Arvydas Pociūnas Epizody militarne w Kownie w 1812 r. Historyczna przeprawa wojsk Napoleona przez Niemen i Wilię pod Kownem w dniach 24–25 czerwca. Część 1 Streszczenie. W 2022 roku minęło 220 lat od rozpoczęcia Drugiej Wojny Polskiej (Wojna Francusko-Rosyjska 1812 roku), która bezpośrednio dotknęła ziemie litewskie, ich mieszkańców, oraz oczywiście także miasto Kowno, gdzie już w pierwszych godzinach przeprawy armii Napoleona rozegrało się wiele ważnych wydarzeń historycznych, o których warto pamiętać. 24 czerwca 1812 roku, w środę, Armia Centralna Cesarstwa Francuskiego (główna część Wielkiej Armii), dowodzona przez jednego z najzdolniejszych wodzów w historii ludzkości, cesarza Napoleona I, sforsowała Niemen. Na prawym brzegu rzeki cesarz spodziewał się zastać rozmieszczoną armię rosyjską, lecz ta już się wycofała. O działalności Napoleona I, rabunkach wojsk francuskich w Kownie, a wreszcie o ich wycofaniu się z miasta, napisano wiele, lecz wciąż brakuje nowszych i bardziej szczegółowych opisów wydarzeń militarnych tego okresu. Tym bardziej, że te wydarzenia, które wstrząsnęły całą Europą, są częścią nie tylko historii Litwy. Wreszcie, oprócz cesarza Napoleona I, w Kownie przebywało wielu utalentowanych wodzów, szeregowych żołnierzy, podoficerów, oficerów, którzy później stali się wybitnymi marszałkami Francji, politykami, specjalistami medycyny, co znacznie przyspieszyło rozwój tej ostatniej dziedziny w życiu cywilnym. To samo można powiedzieć o żołnierzach Prus, ziem niemieckich, Polski, Holandii, którzy stali się wybitnymi wodzami i mężami stanu. Każda wojna dla ludzi to niewypowiedziany ból, liczne straty, złamane losy i często niespełnione nadzieje. Można to powiedzieć także o wydarzeniach z 1812 r., związanych z dążeniem, wykorzystując wkroczenie wojsk francuskich do Imperium Rosyjskiego, do odtworzenia Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jednak te oczekiwania pozostały niespełnione. Słowa kluczowe: Kowno, Niemen, Wilia, cesarz Napoleon I, Wielka Armia, most, korpus. WPROWADZENIE 14 czerwca 1807 r. odbyła się bitwa pod Frydlandem [fn: Obecnie Prawdinsk w obwodzie królewieckim, Federacja Rosyjska.], która zakończyła się katastrofą dla armii rosyjskiej, pokonanej przez wojska francuskie. W 1809 r. Austria przegrała wojnę z Francją i 14 października została zmuszona do podpisania pokoju w Schönbrunnie [fn: Соколов, О. Битва двух империй 1805–1812. Москва–Санкт-Петербург, 1999, л. 310.]. Dziwne, ale katastrofa pod Frydlandem nie wpłynęła na armię rosyjską: szybko się odrodziła i już w 1811 r. ponownie brzęczała bronią, grożąc Francji nową wojną. Jednak pokój w Schönbrunnie, wątpliwości sojusznika Aleksandra I – króla Prus Fryderyka Wilhelma III – co do powodzenia wojny rozpoczętej przez Rosję, jego niechęć do prowadzenia ewentualnych działań wojennych na terytorium Prus [fn: Понасенков, Е. Первая научная история войны. Москва, 2018, л. 258.], zmusiły Aleksandra I do odłożenia na pewien czas myśli o wojnie, ale przygotowania do niej trwały nadal, gdyż oddziałów armii rosyjskiej na Litwie wciąż przybywało. Równocześnie prowadzono aktywną działalność dyplomatyczną. Car Aleksander I pośpiesznie zawarł sojusz ze Szwecją (jej królowi Karolowi XIV Janowi obiecał nawet tron francuski) [fn: Marszałek armii francuskiej Jean Baptiste Jules Bernadotte (1763–1844). Za zgodą Napoleona I, Bernadotte (1818–1844) został królem Szwecji.], Anglia, a nawet przedstawiciele dworu hiszpańskiego kontynuowali pokój z Imperium Osmańskim, Rosja otrzymała Besarabię [fn: Понасенков, Е. Первая научная история войны 1812 года, л. 261.]