Sigitas Birgelis Życie i działalność biskupa Antoniego Baranowskiego w Sejnach Obchodziliśmy już niejedną rocznicę urodzin Antoniego Baranowskiego i nadal będziemy to robić. O tym wielkim litewskim poecie i biskupie powinniśmy pisać nie tylko w rocznicę jego urodzin czy śmierci. Jest to barwna osobowość, która wniosła wiele do narodu litewskiego, choć czasami kontrowersyjna. Napisano o nim wiele prac naukowych, szczegółowo zbadano jego działalność i twórczość. Arcydzieło literatury litewskiej „Borek Oniksztyński” było wielokrotnie wydawane i tłumaczone na język rosyjski, polski, łotewski i angielski. Cel tego artykułu jest skromny. Ma on na celu przyjrzeć się autorowi „Borku Oniksztyńskiego”, wykorzystując mniej lub bardziej znane fakty z życia biskupa w Sejnach, opowiedzieć o Baranowskim takim, jakim go widziano, czego oczekiwali i oczekują od niego jego rodacy - Litwini z Sejneńszczyzny, a także opowiedzieć o stosunku Baranowskiego do swojej tożsamości etnicznej i kulturowej oraz o narastających konfliktach dotyczących nakładających się na siebie posług w języku litewskim i polskim. W Sejnach oczekiwano zmian 23 października 1897 r. car podpisał nominację Baranowskiego na biskupa. „Współczesne relacje z inauguracji Antoniego Baranowskiego w Petersburgu są sprzeczne. Wszystkie jednogłośnie stwierdzają, że Antoni Baranowski, obejmując tron biskupa sejneńskiego, najpierw złożył przysięgę papieżowi, a następnie carowi” [fn: Mikšytė R. Seinų katedros šešėlyje. Literatūra ir menas, 1992-11-27, s. 9.] - napisała Regina Mikšytė, badaczka życia i twórczości A. Baranowskiego. O nowym biskupie sejneńskim krążyło wiele plotek. Wszyscy zastanawiali się, jakim będzie człowiekiem, jak rozwiąże problemy narodowościowe w diecezji. W Sejnach oczekiwano zmian. Czekali na nie duchowni, Litwini i wierni Polacy. Zachowały się relacje z przyjazdu Baranowskiego do Sejn. Mieszkanka Sejn, Petruškevičienė, powiedziała, [fn: Vaina J. Prisiminimų pėdsakai. Varsnos, 1972, nr 11–12, s. 4.] że na spotkanie z biskupem zebrał się duży tłum. Powitał go po polsku ks. prał. Povilas Krajevskis. A. Baranowski, siedzący na tronie katedry, również przemawiał po polsku. Podczas Mszy św. zostało odczytane Brewe mianujące Baranowskiego biskupem sejneńskim i przedstawione kapitule. Na zakończenie nabożeństwa A. Baranowski przemówił do wiernych także po litewsku. Litwini zgromadzeni w kościele byli tym poruszeni, ponieważ nigdy wcześniej nie słyszeli biskupa przemawiającego w ich własnym języku. W czasopiśmie „Vadovas” wydanym przez drukarnię „Šaltinis” w Sejnach czytamy: „Po załatwieniu wszystkich spraw w Petersburgu biskup Baranowski powrócił do Kowna, a następnie przybył do Godlewa do dziekana mariampolskiego. Po spędzeniu tam świąt Bożego Narodzenia, 27 grudnia wyjechał do Sejn. Przejechał przez Mariampol, Kalwarię i 28 grudnia o godz. 10 przybył do Sejn. Natychmiast odprawił uroczystą Mszę św. i dokonał innych ceremonii. Był bardzo duży tłum ludzi i około 130 samych księży. <…> Po uroczystościach biskup udał się do kapitularza, gdzie zebrali się wszyscy członkowie kapituły i został sporządzony protokół, zgodnie z encykliką Piusa IX, podpisany przez bp. Antoniego Baranowskiego, prałatów Povilasa Krajevskisa, Mateušasa Strimaitisa, Salemonasa Olekasa, Eliziejusa Strimaitisa oraz kanoników Ignotasa Bartlinskisa, Juozapasa Antanavičiusa, Vincentasa Blaževičiusa i Antanasa Daukšę. Tego samego dnia kapituła wydała obiad dla biskupa i księży. Przy stole zasiadło około 130 księży i wzniesiono wiele toastów. 29 grudnia biskup wydał obiad, podczas którego wzniesiono jeszcze więcej toastów. Przemawiał ks. prałat Krajevskis wygłosił krótkie, ale piękne przemówienie. Przemawiali też dwaj inni księża, którzy nie mieli szczęścia. Po tych wszystkich uroczystościach trzeciego dnia wróciliśmy do zwykłego życia”. [fn: Kun. P. A. Vygrių ir Seinų dijecez. istorija. Vadovas, Seinai, 1910, t. VI, nr 23, s. 273.] Juozapas Stakauskas pisał o pierwszych dniach Baranowskiego w Sejnach: „Potem w Sejnach znalazł 20 księży, profesorów seminarium, wikariuszy, ale ani jednego Litwina, który by rozumiał. Niechętnie musiał rozmawiać ze wszystkimi po polsku. Polska tradycja była nadal tak silna, że wydawało się to zarówno dziwne, jak i zbyt niskie, aby intelektualiści rozmawiali między sobą po litewsku”. [fn: Stakauskas J. Naujieji nacionalizmai ir katalikų bažnyčia Lietuvoje. Vilnius, 2003, s. 231.] Po intronizacji biskup przybył na bankiet seminarzystów, w którym uczestniczyło kierownictwo i profesura seminarium. Podczas tej uroczystości chór prowadzony przez Narijauskasa zaśpiewał pieśń „Nu Lietuva, nu Dauguva”. Baranowski był bardzo podekscytowany, gdy usłyszał chór śpiewający skomponowaną przez niego pieśń. Siedział tam przez długą godzinę, rozmyślając i podekscytowany. Potem, kiedy doszedł do siebie, zapytał: „Šaly plento po kairėj ežerėlis tvokso?” jest gorsza?”. [fn: Biliūtė-Aleknavičienė E. Gaivusis šaltinis. Prelato Juozapo Laukaičio laikas ir asmenybė. Punsko „Aušros” leidykla, 2007, s. 37.] Bp A. Baranowski, kiedy zaczął zarządzać diecezją, pilnie zabrał się do pracy. Na kartach czasopisma „Vadovas” wydanego w Sejnach czytamy: „Był to wówczas czas roku szkolnego w seminarium i zbliżały się egzaminy śródroczne, ale biskup mimo to nakazał klerykom odbyć ośmiodniowe rekolekcje, które sam prowadził i mieszkał przez ten czas w seminarium. Profesorowie wygłosili osiem konferencji, a biskup również osiem. To, że seminarzyści skorzystali z tego, było zyskiem, ale z drugiej strony szkoda, ponieważ egzaminy zostały utracone, nie mogły się odbyć z powodu rekolekcji.” [fn: Kun. P. A. Vygrių ir Seinų dijecez. istorija. Vadovas, Seinai, 1910, t. VI, nr 23, s. 274.] Biskup był bardzo pracowitym człowiekiem. Zaraz po objęciu tronu biskupiego w Sejnach zatęsknił za pieśniami litewskimi. W Sejnach przetłumaczył „Graudžiai verksmus”, hymn wielkanocny „Linksma diena mums nušvito”, który do dziś, o świcie poranka Zmartwychwstania Pańskiego, łączy się z biciem dzwonów we wszystkich kościołach na Litwie. Był też niezwykle wymagający. Według bp. Juozapasa Laukaitisa, kapelana i sekretarza A. Baranowskiego, każdy list, który dawał biskupowi do podpisania, musiał być napisany perfekcyjnie. Jeśli biskup zauważył w nim błąd, podarł go. Sekretarz nie tylko wstydził się swojego błędu, ale także żałował wykonanej pracy. List musiał być odtworzony z pamięci. Elvyra Biliūtė-Aleknavičienė opisuje następujący incydent: „Pewnego razu, kiedy odwiedził parafię w Serejach, kilku gospodarzy jadło obiad. Sekretarz, Juozapas Laukaitis, pomylił się, mówiąc po polsku, ale nikt nie zwrócił na to uwagi, a biskup podskoczył, jakby użądlony: - „Księże kapelanie, jak Panu nie wstyd popełnić taki błąd? Ks. Juozapas