprawdę oburzającą sytuację w tej części Kościoła, drogiej obu narodom i, oczywiście, także Waszej Świątobliwości! Rozwiąż tę sprawę, zanim wybuchnie kolejny skandal - zanim stanie się skandalem publicznym na skalę światową! Błogosław, Ojcze Święty, temu ludowi, który tak bohatersko cierpi, a w Sejnach cierpi z pewnością bez przyczyny, a także temu, który z najgłębszą czcią wyznaje, że jest wiernym synem Twojej Świątobliwości w Chrystusie. Ks. Pranas Gavėnas SDB, osobisty proboszcz parafii św. Kazimierza w Sao Paulo i przewodniczący Wspólnoty Litwinów w Ameryce Południowej”. Ks. Pranas Gavėnas przyjechał do Sejn bez niczyjego wpływu, bez żadnej „misji”, prywatnie. Musiał doświadczyć tu wielu bolesnych nieprzyjemności, zobaczyć na własne oczy, jak brutalnie Litwinom nie pozwala się modlić w ojczystym języku i śpiewać. Ksiądz Pranas Gavėnas nie mógł znieść tak wielkiego upokorzenia Litwinów. Postanowił przedstawić ten problem opinii publicznej. Ale zwlekał, czekając na coś pozytywnego. Ale nie doczekał się. 8 lutego ks. Gavėnas przybył do Rzymu i napisał raport w języku włoskim do papieża, opisując wydarzenie i podkreślając dyskryminację Litwinów w ojczyźnie papieża. Podkreślił, że jeśli Litwini nie znajdą sprawiedliwości na drodze prawnej, będą zmuszeni „wyjść” do świeckiej prasy. Teraz trzeba było znaleźć sposób, aby ten raport, wraz z listem sejneńskim napisanym po polsku, trafił w ręce papieża, aby nie trafił od razu do… archiwów watykańskich. W Rzymie odbyło się spotkanie Wspólnoty Kapłanów Litewskich, w którym uczestniczył biskup Antanas Deksnys. P. Gavėnas odczytał list do papieża. Oczekiwał na przemówienia, opinie i komentarze. Zapadła jednak kompletna cisza. W końcu przerwał ją prał. L. Tulaba. Zauważył, że… niedyplomatyczne jest rozpoczynanie listu od „gróźb” i że list jest zbyt długi (ponad 4 strony maszynopisu). Ks. P. Gavėnas natychmiast wyciągnął kolejne jednostronicowe streszczenie listu i przeczytał je. Wszystkim się podobało. Było wiele pomysłów na to, jak przekazać list papieżowi, ale nikt nie odważył się podjąć działania. Po pewnym czasie ks. P. Gavėnas skontaktował się z Misją Salezjańską przy Stolicy Apostolskiej. Zgodzili się przekazać list do sekretariatu, ale to nie wystarczyło Gavėnasowi. Poprosił o audiencję u kard. A. Samorè. Ten przyjął litewskiego księdza łaskawie, mimo że był chory na grypę. „Wyślij to bezpośrednio, Papież to otrzyma” - poradził dyplomatycznie. Kiedy wylądował na poczcie watykańskiej, ks. Gavėnas wysłał list bez znaczka, jak to jest w zwyczaju, gdy list jest wysyłany do głowy państwa. W imieniu ludu Sejneńszczyzny ks. P. Gavėnas odwiedził również kardynała Agnelo Rossiego, który piastował wysokie stanowisko. Poprosił o list ks. P. Gavėnasa dotyczący sytuacji katolików na Litwie, aby mógł przekazać go papieżowi. „Będę mógł przygotować o Litwie”, odpowiedział ks. P. Gavėnas, „ale mam jeszcze jeden”. I wręczył mu kopię listu dotyczącego Sejn. Tydzień później watykańska gazeta „L`Osservatore Romano” poinformowała, że kardynał Rossi został przyjęty przez papieża. Nie wspomniano o liście dotyczącym dyskryminacji Litwinów w Sejnach. Ks. P. Gavėnas pisze (język oryginalny): W dniu 16 lutego w Kolegiacie św. Kazimierza koncelebrowałem mszę św. z mons. A. Bačkisem. Poprosiłem go o tę posługę, ponieważ często spotyka się z Papieżem. Obiecał, ale też zauważył chłodno, dyplomatycznie: „To kropla wody, bo Papież otrzymuje wiele takich listów! Ale pomyślałem: „kropla po kropli…”. 