. Car otwarcie mówił, że „po skończeniu z Napoleonem, stworzymy imperium greckie” [fn: Tamże.]. W kwietniu Rosja zażądała, aby cesarz (Napoleon I) wycofał się z Prus i Pomorza. Napoleon I, usłyszawszy, co obiecuje Aleksander I, w rozmowie z rosyjskim posłem wykrzyknął: „Jak śmiecie mi składać takie propozycje! Wasze zachowanie jest jak Prus przed bitwą pod Jeną.” [fn: Tamże.] 26 kwietnia, w Niedzielę Palmową, Aleksander I wraz z świtą dotarł do Wilna [fn: Tamże.], jednak car przybył nie świętować, lecz przygotowywać się do ataku. Pod Olitą, Mereczem i Grodnem wybrano miejsca do przeprawy przez Niemen [fn: Tamże, s. 259.]. Jednakże układ w Schönbrunnie nie pozwolił Rosji na rozpoczęcie wojny. Gdyby choć jeden oddział rosyjski próbował przekroczyć granicę, Austriacy, powołując się na ten układ, rozpoczęliby działania bojowe, znajdując się na tyłach armii rosyjskiej, co stanowiłoby dla nich poważne zagrożenie uderzeniem w plecy [fn: Tamże.]. Dlatego car, aby być bliżej granicy i móc omówić z generałami możliwość jej przekroczenia i wtargnięcia do Księstwa Warszawskiego, przybył do Wilna. Natomiast Napoleon I opuścił Paryż dopiero 9 maja (!) i udał się nie nad Niemen, lecz do Drezna, gdzie miał spotkać się z cesarzem Austrii, królem Prus, książętami ziem niemieckich. Jak widać, nie spodziewał się początku wojny z Rosją, lecz tego, że Aleksander I będzie przestrzegał traktatu tylżyckiego. Niestety, Napoleon I zaczął otrzymywać dane wywiadowcze, które świadczyły o dwulicowości władcy Rosji, ujawniając, że armia tego państwa jest gotowa do wojny. Pozostało jedyne wyjście – nie czekać, aż armia rosyjska zaatakuje, lecz zaatakować ją pierwszemu, ale wcześniej należało przerzucić swoje siły przez Niemen, a niektóre formacje – przez Wilię. Wzdłuż Niemna rozmieściły się Korpusy I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII (IX był jeszcze w trakcie formowania), X Wielkiej Armii oraz Armii Austriackiej, Kawaleria Rezerwowa i Gwardia Cesarska – łącznie około 440 tys. żołnierzy, natomiast Rosjanie skoncentrowali przy granicy 340 tys. wojsk [fn: Соколов, О. Битва двух империй, 1805–1812. Москва, Санкт-Петербург, 2012, л. 631.], według innych danych – odpowiednio 414 tys. i 393 tys. żołnierzy było gotowych do walki [fn: Понасенков, Е. Первая научная история войны 1812 года, л. 323.]. Wielka Armia przekraczała Niemen pod Grodnem, Piliuoną, Kownem, Sapieżyszkami i Tylżą, nieco później pomocniczy korpus austriacki pod Drohiczynem przekroczył Bug. Jednak artykuł będzie dotyczył przeprawy przez Niemen pod Kownem i Wilię pod Wiliampolem. O przeprawach przez Niemen i Wilię w 1812 r., a następnie o grudniowych momentach bitwy Wielkiej Armii w Kownie, pisało wielu uczestników tych wydarzeń, jednak bardzo zwięźle i często sprzecznie, dlatego historycy starali się, w miarę możliwości, złożyć te fragmenty w spójny tekst. Chciałbym wymienić kilku zagranicznych historyków, w których pracach szerzej opisano przeprawy. Są to L. Garros [fn: Garros, L. La campagne de Russie. Itineraire de Napoleon Bonaparte. Paris, 2011.], K. Gukowski [fn: Гуковский, К. Город Ковна. Ковна, 1904.], M. Kukiel [fn: Kukiel, M. Vojna 1812 roku, t. 1. Krakow, 1937.], D. Nawrot [fn: Nawrot, D. Litwa i Napoleon w 1812 roku. Katowice, 2008.], F. Segeur [fn: Segeur, F. Napoleono ir Didžiosios armijos istorija 1812 m., t. 1. Vilnius, 2012.]