Laukaitis, który był przyzwyczajony do wybryków biskupa, nie został uciszony, ale odpowiedział z uśmiechem: - Ekscelencjo, gdybym nie popełniał błędów mówiąc po polsku, kto by wiedział, że jestem Litwinem? Biskup poruszył się niespokojnie na krześle, na twarz wypłynął mu rumieniec i ledwie zdołał wypowiedzieć: - Mój kapelan musi doskonale mówić zarówno po polsku, jak i po litewsku! Potem wszyscy jedli w milczeniu. W drodze powrotnej biskup niewiele rozmawiał ze swoim kapelanem. Wieczorem, gdy ksiądz Juozapas udał się do biskupa w innej sprawie, ekscelencja zadał mu pytanie: - Dlaczego ksiądz kompromituje swojego biskupa? Ojciec Juozapas milczał przez chwilę i spokojnie powiedział: - „Ekscelencjo, dlaczego nigdy nie daje Pan uwag, gdy księża popełniają poważniejsze błędy, głosząc kazania po litewsku? Myślę, że jest mniejszym błędem, jeśli ja, Litwin, popełniam błąd, mówiąc po polsku! Zamyślony biskup milczał przez godzinę. Być może jego myśli nieświadomie dryfowały ku brzegom Ziemi Świętej, być może ku jego rodzinnemu gospodarstwu? Któż to wie? Ale przemówił spokojnym, ojcowskim głosem: - Widzi Pan, panie Juozapas, my tu jesteśmy swoim narodem, a Polacy rozniosą po świecie wieść, że kapelan biskupa psuje język polski”. [fn: Biliūtė-Aleknavičienė E. Gaivusis šaltinis. Prelato Juozapo Laukaičio laikas ir asmenybė. Punsko „Aušros” leidykla, 2007, s. 40–41.] Biskup bywał nietolerancyjny wobec swojego kapelana (jak i innych), besztając go za każdą drobnostkę. Duchowni diecezji sejneńskiej, wiedząc, że biskup jest bardzo surowy, unikali go tak bardzo, jak to tylko możliwe. To sprawiało, że czuł się bardzo samotny. Czasami skarżył się, że ludzie go unikają, że nawet jego najbliżsi przyjaciele go nie odwiedzają. Jedynie kapelan, J. Laukaitis, był zawsze przy nim. Według ks. dr. J. Stakauskasa, badacza życia biskupa Baranowskiego, „biskup Baranowski był człowiekiem trudnym we współżyciu. Subiektywnie, Baranowski był świętym; obiektywnie, był bardzo trudną osobą do życia ze względu na jego trudny sposób bycia i postrzępione nerwy. Sam narzekał, że ludzie od niego stronią. Kiedy był w akademii, miał tylko jednego przyjaciela, który go rozumiał, a mianowicie ojca Kairysa. W rzeczywistości stronili od niego zarówno ludzie świeccy, jak i księża. <…> W Sejnach biskup odrzucił wszystkich księży od siebie. Został tylko jeden ks. Laukaitis…” [fn: Stakauskas J. Naujieji nacionalizmai ir katalikų bažnyčia Lietuvoje. Vilnius, 2003, s. 442–443.] Bp A. Baranowski jeździł karetą zaprzężoną w cztery konie. Mawiał: „To nie ja, Antoni Baranowski, potrzebuję tego kwartetu koni, lecz biskup sejneński”. Gdy podróżował, ludzie wybiegali na spotkanie biskupa. Juozas Vaina (1916-2011) wspomina historię swojego ojca: „Mój ojciec opowiadał mi, że biskup B. przyjeżdżał do kościoła ze swojego pałacu kwartetem koni, oddalonym o około 1 km, a kiedy woźnica trzaskał batem, konie zatrzymywały się razem. Ludzie byli zachwyceni tym postojem przy bramie cmentarza. Tylko książęta mogli jeździć kwartetem. Biskup A. B., który uważał się za księcia kościelnego, również jeździł kwartetem, ale z tego powodu nieustannie kłócił się ze starostami. [fn: Vaina J. Prisiminimų pėdsakai. Varsnos, 1972, nr 11–12, s. 5.] Bp Antoni Baranowski w wirze konfliktów narodowościowych Paradoks. Bp A. Baranowski tłumaczył Pismo Święte na język litewski w Sejnach, pisał piękne litewskie hymny, ale zbeształby seminarzystę, który przyszedłby do niego i mówił po litewsku. Barbora Vileišytė, badaczka jego życia i twórczości, napisała: „Doświadczywszy już namiętności ruchu narodowego w Kownie, doskonale zdawał sobie sprawę z trudnej sytuacji diecezji sejneńskiej. Podczas swojej inauguracji w Petersburgu potwierdził, że jedzie do miejsca, gdzie trzeba będzie gasić nienawiść jednych i drugich”. [fn: Vileišytė B. Antanas Baranauskas – Seinų vyskupas. Terra Jatwezenorum. Punsko „Aušros” leidykla, t. 10, nr 1, s. 198.] W 1897 r. w powiecie sejneńskim Litwini stanowili 59,7 %, Polacy - 22,9 %. Diecezja sejneńska była etnicznie podzielona. W jednym jej zakątku mieszkali Litwini, w drugim Polacy. Pod względem obszaru części te były prawie równe. Obejmowała 2 gubernie: suwalską i połowę łomżyńskiej. Według danych w 1860 r. w diecezji mieszkało 213 tys. Litwinów oraz 275 tys. Polaków i Rosjan. Pod koniec XIX wieku język polski był dominującym językiem używanym w prawie wszystkich kościołach diecezji sejneńskiej. Dr Algimantas Katilius pisze: „Przed biskupem Baranowskim pasterze diecezji sejneńskiej obawiali się, że właściwa praca duszpasterska jest niemożliwa bez księży znających język miejscowej ludności. Z językiem polskim nie było problemu, ponieważ wszyscy księża uczyli się go w seminarium. Inną kwestią był język litewski. Pod tym względem wybór miejsca na przyszłe seminarium diecezjalne jest również interesujący. Najważniejszym argumentem dla bp. Mikalojusa Jonasa Manugevičiusa, aby założyć seminarium w Sejnach, było to, że geograficznie zbliżyłoby to seminarium do litewskiej części diecezji, a tym samym dałoby młodym ludziom z litewskich parafii możliwość łatwiejszego wstąpienia do kapłaństwa. Te nadzieje przyniosły owoce. Według naszych obliczeń, przez cały okres istnienia seminarium w Sejnach liczba kleryków wstępujących do seminarium była znacznie wyższa w litewskiej części diecezji niż w części polskiej. Generalnie wszyscy biskupi ordynariusze i zarządcy diecezji sejneńskiej (augustowskiej) troszczyli się o potrzeby duchowe wiernych obu narodów, może z wyjątkiem biskupa Povilas Strašinskisa, który czasami był wrogo nastawiony do Litwinów”. [fn: Katilius A. Vyskupas Antanas Baranauskas ir tautinis klausimas Seinų vyskupijoje. Antanas Baranauskas. Lietuvių poeto, vyskupo Antano Baranausko 100-osioms mirties metinėms paminėti populiarios-mokslinės konferencijos medžiagos. Punsko „Aušros” leidykla, 2003, s. 54.] W pierwszych latach istnienia seminarium w Sejnach (zostało założone w 1826 r.) seminarzyści nie dbali zbytnio o litewską tożsamość. Przyjmowali polską kulturę i często czuli się ludźmi polskiej kultury. Z czasem sytuacja się zmieniła. Kiedy A. Baranowski przybył do Sejn, znalazł się w trudnej sytuacji. W tym czasie w diecezji sejneńskiej (augustowskiej) zaczynał się rodzić ruch narodowy, a między Litwinami i Polakami dochodziło do sporów o to, w jakim języku powinny być odprawiane dodatkowe nabożeństwa (językiem liturgii była łacina). Spory przybierały często ostre formy. A. Baranowski musiał radzić sobie z coraz bardziej zajadłymi relacjami między wiernymi obu narodowości. Jaki był stosunek biskupa Baranowskiego do tej kwestii? „Bp A. Baranowski opowiadał się za seminarzystami litewskimi, ale chciał znaleźć model wspólnej działalności seminarzystów litewskich i polskich. Podjęto