Reforma emerytalna: rzeczywistość czy utopia? Jeszcze 24 stycznia, na piątkowym urzędowym posiedzeniu w Radzie Najwyższej wicepremier, minister polityki społecznej Sergij Tyhipko oznajmił, że rząd przeprowadzi dyskusję publiczną stosownie reformy emerytalnej, która potrwa dwa miesiące. Z gorących występów pana ministra w Radzie Najwyższej można by wywnioskować jedno: przed przeprowadzeniem jakichkolwiek reform należy posiadać odpowiednie środki i przeprowadzić udany PR. Jednak czy zaufanie do reformy emerytalnej pana Tyhipka wśród ludności będzie wzrastało, jeśli poprzednia reforma podatkowa wicepremiera poniosła klęskę? Czy zaufa społeczność jego kolejnej reformie społecznej? Czy nie czeka na nas nowy, tym razem emerytalny, „Majdan”? Zmniejszenie wypłat emerytalnych czy podniesienie wieku emerytalnego? 1 lutego 2011 roku w Kijowie odbyło się seminarium szkoleniowe dla dziennikarzy regionalnych na temat reformy emerytalnej na Ukrainie. Głównie omawiano osobę autora reformy emerytalnej, wicepremiera, ministra polityki społecznej Sergija Tyhipka. Co ciekawe, dziennikarze na samym początku wysunęli mu dwa wymagania. Pierwsze z nich – „wypada mówić głośniej”, drugie – „wypada mówić w języku ukraińskim”. Do pierwszego wymagania z całą gorliwością zabrał się reżyser dźwiękowy, drugie zaś do naprawy się nie nadawało. Oczywiście, reforma emerytalna na Ukrainie jest konieczna, przecież jeśli nadal pozostaniemy w solidarnym systemie emerytalnym, to w roku 2025 na każdego pracującego będzie przypadał jeden emeryt. Odpowiednio w roku 2050 stu pracujących będzie musiało zadbać o stu dwudziestu pięciu emerytów. Deficyt reformy emerytalnej będzie wzrastał, zaczną się wstrzymania wypłat emerytalnych, wskutek czego otrzymamy całkowicie rozładowany system emerytalny. Już w 2010 roku deficyt funduszy emerytalnych stanowił 26,6 miliardów hrywien, czyli prawie 14% zapotrzebowania wypłat emerytalnych. Są dwa sposoby na rozwiązanie tego problemu: 1) zmniejszenie rozmiaru wypłat emerytalnych, 2) podniesienie wieku emerytalnego. Wicepremier Tyhipko wybrał drugi sposób. Wytłumaczył to tym, że wiek emerytalny na Ukrainie jest jednym z najniższych w Europie. Jednak czy rząd uwzględnił również ten fakt, że zabezpieczenie społeczne u nas też posiada najniższy poziom? Po podniesieniu wieku emerytalnego spadnie liczba miejsc pracy, a ponieważ dla wypłat emerytalnych w przyszłości potrzebny będzie staż, to nasuwa się logiczne pytanie – w jaki sposób człowiek ma o ten staż zadbać? Autorzy reformy emerytalnej powołują się na doświadczenie przeważnie krajów europejskich. Jednak wiadomo, że to, co dobre dla innych krajów, może okazać się bezużytecznym dla Ukrainy. Otóż, jeśli przejmujemy doświadczenie od innych środowisk społecznych, już reformowanych, to należałoby te reformy adaptować do środowiska ojczystego. Innymi słowy, czy uda się realizować zagraniczne reformy w kraju o nadmiernej korupcji i zbyt niskim poziomie zabezpieczenia społecznego? Podobno i sam wicepremier zdaje sobie sprawę z własnej odpowiedzialności i jest gotowy wykonać swoją misję w dziedzinie społecznej, która została zlecona mu przez prezydenta. Jednak wszyscy rozumiemy, że prezydent w sposób banalny wykorzystuje wicepremiera jako „ofiarnego kozła”, ponieważ to właśnie on poniesie całą wagę odpowiedzialności za przeprowadzenie reform. «Poręczano mi przeprowadzenie wielu reform, uważam jednak, że z nich wszystkich reforma emerytalna jest najbardziej skomplikowana, ponieważ dotyczy wszystkich warstw społecznych» – zauważył wicepremier Sergij Tyhipko. Trzy „kosze” emerytalne Tak więc zasady reformowania systemu emerytalnego, do którego zabiera się profilowane ministerstwo, to są trzy tak zwane poziomy, czyli, jak je już zdążono ochrzcić, trzy „kosze” emerytalne. Poziom pierwszy. W ramach solidarnego systemu emerytalnego Ukrainy składki pracowników i pracodawców stanowią podstawę wypłat emerytalnych. Kiedy nowa reforma emerytalna wejdzie w życie, składki będą spłacane dłużej, niż wcześniej, a kobiety będą odchodzić na emeryturę w tym samym wieku, co i mężczyźni. Poziom drugi. Co dotyczy zobowiązującego systemu oszczędnościowego, to ci, którzy w chwili wprowadzenia reformy kończą 35 lat, będą spłacać składki do Oszczędnościowych Funduszy Emerytalnych. Fundusze w ciągu wielu lat będą inwestować aktywy emerytalne w rynki kapitału w celu nagromadzenia kosztów tego systemu, żeby pokrywać straty wynikające z inflacji. Po odejściu na emeryturę te oszczędności wraz z nagromadzonym dochodem inwestycyjnym staną się podstawą comiesięcznych wypłat emerytalnych. Poziom trzeci. Dobrowolny system oszczędnościowy. Składki poszczególnych pracowników (i/albo pracodawców), którzy zaangażują się w ten system, zostaną zainwestowane na rynku kapitału poprzez prywatne pozarządowe systemy emerytalne w celu podobnym do poziomu drugiego. Ponadto mamy zauważyć, że reforma emerytalna jest jednym z podstawowych wymagań MFW i bez jej wprowadzenia Ukrainie nie nadadzą kredytów. Aby reforma nie stała się utopią Reforma emerytalna na Ukrainie jest konieczna. Jeśli już dziś nie zadbamy o prawo emerytalne, to w niedługim czasie dojdziemy do tego, że nasi potomkowie będą utrzymywać emerytów własnym kosztem. Jednak budzi zaniepokojenie ten fakt, że kiedy Sergij Tyhipko stale opowiada o tym, iż w niedługim czasie już nie pozostanie kosztów dla wypłat emerytalnych, w tym samym czasie prezydent naszego kraju mieszka na Meżyhirii kosztem państwa, na 140 ha rezydencji urzędowej i buduje tam pałac, kupuje drogie helikoptery, na Powszechne Forum Gospodarcze zabiera ze sobą aż jedenastu ochroniarzy, co nie da się uzasadnić w żaden rozsądny sposób ze względu na to, że w czasie forum gospodarczego Dawos staje się najbardziej bezpiecznym miastem na globie ziemskim. Przed władzami państwa należy postawić pierwszorzędne zadanie – zmniejszyć personalne emerytury urzędowe. W takich warunkach społecznej niesprawiedliwości i bluźnierstwa ze strony władz reforma emerytalna wygląda wręcz utopijnie, nawet jeśli Sergij Tyhipko miałby się stać drugim Leszkiem Balcerowiczem. Oleksandr STERENCZUK