Koźle w gminie Silno Fotoreportaż dedykuję Pani Helenie Mrozińskiej, c. Kazimierza Basińskiego, ur. w Koźlu w 1925 r. Pani Helena zachowała wspaniałą pamięć i podzieliła się swoimi wspomnieniami. Opowiedziała o losach Koźla, ale i bliskiej okolicy oraz o dramacie, który rozegrał się na Jej oczach. To bezcenny dokument o tragedii wołyńskich wsi. Fortunat Przybyszewski z synem Janem i zięciem Wacławem Kołodyńskim, pojechali uprawiać pole w Dolnej Dąbrowie k. Derażnego. Odjeżdżając, zapomnieli chleba, co według wierzeń ludowych zwiastowało nieuchronne nieszczęście. Wcześniej już przeprowadzili się do Huty Stepańskiej z obawy przed wszechobecnymi mordami. Kiedy wracali leśną drogą, zięć z daleka rozpoznał znajomych Ukraińców. Nie czekając, zeskoczył z wozu i uciekł w krzaki. Fortunat nie miał jak uciekać, a może nie wierzył, że znajomi mogą zrobić mu krzywdę. Jan został z Tatą. Zięć uciekając, usłyszał wystrzał. Pobiegł do Basińskiego, Ojca Heleny, krewnego w Koźlu. Na drugi dzień Bałagany NN z Białego Pola pojechali, żeby przywieźć zamordowanych. Fortunat został zastrzelony, a Jan zabity siekierą. Basiński zrobił w stodole proste trumny. Załadowali je na wóz i powieźli do Huty Stepańskiej. Helena wtedy ostatni raz widziała swój dom. Uciekli z Koźla idąc za trumnami. Już z daleka Hucianie poznali konie Basińskiego. Dzieci zamordowanego Fortunata pobiegły naprzeciw, chcąc dowiedzieć się od wujka, dlaczego ich tata nie wraca. Koźle zostało opuszczone przez Polaków. Z rąk banderowskich zginęło tu łącznie około 10 osób. Ukraińcy spalili opuszczoną kolonię na początku lipca 1943 r. Wcześniej rozkradli wszystko, co mogli, porozbierali też domy. 1. Stawiamy krzyż. 2. Praca przy postawieniu krzyża. 3. Pola rozciągają się na miejscu Koźla. Tekst i zdjęcia: Janusz HOROSZKIEWICZ P. S.: Zainteresowani mogą uzyskać więcej informacji pod adresem mailowym: janusz-hutastepanska@wp.pl