Książka, której nie wstyd dać na prezent Istnieje kategoria ludzi tzw. pozytywnie zakręconych. Takim właśnie człowiekiem jest kolekcjoner, autor książki „Łuck na dawnych pocztówkach, grawiurach i zdjęciach” Wiktor Litewczuk. Dzisiaj jest on gościem Monitora Wołyńskiego. - Panie Wiktorze, rozumiem, że hobby kolekcjonera to tzw. prawdziwa twarz. A kim Pan jest w „życiu codziennym”? - Jestem przedsiębiorcą, z wykształcenia pedagogiem, pracowałem przez jakiś czas jako nauczyciel wychowania fizycznego. – Jest Pan rdzennym łucczaninem? – Urodziłem się w Łucku, mama – Wołynianka z Horochowszczyzny, a rodzina ojca pochodzi z Chełmszczyzny. – Jak Pan został kolekcjonerem? Zbiera Pan wyłącznie pocztówki? – Kolekcjonuję nie tylko pocztówki, ale także inny materiał, związany bezpośrednio z historią Łucka, Wołynia. Szczególnie interesuje mnie okres do końca II wojny światowej. Nie omijam także ciekawych materiałów z okresu radzieckiego. Są to stare książki, mapy, różnego rodzaju odznaczenia wojskowe i cywilne, znaczki. Mam nawet rzadko spotykane. Na przykład znaczek pracownika łuckiego więzienia w okresie carskiej Rosji, znaczek Łuckiego Klubu Rowerowego z lat 20-30. XX wieku. – Co było pierwszym impulsem do kolekcjonowania, jakaś potrzeba wewnętrzna? – Trudno powiedzieć jednoznacznie skąd i kiedy to się wzięło. Krajoznawstwem interesowałem się od młodych lat. W szkole zajmowałem się bieganiem na orientację, często byłem na wyprawach turystycznych, dużo jeździłem po Wołyniu. W pamięci pozostały ciekawe obiekty, które miałem okazję zobaczyć podczas podróży. W latach 90. jako amator zacząłem zbierać stare pocztówki, które często widziałem u swoich znajomych. Później w miarę powiększania mojej kolekcji zacząłem ją systematyzować, kontaktować się z kolekcjonerami z innych miast, zdobyłem doświadczenie. W taki sposób moje zainteresowanie stopniowo przerosło w pasję mojego życia. – Pocztówka to swoisty fakt krajoznawczy i historyczny. Czy znajduje Pan dla siebie coś nowego w krajoznawstwie? Kiedy pojawiła się potrzeba podzielenia się informacją? – W 2008 roku ukazała się książka „Od serca do serca. Wołyń na kartkach pocztowych”, wydana przez zespół: autorem pomysłu był Mykoła Dzej – krajoznawca z Lubomla, Switłana Fedoniuk – rzecznik prasowy Wołyńskiej Służby Celnej i ja. Książka powstała na podstawie dwóch kolekcji – mojej i Mykoły Dzeja. To było moje pierwsze doświadczenie autora książki. Po pewnym czasie ja wpadłem na pomysł wydania podobnej książki o Łucku. Ostatnio ukazało się dużo książek o miastach na kartkach pocztowych: Odesa, Charków, Kołomyja, Lwów… Podobnych książek ukazuje się dużo w Polsce. Więc mając bogate zbiory pocztówek z Łuckiem uznałem za logiczne wydanie książki o naszym mieście – „Łuck na dawnych pocztówkach, grawiurach i zdjęciach” – Czy w pracach nad tym wydaniem uczestniczyli inni fachowcy? – Wielu ludzi pomagało mi w opracowaniu tej książki. Na przykład niektórych rad udzielił mi znany wołyński krajoznawca Waldemar Piasecki. Bardzo pomogli, podając informacje i literaturę, dobrzy ludzie i specjaliści: Natalia Puszkar, Ołeksander Kołenko i Oleg Seniw z Łucka, Jacek Jackowski, Robert Kreczmański i Andrzej Peński z Polski. W tematyce żydowskiej pomógł historyk i krajoznawca z Kijowa Igor Golfman. Chcę podziękować pracownikom Wołyńskiego Muzeum Krajoznawczego, Wołyńskiego Archiwum, pracownikom Biblioteki Jagiellońskiej, Biblioteki Narodowej w Warszawie za udzieloną pomoc i wszystkim dobrym ludziom, którzy przyczynili się do powstania tej książki. – Dlaczego wybrał Pan właśnie wydawnictwo „Inicjał”? – Od dawna znam to łuckie wydawnictwo, można powiedzieć, że rozumiemy się w pół słowa. Dwa lata temu rozpoczęła się praca nad książką. Zaprojektował ją utalentowany i znany artysta ze Lwowa Mychajło Moskal, który opracował także poprzednią książkę „Od serca do serca. Wołyń na kartkach pocztowych”. – Wołyń, który ma zbyt mało pięknej reprezentacyjnej literatury, dzięki Panu dostała książkę-wizytówkę, której nie wstyd dać na prezent w sytuacjach ekskluzywnych. Jaki jest nakład i kto finansował tę książkę? – Książka była od samego początku planowana jako wydanie uniwersalne, które byłoby ciekawe tak dla szerokiego koła czytelników, jak i dla fachowców, kolekcjonerów. Na końcu książki znajduje się dobrze przemyślana część informacyjna z katalogiem pocztówek, informacją o wydawcach. Tę książkę wydałem za swoje pieniądze, jej nakład wynosi 1000 egz. – Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów w realizacji twórczych pomysłów. PS: 24 maja 2012 r. o 14.00 w sali konferencyjnej Wołyńskiego Muzeum Krajoznawczego odbędzie się prezentacja książki Wiktora Litewczuka „Łuck na dawnych pocztówkach, grawiurach i zdjęciach” Rozmawiał Walenty Wakoluk