Ojciec Serafin Kaszuba – w serii „Wielcy ludzie Kościoła”" Nakładem Jezuickiego Wydawnictwa WAM z serii „Wielcy ludzie Kościoła” w 2009 r. ukazała się w Krakowie książka „Ojciec Serafin Kaszuba”. To przyzwoicie zwięzłe - kieszonkowe 140-stronicowe wydanie sprawia, że o „wielkim człowieku Kościoła” można czytać bez problemόw wszędzie. Widocznie taki był zamysł redaktorów serii, którzy piszą o o. Kaszubie, że „należy do tych heroicznych przedstawicieli Kościoła Milczenia w Związku Radzieckim, którzy w warunkach terroru ideologicznego i walki z religią byli dla wielu, nie tylko katolików, „wszystkim dla wszystkich”. Autorami książki są Małgorzata i Stanisław Dziedzic. Po raz pierwszy usłyszałam o o. Serafinie Kaszubie (1910-1977), lwowianinie z urodzenia, kapucynie z powołania i „Włóczędze Bożym” z wyboru z ust ks. Władysława Czajki – proboszcza parafii pw. św. Piotra i Pawła i Miłosierdzia Bożego w Równem. O. Serafin Kaszuba był proboszczem tej parafii, która, trzeba podkreślić, jest miejscem szczególnym. Wielkie platany i rozłożyste kasztanowce zapewne pamiętają czasy kiedy wybudowany w międzywojniu w stylu modernistycznym kościół przy ul. Sobornej 213 służył garnizonowi Wojska Polskiego II RP. Tenże kościół garnizonowy w czasach sowieckich został zmieniony na dwupoziomową salę gimnastyczną. Staraniem ks. Czajki i rówieńskich katolików został zwrócony i wspólnym wysiłkiem odremontowany i powtórnie poświęcony w październiku 1991 r. Niezatarte wrażenie wywiera plebania, którą wypełniają obrazy świętych, ikony, lichtarze, wielkie i małe krzyże, rzeźby sakralne, cudownie ocalone pamiątki, modlitewniki i książki. Przybywających wita spoglądający życzliwie z obrazu o. Serafin Kaszuba. Ks. Władysław z szacunkiem mówi o swoim poprzedniku – wielkim misjonarzu Wschodu, który tragiczne lata 19411944 przeżył pracując wśród pozbawionej kapłanów ludności polskiej. Na mapie Równego jest miejsce zasługujące na szczególną uwagę, gdyż jest ono najbardziej związane z o. Serafinem Kaszubą. Jest nim plac przed kościołem pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Antoniego Padewskiego z kilkumetrowym metalowym krzyżem. Ten krzyż ma wielką symbolikę, bo oto po latach ukrywania się w podziemiu katolicy zamanifestowali swoją obecność. W 1991 r. zamontowali krzyż przed nieczynnym kościołem, zbierali się na modlitwach. Ludzi przybywało. Tak odrodziła się parafia katolicka w Równem, w ten sposób podjęto walkę o odzyskanie kościoła, którego budowę zainicjował w 1858 r. książę Kazimierz Lubomirski. Okazały neogotyckiego budynek pomimo, że usunięto z niego dwie wieże a przy wejściu umieszczono figury symbolizujące muzy, nadal przypomina kościół, chociaż w latach 60. i 70. XX w. mieściło się tu kino „Globus”, a od lat 80. po dziś dzień mieści się w nim sala koncertowa rówieńskiej filharmonii. Były prezes Towarzystwa Kultury Polskiej im. Wł. Reymonta Wacław Buklarewicz podkreśla, że w 1954 r. został ochrzczony przez o. Serafina, który w latach 1945-1958 był właśnie gospodarzem tego kościoła i proboszczem parafii. Była to jedyna czynna parafia na terenie diecezji łuckiej dlatego o. Serafin jako ostatni proboszcz na Wołyniu docierał do wiernych: w Zdołbunowie, Dubnie, Ostrogu, Korcu, Sarnach oraz do rozsianych na Wołyniu