próbę zjednoczenia litewskich i polskich seminarzystów Seminarium Duchownego w Sejnach w jedno stowarzyszenie. Według J. Stakauskasa, bp A. Baranowski za pośrednictwem swego ojca duchownego ks. A. Staniulisa zainspirował wspólne polsko-litewskie stowarzyszenie „Uoliųjų lyga”, ale działało ono tylko około roku”. [fn: Ibidem, s. 55]. W drugim roku swojego biskupstwa w Sejnach A. Baranowski przygotował kwestionariusz i rozesłał go do parafii. W kwestionariuszu pytano m.in. o język większości parafian, język śpiewu, modlitwy publicznej i nauczania, język lekcji, suplikacji, śpiewu podczas wystawiania Najświętszego Sakramentu i relikwii, procesji, pogrzebów, Majowego, nabożeństw czerwcowych i październikowych, język drogi krzyżowej, litanii, różańca, język kazania i czytania ewangelii oraz interpretacji katechizmu. Analizując dane ankietowe, dr A. Katilius doszedł do wniosku, że parafie w litewskiej części diecezji były zamieszkane przez Litwinów. Tutaj dodatkowe nabożeństwa i wszystkie inne sprawy były prowadzone w języku litewskim. Parafie w polskiej części diecezji zamieszkiwali Polacy i wszystko odbywało się w języku polskim. Bp A. Baranowski powiedział administratorom parafii, aby nie narzucali tego czy innego języka, ale dostosowali go do sposobu mówienia ludzi w danym miejscu. Polecił, aby nabożeństwa w języku litewskim odbywały się w godzinach przedpołudniowych, a w języku polskim po południu. Litwini byli w większości ludnością wiejską, która przychodziła pieszo lub z daleka, podczas gdy Polacy byli głównie mieszkańcami miast. Porządek nabożeństw w parafii Simno został ustalony zgodnie z instrukcją A. Baranowskiego z 2 kwietnia 1898 roku. Mimo że większość mieszkańców parafii stanowili Litwini (wśród mieszkańców miasteczka byli też Polacy), nabożeństwa odbywały się na zasadzie parytetu - Litwini modlili się przed południem, a Polacy po południu. Już w 1898 r. biskup Baranowski musiał rozwiązać nieporozumienia w parafii olickiej. 1 maja Polacy z Olity zaapelowali do Rady Parafialnej o niezmienianie porządku nabożeństw. W liście zwrócili uwagę, że od niepamiętnych czasów nabożeństwa były śpiewane po polsku, a kazania wygłaszane zarówno po polsku, jak i po litewsku. Ostatnio zostało to zmienione. Proboszcz powiedział z ambony, że zrobiono to zgodnie z zarządzeniem biskupa sejneńskiego. Biskup w odpowiedzi na list Polaków zapewnił, że nie wydał takiego polecenia. W 1900 r. do biskupa sejneńskiego zwrócili się Litwini z Olity. Poprosili pasterza, aby w Olicie śpiewano po litewsku. „My, parafianie z Olity chcielibyśmy przed sumą śpiewać po litewsku w dni świąteczne bo jesteśmy Litwinami. Po nabożeństwach nie możemy zostać w kościele, ponieważ ciężko nam później wracać do domu i znowu iść przez zieleń. Do miasta zawsze są lasy i dużo zieleni. W zeszłym roku, podczas wizyty Waszej Czcigodności, myśleliśmy, że pozwolą nam na śpiewanie litewskich pieśni, bo wszędzie już tak śpiewano. W czerwcu, po raz pierwszy można było śpiewać litewskie pieśni. Najczcigodniejszy i najjaśniejszy biskup był wskazówką, by liczyć Litwinów i Polaków. Litwinów jest więcej niż kiedykolwiek. Smuci nas, że w niemal każdej parafii Litwinom nie wolno śpiewać różańca na spotkaniach, a zgromadzenie śmieje się z nas, widząc nas w tak negatywnym świetle. Jeśli w kościele nie wolno śpiewać, dzieci nie będą miały gdzie się uczyć. My Litwini oddajemy się Panu w duchu. Prosimy o pozwolenie na czczenie Boga w sobie znany sposób, tak jak uczynił to Pan dla parafii: Rumbonas, Slabados, Simno i innych. Zmiłujcie się nad naszą biedną olicką parafią. Zawsze prosimy Boga i prosimy Pana w imię najchwalebniejszego i świętego Ojca”. [fn: Katilius A. Vyskupas Antanas Baranauskas ir tautinis klausimas Seinų vyskupijoje. Antanas Baranauskas. Lietuvių poeto, vyskupo Antano Baranausko 100-osioms mirties metinėms paminėti populiarios-mokslinės konferencijos medžiagos. Punsko „Aušros” leidykla, 2003, s. 5.] Biskup od dawna utrzymywał bliskie stosunki z litewskimi działaczami odrodzenia narodowo-kulturalnego. Miał nadzieję zostać redaktorem planowanej gazety. Musiał znieść bolesne doświadczenie pojawienia się „Aušry”. Baranowski miał wrażenie, że przesadził. Nie został nawet zaproszony do redakcji. Baranowski został wykluczony ze współpracowników „Aušry”. Wkrótce potem zaczęły się oskarżenia litewskiego duchowieństwa o jego rzekomy polonofilizm. Dr Bronius Makauskas pisze: „To nie polonofilstwo Baranowskiego, jak uważają niektórzy litewscy i polscy autorzy, spowodowało jego odwrócenie się od radykalnych prądów litewskiego odrodzenia. Baranowski świadomie, mając przed sobą główny cel - walkę z rusyfikacją narodu litewskiego i obronę Kościoła katolickiego przed narzuconym administracyjnie prawosławiem - nie uważał za stosowne rozdmuchiwać antagonizmów narodowościowych między Polakami i Litwinami, które, dodajmy, były naturalnym towarzyszem odrodzenia litewskiego. Prawdopodobnie widział ten proces inaczej. Dążył do wzmocnienia litewskości poprzez rozszerzenie praw językowych w litewskim życiu religijnym (wprowadzając dodatkowe elementy), liczył na wykorzystanie procesu katechizacji i edukacji. Były to przemyślane i konsekwentnie realizowane działania Baranowskiego podczas jego rządów z tronu biskupiego w Sejnach. Fakt, że porozumiewał się ze swoimi krajanami w polskim języku „protokołu” nie unieważnia tego stwierdzenia, ponieważ biskup miał ważniejsze zadanie do wykonania, a mianowicie „zaszczepienie” języka litewskiego do liturgii kościelnej, a to wymagało autorytetu i zdecydowanej postawy w Sejnach. Pomimo tego, że Baranowski był lekko potępiany przez zagorzałych redaktorów „Aušry”, nie da się udowodnić, że zdradził on litewskość na rzecz polskości. Baranowski bardzo wyraźnie rozróżniał, gdzie język polski jest używany w sposób uzasadniony, a gdzie uciekają się do niego „litewscy panowie, szlachta i książęta, którzy zepchnęli i upokorzyli język litewski”. [fn: Makauskas B. Antanas Baranauskas – nesuprastas intelektualas ir vyskupas. Antanas Baranauskas. Lietuvių poeto, vyskupo Antano Baranausko 100-osioms mirties metinėms paminėti populiarios-mokslinės konferencijos medžiagos. Punsko „Aušros” leidykla, 2003, s. 71–72.] Wizytacja parafii diecezji sejneńskiej Biskup Antoni Baranowski zaczął wizytować parafie już wiosną 1898 roku, kilka miesięcy po swojej intronizacji. Początkowo odwiedził polską część diecezji - dekanaty Augustów i Suwałki. Jak pisze Witold Jemielity: „Przy wizytach w innych dekanatach był zobowiązany powiadomić o tym gubernatora z 7-dniowym wyprzedzeniem. Księża byli jeszcze bardziej skrępowani. Po powstaniu 1863 r. nie wolno im było wyjeżdżać poza swoją parafię bez specjalnego paszportu, a dziekanom poza swój dekanat. Za złamanie tej procedury