Czego się boją obrońcy Lenina? W ciągu trzymiesięcznych protestów na Majdanie, na Ukrainie przeszło kilka fal «leninopadów». Za każdym razem wywoływały one niecodzienne poruszenie. Teraz upadku ostatnich pomników wodza proletariatu, część mieszkańców Wschodu i Południa Ukrainy, boi się tak samo, jak i «bEnderowców», którzy rzekomo mogą znęcać się nad rosyjskojęzycznymi mieszkańcami. Dlaczego ci ludzie są tak przerażeni usuwaniem kilkutonowych monumentów? Trudno uzasadnić to poczuciem sprawiedliwości – inaczej, dlaczego nie widzimy tych głośnych, fanatycznych obrońców dziedzictwa kulturalnego, kiedy niszczone są pomniki architektury, pojawiają się współczesne budowle w historycznych dzielnicach, a narodowe parki i rezerwaty stają się prywatną własnością? Pomnik Lenina w świadomości zbiorowej – to nie tylko postać w kamieniu. W pierwszej kolejności – to element przestrzeni miejskiej, który stał się częścią życia każdego z mieszkańców – pod Leninem umawia się na spotkania, organizuje pikiety czy akcje. W takiej sytuacji, obalenie pomnika – co najmniej stwarza niedogodności. Wyobraźmy sobie, że z Łucka zniknąłby pomnik Łesi Ukrainki i nie można się spotkać «koło Łesi» – niby żadna tragedia, ale jednak byłby to pewien dyskomfort. W konsekwencji mamy: ważny punkt orientacyjny w przestrzeni miejskiej, w centralnym miejscu, symbolizujący epokę radziecką. Ten sam schemat bardzo łatwo przekłada się na myślenie i określa postrzeganie świata: punktem odniesienia staje się właśnie radziecki mit o dobrym Leninie, wielkiej wojnie wyzwalającej (oczywiście, przeciwko faszystom), chęć złączenia się wielkiej rodziny narodów pod skrzydłem starszego brata. Dlatego poza polem świadomości czcicieli Lenina pozostaje Wielki Głód, GUŁAG i przygotowanie ZSRR do wojny ofensywnej (!), a nie obronnej, przeciwko całemu zachodniemu światu. Warto pamiętać o tym, że mózg unika informacji, która burzy ustalony obraz świata. Inaczej, musieliby przyznać, że podstawą ich światopoglądu są idee, które przyczyniły się do śmierci milionów ludzi. A ludzka psychika potrafi bronić się przed niewygodnymi wnioskami – absolutnie nieświadomie. Zamach na pomniki Lenina tam, gdzie one wtopiły się w światopogląd i kształtują wartości, – to zamach w pierwszej kolejności na radziecką tożsamość i mitologię. To zamach na prostą strukturę świata, który dzieli się na swoich i obcych. Swoi wyzwalają sponiewierany kraj, zwalczają wroga i wykrywają kolaboracjonistów. Zmienić przekonania i wartości jest bardzo trudno, ponieważ wymaga to wielkiego wysiłku i pracy nad sobą. Taka przebudowa schematów w myśleniu, odbywa się bardzo boleśnie, towarzyszy jej ogromny opór, wypieranie faktów i charakteryzuje się najczęściej poszukiwaniem możliwości potwierdzenia własnej wersji wydarzeń. Tu ludzie zachowują się jak paranoicy – oni też umieją wymyślać konspiracyjne teorie, których pozazdrościliby pisarze-fantaści. A dialog z takimi paranoikami, bywa często niemożliwy. Przyszedł czas, kiedy należy wykorzystać pokłady mądrości ludzkiej i krok po kroku, zastąpić mitologię prawdą. Właśnie prawdą, a nie innymi legendami. I nie radykalnymi metodami, a ciężką pracą. Lenina należy najpierw obalić w umyśle, a potem się zabierać za pomniki. Dlatego musimy kształtować nową tożsamość i postawy. Oprócz pracy edukacyjnej, korzystne będą też zmiany w przestrzeni miejskiej – niech w centralnej części pojawi się jeszcze jeden punkt orientacyjny, to może być na przykład pomnik szanowanej w mieście osoby, pozytywnego bohatera, dla lepszego efektu – ofiary represji komunistycznych. Ważne, by taka jednostka odbierana była jednoznacznie pozytywnie, a decyzje były podejmowane przez społeczność. Niech znikają, jedna po drugiej, radzieckie nazwy ulic – jestem przekonana, że znajdzie się historyczne nazewnictwo czy ukraińscy bohaterowie, których warto upamiętnić, nazywając ich imionami ulice i place. Nie nastąpi to zapewne szybko, ale warto nad tym pracować. Mądrze i cierpliwie zmieniajmy mity w prawdę. Olena SEMENIUK