polskich wsi i osad. Duszpasterska gorliwość i patriotyczna działalność o. Serafina nie podobały się władzom sowieckim. Wszczęto przeciw niemu oszczerczą nagonkę w prasie, a następnie 11 kwietnia 1958 r. pozbawiono praw proboszcza w Równem. Kościół zbezczeszczono – wspaniałe organy przywiezione z Rygi zostały wyrzucone i zniszczone. Wyrzucono też szczątki spoczywających tam członków rodziny Lubomirskich. Samego o. Serafina władze zmusiły do opuszczenia Równego. Odtąd wiódł żywot włóczęgi. I paradoksalnie właśnie to sprawiło, że służył ludziom w całym Związku Radzieckim od Kijowa po Krasnojarsk, Karagandę, Ałma Atę i Syberię. Za swoją działalność apostolską był zsyłany albo do sowchozów albo zamykany w zakładzie dla obłąkanych. Był ciągle śledzony przez organy policji i służby bezpieczeństwa. I chociaż chorował na nieuleczaną w tamtym czasie gruźlicę, „zjawiał się tam, gdzie uważał, że jest potrzebny, a gdzie nikt inny nie miałby odwagi się wybrać. Służył tym najbardziej potrzebującym, i, po ludzku mówiąc, niemającym nadziei na zaspokojenie swych potrzeb duszy” (Cyt. za: o. A. Janocha „O. Serafin Kaszuba (19101977)”). Ilu ludzi ochrzcił, ilu udzielił sakramenty, ilu wyspowiadał tego nie dowiemy się nigdy, jedno jest pewne, dzięki o. Serafinowi przetrwała wiara w różnych zakątkach Związku Radzieckiego, „Stał się wszystkim dla wszystkich”, o czym przypominają wyryte słowa na nagrobku o. Serafina spoczywającego na cmentarzu Janowskim we Lwowie. Postać o. Kaszuby, oddanego kapucyna, jest niestety niewystarczająco znana w Krakowie, z którym przecież tak wiele go łączy. Tu we wrześniu 1929 r. po ukończeniu rocznego nowicjatu złożył pierwsze śluby zakonne i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w kapucyńskim seminarium. A trzy lata później złożył śluby wieczyste i rozpoczął studia filologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. To właśnie w Krakowie z rąk bp. Stanisława Rosponda otrzymał 11 marca 1933 r. święcenia, a 17 czerwca 1939 r. egzaminem magisterskim ukończył studia polonistyczne. To właśnie w krakowskim klasztorze o. Kapucynów przy ul. Loretańska 11 przechowywane są nieliczne przedmioty, jakie pozostały po Słudze Bożym, a są to habit i walizka, w której o. Kaszuba przewoził paramenty liturgiczne, oraz pisma o. Serafina Kaszuby, które powstały na przestrzeni całego jego życia, w latach 1928-1977. Wreszcie w Krakowie 22 grudnia 2001 r. w kaplicy arcybiskupów krakowskich, pod przewodnictwem księdza kardynała Franciszka Macharskiego, ówczesnego arcybiskupa metropolity krakowskiego, zakończono postępowanie diecezjalnego procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego o. Serafina Kaszuby. Wicepostulatorem procesu był o. Hieronim Karol Warachim OFMCap, kolega o. Serafina z V Gimnazjum we Lwowie, współbrat zakonny, dwukrotny prowincjał Ojców Kapucynów, który korespondował z o. Serafinem podczas jego pracy na Wołyniu i w ZSSR i odwiedzał go w szpitalu we Wrocławiu, gdzie prowadził z nim rozmowy. Po śmierci o. Serafina zebrał dokumenty dotyczące życia Sługi Bożego o. Serafina Kaszuby. Obecnie sprawą wyniesienia na ołtarze Ojca Serafina zajmuje się postulator generalny Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Rzymie. Małgorzata Szymczyk-Karnasiewicz