groziły wysokie grzywny”. [fn: Jemielity W. Z dziejów Kościoła w Królestwie Polskim w XIX wieku. Roczniki Humanistyczne, 1973, t. 21, zeszyt 2, s. 271.] Podczas wizyty Baranowski poświęcił kościół w Grajewie, który został wybudowany przez miejscowego proboszcza ks. Karoliusa Virzikovskisa. Później, w 1899 r., biskup konsekrował kościół w Jeleniewie. Zrobił to niezupełnie legalnie, ponieważ Leon XIII zabronił konsekracji drewnianych kościołów. Kapelan J. Laukaitis próbował powstrzymać biskupa, ale ten zrobił swoje. W tym samym roku A. Baranowski odwiedził parafię w Łomży, gdzie wziął udział w uroczystym jubileuszu ks. prał. P. Krajevskisa. W lipcu i czerwcu tego samego roku odwiedził parafie w Kalwarii i dekanacie Sejny. Należy zaznaczyć, że wierni litewskiej części diecezji przyjęli biskupa bardzo uroczyście. Spotykali się z nim, choć było to zabronione, poza miastami i wioskami kościelnymi. Za łamanie praw carskich generał-gubernator warszawski książę Imeretyński karał dziekanów grzywną 100 rubli, a proboszczów 50 rubli. Kiedy biskup dowiedział się o tym, chciał zapłacić grzywnę za nich, ale księża się nie zgodzili. Pieniądze biskupa zostały wykorzystane na inny cel. Za radą biskupa księża odwołali się do generała-gubernatora. Wygrali sprawę, ale dopiero po śmierci Imeretyńskiego. Niestety, pieniądze nie zostały im zwrócone. Juozas Vaina napisał: „A mój ojciec, urodzony w 1885 roku, chcąc zobaczyć litewskiego biskupa odwiedzającego parafię w Berżnikach, wybrał wysokiego, ale wściekłego konia i pojechał z Rachelan do Berżnik. Odziani w ręczniki chłopcy jechali około 4 km w kierunku Sejn, do granicy parafii, na spotkanie z biskupem. Kilku z tej grupy przyszło wcześniej, aby poinformować, że biskup nadjeżdża, a inni go odprowadzili, ponieważ według Magdė Sidarienė, urodzonej w Łumbiach w 1891 r. „Jedni jeźdźcy na koniach przyjmują biskupa, inni puszczają”. Być może zwyczaj ten wywodzi się ze sposobu podróżowania dawnych książąt litewskich. Kiedy przybył biskup, ludzie uklękli, a on ich pobłogosławił. Tylko trzynastoletni jeździec pozostał w siodle, ponieważ lepiej było mu obserwować z góry, a inaczej trudno byłoby mu przejść przez ludzi. Oburzeni ludzie chcieli wyciągnąć go z siodła, ale wściekły koń, pokazując zęby, do niczego nie dopuścił, a kiedy kazali mu samemu zejść z siodła, odpowiedział, że jest za mały, aby dosiąść takiego konia.” [fn: Vaina J. Prisiminimų pėdsakai. Varsnos, 1972, nr 11–12, s. 5.] Jeśli chodzi o konflikty dotyczące nabożeństw w języku litewskim i polskim, to A. Baranowski w Sejnach dążył do utrzymania status quo. Z dokumentów kościoła w Simnie (Decretuum Reformationis nr 114) wynika, że 15 sierpnia 1899 r. w czasie wizytacji przeprowadzonej przez A. Baranowskiego, potwierdzono, że antagonizm między Litwinami i Polakami zanika. Sam Baranowski podczas wizytacji zwykł wygłaszać kazania w języku miejscowym, skierowane do Dzuków - w gwarze dzukowskiej, tak że nawet ludzie się dziwili: „Biskup sobie z szydzi”. Ks. Vincas Budrevičius powiedział, że pewnego dnia, kiedy biskup odwiedził parafię, nie było wystarczającej liczby księży, a następnego dnia przyjechało ich więcej. Kiedy biskup zapytał, gdzie byli wczoraj i usłyszał, że są na odpuście, walnął pięścią w stół i powiedział: „Tu jest biskup, tu jest odpust!”. Nalegał, aby podczas wizytacji było obecnych około 50-60 księży z najbliższych 2-3 parafii. Wizytacje biskupa sprawiały wiele kłopotów księżom parafialnym. Musieli nie tylko nakarmić, przenocować biskupa i jego świtę, ale także karmić jego konie. Antanas Šuminskas, proboszcz parafii w Puńsk, opowiadał, że podczas wizyty biskupa w Puńsku, woźnice skarżyli mu się, że proboszcz nie daje wystarczającej ilości siana i owsa ich koniom. Biskup zapytał ks. M. Simonaitisa „Czy brakuje księdzu paszy?”. Proboszcz odpowiedział: „Nie sądziłem, że konie biskupa potrzebują więcej paszy niż inne konie. Dałem im wszystkim tyle, ile codziennie daję swoim”. Svida, właściciel ziemski z Maćkowa (był kalwinem), wysłał proboszczowi kilka koszy ryb, mąki pszennej i ubitego cielaka podczas wizyty biskupa w Puńsku. Biskup, zauważając bogactwo stołu, zapytał: „Kiedy, proboszczu, stał się Pan tak bogaty?”. Kiedy biskup dowiedział się o tym, poprosił go, aby zaprosił Svidę. Gdy ten przybył, biskup zapytał go: „Czy może Pan przyjąć naszą wiarę?”. „Nie? W takim razie nie potrzebujemy też Pańskich darów”. [fn: Tamże, s. 6]. Jurgis Jonušonis, mieszkaniec wsi Szlinokiemie, urodzony w 1873 r. powiedział, że kiedy biskup Baranowski odwiedził parafię w Puńsku, bardzo ją chwalił: „To jest parafia: woskowe świece, domowe tkaniny! Nie tak jak w Suwałkach”. [fn: Ibidem, s. 6]. Bp. A. Baranowskiemu podobał się nowo wybudowany kościół w Puńsku. Polecił proboszczowi Motiejusowi Simonaitisowi zbudować w kościele nowy ołtarz główny. Został on wykonany przez ministranta Adomasa Karaliusa. Wizytacje parafii były dla A. Baranowskiego bardzo męczące. Pewnego razu, w drodze powrotnej z Łomży, biskup zatrzymał się w Augustowie, aby zatrzymać się u proboszcza. Proboszcz zapytał: „Jak się Ekscelencja czuje po wizytacji?”. Odpowiedział: „Jak po pożarze!” [fn: Tamże, s. 5]. J. Vaina powiedział: „A podczas wizytacji biskup próbował przyjść do kościoła o czwartej. Byli księża, którzy nie spali całą noc, a przed godziną 4 przychodzili do zakrystii i zdejmowali komże, inni je otrzepywali, a jeszcze inni układali, aby biskup myślał, że już odprawili mszę, ale w rzeczywistości wciąż przygotowywali się do snu. Inni z kolei bardzo bali się biskupa. Na przykład jeden ksiądz musiał kiedyś zacząć odprawiać mszę trzy razy przed biskupem, ponieważ ciągle popełniał błędy”. [fn: Tamże, s. 5]. W latach episkopatu bp. A. Baranowskiego w Sejnach w parafii Wiejsieje doszło do nieporozumienia w sprawie odprawiania nabożeństw w języku litewskim i polskim. Elvira Biliūtė-Aleknavičienė, korzystając ze wspomnień kapelana biskupa, Juozapsa Laukaitisa, podaje następujący opis wydarzeń: „Pewnego razu parafianie z parafii Wiejsieje zaapelowali do biskupa: - „Ekscelencjo, nasza parafia liczy 4000 osób, z których tylko 150 mówi po polsku, dlatego pokornie prosimy o zmianę organizacji nabożeństw”. Parafianie z parafii Wiejsieje nie otrzymali odpowiedzi, więc postanowili zorganizować je sami, z pomocą księdza Vincentasa Aleksandravičiusa, który przybył do wsi Wiejsieje na tydzień przed wizytą biskupa, udając, że został zamówiony przez biskupa, utworzył chór i nauczył ich śpiewać po litewsku. Nadeszła długo oczekiwana godzina szczęścia. Litwini uroczyście powitali biskupa i zaśpiewali po litewsku. Biskup wygłosił kazanie po litewsku i krótko przemówił do Polaków po polsku. Biskup został odprowadzony z kościoła na plebanię przy śpiewie w języku litewskim. Chociaż się