5 marca spotkałem się z tym samym mons. A. Bačkisem. On sam, nie pytany, poinformował: „Papież otrzymał list i przeczytał go z pewną pobożnością”. To było wszystko, czego potrzebowałem. Co więcej mogłem zrobić?! List zawierał: a. mój pełny raport w języku włoskim, b. Litewską prośba w języku polskim od Litwinów z Sejn, c. i moje krótsze streszczenie listu. Kilka kopii tej dokumentacji zostało również udostępnionych innym kluczowym osobom w Rzymie. Po powrocie z Litwy i Polski odwiedziłem rektora salezjanina w Centrum Salezjańskim i opowiedziałem mu nie tylko o Litwie, ale także o Trójkącie Suwalskim. Powiedział mi znienacka: „A gdyby tak parafia w Sejnach przeszła do salezjanów?”… Poprosił mnie, abym to spisał i obiecał, że na początku kwietnia, kiedy odwiedzi Polskę, poruszy ten temat. Co zostało zrobione w tym względzie, do dzisiaj nie wiem. Jeden ze starszych z Centrum Salezjańskiego, który towarzyszył mi w podróży do Polski, po otrzymaniu mojego listu w języku włoskim i prośby mieszkańców Sejn w języku polskim w Polsce, napisał do mnie 10 kwietnia: „Szkoda, że miałeś tak trudny czas w parafii S. Może da się coś zrobić w tej sprawie. Porozmawiam z naszym Prymasem /tj. kard. p. Wyszyńskim, P.G./”. W innym liście /30.IV/ pisał: „Gdy wrócę do Rzymu 3 czerwca, będę rozmawiał z kim trzeba” /myślę, że także z Papieżem, bo to on poinformował Papieża o mojej podróży na Litwę, z której „Ojciec Święty był zadowolony”/. Ta sama osoba pisała ponownie 11.VII, ale z Rzymu: „Gdy Prymas Polski zachorował, nie mogłem się z nim skonsultować w sprawie Sejn, ale wrócę do Polski 5 sierpnia i postaram się przedstawić Prymasowi sprawę, którą Pan poruszył”. Po pewnym czasie ks. P. Gavėnas otrzymał kilka listów od Litwinów z Sejn (język oryginalny). Jeden z nich skarży się: „W poniedziałek nasz Ojciec /?/ zbeształ nas, dlaczego przyprowadziliśmy mu takiego »gościa«!…”, inny dodaje: „Proboszcz zagroził, że biskup nas ukarze…”. 16 czerwca inny napisał: „Mieliśmy wiadomość, że biskup łomżyński odwiedzi Sejny na wiosnę, więc zamierzaliśmy poprosić o nabożeństwo w bazylice. Biskup przyjechał, a my również poszliśmy się z nim spotkać, ale niczego nam nie obiecał. Teraz mamy wiadomość, że papież odwiedzi Brazylię w lipcu. My, Litwini z Sejn, prosimy o wyjaśnienie mu naszej przyszłej sytuacji. Czy sam Ojciec Święty nie troszczy się o 3000 katolików, którzy są tak krzywdzeni! Wiemy, że Papież bardzo troszczy się o ludzi innych wyznań i jest bardzo życzliwy dla wszystkich, ale dlaczego Litwini w Sejnach są tak wiele lat maltretowani, jakby nie byli wierzący. Dlatego prosimy, niech Pan się wstawi za nami przed Stolicą Apostolską, bo nasza krzywda jest Panu dobrze znana. Wszyscy będziemy czekać z nadzieją na Pańską odpowiedź. Być może napiszesz nam coś lepszego…”. Ks. P. Gavėnas miał okazję spotkać się z Ojcem Świętym w Brazylii i przekazać mu list z