. Spośród historyków litewskich, którzy pisali na ten temat (o działaniach wojennych w Kownie), warto wymienić R. Schmittleina [fn: Schmittlein, R. Iš 1812 metų karo Lietuvoje. Mūsų žinynas, t. 32, nr 6. Kaunas, 1937.], Aleksandrasa Ružancovasa [fn: Ružancovas, A. Iš Kauno miesto valdybos archyvo 1812–1813 metų bylų. Karo archyvas, t. 4. Kaunas, 1928.], Broniusa Dundulisa [fn: Dundulis, B. Lietuva Napoleono agresijos metais. 1807–1812. Vilnius, 1981.] i prawdopodobnie najwięcej piszącego Virgilijusa Pugačiauskasa [fn: Pugačiauskas, V. Napoleono administracija Lietuvoje. Vilnius, 1998; Pugačiauskas, V. Prancūzmetis Kaune. Kauno istorijos metraštis, nr 11, 2011.]. W pierwszej części tego artykułu, składającego się z dwóch części, opisano przeprawy przez Niemen pod wsią Baibokai oraz przeprawę przez Wilię pod Wilampolem, w drugiej – ostatnią bitwę armii Napoleona na ziemi litewskiej, która odbyła się w Kownie. Dlaczego omawiane są tylko te trzy epizody? Ponieważ są to główne wydarzenia tego okresu w mieście, o których w taki czy inny sposób wspomina się w historii europejskiej sztuki wojennej. W artykule starano się jak najdokładniej opisać wydarzenia w kontekście historii wojny. Często pojawia się pytanie – dlaczego analizujemy ten okres, działania Napoleona I, czy zasługują one na naszą uwagę? Zasługują czy nie zasługują, decyduje nauka historyczna, a szeroka publiczność, otrzymawszy bardziej szczegółowy materiał historyczny, będzie mogła uzupełnić i poszerzyć swoją wiedzę historyczną, a przewodnicy wycieczek – przedstawić zagranicznym turystom mało znane wydarzenia z 1812 r. o europejskim znaczeniu w Kownie. 24 CZERWCA, ŚRODA Przebywając na wyspie Św. Heleny, Napoleon I żałował, że w 1812 r. zbyt wcześnie przeprawił się na drugi brzeg Niemna. Wcześniej należało zwyciężyć w Hiszpanii i dopiero wtedy rozpocząć marsz na Rosję. Widocznie tak było pisane, ponieważ wydarzenia potoczyły się inaczej, niż chciał cesarz. 23 czerwca Napoleon I, przebywając w obozie wojskowym w Naugardiškė (między Godlewem a Aleksotą), musiał rozwiązać wiele ważnych, pilnych kwestii, w tym budowy mostów na Niemnie i możliwości utrzymania mostu na Wilii, a także problem rosyjskiego I Samodzielnego Korpusu Piechoty, dowodzonego przez gen. por. Piotra Wittgensteina [fn: Generał porucznik armii rosyjskiej Пётр Христиaнович Витгенштейн (1768–1843).], rozmieszczonego w Kiejdanach i Rosieniach. Korpus ten był rozmieszczony na prawym skrzydle armii rosyjskiej i zagrażał lewemu skrzydłu francuskiej Armii Centralnej. Niebezpieczeństwo stwarzał także rosyjski II Korpus Piechoty, dowodzony przez gen. por. Karla Baggovuta [fn: Generał porucznik armii rosyjskiej Карл Фёдорович Багговут, (1761–1812).], który znajdował się na lewym brzegu Wilii i osłaniał drogę do Wilna (przez Skorule) pozostałym korpusom francuskim. W obozie cesarz wezwał na rozmowę płk. Romana Sołtyka z Księstwa Warszawskiego [fn: Pułkownik Księstwa Warszawskiego Roman Sołtyk (1790–1842).]