bali, zrobili to samo drugiego dnia: śpiewali różaniec i inne pieśni po litewsku. Wszystko poszło bardzo gładko, ale kiedy biskup przybył na plebanię, został zaczepiony przez niektórych właścicieli ziemskich: - Ekscelencjo, dlaczego pozwala Pan Litwinom rządzić się samodzielnie? Przecież do tej pory wszyscy modliliśmy się po polsku! Biskup był bardzo zaskoczony i natychmiast zwrócił się do swojego kapelana, Juozapasa Laukaitisa: - Proszę, księże kapelanie, jak najszybciej zbadać, kto jest inicjatorem tej samowoli. Ksiądz Juozapas Laukaitis przytaknął, chociaż w głębi serca był zaniepokojony - w końcu zainicjował więcej niż jedną taką sprawę z niejednym księdzem. Dlatego bardzo szybko udzielił biskupowi odpowiedzi: - Ludzie, nie czekając na pozwolenie biskupa, sami podjęli ten krok. „Biskup polecił księdzu Laukaitisowi udać się do kościoła i ogłosić interdykt przeciwko wszystkim śpiewakom, którzy ośmielili się śpiewać po litewsku bez zgody biskupa. Rozkaz biskupa nie został wykonany, ponieważ to nie śpiewacy byli przestępcami”. [fn: Stakauskas J. Naujieji nacionalizmai ir katalikų bažnyčia Lietuvoje. Vilnius, 2003, s. 426.] Następnie kapelan, który był przytłoczony, poszedł skonsultować się z księdzem Vincentasem Aleksandravičiusem, który utworzył ten chór i nauczył ich śpiewać. Ksiądz był rzeczywiście nie tylko inteligentnym Litwinem, ale także odważnym człowiekiem: - Poświęćmy się, Ojcze Juozapasie, za nasz język ojczysty. Przecież śpiewacy są niewinni, to ja ich uczyłem. Jak będzie, tak będzie, ale na razie milczmy. Obaj milczeli i czekali. Było to szczególnie trudne dla księdza Juozapasa Laukaitisa, który nie zastosował się do rozkazu biskupa. Antoni Baranowski bardzo ufał swojemu kapelanowi, więc nawet nie zapytał, czy wykonał polecenie, a następnego dnia podczas kazania zganił śpiewających hymn za samowolę i niegodziwość. Ludzie słuchali i nie rozumieli, o co chodziło biskupowi. Następnie sam ustalił porządek nabożeństw: główne święta i dwie trzecie dni świętych zostały przyznane Polakom, podczas gdy Litwini byli w tle jako przestępcy, którzy zlekceważyli rozkazy biskupa. Jak zwykle, kapelan Juozaps Laukaitis został wyznaczony do napisania tego dekretu. Młody kapelan zastanawiał się, jak zachować kruchy zalążek litewskiej tożsamości w parafii Wiejsieje. Postanowił po raz kolejny obrazić biskupa. Celowo popełnia błąd w swoim piśmie: pisze wszystko, co biskup napisał dla Polaków, dla Litwinów, a wszystko, co napisał dla Litwinów, dla Polaków. Biskup, ufając swojemu sekretarzowi, podpisuje dekret, nawet go nie czytając. Mija kilka tygodni niespokojnego oczekiwania. Do Sejn przybywa polska delegacja z parafii Wiejsieje i skarży się biskupowi: - Dlaczego, Ekscelencjo, zabrał nam Pan wszystko? - Niczego nie zabrałem - zdziwił się biskup. - Kapelanie, proszę przynieść i odczytać dekret wizytacyjny. Ks. Juozapas Laukaitis spokojnie i wyraźnie przeczytał to, co było napisane. Biskup słuchał uważnie, a potem wybuchnął: - „Ja sam, wizytując parafię, wszystko zbadałem i uporządkowałem. Nie będzie inaczej! Nie będę więcej zmieniał! Polska delegacja wróciła do domu bez powodzenia. A litewskie pieśni nadal rozbrzmiewały pod kościelnymi sklepieniami”. [fn: Biliūtė-Aleknavičienė E. Gaivusis šaltinis. Prelato Juozapo Laukaičio laikas ir asmenybė. Punsko „Aušros” leidykla, 2007, s. 47–49.] Ks. dr Juozapas Stakauskas mówi: „Biskup Baranowski zwykł ustępować Polakom i świadomie dawał im więcej. Ale jednocześnie przewidywał, że Litwini, jako większość, automatycznie wezmą górę. Ks. Aleksandravičius zwrócił mu kiedyś uwagę na jego ustępstwa wobec Polaków. Biskup odpowiedział: „Robię to ze względów taktycznych, ponieważ w ten sposób można osiągnąć znacznie więcej niż za pomocą gorączkowania się”. [fn: Stakauskas J. Naujieji nacionalizmai ir katalikų bažnyčia Lietuvoje. Vilnius, 2003, s. 427.] W gazecie „Vadovas” napisano: „W każdym kościele biskup zostawiał decretum reformationis i wydawał wiele niepraktycznych poleceń, takich jak to: podczas procesji zabraniał śpiewania w języku litewskim, ale nakazywał po łacinie: Tesu dulcis memoria. Zakazał litewskiego, bo pieśni litewskie, choć tłumaczone z polskiego, były bez aprobaty. W Polsce tego nie zrobili, ale nie wiem, czy i na Litwie przestrzega się tego przykazania. Nawiasem mówiąc, taka zmiana została zarządzona tylko w dwóch dekanatch, które odwiedził, a w innych pozostało tak, jak było”. [fn: Kun. P. A. Vygrių ir Seinų dijecez. istorija. Vadovas, Seinai, 1910, t. VI, nr 23, s. 276.] Pewnego razu, podczas świąt, biskup odwiedził parafię Garliava. „Vadovas” pisze: „Sam biskup poprowadził nabożeństwo i na czele procesji cmentarnej odśpiewał po polsku litanię do wszystkich świętych. Księża i biskup musieli śpiewać sami, ponieważ ludzie milczeli. Ogólnie rzecz biorąc, bp Baranowski był wielkim konserwatystą i nie pozwalał na używanie barbaryzmów w języku litewskim, beształ za używanie Ponas Jėzus (Pan Jezus) zamiast Viešpats Jėzus (Pan Jezus) itp.”. [fn: Tamże.]. Pochodzący z chłopów bp A. Baranowski czuł respekt przed polskimi właścicielami ziemskimi. Nie zdawał sobie sprawy, że księża i inni intelektualiści mogą mówić między sobą po litewsku. W tamtych czasach wiele osób nadal było przekonanych, że język litewski jest językiem wernakularnym, niezbędnym tylko w sprawach wewnętrznych. Jonas Vileišis powiedział: „Biskup Antoni, zajmując wysokie stanowisko, starał się stosować politykę i taktykę odpowiednią do jego pozycji. Niejednokrotnie musiał ukrywać się nie tylko przed władzami, ale także przed własnymi ludźmi, zarówno księżmi, jak i duchowieństwem. Obawiając się, że zostanie nazwany Litwinem, kłaniał się niektórym Polakom i szukał wśród nich sympatii, choć często denerwowało to samych Litwinów”. [fn: Vileišis J. Straipsnis be pavadinimo. Literatūra ir kalba. XIX tomas, Vilnius, 1986, s. 443.] Niezależnie od tego, jaki był pogląd bp. A. Baranowskiego na politykę narodową, jego serce skłaniało się ku Litwinom, ku własnemu narodowi, który gorąco kochał. Kazania biskupa Antoniego Baranowskiego W okresie zakazu używania języka litewskiego kazania biskupa Antoniego Baranowskiego były bardzo znaczące, gdyż dawały litewskim seminarzystom więcej, niż dałyby legalne lekcje języka ojczystego. Biskup często wygłaszał dwa kazania: jedno po polsku, a drugie po litewsku. Czasami polskie kazanie wygłaszali księża, ale litewskie kazanie zawsze wygłaszał sam. Juozas Vaina napisał: „Po przybyciu do Sejn biskup zaczął od poproszenia ludzi o spowiedź. Księża myśleli, że w ten sposób chce nauczyć się języka dzukijskiego. Próbował używać lokalnego dialektu w swoich kazaniach, ale stosując prawa językowe, trafiał również na nieużywane wyrażenia, co doprowadziło do tego, że ludzie mówili, że biskup „szydzi”, naśmiewa się z ich dialektu. Zwykł wygłaszać kazania do ludzi czasami nawet przez dwie godziny i narzekał na księży rekolekcjonistów, których wezwał: „Co mogę wam powiedzieć w ciągu zaledwie trzech tygodni?”