Sejn. Powiedział Papieżowi: „Ojcze Święty, Litwini całego świata z niepokojem czekają na sprawiedliwe rozwiązanie tej prawdziwie skandalicznej sytuacji, która zbyt długo trwa w Trójkącie Suwalskim”. Ks. P. Gavėnas długo zastanawiał się nad upublicznieniem listu. Po ponad pół roku, zachęcany przez różne osoby, zdecydował się podjąć działania - opublikował list do Ojca Świętego w litewskiej prasie emigracyjnej. Bojownicy o litewskie nabożeństwa w bazylice sejneńskiej, nie otrzymując wsparcia polskiego Kościoła, zwrócili się o pomoc do władz centralnych Polski. Publikujemy odpowiedź zastępcy dyrektora Urzędu do Spraw Wiary na list mieszkańców Sejn. Warszawa, 26 lipca 1976 r. RK-86/Łm/Og/76 Zastępca dyrektora Urzędu do Spraw Wiary Do obywatela Albinasa Šimčikasa Skarkiszki 16-502 Krasnowo, województwo suwalskie 29 czerwca 1976 r. Poruszony przez obywatela temat języka nabożeństwa w bazylice sejneńskiej ma złożony wymiar społeczny. Konstytucja PRL w pełni i autentycznie gwarantuje równość wszystkich obywateli PRL pod względem narodowościowym, rasowym i wyznaniowym oraz skutecznie chroni prawa naszego państwa. Każde naruszenie tej równości jest karalne. Równość obywateli w odniesieniu do wiary nie może być jednak powiązana z wewnętrzną równością wiary, która obejmuje m.in. język liturgii Kościoła oraz formę sprawowania kultu i wygłaszania kazań związanych z tą liturgią. Obszar ten podlega wyłącznej jurysdykcji ordynariusza miejscowego biskupa diecezjalnego. Zgodnie z konstytucyjną zasadą rozdziału Kościoła od państwa, nasze państwo nie ingeruje w wewnętrzne sprawy wiary. Chociaż rozumiemy powody, dla których rzymscy katolicy narodowości litewskiej w LSRR kontaktują się z nami, Urząd do Spraw Wiary niestety nie ma podstawy prawnej do zajmowania się tą kwestią. Otrzymują list: 1. Urząd Wojewódzki w Suwałkach Aleksander Merker - Departament Spraw Wiary /-/ 2. a/a Walka Litwinów o prawo do modlitwy w ich ojczystym języku w bazylice sejneńskiej trwała nadal. W czerwcu 1981 r. kościół w Puńsku odwiedził biskup Sasinowski z diecezji łomżyńskiej. Litewska delegacja z Sejn próbowała spotkać się z biskupem, ale ten odmówił ich przyjęcia. Wysłał swojego sekretarza. Biskup był w drodze, aby odprawić mszę świętą i został zaczepiony przez ludzi z Sejn, którzy próbowali wyjaśnić sprawy litewskie, ale biskup powiedział: „Połóżcie krzyżyk na całej tej sprawie. Jest ona rozstrzygnięta i zatwierdzona przez Watykan!”. W tym samym roku biskup zezwolił jednemu ze świętych na odprawienie mszy w języku litewskim podczas Matki Boskiej Zielnej. Msza św. w języku litewskim została odprawiona w bazylice w Sejnach. Nie usatysfakcjonowało to Litwinów z Sejn. Wielokrotnie apelowali do biskupa: „Odnowa życia politycznego, społecznego i religijnego ma miejsce w całym kraju. Niech nastąpi odnowa w naszym Domu Bożym, bazylice sejneńskiej”. Nie otrzymawszy odpowiedzi, mieszkańcy Sejn zdecydowali się wysłać petycję do papieża Jana Pawła II, którą podpisało 2500 litewskich wiernych parafii sejneńskiej. Sprawy niespodziewanie potoczyły się w dobrym kierunku dla mieszkańców Sejn. Nowo mianowany biskup łomżyński Juliusz Paetz przychylnie spojrzał na litewskie starania o przywrócenie litewskich nabożeństw w bazylice sejneńskiej. 