Bariery do pokonania W końcu października Łuck odwiedzili członkowie Rady do Spraw Polaków na Wschodzie na czele z jej przewodniczącym Arturem Kozłowskim. Wizyta miała charakter roboczy a głównym punktem jej programu były spotkania z pracownikami Konsulatu Generalnego RP oraz reprezentantami lokalnych środowisk polskich. Spotkania służyły wymianie doświadczeń na temat praktycznej realizacji ustawy o Karcie Polaka. Skorzystaliśmy z okazji aby zadać naszemu gościowi kilka pytań — Czekaliśmy na wydawanie Karty Polaka od lat. Śledziliśmy w polskich mediach, jak walczono o Kartę. Oczekiwaliśmy od tego dokumentu trochę innego wymiaru, czegoś bardziej zbliżonego do obywatelstwa. Rozumiem, że jeszcze za wcześnie mówić o podsumowaniach, ponieważ minęło tylko niecałe dwa lata od wejścia w życie ustawy o Karcie Polaka. Ale ciekawi mnie jakie są pierwsze wnioski i analizy. — Po pierwsze trzeba powiedzieć, że rzeczywiście Karta Polaka ma swoją długą historię i co jest niezwykle istotne — wiele środowisk polskich inaczej odczytywało to hasło, każdy pod tym pojęciem rozumiał i oczekiwał czego innego. Podchodziliśmy do Karty bardzo ostrożnie, bo nie wiedzieliśmy ile osób będzie zainteresowanych, jak zostanie przyjęta ta regulacja tutaj — za granicą, a jakie będzie miała skutki dla państwa polskiego. Na dzień dzisiejszy mamy kilkadziesiąt tysięcy wniosków na całym świecie. Biorąc pod uwagę zakres geograficzny, Karta Polaka dotyczy potencjalnie ponad 2 mln. osób polskiego pochodzenia, na terenach, które obejmuje ten dokument. Więc ta ilość złożonych wniosków to jest niewielki procent. Ale to obnażyło niestety kolejny element, z którego powinniśmy wszyscy wyciągnąć wnioski. Okazało się, że podstawowym problemem, który utrudnia pozyskanie Karty Polaka jest jednak słaba znajomość języka polskiego. Drugim elementem jest oczywiście kwestia dowodzenia dokumentów. Jest to czynnik obiektywny — dużo ludzi straciło te dokumenty, nie zostały one przechowane na przestrzeni lat. Znajomość języka polskiego dla posiadaczy Karty Polaka w polskim prawie stawiono najostrzej. Chodzi o to, żeby osoba wnioskująca o Kartę Polaka w stopniu podstawowym, komunikacyjnym mogła się tym językiem posługiwać. I tu niestety trzeba przyznać, że w wielu przypadkach jest to pewna bariera. Oczywiście jest to bariera do pokonania. — Czy Ukraińcy w Polsce mają jakiś odpowiednik Karty Polaka? — Nie, z tego co wiem — nie. Ale mniejszości narodowe mają w Polsce dużą swobodę działania. Gwarantuje to ustawa o mniejszościach narodowych. Natomiast często różne osoby, które krytykują postawę władz, powołują się na fakt, że jest pewna asymetria na korzyść mniejszości narodowych w Polsce. Mówiąc krótko Niemcy, Litwini, Białorusini czy Ukraińcy mieszkający w Polsce są często w lepszej sytuacji niż ich odpowiednik za granicą, czyli Polacy mieszkający w innych państwach. — Jeżeli mówimy o wizerunku i dużej „wizytówce” Polski to zauważyliśmy, że brakuje mocnego polskiego centrum informacyjnego. Może zabrzmi to utopijnie... — To nie jest utopia. Jedną z najważniejszych kwestii dla środowisk polskich jest dach nad głową — miejsce, w którym można się spotkać. Zresztą ta działalność inwestycyjna, jaką prowadzi Senat to pokazuje. Podstawowym elementem jest możliwość utrzymania przez środowisko takiej nieruchomości. Bierzemy pod uwagę liczebność środowiska i jego aktywność. Niestety w wielu krajach środowiska polskie są podzielone, organizacje nie zawsze z sobą współpracują. Siła polskich środowisk polega przede wszystkim na jednostkach. Niestety z danych, jakie posiadamy wynika, że tylko od 2 do 5 proc. Polaków przebywających za granicą jest zrzeszonych w organizacjach. — Prasa polonijna stawia na Ukrainie dopiero pierwsze kroki stąd widzi pewne sprawy przez specyficzny pryzmat, a czasem także nie jest wolna od stereotypów. Natomiast między Ukrainą i Polską jest wciąż dużo nierozstrzygniętych kwestii. Czy możemy dostrzec w tym wymiarze jakieś kamienie milowe? — Elementem podstawowym, fundamentem wszelkiego dialogu jest prawda, bez względu na to, czy ta prawda jest bolesna dla jednej czy dla obu stron. Ale można przy dzisiejszym poziomie nauki, dobrej woli i woli politycznej z obu stron znaleźć ten fundament. Po tych 20 latach przemian nadszedł już czas żeby otworzyć się na sąsiadów, żeby rozmawiać teraz z tymi, wśród których się mieszka, z tymi, którzy chcą się o Polsce więcej dowiedzieć. Rozmawiał Walenty WAKOLUK