. Dawał im cztery godziny rano i po południu. I nic dziwnego, bo poziom wykształcenia ówczesnych księży nie był wysoki”. [fn: Vaina J. Prisiminimų pėdsakai. Varsnos, 1972, nr 11–12, s. 6.] Kazania bp. A. Baranowskiego bywały długie. Kiedyś w Sejnach głosił je przez dwie godziny. Pewien ksiądz, nie wiedząc, że to biskup, zaczął mówić przy obiedzie, że on takiego księdza by zawiesił. Nie wiadomo, jak na te słowa zareagował sam Baranowski. Biskup, kiedy głosił kazania, mówił w sposób zrozumiały dla zwykłych ludzi. Zdawał sobie sprawę, że nie ma sensu mówić o rzeczach wysokich w języku wysokim do ludzi o niskim wykształceniu. W gazecie „Vadovas” wydanej w Sejnach czytamy: „Kazania biskupa trwały godzinę, modlitwy cztery godziny; on sam był nieludzko torturowany i torturował swojego asystenta. To naprawdę zdumiewające, że biskup wziął na siebie mówienie przez dwie godziny na raz: ale ostatniego dnia, klęcząc na genuflectorium, zasnął podczas śpiewania Litanii”. [fn: Kun. P. A. Vygrių ir Seinų dijecez. istorija. Vadovas, Seinai, 1910, t. VI, nr 23, s. 277.] Biskup nie zawsze był tolerancyjny wobec innych kaznodziejów. Elvyra Biliūtė-Aleknavičienė opisuje jeden z takich incydentów: „Pewnego razu ksiądz Juozapas Laukaitis wygłosił kazanie o piekle. Po podsumowaniu biskup wezwał swojego kapelana do osobnego pokoju w pobliżu zakrystii i zaczął go pouczać: - Nie spodziewałem się, że ksiądz Juozapas wygłosi tak głupie kazanie: bez treści, bez planu… Kazanie było poniżej krytyki. - Ekscelencjo, przetłumaczyłem to kazanie z francuskiego. To nie jest moje kazanie, to kazanie Bossneta, jednego z najsłynniejszych kaznodziejów - powiedział ksiądz Juozapas Laukaitis, jakby ciął siekierą. Biskup spojrzał na księdza uważnie, zmarszczył brwi i mruknął coś cicho, ale po tym incydencie nigdy nie krytykował kazań swojego kapelana”. [fn: Biliūtė-Aleknavičienė E. Gaivusis šaltinis. Prelato Juozapo Laukaičio laikas ir asmenybė. Punsko „Aušros” leidykla, 2007, s. 46.] Biskup sejneński troszczył się o katechizację dzieci. Nakazał organizować lekcje katechizacji dwa razy w tygodniu przez cały rok. Było to łatwe do zrobienia we Włoszech, gdzie parafie są małe, ale w Sejnach, zwłaszcza jesienią, było to zbyt daleko i zbyt trudne dla wiejskich dzieci, aby chodzić tak często. Ambicje biskupa nie zostały w pełni zrealizowane. Lekcje odbywały się tylko w miesiącach letnich i jesiennych. Pod koniec 1900 roku Ojciec Święty wydał encyklikę zezwalającą diecezjom na całym świecie na świętowanie Jubileuszu. Na ten cel przeznaczono sześć miesięcy. Bp A. Baranowski zdecydował, że Jubileusz w diecezji sejneńskiej rozpocznie się 5 maja. Tutaj Jubileusz rozpoczął się w dniu poświęcenia katedry sejneńskiej, w czwartą niedzielę po Wielkanocy. W gazecie „Vadovas” czytamy: „Ubrany w szaty kościelne biskup wygłosił ze swego tronu dwa długie kazania, wyjaśniając wszystko szczegółowo. Następnie na pięknej tacy wniesiono w procesji Brewe Ojca Świętego, po czym ponownie wygłoszono dwa kazania. Nabożeństwo trwało od 9 rano do 2 po południu. Biskup zarządził 15 publicznych procesji do kościoła, a wizyta w kościele w procesji była równa czterem zwykłym wizytom (być może warto byłoby mieć mniej procesji, które byłyby bardziej uroczyste). W Sejnach w procesjach nie uczestniczyło wiele osób. Procesja szła z kościoła do kaplicy św. Agaty, potem z powrotem do kościoła, a ksiądz i ludzie odmawiali siedem pacierzy. Nie żeby nie było z tego duchowej korzyści, ale nie aż takiej, jakiej oczekiwali duchowni. Nie byłoby nie na miejscu wprowadzenie rekolekcji w tym czasie, jak to uczyniono w 1847 r. z okazji jubileuszu ad instar. Koniec nie był tak uroczysty jak początek: zwykle była Msza z Najświętszym Sakramentem. Msza była zwykłą Mszą, z wystawieniem Najświętszego Sakramentu, kazaniami, procesją i Te Deum laudamus”. [fn: Kun. P. A. Vygrių ir Seinų dijecez. istorija. Vadovas, Seinai, 1910, t. VI, nr 23, s. 278.] Dr Bronius Makauskas podaje: „Dla Litwinów i Polaków, z polecenia biskupa Baranowskiego, kazania i suplikacje w katedrze odbywały się w obu językach. Mieli ich słuchać wierni obu narodów. Celem tego dekretu było nadanie znaczenia językowi litewskiemu i nauczenie wzajemnej tolerancji (wyrozumiałości). Oczywiście taki dekret mógł być wprowadzony w życie tylko wtedy, gdy biskup miał silną osobowość. A Baranowski niewątpliwie był takim biskupem”. [fn: Makauskas B. Antanas Baranauskas – nesuprastas intelektualas ir vyskupas. Antanas Baranauskas. Lietuvių poeto, vyskupo Antano Baranausko 100-osioms mirties metinėms paminėti populiarios-mokslinės konferencijos medžiagos. Punsko „Aušros” leidykla, 2003, s. 73.] Biskup był świadomy wartości języka litewskiego nie tylko w dziedzinie nauki, ale także w życiu religijnym wiernych. Według dr B. Makauskasa „język litewski w jego rozumieniu skuteczniej opierał się rusyfikacji niż słowiański język polski, który w XIX w. zaczął przenikać do środowiska wiejskiego, zwłaszcza na Litwie Wschodniej”. Pierwsze okólniki biskupa sejneńskiego poświęcone były używaniu języków narodowych w kościołach. Po raz pierwszy biskup sejneński wygłosił kazanie w języku litewskim w katedrze sejneńskiej i to podczas swojej intronizacji”. [fn: Tamże.]. Biskup troszczył się o litewską edukację religijną. Chciał przybliżyć im prawdy wiary w języku ojczystym, tak jak Polakom. Ponieważ w prasie litewskiej nie wolno było używać alfabetu łacińskiego, biskup sam przepisał i rozesłał do innych parafii katechizm w języku litewskim. „Niech nie będzie szczęśliwy ten, kto odważy się zmienić choćby jedno z moich słów!”