Requiem aeternam dona eis, Domine… Była to niedziela, jak i przed sześćdziesięcioma siedmioma laty. 11 lipca w łuckim rzymskokatolickim kościele katedralnym świętych Apostołów Piotra i Pawła zgromadzili się wierni na niedzielną Mszę Świętą. Biskup i kapłani przyoblekli się w szaty liturgiczne koloru czarnego, a w świątyni prócz sześćdziesięciu siedmiu krzyży o różnej wielkości – odpowiednio do liczby lat – w tym dniu dostrzec można było dwadzieścia pięć pionowych plansz zawierających życiorysy księży, zakonników i zakonnic, którzy towarzyszyli do końca swoim parafianom w ich drodze na wołyńską Golgotę. Jest to dzień modlitwy w intencji ofiar. Jest to dzień pamięci i zanurzenia się w głęboką refleksję nad ich losem i własnym życiem. Nic zbędnego. Nie ma tu miejsca dla hałaśliwych i gniewnych wykrzyków przez megafony, wskazywania palcami i wymachiwania pięściami, bo chrześcijanie powołani są by stać się narzędziem Bożego miłosierdzia i miłości, a bynajmniej sądu, czy tym bardziej zemsty. „Jedynie prawda jest drogą do pojednania” – po raz kolejny zabrzmiały słowa biskupa Markijana Trofimiaka, ordynariusza łuckiego. Podczas homilii biskup wielokrotnie akcentował, iż naszym obowiązkiem chrześcijańskim jest modlić się za pomordowanych i kończyć te Msze Święte, które niegdyś tak nagle i w tak drastyczny sposób zostały przerwane. Naszym obowiązkiem jest również odprawiać nabożeństwa żałobne za tych, którym została odebrana możliwość godnego pogrzebu, nie mówiąc już o pogrzebie chrześcijańskim. Prawda jest zawsze przerażająca, zwłaszcza gdy jest to prawda, którą każdy dowiaduje się o sobie samym. Człowiek szuka prawdy o wszystkim i o wszystkich prócz siebie, bo w głębi duszy – możliwie – odczuwa, że ta prawda o nim będzie dlań co najmniej niezbyt przyjemną. Najgorsza jest prawda wypowiadana bez miłości. Potrafi ona zabić. Dlatego zapomnienie jest całkiem naturalną reakcją obronną człowieka, gdyż chlubić się z wyrządzonej krzywdy i zbrodnie wynosić do rangi czynów bohaterskich o znaczeniu ogólnonarodowym mogą wyłącznie jednostki, które zupełnie wyzbyły się zdolności dostrzegania w świecie czegoś więcej poza sobą samym. Przeto jak ciężkim by nie był grzech człowieka, nie wyczerpuje on całej prawdy o człowieku, ponieważ jest jeszcze prawda o Bożej łasce, o Jego miłosierdziu i przebaczeniu. Oto Bóg – Prawda Ostateczna, której cechą nieodłączną jest bezgraniczna miłość. I prawdą jest, że nikt z nas nie jest samotny w tej walce ze złem, które usiłuje użyć przeciwko człowiekowi nawet samą prawdę o nim, by tą prawdą go przytłoczyć. Jedynie Duch Boży może doprowadzić nas do całej prawdy, i jedynie odwaga w przyjęciu prawdy o sobie i złożenie jej na ołtarzu Bożego miłosierdzia stanie się pierwszym krokiem do pojednania się człowieka z własnym sumieniem, z Bogiem i bratem naszym najbliższym, przed którym zawiniliśmy tak dawno temu. „Niedokończone Msze wołyńskie. Martyrologium duchowieństwa wołyńskiego – ofiar zbrodni nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej” – taki tytuł miała trzydniowa międzynarodowa konferencja naukowa, która odbyła się w dn. 9-11 lipca na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. W ostatnim jej dniu wespół z parafianami łuckimi w kościele katedralnym zgromadzili się uczestnicy tej konferencji, pośród których byli przedstawiciele Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Instytutu Pamięci Narodowej oraz Stowarzyszenia Katolickiego „Civitas Christiana”. We Mszy Świętej żałobnej uczestniczyli również przedstawiciele Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku na czele z Konsulem Generalnym p. Tomaszem Janikiem. Zabrzmiało imię każdego z zamordowanych duchownych, a przy każdej tablicy ze skróconymi przez tragiczny los życiorysami zapłonął znicz. …et lux perpetua luceat eis. Wiaczesław Krysztal