Trzecia wojna światowa lub Kto powstrzyma największego tyrana i faszystę współczesności? W ciągu ostatnich miesięcy współczesne społeczeństwo często podnosi temat III wojny światowej, która może rozpętać się w każdej chwili. Jest to niezwykle ważny problem w kontekście stuletniej rocznicy rozpoczęcia I wojny światowej. Konflikt między potężnymi Austro-Węgrami i biedną Serbią, który wybuchł w 1914 roku, doprowadził do największej, od czasów wojen Napoleońskich tragedii, która pozbawiła życia miliony ludzi. A zaczynało się wszystko banalnie i romantycznie – Serbowie, zauroczeni poparciem imperialistycznej Rosji, marzyli o złączeniu wszystkich Słowian. Czy nie przypomina to współczesnej sytuacji, w której Putin ze swoimi wasalami kreuje się na kolejnego «spasitiela russkiego mira»? Właśnie obrona ludności rosyjskojęzycznej została oficjalną wersją tegorocznego masowanego ataku Rosjan i ich najemców na niezależną i pokojową Ukrainę. Jeśli «przekartkujemy» strony historii ostatniego wieku, zauważymy, że dzisiejsza aneksja Krymu, rozpętanie konfliktu na wschodzie i południu Ukrainy przez rosyjskich okupantów, może być rozpatrywana w kategoriach wojny światowej. Zachodni demokratyczny świat, do którego należą kraje Unii Europejskiej, USA oraz ich sojusznicy, stoi po jednej stronie barykad, a po innej, wschodniej, gdzie kieruje dyktatura lub autorytaryzm, stanęły Rosja, Chiny, Korea Północna oraz ich satelity. Analizując wydarzenia ostatniego półrocza widzimy, że wojna rozpętuje się na coraz bardziej potężną skalę, a na skutek jej, cierpią nie tylko przedstawiciele jednej lub dwóch narodowości czy państw. Każda zbrodnia ma motywy i powody. Motyw dzisiejszego ludobójstwa jest prosty i ma analogie z opowieściami biblijnymi. Pazerność, bezduszność i zespół niskiej wartości jednego nędznego człowieka, posiadającego nieograniczoną władzę, rodzi szereg zbrodni przeciwko całej ludzkości. Putina – Hitlera nowej formacji – zrodziło oligarchiczno-antydemokratyczne otoczenie dzięki milczącej i bezczynnej pozycji reszty świata. Dzisiaj pragnie on stworzenia kolejnej, tym razem rosyjskiej Rzeszy, w której będzie panować kasta wybranych «nadludzi» wielkorosów, a inni będą moralnie eliminowani. Jeśli będzie potrzeba – fizycznie też. Współczesne techniczne i ideologiczne zasoby zdecydowanie różnią się od metodologii dawnych wojen. Ogłoszenie wojny wprost odeszło w niebyt. Dzisiejsza wojna prowadzona jest bez żadnych oficjalnych zapowiedzi, z wykorzystaniem podwójnych lub nawet potrójnych standardów, kłamstw i oszustw. Wykorzystanie broni informacyjnej, odgrywa dzisiaj nie mniej ważną rolę niż broń konwencjonalna. Najciekawsze, że działania dziennikarskich najemców skutkują większą liczbą ofiar, niż wybuchy nuklearne. Nie możemy się nadziwić, że Putinowskie zabójstwo setek ludzi w sąsiedniej Ukrainie, wywołuje niemal euforię u zombi-obywateli Federacji Rosyjskiej. Najgorsze jest to, że Putin i jego reżim dotychczas nie otrzymali zdecydowanej odpowiedzi z Zachodu. Ostrożni liderzy europejscy swoimi punktowymi mini-sankcjami dali zielone światło Putinowskiej maszynie zabójstw, która po rozpędzeniu, nie zatrzyma się na terenie Ukrainy. Każdy myślący inaczej, od razu otrzymuje etykietę «banderowcy, faszysty, ukropa, imperialisty, juntowca». Rosyjskich najemców, którzy porywają, palą i niszczą, nazywa się «wyzwoliteli». Próby dzisiejszej wojny odbyły się już w dawnej Jugosławii w latach 90-tych minionego wieku, później w Naddniestrzu, Południowej Osetii i Gruzji. Pozwalając klice rządzącej w Rosji na kolejne antyludzkie zbrodnie, demokratyczny i wolny świat osłabia się, zwiększa apetyt okupanta i dodaje mu sił. Z każdym dniem zapędy Putina rosną, a zachodni świat już musi godzić się ze śmiercią własnych obywateli, jak w przypadku samolotu z Malezji. Oczywiście ani Ukraina, ani Unia Europejska już nie potrafią zatrzymać zagrożenia ze wschodu takimi wątłymi działaniami. Skutecznym zabezpieczeniem jest wyłącznie jedyna zgodna światowa odpowiedź w postaci pełnej gospodarczej, informacyjnej, a także wojskowej obrony przed bękartami Putina. Jeszcze nie było w historii wojen, które się nie kończyły, otóż dzisiejsza, rozpoczęta przez faszystę Putina, wcześniej lub później dobiegnie końca. Jednak wyłącznie od silnych tego świata, zależy czas i liczba ofiar, jakie ta wojna pochłonie. Zwycięstwo prawdy i dobra nad kłamstwem i złem, jest dzisiaj w rękach każdego mieszkańca naszej planety. Zniszczenie terroryzmu, separatyzmu, putinizmu stają się bardziej aktualne od walki z biedą i kryzysami gospodarczymi. Tylko zwyciężywszy przyczynę zła, możemy myśleć o rozwoju. Dlatego tymczasowe głodówki gazowe, krótkotrwała utrata wschodniego rynku sprzedaży, nie mogą być powodami, które są w stanie zmusić do pokory przed Putinem i jego oligarchicznymi baronami. Nikt teraz nie może się czuć bezpieczny. Przypomnijmy, że w czasie I wojny światowej zginęło około 10 milionów ludzi, w czasie II wojny – już 50 milionów. Ile ofiar będzie na sumieniu Putina? Wiktor JARUCZYK