. Napoleon I długo wypytywał pułkownika o rozmieszczenie sił armii rosyjskiej na lewym i prawym brzegu Wilii. Był gotowy do marszu na Wilno i jako wódz unikał możliwych niespodziewanych ataków na skrzydło, dlatego tak bardzo starał się dowiedzieć o wrogu i możliwych zagrożeniach nad Wilią. Marszałkowi Charles’owi Oudinotowi [fn: Marszałek Francji Nicolas-Charles Oudinot (1767–1847).], dowodzącemu II Korpusem Armii, nakazano, po przeprawieniu się przez Niemen, marsz przez Kowno i próbę zajęcia mostu na Wilii, a jeśliby wróg go zniszczył – budowę mostu pontonowego, a następnie – drewnianego (belkowego). Korpusowi, po przejściu przez most, nakazano maszerować w kierunku Kiejdan i zniszczyć tam rozmieszczony rosyjski I Samodzielny Korpus Piechoty, a jeśliby korpus się wycofywał – ścigać go. Odwołano także przeprawę III Korpusu Armii przez Niemen pod Piliuoną. Przez Poniemoń dowódca tego korpusu, marszałek Michel Ney, doprowadził żołnierzy do przeprawy [fn: Marszałek armii francuskiej Michel Ney (1769–1815).] i czekał na swoją kolej, aby przejść na prawy brzeg Niemna, ale najpierw należało przez niego zbudować mosty. Operacją dowodził sam cesarz. Wieczorem tego samego dnia, około godziny 22, z I Korpusu Armii, z 13 Pułku Woltyżerów [fn: Woltyżerowie (fr. voltigeurs) – w latach 1804–1871 rodzaj piechoty w armii francuskiej i jej sojuszników. Pułki Woltyżerów były formowane z najlepszych strzelców, w każdym pułku było ich 90, od 1807 r. – 120 woltyżerów w kompanii (red. nauk.).] 1 Dywizji Piechoty, utworzono grupę. Dowodził nią płk Bousquet d'Argence [fn: Pułkownik armii francuskiej Pierre Jacques Bousquet d'Argence (1765–1823).]. Jego 300 piechurów i 50 pontonierów miało przeprawić się na przeciwny brzeg Niemna. Razem z nimi był także adiutant szefa wywiadu wojskowego Wielkiej Armii, gen. dyw. Michała Sokolnickiego [fn: Generał dywizji Księstwa Warszawskiego Michał (Michel) Sokolnicki (1760–1816).], płk R. Sołtyk. Grupa bez przygód dotarła łodziami na piaszczysty prawy brzeg, który spowijała taka ciemność, że nie było widać nie tylko wroga, ale i idącego obok sąsiada, jednak żołnierzom 11 Plutonu 1 Kompanii wspomnianego pułku było przeznaczone, choć symbolicznie, zetknąć się z wrogiem (stało się to gdzieś w rejonie dzisiejszych ulic: Żemųjų Šančių, Sandėlių, A. Juozapavičiaus, Rusų; prawdopodobnie był to patrol konny 4 Sotni 1 Pułku Kozaków) [fn: Który pułk kozaków napotkał wojska francuskie, jest kwestią sporną. Często wymieniani są jeźdźcy z pułku kozaków lejbgwardii hrabiego Denisowa Orłowa, inni – rotmistrza sztabu 1 Pułku Kozaków V. Żmurina, ale sotnie tych pułków były w większości rozmieszczone w Żyżmorach i Rumszyszkach. Jednak na odcinku wzdłuż Niemna od Poniemonia i dalej w kierunku Kowna patrolowali jeźdźcy 4 Sotni 1 Pułku Kozaków i prawdopodobnie esauł S. Żekul (Жекуль) z grupą kozaków był pierwszym oficerem, który spotkał wojska francuskie. Notabene, 1 Pułk Kozaków, oprócz Rosjan, składał się z Baszkirów, Kałmuków, Tatarów (przyp. aut.).]. Chociaż obie strony nie widziały się dobrze, doszło między nimi do dialogu. Dowódca patrolu kozackiego zapytał: „Kto wy jesteście?”. Padła odpowiedź: „Francuzi!”. Wykrzyknął ponownie: „Czego wam trzeba?”. I ktoś w ciemności rzucił: „Czy ty, sukinsynu, nie wiesz? Walczyć, zająć Wilno, Rosję!”. Kozacy zawrócili konie i odjechali w stronę sosnowego lasu. Rozległy się strzały oddane w ich kierunku, a potem nastała głucha cisza. Gdy wróg zniknął z pola widzenia, płk R. Sołtyk wraz z woltyżerami skierował się w stronę najbliższej wsi Baibokai (obecnie teren Szkoły Klasycznej Uniwersytetu Witolda Wielkiego, ul. Ž. Šančių, Vokiečių 164). Jej mieszkańcy stali już na progach swoich domów i żegnali zbliżających się żołnierzy, a gdy ci weszli do wsi, rzucili się im do stóp, obejmowali i płakali z radości. Żołnierzy witano jak wyzwolicieli. Wszyscy chcieli iść na spotkanie z Francuzami. Zgodnie z rozkazem cesarza, płk R. Sołtyk zabrał ze sobą