. Te słowa wypowiedziane do Vaižgantasa przez biskupa sejneńskiego Antoniego Baranowskiego pozostały głęboko w zbiorowej pamięci naszego narodu. Mogą nam wiele powiedzieć o samym ich autorze. Kiedy A. Baranowski rządził diecezją sejneńską (prasa litewska była zakazana), trudno było znaleźć litewskie modlitewniki. Drukowano je w Tylży za sejneńską zgodą biskupa Valančiusa. Nielegalni kolporterzy książek przywozili je również do parafii w Sejnach i Puńsku. Nawiasem mówiąc, w modlitewnikach było wiele błędów. Pacierze były często zniekształcone. W związku z tym bp A. Baranowski przygotował specjalny podręcznik, w którym napisał pacierz, przykazania i inne części katechizmu. Nakazał, aby we wszystkich kościołach diecezji, gdzie odbywało się dodatkowe nabożeństwo w języku litewskim, pacierze były nauczane z jego podręcznika. Pojawiły się nieporozumienia. Na przykład słowo „sklep” wydawało się dziwne mieszkańcom Nowego Miasta. Poprosili biskupa o usunięcie tego słowa z podręcznika. Biskup odpowiedział: „Niech nierozumni i głupcy trzymają się z dala od takich rzeczy”. Biskup Baranowski uważał się za wielkiego znawcę języka litewskiego. Napisał gramatykę języka litewskiego, która została opublikowana w Tylży przez Jagomastasa bez wiedzy biskupa i oczywiście bez jego nazwiska. Jonas Mačiulis-Maironis pisze o Baranowskim jako językoznawcy: „Studiował język litewski i jego różne dialekty całkiem poważnie i przez długi czas, korespondował z najsłynniejszymi językoznawcami tamtych czasów, Schleicherem, Kurschatem, Vėberisem, zbierał opowieści ludowe za pośrednictwem swoich uczniów i napisał gramatykę litewską, ustanawiając rodzaj ortografii, która byłaby syntezą wszystkich dialektów, nie zaniedbując ani nie krzywdząc żadnego. Ta pisownia Baranowskiego była używana przez cały kler przez pewien czas, dopóki nie została zastąpiona przez bardziej praktyczną pisownię Jablonskisa, a gramatyka Baranowskiego pozostała w rękopisie”. [fn: Maironis. Paskaita apie vyskupą Antaną Baranauską. Literatūra ir kalba. T. XIX. Vilnius, 1986, s. 413.] Prof. Zigmas Zinkevičius, analizując znaczenie Baranowskiego w historii językoznawstwa litewskiego, napisał: „Chociaż Baranowski był językoznawcą-samoukiem, wiele zrobił dla litewskiego językoznawstwa. Jest genialnym autodydaktą i niezwykle pracowitą osobą. Zajmuje zaszczytne miejsce w historii nauki języka litewskiego. Bez niego prawdopodobnie nie byłoby K. Jauniusa, a bez K. Jauniusa nie byłoby K. Būgi, którego nazwisko kojarzone jest z początkami nowoczesnego językoznawstwa litewskiego. Jaunius, uczeń Baranowskiego, silnie wpłynął na Jablonskisa, wielkiego teoretyka i pioniera współczesnego litewskiego języka. Tak więc główne linie litewskiej nauki o języku i rozwoju języka ogólnego zaczynają się od A. Baranowskiego. To decyduje o jego znaczeniu i miejscu w historii litewskiego językoznawstwa. Nawet błędy Baranowskiego mają dla nas teraz, z perspektywy czasu, pewne znaczenie i nie są zupełnie bezwartościowe. W końcu to przez błędy dochodziło się do prawdy!”. [fn: Zinkevičius Z. Antanas Baranauskas kalbininkas. Literatūra ir kalba. T. XIX. Vilnius, 1986, s. 81.] Elvyra Biliūtė-Aleknavičienė opisuje reakcję biskupa, gdy zobaczył opublikowaną gramatykę języka litewskiego Jablonskisa: „<…> Kapelan Juozapas Laukaitis podekscytowany wręczył gramatykę Jonasa Jablonskisa biskupowi: - Ekscelencjo, proszę spojrzeć na gramatykę, z której Litwini nauczą się języka ojczystego”. Twarz biskupa natychmiast spochmurniała, wziął książkę i rzucił ją na ziemię, nawet na nią nie patrząc, mówiąc: - Co za nieudolny śmiał pisać gramatykę litewską beze mnie? [fn: Stakauskas J. Naujieji nacionalizmai ir katalikų bažnyčia Lietuvoje. Vilnius, 2003, s. 419.] Nie wiedział i nie był zadowolony, że w tej gramatyce Jonas Jablonskis już kończył formowanie litewskiego języka ogólnego, że litewskie gazety i książki były już drukowane w tym języku w Prusach i Ameryce. Być może nie zdawał sobie sprawy, że jest bezsilny wobec wielu rzeczy, że „nie można już zablokować biegu rzeki” (Maironis). Nie jest więc przypadkiem, że biskup Antoni Baranowski powiedział kiedyś do Vaižgantasa: „Niech nie będzie szczęśliwy ten, kto odważy się zmienić choćby jedno z moich słów!”. [fn: Biliūtė-Aleknavičienė E. Gaivusis šaltinis. Prelato Juozapo Laukaičio laikas ir asmenybė. Punsko „Aušros” leidykla, 2007, s. 45.] Należy zauważyć, że biskup Baranowski był wszechstronnie utalentowany. Przed przybyciem do Sejn przez 14 lat samodzielnie studiował matematykę. Studiom tym poświęcał 13 godzin dziennie. Wnioski ze swoich studiów opisał w książce (po polsku) „O transcendentalnej progresji”. Wydawało mu się, że jako pierwszy odkrył te rzeczy, a matematycy znali je od dawna. Bp Baranowski zrozumiał swój błąd i żałował, że poświęcił tej nauce tyle czasu. Oczywiście zrobiłby znacznie więcej, gdyby poświęcił ten czas na przykład poezji. Należy pamiętać, że w Sejnach bp Baranowski również poświęcił temu tematowi więcej czasu. A. Baranowski skomponował wiele hymnów i pieśni, które są znane w świecie litewskim i do dziś wykonywane. Dzieła te przyczyniły się do odrodzenia narodu litewskiego. Prawie wszyscy badacze życia i działalności bp. A. Baranowskiego zgodnie zauważają, że był on dobrym znawcą języka litewskiego. Nikt w tamtych czasach, może z wyjątkiem księdza Jauniusa, nie mógł się z nim równać. U schyłku życia biskup zaczął tłumaczyć Pismo Święte z łacińskiej Wulgaty. Do swojej śmierci przetłumaczył aż do księgi proroka Jeremiasza. Baranowski był stosunkowo realistycznym i bardzo praktycznym człowiekiem. „Finanse są zwykle w rozsypce wśród artystów i pisarzy, ale nasz biskup, choć był człowiekiem pióra, wiedział, jak zarządzać pieniędzmi. Kiedy umarł, pozostały po nim pieniądze, które, według domysłów księży, były przeznaczone nie tylko na druk Biblii w języku litewskim. Biskup zwykle drukował własne dzieła na własny koszt i rozdawał je jako prezenty; jego książki nie były dostępne w księgarniach”. [fn: Kun. P. A. Vygrių ir Seinų dijecez. istorija. Vadovas, Seinai, 1910, t. VI, nr 23, s. 280.] Śmierć i pochówek Stosunkowo niewiele wiadomo o ostatnich dniach życia biskupa w Sejnach, jego śmierci i pogrzebie. U schyłku życia Baranowski pracował niezwykle intensywnie. Przez 8 godzin siedział przy biurku z piórem. Chociaż natura obdarzyła go silnym ciałem, nie mógł znieść takiego obciążenia pracą. Lekarze wielokrotnie ostrzegali go przed utratą zdrowia, ale on ich nie słuchał. W sejneńskim czasopiśmie „Vadovas” czytamy: „Biskup Baranowski był nie tylko niezwykle pracowity, ale jednocześnie był prawdziwym ascetą, bardzo pobożnym, a przy tym samoudręczającym się. Pościł jak pierwsi chrześcijanie. Przez cały Wielki Post nie spożywał nabiału, a w piątki, wigilie i święta również ściśle pościł. (W piątki spożywano nabiał tylko podczas podróży). Biskup nigdy nie zaniedbywał Mszy Świętej i codziennie odmawiał wszystkie trzy części różańca. Biskup wychodził na krótki spacer, ale nawet wtedy odmawiał różaniec. Kładł się spać o północy i wstawał o 5 rano. Sam biskup, przestrzegając postów w ten sposób, niechętnie udzielał dyspens innym i udzielał ich tylko na piśmie, po łacinie. W seminarium pierwszy rok był nieco skromniejszy, ale wtedy tylko przez 12 dni wolno było jeść z mlekiem. Do tej pory, zwykle za wiedzą i zgodą biskupa, obywaliśmy się bez mleka tylko przez dwa dni Wielkiego Postu. Jest to trudne dla tych, którzy są w podeszłym wieku i nie są przyzwyczajeni do postu, zwłaszcza dla tych, którzy nienawidzą oliwy. Ale, dzięki Bogu, zachowaliśmy post, jednak nie obyło się bez narzekania między sobą”. [fn: Kun. P. A. Vygrių ir Seinų dijecez. istorija. Vadovas, Seinai, 1910, t. VI, nr 23, s. 279–280.] W ostatnich