Szpital w Osowie Fotoreportaż poświęcam pamięci mojego Wujka, śp. Stanisława Horoszkiewicza z Omelanki. W komorze u Horoszkiewiczów był schowany karabin. Kazik Horoszkiewicz bawił się nim i wystrzelił. Wtedy koło studni byli sowieccy partyzanci. Jak Kazik strzelił to powiedzieli, żeby oddać broń lub żeby któryś z synów poszedł z nimi. Poszedł Stanisław, bo był najstarszy. Miał w zamiarze uciec do domu razem z bronią, ale coś nie wyszło. Poszedł i trafił do minerów Fiodorenki. Oni wysadzali tory. Jednej nocy przyszedł ranny w brzuch. Dziadek Ludwik w sekrecie zawiózł Go do «szpitala» w Osowej. W 1940 r. sowieci wybudowali barak na szpital, który po przyjściu Niemców najpierw przestał działać, a jak zapanowała epidemia czerwonki w 1942 r., na nowo go otwarto. Stanisław wracał już do zdrowia, kiedy przyjechali schutzmani ze Stydynia Wielkiego. Wywlekli Go pod las, chcieli wymusić zeznanie, wycięli pępek, uwiązali kiszki do grabka i tak Nim kręcili wkoło, aż wyrwali wnętrzności. Dziadkowi opowiadał to zaprzyjaźniony Ukrainiec, który przywiózł schutzmanów. Jak jeszcze Wujek był w szpitalu, do domu przyjechali czerwoni partyzanci, szukali Wujka, obawiali się, że wyda ich tajemnice Niemcom. Dwanaście razy Dziadek dostał wyciorem po plecach, aż koszula pękała, a nie przyznał się. Wtedy powiedzieli: «Twój syn Stanisław został zabity na torach». Pościągali czapki, pokłonili się i odjechali. Historię tę opisałem w wielkim skrócie. Po wyprowadzeniu Żydów na śmierć, Osowa stała przez pewien czas nienaruszona. Potem Ukraińcy rzucili się do poszukiwania złota, które miało być ukryte w węgłach. Tak rozebrali wszystkie domy. 1. Osowa. Obecnie w niczym nie przypomina tej Żydowskiej. 2. Ten mieszkaniec Osowy opowiadał, jak kopał rów. Pokazuje miejsce, gdzie przekopywał się przez szkielety ze zbiorowych grobów. To były szkielety żołnierzy z I wojny światowej. Widoczne są zarysy mogił. 3. Stawiamy krzyż. 4. Tablica na krzyżu 5. Poświęcenie w 2011 r. Tekst i zdjęcia: Janusz HOROSZKIEWICZ PS: Zainteresowani mogą uzyskać więcej informacji pod adresem mailowym: janusz-huta-stepanska@wp.pl