4 października 1983 r. w Domu Biskupim w Łomży odbyła się konferencja poświęcona duszpasterstwu litewskiemu w parafii Sejny. W konferencji, której przewodniczył JE ks. bp dr Juliusz Paetz, biskup łomżyński, wzięli udział: wikariusz generalny ks. bp. Tadeusz Zawistowski, wikariusz generalny, bp Edward Samsel, proboszcz parafii sejneńskiej Stanisław Rogowski, proboszcz parafii w Smolanach Jan Jerzy Macek OMI, kanclerz kurii ks. Ludwik Brzostowski, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii ks. Czesław Oleksy, notariusz kurii ks. Tadeusz Śliwowski i ks. Zenon Jarząbek. Podczas konferencji odczytano list biskupa ordynariusza do wiernych parafii Sejny w którym poinformowano o odprawianiu mszy św. w języku litewskim w sejneńskiej bazylice od 16 października br.,do odczytania w niedzielę 9 października 1983 r. Na konferencji stwierdzono, że parafia sejneńska, która składa się zarówno z Polaków, jak i Litwinów, jest jedną parafią rzymskokatolicką, z jednym proboszczem oraz jednym biurem parafialnym i skarbcem. Posługę liturgiczną w języku litewskim dla wiernych z Litwy będzie sprawował Jan Jerzy Macek OMI, proboszcz w Smolanach, który przyjedzie do Sejn w wyznaczone dni z powodu braku księży mówiących po litewsku. Msze św. będą odprawiane w bazylice sejneńskiej o godz. 14.00 w każdą niedzielę i święta. Organista będzie grał w co drugą niedzielę. Pół godziny przed litewską mszą ojciec J.J. Macek wysłucha spowiedzi w języku litewskim. Podjęto decyzję w sprawie nabożeństw w języku litewskim: Sakrament chrztu świętego będzie udzielany podczas mszy św. o godz. 14:00 w ostatnią niedzielę każdego miesiąca. Nowożeńcy zostaną pobłogosławieni podczas mszy św. o godz. 14:00 w sobotę lub niedzielę, z wyjątkiem ostatniej niedzieli miesiąca. Proboszcz Sejn zawsze będzie informował o. J.J. Macka o pogrzebie w języku litewskim. Jeśli chodzi o udzielanie sakramentu namaszczenia chorych, proboszcz Sejn zgadza się, aby o. J.J. Macek udzielał sakramentu Litwinom, a o. Macek zgadza się pełnić tę posługę. Wszystkie sprawy duszpasterskie (chrzty, małżeństwa, pogrzeby) są załatwiane przez wiernych obu narodów w jednym biurze parafialnym w Sejnach. Wszystkie metryki muszą być wypisane w języku polskim w biurze parafialnym. Dzieci w wieku szkolnym będą uczyć się religii w punktach katechizacji - ponieważ w Sejnach nie ma szkół litewskojęzycznych, lekcje religii prowadzone są w języku polskim. Podobnie w przypadku Pierwszej Komunii Świętej. Dzieci obu narodowości przyjmują Pierwszą Komunię Świętą w jednej grupie. Ojciec J. J. Macek OMI, będzie otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 8.000 zł (osiem tysięcy złotych) miesięcznie ze skarbca parafii w Sejnach za swoją posługę duszpasterską w Sejnach. Kwota za przejazd do Sejn własnym samochodem zostanie również wypłacona ze skarbca parafialnego Sejn według normalnej dziennej stawki TAKSI. W swoim przesłaniu duszpasterskim do parafian sejneńskich z 9 października 1983 r. biskup Juliusz Paetz napisał: „Każdy naród i każda część narodu, nawet najmniejsza, żyjąca wśród i z członkami innego narodu, ma pełne prawo do wyrażania