Artyści rozumieją się bez słów Łucka Szkoła Artystyczna 19 marca gościła w swoich ścianach wystawę rysunków uczniów Liceum Plastycznego im. Józefa Chełmońskiego w Nałęczowie. Wystawa została zorganizowana w ramach współpracy między polską i ukraińską uczelnią. Podobną wystawę, prezentującą dorobek artystyczny uczniów Szkoły Artystycznej z Łucka, otwarto 12 marca w Nałęczowie – małym miasteczku koło Lublina. Liceum było prezentowane przez 4-osobową załogę: Małgorzatę Oboz, Hannę Rybiec, Henryka Widelskiego oraz koordynatora działań – Zbigniewa Strzyżyńskiego, który podczas otwarcia wystawy udzielił wywiadu dla Monitora Wołyńskiego. – Reprezentujemy tutaj Liceum Plastyczne im. Józefa Chełmońskiego w Nałęczowie – uczelnię ze stuletnią tradycją szkolnictwa artystycznego, – mówi Zbigniew Strzyżyński. – Robimy w Łucku wystawę wymienną. Tydzień temu mieliśmy otwarcie wystawy rysunków uczniów Łuckiej Szkoły Artystycznej u nas, w Małej Galerii. Teraz jesteśmy tutaj i pokazujemy 22 prace – taki mały wycinek naszego dorobku. Specjalizacją naszej szkoły jest meblarstwo artystyczne, meble użytkowe z drewna i wikliny, zabawki z tkanin i z drewna. Ale dodatkowo jest też rysunek i malarstwo, rzeźba, kompozycja, historia sztuki, podstawy fotografii i filmu, projektowanie graficzne – czyli podstawowe elementy artystycznego przygotowania. Próbujemy ze Szkołą w Łucku nawiązać aktywniejszą współpracę. – Jak długo znacie się wzajemnie? – Znamy się już od dwóch lat – zaczęło się od spotkania na plenerze malarskim, gdzie zapoznaliśmy łuckich artystów. Próbowaliśmy wcześniej na różnych płaszczyznach coś zrobić. Obecnie znaleźliśmy najprostszą, nie generującą kosztów, formę współpracy – wymianę wystawami rysunku. Mamy już następne umowy na dalsze wymiany uczniów. Rozmawialiśmy wcześniej, że na przykład, we wrześniu przyjeżdża kilku uczniów z nauczycielem i przez tydzień pracują w naszej szkole, i odwrotnie – nasi przyjeżdżają do Łucka. – A bariera językowa? – Sądzę że nie byłoby takiej bariery. Dużo zależy od koordynatorów. Artyści rozumieją się bez słów. Mamy już plany na październik, zamierzamy pokazać w Łucku prace dzieci w wieku od 3 do 10 lat z poprzednich międzynarodowych tematycznych konkursów, w których biorą udział ukraińskie dzieci z tej szkoły, z Drohobycza, Połtawy, ale również i z Francji. – Co Państwa zainteresowało we współpracy międzyuczelnianej? Co łączy, a w czym widzicie różnicę? – Tutaj widzimy solidny rysunek konstrukcyjny oparty na anatomii. U nas, w tej chwili, jest raczej myślenie swobodniejsze, czyli rysunek nie tylko przygotowawczy – myśli się płaszczyzną, obrazem. Nauczyciel więcej dba o indywidualność, rozwija wrażliwość plastyczną dziecka. Oczywiście jest potrzebny i rysunek konstruktywny, perspektywiczny – potrzebny do projektowania mebli, sprzętu itd. Może warto czasem wrócić do rysunku tradycyjnego, żeby nauczyć się pewnej „rutyny”. Ale należy równocześnie zadbać, żeby nie wpaść w inną skrajność – zostać w tejże rutynie. Nawet po tej wystawie widać, że to są inne spojrzenia i podejścia, ale to nawet dobrze, że się troszeczkę różnimy, bo w ten sposób powstaje między nami płaszczyzna do wymiany doświadczeń. W perspektywie może powstać wypośrodkowanie metod - troszeczkę od nas, troszeczkę od was… Rozmawiał Walenty Wakoluk