latach życia biskup zamierzał odpocząć w Prenach, ale lato było zimne. Zamiast odpoczywać z kapłanami, odprawiał rekolekcje. Pod koniec rekolekcji, wieczorem, przy herbacie, zaczął rozmawiać o Piśmie Świętym: czy ktoś je dokończy i czy ktoś zobaczy je w druku. Elvyra Biliūtė-Aleknavičienė opisuje ostatnie dni bp. A. Baranowskiego „Ksiądz Juozapas Laukaitis widział, jak twarz biskupa puchnie, więc czasami miał niespokojne myśli, ale znając jego szorstki sposób, milczał, aż pewnego wieczoru sam biskup przemówił: - Juozapasie, nie będę mógł dokończyć mojej pracy… - Ekscelencjo, ma Pan jeszcze wiele do zrobienia… Nie rozumiem, dlaczego mówi Pan o pracy…? - Juozapasie, jestem dopiero w połowie Pisma Świętego… Ta praca jest ogromna na moich starych barkach. Nikt przede mną się tego nie podjął: minęły setki lat, a my nie mamy litewskiego przekładu, tylko litewskich luteran w Prusach, nawróconych w XVI wieku. Biskup J. Skvireckas od dawna chciał, aby ktoś podjął się tego dzieła, ale niestety nikt się nie zgłosił. Dlatego, Juozapasie, muszę się pospieszyć… No i jeszcze hymny kościelne… - Biskup zamilkł, nie kończąc zdania. Wierny kapelan, Juozapas Laukaitis, chcąc pocieszyć biskupa, powiedział: - Wasza Świątobliwość, przecież Leon XIII został papieżem w pańskim wieku… - To, co przystoi Jowiszowi, nie przystoi bykowi” - odparł biskup kurtuazyjnie. Następnie spojrzał uważnie na kapelana i zastanowił się nad czymś w milczeniu. Juozapas Laukaitis również milczał i czekał. W końcu biskup, wciąż patrząc na kapelana, powiedział powoli: - „Jesteś świętym człowiekiem, Juozapasie, że znosiłeś mnie tak długo…”. - Mówiąc to, biskup płakał. Kapelan, Juozapas Laukaitis, wydawał się zaniemówić. W tym momencie zniknęły wszystkie nieporozumienia, które czasami zaciemniały codzienne życie. Biskup udał się do swojego pokoju. Przetłumaczył trzeci rozdział Lamentacji Jeremiasza. Być może nie tłumaczył, ale opłakiwał biednego Jeremiasza, tak samotnego i nieszczęśliwego w ruinach Jerozolimy. Ale to była jego Jerozolima. A gdzie jest kraina marzeń biskupa? Gdzie jest źródło jego natchnienia i pieśni pochwalnej? Kraina jego dzieciństwa, ten utracony raj, daleko stąd. Bardzo daleko. Kapelan Juozapas Laukaitis był bardzo zmartwiony. Cicho podkradł się do drzwi. Dobrze, że była tam mała szpara i zobaczył biskupa klęczącego przy stole, powoli skrobiącego piórem białą kartkę papieru. - Ma trudności ze staniem, prawdopodobnie z powodu przepukliny - pomyślał ks. Juozapas - ale nie może siedzieć z powodu hemoroidów. Więc co mu pozostaje: nie może siedzieć ani stać, musi uklęknąć i kontynuować swoją pracę. Człowiek o żelaznej wytrwałości. Był późny, pochmurny jesienny wieczór. Od dłuższego czasu kapelan śledził każdy ruch biskupa, ale dziś z jakiegoś powodu słyszał każdy krok za ścianą. A potem, gdy wzmógł się wiatr, usłyszał coś szeleszczącego: podskoczył i pobiegł do pokoju biskupa. Biskup Antoni Baranowski siedział przy biurku, ale z jakiegoś powodu głowę miał dziwnie przechyloną… - Ekscelencjo, - uścisnął kapelana. Tym razem jednak biskup nie odezwał się ani słowem, tylko oparł się całym ciężarem ciała na swoim kapelanie, a jego ręka wciąż była wyciągnięta, jakby wskazywała na kraj, w którym „to bystro po kamieniach szemrzą fale Świętej” i do którego nie było mu dane powrócić. Nastąpiło nagłe porażenie mózgowe. Na stole leżało kilka książek, a na środku stołu leżała kartka papieru w połowie zapisana, z piórem dziwnie opierającym się o słowa: „Drogę moją ciosanym kamieniem zagrodził…”. [fn: Biliūtė-Aleknavičienė E. Gaivusis šaltinis. Prelato Juozapo Laukaičio laikas ir asmenybė. Punsko „Aušros” leidykla, 2007, s. 50–52.] W nocy 26 listopada 1902 r. księża sejneńscy nie spali, ale nie zdążyli udzielić mu ostatnich sakramentów. Pogrzeb bp. A. Baranowskiego był bardzo uroczysty. Nigdy wcześniej katedra sejneńska nie widziała tylu duchownych. Czasopismo „Vadovas” pisało: „Było 130 księży, około 70 kleryków i trzech biskupów: lubelski bp Jaczewski, płocki bp Jerzy Szembek i warszawski biskup sufragan Kaz. Ruszkiewicz. Odbyły się cztery uroczyste Msze św. z egzekwiami, ostatnią celebrował bp Ruszkiewicz. Pierwsze kazanie wygłosił w języku polskim ksiądz prałat Antanavičius, po nim kazanie wygłosił ksiądz kanonik Staniulis. Podczas tego uroczystego pogrzebu nie zapomniano o kazaniach w języku litewskim, których do tej pory w katedrze sejneńskiej nie było. Po drugiej Mszy św. głos zabrał ks. Motiejus Simonaitis, dziekan dekanatu suwalskiego i proboszcz parafii Puńsk, a ostatnie kazanie, po rastram doleris, wygłosił ks. Tomas Žilinskas, ówczesny wikariusz Kalwarii. Nabożeństwo pogrzebowe zakończyło się o trzeciej po południu. Obiad zjedliśmy w refektarzu, który był już oświetlony, a po zakończeniu posiłku goście rozeszli się tak szybko, jak to możliwe, zwłaszcza biskupi i hierarchowie kapituły. Kapituła we Włocławku nie wysłała pełnomocnika, ponieważ tego dnia, 2 grudnia, biskup Zdzitowiecki dokonał uroczystego ingresu. Wszyscy członkowie kapituły sejneńskiej byli obecni na pogrzebie biskupa, z wyjątkiem kanonika Kazim. Choińskiego. Biskup został pochowany w kaplicy Świętej Panny a cornu Epistolae visavis biskupa Wierzbowskiego”. [fn: Kun. P. A. Vygrių ir Seinų dijecez. istorija. Vadovas, Seinai, 1910, t. VI, nr 23, s. 280–281.] Dr Bronius Makauskas mówi: „Ten słynny klasyk literatury litewskiej, romantyczny poeta, duchowny, który sam był odpowiedzialny i powołany do odpowiedzialności za losy swojej ojczyzny, obudził świadomość zniewolonego narodu swoją porywającą twórczością, która w okresie zakazu prasy niemal całkowicie stała się pieśnią i poderwała naród litewski do trwałej, rozumnej walki z carskim uciskiem. Odświeżając obrazy przeszłości historycznej Litwy, odsłaniając jej piękno przyrody (dziś powiedzielibyśmy nawet, że stosując metodę ekologii), doskonaląc język ogólny, literacki i prezentując go w życiu religijnym, Baranowski w znacznym stopniu przyczynił się do litewskiego odrodzenia narodowego, nadając mu impuls ideowy. Z którego to powodu, jak się wydaje, nie został wówczas zrozumiany, a teraz zaczyna na nowo błyszczeć z zarośli sejneńskiej katedry, jakby nieobecne były wiekowe osady kurzu i gorycz wiecznie utraconej i wiecznie odradzającej się Litwy. [fn: Makauskas B. Antanas Baranauskas – nesuprastas intelektualas ir vyskupas. Antanas Baranauskas. Lietuvių poeto, vyskupo Antano Baranausko 100-osioms mirties metinėms paminėti populiarios-mokslinės konferencijos medžiagos. Punsko „Aušros” leidykla, 2003, s. 74.] Wezwanie poety i biskupa do poszukiwania najlepszych rozwiązań w zagmatwanych labiryntach naszego życia jest dla nas, mieszkających po tej i po tamtej stornie granicy, dziś tak samo aktualne, jak wtedy, w czasach A. Baranowskiego.