Dekada historii Pierwszego maja minie dziesięć lat, odkąd Polska wstąpiła do Unii Europejskiej. Ilu Polaków, tyle ocen owej dekady, jednak wydarzenie na pewno było jednym z bardziej znaczących w polskiej historii. Czytelnikom «Monitora Wołyńskiego» chciałabym przytoczyć kilka opinii osób z różnych grup wiekowych, zawodowych i społecznych, na temat tych dziesięciu lat. 1 maja 2004 roku byłam zbyt młoda, by rozumieć, co się wydarzyło z polityczno-historycznego punktu widzenia. W szkole mówiono o wstąpieniu Polski do UE, media również huczały na ten temat. Byłam tego dnia w Krakowie na majówce z rodzicami i pamiętam jedynie radość, uroczystości, powiewające na wietrze flagi biało-czerwone i granatowe z dwunastoma gwiazdkami oraz masę ludzi. Niespełna połowę swojego życia spędziłam już w Unii Europejskiej, więc trudno obiektywnie ocenić mi zalety i wady tej dekady. Sądzę, że bardzo zmienił się krajobraz mojego kraju – powstało wiele budynków i obiektów, których wcześniej nie można było w nim spotkać. Wszędzie można zauważyć tabliczki informujące o dofinansowaniu ze środków unijnych. Poprawiła się jakość i poziom życia, choć Polacy nadal narzekają na te kwestie, wielu widzi również w UE największego wroga i zagrożenie dla Rzeczypospolitej. Z własnych doświadczeń mogę dodać, iż skorzystałam na członkostwie Polski w UE. Wzięłam udział w wielu szkoleniach finansowanych przez organizację, w tym z rocznego, certyfikowanego kursu języka angielskiego. Uczestniczyłam w dofinansowanych wyjazdach i darmowych wycieczkach, miałam okazję odwiedzić odrestaurowane miejsca i zabytki. Kierunek, na którym studiuję, czyli Studia wschodnioeuropejskie, również został stworzony jako projekt unijny. Dzięki niemu mogłam wyjechać na opłacone praktyki do Łucka, gdzie również odbędę płatny staż na przełomie sierpnia i września b.r. Moi koledzy odwiedzili Rosję, Ukrainę, Gruzję i Bałkany, co nie byłoby do pomyślenia bez wsparcia finansowego organizacji. Planuję wyjechać na program Erasmus, o czym nie mogli marzyć moi rodzice. Na dzień dzisiejszy nie podejmę się analiz politologicznych, na to potrzebuję wiedzy, czasu i doświadczenia. Przybliżyłam tylko te aspekty, które są dla mnie bliskie i realne. Agnieszka BĄDER fot. Stachnik / Reporter