Kac powyborczy lub Czy istnieje punkt zwrotny? Kolejne wybory parlamentarne stały się historią i już określono 450 szczęśliwców, którzy zdołali «chwycić za ogon cudownego ptaka» i będą rządzić państwem przez następne pięć lat. Tylko absolutny optymista, być może, jeszcze wierzy w to, że kolejne wyścigi parlamentarne przyniosą pożądane zmiany na lepsze dla wszystkich (?) Ukraińców. Najokropniejsze wyniki były wykazane w okręgach większościowych, gdzie w 90% zwycięstwo zdobyły «worki z pieniędzmi», władcy nowoczesnego typu. W przededniu wyborów, mimo niejednokrotnych propozycji, «MW» celowo nie pisał o masowej orgii, która ogarnęła gazety, radio, telewizję, Internet, billboardy i co najgorzej – nasze umysły. Robiliśmy to świadomie, aby nam nie zarzucano ideologicznej stronniczości i konieczności zarabiania. Redakcja w swoim czasie, postanowiła nie czynić naszego wydania, uczestnikiem brudnych technologii poprzez udzielenie łam prasowych oligarchom, którzy podkupili prawie wszystkie funkcjonujące media, pod przykrywką legalnej publikacji materiałów promocyjnych. Takie rozwiązanie uważamy nie za komercyjne, lecz za zabójcze i wyniszczające. Ono niszczy nie tylko wysepki wolnego dziennikarstwa, lecz nawet najbardziej trzeźwe umysły ludzi myślących. Kiedy ci codziennie z różnych źródeł informacyjnych wciskają, że dziura to jest góra, to mimowolnie rozważasz swoją adekwatność. W żadnym cywilizowanym kraju świata nie są możliwe masowe podkupywania, jak to otwarcie przeprowadzano na Ukrainie, zgodnie ze schematami prawnymi przez ostatnie kilka miesięcy. Mimowolnie się zastanawiasz: «Czym się zajmuje prokuratura, inne struktury prawne? Czyich interesów oni bronią? Dlaczego publicznie jest deptana Biblia cywilizowanego narodu – Konstytucja?». Ukryta sprzedaż głosów wyborczych, członków komisji, urzędników, sędziów, analityków, socjologów, dziennikarzy przypomina bankiet zdemoralizowanych elementów, w które zamienili się trzeźwo myślący Ukraińcy. Łatwo uczynić z nich moralnie pijanych lumpów, okazuje się, można nie tylko poprzez stosowanie masowych haseł ideologicznych, lecz też przy pomocy kolorowego papieru, czyli banalnych pieniędzy. Na pierwszy rzut oka, to duże pieniądze, jednak z perspektywy czasu, okażą się drobiazgiem, który władcy rzucili dla czasowego zmętnienia rozsądku swoich wasali. «Obiecanka – dla głupca radość» – podobne przysłowia stały się atrybutami każdych wyborów. Jednak ostatnie wyścigi polityczne, jak nigdy dotąd, czynią ten wyraz aktualnym. Próżnej elokwencji, okazuje się, łatwo nauczyli się nawet wczorajsi najgorsi uczniowie i bandyci, którzy w najbliższym czasie, w drogich garniturach, będą się przechadzali po korytarzach Rady. Hasła wspierane przez nieuczciwe pieniądze czynią cuda. Przed wyborami, okazuje się, można zorganizować tragiczną strzelaninę w supermarkecie Karawan, wyłącznie w tym celu, aby za cenę ludzkiego życia zdobyć dla siebie prawa, które zezwalają najbogatszym w pełni uzbroić swoje prywatne wojsko i zastraszać ludzi, rządzić nimi, zwyciężać ich. Jakie dalej prawa zostaną zatwierdzone przez takich «dzielnych»? Nie będzie ich interesować ani język, ani edukacja, ani obrona praw i interesów obywateli, tylko własna nietykalność i bezpieczeństwo własnego biznesu. Jak to wpłynie na zwykłych Ukraińców? Nikogo to już nie obchodzi. To gdzie w takim razie jest punkt zwrotny? Być może, w nas samych? Choć to mało prawdopodobne, jeśli zezwoliliśmy na wybranie miliarderów i milionerów. Nie zdołaliśmy znaleźć w swoim otoczeniu dostojnych ludzi i podać ich kandydatury na wybory, tych, którzy naprawdę zatroszczyliby się o naszą wspólną przyszłość. Nasze słowa nie są krzykiem rozpaczy i próbą wybielenia się, że my pozostajemy czyści, a inni są winni temu, co się stało. Wcale nie – wina przegranej przyszłości spoczywa na każdym z nas. A problem, jak naprawić stracone lata i nawet dziesięciolecia, nie będą rozwiązywać zamorscy obserwatorzy i analitycy. Będziemy zajmować się tym sami. Innego wyjścia po prostu nie ma. MW