Strach jako sposób przywrócenia porządku na Ukrainie Ukraińska «elita» rządząca stosuje stare jak świat metody i środki walki z opozycją, dysydentami, przeciwnikami «jasnej regionalnej przyszłości» kraju. Świadczą o tym liczne sztywne, prymitywne, a jednak czasowo skuteczne kroki Rządu. Historia z aresztowaniem, skazaniem i uwięzieniem byłego Premiera kraju Julii Tymoszenko, stała się przedmiotem głównych wiadomości światowych agencji informacyjnych i SSP. Jednak nie wystarczy wystraszyć naród jednym przykładem, ponieważ on jest zdolny uwierzyć w złodziejskie i gangsterskie pochodzenie pojedynczej osoby. Procesy należy utrwalać, nadając im ciągły i cykliczny charakter. «Świętym» obowiązkiem jest ujawniać «Who is Who» wśród liderów opozycji, która jeszcze do niedawna była uważana za bardzo mocną. Jednym za przedstawicieli oporu uważany jest Jurij Łucenko – przywódca Rewolucji Pomarańczowej, były Minister Spraw Wewnętrznych Ukrainy. Pełniąc obowiązki szefa policji stanu, na początku swej działalności, starał się spełnić główne przywołanie Majdanu: «Bandytów – do więzienia». Dziesiątki wszczętych spraw kryminalnych, aresztowania…, ale sądy nawet za czasów rządów «pomarańczowych» zachowywały się różnie. Tylko chwila i Łucenko z osoby rządzącej zamienił się w działacza opozycji. Poglądy wolnomyśliciela i rewolucjonisty, a pragnienie walki o prawdę , stały się priorytetowe. Sprawa przeciw Juriowi Łucence, stała się kolejnym widowiskiem, aby ukazać wszystkim, że prędzej czy później każdy musi «zbierać kamienie», czyli ponieść odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. Głód, wiece, protesty towarzyszyły jednemu z liderów Majdanu, przez rok jego pobytu w więzieniu. Przyznanie uprawień swemu kierowcy i wydanie pieniędzy na obchody święta państwowego, nie mogą być przyczyną ostrej kary w postaci czterech lat więzienia. Chyba każdy cywilizowany sąd nie wyda podobnej decyzji, uwzględniając skąpe i sfabrykowane dowody, które nawet nam, nie znającym szczegółów postępowania karnego, wydały się niejednoznaczne. Więc jak ubogie powinny być postanowienia kieszonkowych sądów, które pracują tylko na rzecz dwóch lub trzech rodzin w kraju. W każdym rejonie urzędnicy czynią o wiele poważniejsze przestępstwa, jednak kończy się to naganą i rzadko dochodzi do zwolnienia. A być może, to jest wszystko przemyślane – udowodnić opozycji, że walczyć z reżimem nie ma sensu, ponieważ wsadzą do więzienia z byle jakiego powodu. Czy to nie jest przykład niesławnego przysłowia enkawudzistów: «Dajcie człowieka, a artykuł wymyślimy!». Jednak rząd ma krótką pamięć. Nie wziął pod uwagę doświadczenia walki z dysydentami z okresu radzieckiego. Zło zawsze działa wstecz. Wcześniej czy później, każdy nastąpi «na grabie», i to nie tylko organizatorzy i inicjatorzy zamówionych procesów, lecz też zwykli wykonawcy. Sądownictwo na Ukrainie nie wytrzymuje żadnej krytyki. Ufność sędziom u obywateli wydaje się najniższą za całą historię istnienia ojczystego prawa. Nawet dzieci świadome są tego, że ludzie dzielą się na «łochów» i «mażorów». Czyli tych, którzy nie potrafią lub potrafią się wykupić. Atroficzna, postkomunistyczna i kryminalna forma relacji w kraju, jest barometrem wszelkich form działalności społeczeństwa. Podobny stan jest bardzo niebezpieczny dla młodego państwa. Droga od demokracji do systemu autorytarnego, a nawet totalitarnego, jest bardzo krótka, jak świadczy historia ostatnich transformacyjnych lat w kraju. Powtórzyć drogę Białorusi można bardzo łatwo. A biorąc pod uwagę fakt, że w Rosji zbliża się nowa era rządów Putina, można dojść do niepokojących wniosków, że: «Europa nam nie przyświeca». Odwołania polityków zachodnich, niepodpisanie Umowy o Stowarzyszeniu z Unią Europejską, rezygnacja z działań partnerskich, brak perspektyw w negocjacjach o zwolnieniach wizowych wyraźnie ukazują, że z taką Ukrainą liczyć się i współpracować cywilizowany świat nie będzie. Jeszcze podczas Mistrzostw Europy – 2012 możemy czuć się częścią rodziny europejskiej, ale od razu po finałowym sygnale arbitra meczu w Kijowie latem, zacznie się całkowita ignorancja naszego państwa. Kraj oddzielony od współczesnej globalizacji świata jest martwą substancją, która nie potrafi nie tylko się rozwijać, ale chociaż się zatrzymać na elementarnym poziomie przetrwania. Białoruś jest już wzorem bezsensownego marnowania lat. Czy mamy oczekiwać na taką samą perspektywę? Feudalizm, gdzie kilku rodzinom służą miliony, wraca? MW