A co sądzą moi rozmówcy na temat dekady Polski w Unii Europejskiej? Karolina, doktorantka na UMCS: Wiele jest głosów krytycznych, choć ja uważam, że te dziesięć lat przyniosło nam więcej pożytku, niż szkody. Wszędzie widzimy znaki Unii Europejskiej, np. w stanie naszych dróg czy budynków. Nadal nie jest super, ale każdy, kto pamięta, niech przypomni sobie, jak było przed wstąpieniem Polski do Unii. No i nie jesteśmy sami, a to ważne. Należymy do poważnej organizacji regionalnej. Radosław Chudy, maturzysta, 19 lat: Członkostwo w Unii dało Polsce impuls do zmian, zwłaszcza w kwestii infrastruktury. Z nowych i odnowionych lotnisk korzysta coraz więcej pasażerów, rozwija się prężnie transport kolejowy. Pojawiło się wiele małych i średnich przedsiębiorstw, których przed 2004 rokiem nie było. Unia to także wyrównywanie szans i wspieranie grup, chociażby bezrobotnych w starszym wieku. Przez programy na rzecz poprawy zatrudnienia pracę – po odpowiednim szkoleniu, kursie czy stażu – może dostać kobieta po pięćdziesiątce. Członkostwo w Unii przyniosło korzyści zarówno Polsce jak i jej zwykłym obywatelom. Maria, 58 lat, emerytka: Czy Unia coś zmieniła? Komu, jak komu. Niektórzy wiele na niej skorzystali, ja nie widzę większych zmian. Na pewno Polska wygląda inaczej, lepiej, niż w latach 90., ale trudno mi odpowiedzieć, czy warto było do niej wstępować. Ja nie skorzystałam. Mieczysław, 45 lat, rolnik: Wszyscy gadają o tej Unii, a ona mnie nic nie dała. Jak była bieda na polskiej wsi, tak pozostała. Choć niektórzy korzystają z dotacji – ale trzeba mieć własny kapitał, by je dostać, bo nic nie jest w stu procentach finansowane. Kilka razy widziałem te wielkie, europejskie gospodarstwa – im się udało. Katarzyna, 37 lat, nauczycielka z Chełma: Zauważa się różnicę. Jest bardziej… europejsko. Obok naszych flag widzimy unijne. Więcej dostajemy, ale więcej też się od nas wymaga. Nie chodzi tylko o słynną krzywiznę ogórka czy wielkość jabłka. Musimy się pilnować, by zmniejszać poziom przestępczości lub korupcji, dbać o prawa człowieka. Ja jestem zadowolona. Moi rodzice mniej, im najbardziej podobał się PRL. W sumie nie widzę, by emerytom coś się zmieniło. Ja mogę chodzić na kurs dofinansowany z UE, moja córka również korzysta z jej funduszy. Czuję się też bezpieczniejsza w Polsce – w razie problemów, Unia powinna nam pomóc. Taką mam przynajmniej nadzieję. Agnieszka BĄDER