Jesień w Polsce Troje studentów Wschodnioeuropejskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki, zostało nagrodzonych pięciodniową wycieczką na Lubelszczyznę, za aktywną działalność na rzecz współpracy polsko-ukraińskiej i promowanie kultury polskiej na w Ukrainie. Nagrodę studenci otrzymali od Konsula Honorowego Ukrainy w Chełmie Stanisława Adamiaka, według propozycji Rady Wydziału Stosunków Międzynarodowych i Instytutu Polski WUN im. Łesi Ukrainki. Podróż wypadła w najbardziej malownicze dni jesieni, 9-13 października i pozostała w pamięci, nie tylko z tego powodu, lecz przez dużą liczbę ciekawostek, które stały się dla nas odkryciem. Poznaliśmy piękne i gościnne miasto Chełm. Wysoka Górka i Bazylika nie mogły nie wywołać emocji. Z uśmiechem przypominamy, że na Wysokiej Górce, dokąd nas zaprowadził Andrzej Wawryniuk (docent Katedry Stosunków Międzynarodowych Wyższej Państwowej Szkoły Zawodowej w Chełmie i WUN im. Łesi Ukrainki w Łucku), który przez cały czas był naszym «przewodnikiem», prawie każdy spotkany przez nas człowiek rozmawiał w języku ukraińskim. Wyjaśnienie jest proste: to jest jeden ze szczytowych punktów miasta, gdzie «sięgają» operatorzy ukraińscy; otóż studenci z Ukrainy mogą swobodnie porozmawiać z rodziną. Mile zaskoczył nas Lublin. Wydawało się, jakby nagrywano film o dawnych czasach i my jesteśmy jego bohaterami. W Lublinie odbyło się spotkanie z Konsulem Honorowym Niemiec w Polsce, profesorem Andrzejem Kidybą. Dowiedzieliśmy się, jakie funkcje pełni konsul, obejrzeliśmy jego świadectwo, rozmawialiśmy na różne tematy, które nas interesowały i piliśmy wspólnie gorącą herbatę. Warte zapamiętania jest też Muzeum Zamojskich w Kozłówce. Nie wyobrażam sobie, jak ono wygląda wiosną, ale kiedy tam trafiliśmy, muzeum wyglądało bajecznie. Każdy pokój jest niepowtarzalny, a park… taki ogromny! Wysokie drzewa, kolorowe liście, kwiaty, zielone krzewy, fontanna.. Jedno z drzew miało taką grubość, że trzeba byłoby chyba ze cztery osoby, aby można byłoby je objąć. Jeszcze jedną ciekawostką było lotnisko Wyższej Państwowej Szkoły Zawodowej w Chełmie. Oglądaliśmy, jak studenci uczą się latać, zwiedziliśmy hangar, gdzie «śpią» samoloty i wsiadaliśmy do nich. Jednak po wizycie do Polski najbardziej zapadły w pamięć niemieckie obozy koncentracyjne «Majdanek» i «Sobibór», gdzie zgładzono 250 tys. osób. Po prostu nie mieści się w głowie, jak można tak traktować ludzi! Koszary do spania, komory gazowe, gdzie na ścianach krew od gazu stawała się niebieska i zachowała się do naszych dni, zabawki bez głów, którymi bawiły się dzieci, krematorium. Opowiadano nam, że po spaleniu człowieka, jego szczątki – popiół, kości – wyrzucano na pole. Następnie po tych strasznych czasach, Polacy zebrali wierzchnią warstwę pola i usypali z tych popiołów kopiec. Ten kopiec ma tak duże rozmiary, że trudno sobie wyobrazić, ilu ludzi zginęło tam naprawdę. Podróż zachęca do rozważań o tym, że powinniśmy być dumni z teraźniejszości, która stwarza nam dużo możliwości, ale nie należy zapominać o przeszłości. Iryna Mychalczuk, studentka IV kursu Wydziału Stosunków Międzynarodowych WUN im. Łesi Ukrainki PS: Serdecznie dziękujemy za okazję udziału w praktyce zagranicznej Panom: Stanisławowi Adamiakowi i Andrzejowi Wawryniukowi oraz Instytutowi Polski i Wydziałowi Stosunków Międzynarodowych WUN im. Łesi Ukrainki.