swojej wiary oraz oddawania czci i honoru Bogu w swoim własnym języku - języku swoich ojców i przodków. Prawo to przysługuje mu również wtedy, gdy doskonale zna język narodu, z którym żyje i dzieli wszystkie radości, smutki i nadzieje. Teraz myślę o was, drodzy członkowie diecezji, parafianie Sejn. Sejneńszczyzna i miasto Sejny to ziemia i miasto społeczności polskiej i litewskiej. W świetle tych prawd, argumentów i rozważań pragnę dziś poinformować, że od 16 października, w każdą niedzielę i święta o godz. 14.00, msza św. będzie odprawiana również w języku litewskim”. Pierwsza msza św. w bazylice sejneńskiej, po 37-letniej przerwie (z pewnymi wyjątkami), odbyła się 16 października 1983 roku. Odprawił ją ówczesny proboszcz w Smolanach, ks. J. J. Macek. Litwini z parafii sejneńskiej podziękowali papieżowi Janowi Pawłowi II za przywrócenie nabożeństwa: „Papieżowi Janowi Pawłowi II Watykan Wasza Świątobliwość! My, Litwini z parafii Sejny, spieszymy podzielić się z Waszą Świątobliwością radosną nowiną. 16 października br. obchodziliśmy podwójne święto - 5-lecie pontyfikatu Waszej Świątobliwości oraz również 5. rocznicę odprawienia mszy św. w języku litewskim w Bazylice sejneńskiej. Dla nas, Litwinów, jest to przejaw Bożej łaski. Pragniemy również podziękować Tobie, Ojcze Święty, za mianowanie Sługą Bożym takiego Biskupa Ordynariusza, człowieka uczciwego i szlachetnego, jakim jest Jego Ekscelencja Ks. Bp . Juliusz Paetz. Jego serce jest pełne ewangelicznej miłości do wszystkich dzieci Bożych, niezależnie od ich narodowości i języka, którym mówią. Modlimy się do Matki Bożej z Sejn za Ciebie Ojcze Święty i za naszego Biskupa Ordynariusza. Chwała niech będzie Jezusowi Chrystusowi! Sejny, 20 października 1983 r. Litwini z parafii sejneńskiej” Epilog Msza św. w języku litewskim była odprawiana co tydzień w bazylice sejneńskiej. Inne nabożeństwa obejmowały chrzest, sakramenty małżeństwa i bierzmowania, pierwszą komunię i pogrzeby w języku polskim. Ks. S. Rogowski był nie do pokonania. Organista, na prośbę proboszcza, obsługiwał Litwinów tylko w co drugą niedzielę. Litwini prosili o przydzielenie do Sejn litewskiego wikariusza i odprawianie nabożeństw w języku litewskim w godzinach porannych, gdyż większość parafian stanowili rolnicy, ale wszystko pozostało po staremu. Początkowo Litwini byli obsługiwani przez ks. J. J. Macka, a następnie ks. Z. Parakewicza i ks. Romasa Zdanysa. Po odejściu tego ostatniego posługę w Sejnach pełnią księża z Litwy. Nie powinniśmy zapominać o tych, którzy wytrwale walczyli o litewskie nabożeństwa w bazylice sejneńskiej. Pamiętajmy o nich. Są to Vincas Žukauskas, Jonas Puniškis i Kastulė Žukauskienė z Burbiszek, Albinas Šimčikas ze Skarkiszek, Ignas Buračiauskas, Petras Janušonis, Genius Latvys, Vincas Misiukonis i Česlovas Zdanavičius z Klejw, Jonas Gausa i Petras Jankauskas z Sankur, Juozas Masionis z Juodeliškės, Vincas Maksimavičius z Rachelan, Algirdas Mačionis z Sejn, Antanas Leončikas z Lumbi, Elena Jakubauskienė i Jurgis Skripka z Dusznicy i wielu innych. Vlada i Jonas Pajaujai, Juozas Maksimavičius, Rimas Vaina, Jonas Stoskeliūnas i Bronius Makauskas pomagali i doradzali parafianom z Sejn.