tylko sołtysa wsi, a później przedstawił go Napoleonowi I. Sołtys udzielił cesarzowi potrzebnych informacji. Przy lewym brzegu Niemna zgromadzone były już powozy parków pontonowych, a pontonierzy tylko czekali na rozkaz, by opuścić półpontony do rzeki i rozpocząć montaż przewidzianych mostów pontonowych. Wreszcie grupa rozpoznawcza zajęła przyczółek na prawym brzegu Niemna i pontonierzy przystąpili do pracy. Jeden most zmontowano i zbudowano obok kopca Jiesia, drugi – za ujściem rzeki Jiesia (w stronę Poniemonia), nieco bliżej góry Linksma, a trzeci – pod wsią Baibokai. Z 225 łodzi pontonowych zmontowano trzy mosty, każdy z nich składał się z 75 łodzi, odległość między mostami wynosiła 300 m [fn: Pontony przewożono wozami, na jeden kładziono dwa półpontony, pontonierzy opuszczali je do wody, łączyli końcami w jedną łódź pontonową. W półpontony układano przygotowane drewno do łączenia mostu i pokrycia powierzchni. Końce zmontowanego mostu mocowano linami do wbitych w brzeg bali. Miejscowi mieszkańcy opowiadali, że w okresie międzywojennym pod kopcem Jiesia, w pobliżu brzegu Niemna, wystawał jeszcze zachowany duży bal, do którego w 1812 r. był przywiązany jeden z końców mostu. Jednak wiosną 1968 i 1969 r. uczniowie starszych klas gimnazjum J. Jablonskisa, sprzątający zbocza kopca z zarośli, nie znaleźli już tego pala (przyp. aut.).]. Zmontowano również czwarty most, zapasowy. Przez pewien czas stał on na lewym brzegu Niemna pod kopcem Jiesia, później został spławiony pod kościół Witolda. Jeszcze podczas montażu mostów przez bród na Niemnie przeprawiły się 6 Pułk Ułanów [fn: 6 Pułkiem Ułanów dowodził pułkownik Księstwa Warszawskiego Michał Pągowski (1770–1820).] i 9 Pułk Ułanów [fn: 8 Pułkiem Ułanów dowodził pułkownik Księstwa Warszawskiego książę Dominik Hieronim Radziwiłł (1786–1813).] 15 Lekkiej Brygady Kawalerii [fn: 15 Brygadzie Kawalerii dowodził dowódca brygady Księstwa Warszawskiego Józef Niemojewski (1769–1839).] 1 Dywizji Kawalerii [fn: 1 Dywizją Kawalerii dowodził generał dywizji armii francuskiej Jean Pierre Joseph Bruguiere (1772–1813).] I Korpusu Kawalerii Rezerwowej. Ułani brygady przeprawili się bez strat [fn: Ziołkowski, A. 6 pułk ułanów w kampanii Rosyjskiej 1812 r. Militaria, 2012, nr 15, s. 89. (Jeden z prekursorów ruchu klubów historii wojskowości epoki napoleońskiej w Polsce (przyp. aut.)]. Czy tak mogło być? Czy dwa pułki kawalerii mogły przeprawić się przez rzekę bez sprzętu inżynieryjnego? Autorowi udało się zorganizować rekonstrukcję przeprawy z 1812 r. i sprawdzić spekulacje historyków w praktyce. W czerwcu 1997 r. Kowno przygotowywało się do rekonstrukcji tych historycznych wydarzeń w mieście. Na kilka dni przed rozpoczęciem imprezy odbywały się próby, w których wraz z członkami Kowieńskiego Klubu Historii Wojskowości uczestniczyli także żołnierze Samodzielnego Batalionu Inżynieryjnego Armii Litewskiej z lat 1995–1999 (obecnie Batalion Inżynieryjny Pułkownika Juozasa Vitkusa), wykorzystując sprzęt parku mostów pontonowych swojej jednostki. Z ówczesnym dowódcą batalionu, płk. Jonasem Salickasem, uzgodniono budowę mostu pontonowego pod kopcem Jiesia. Żołnierze opuścili pontony, połączyli je w jeden most, a kutry przesuwały go w poprzek rzeki (most próbowano zbudować w jednym z historycznych miejsc, gdzie stały one 185 lat wcześniej). Obaj z pułkownikiem staliśmy na moście, gdy niespodziewanie poczuliśmy kilka uderzeń w dno pontonów. Chociaż poziom wody w elektrowni wodnej w Kownie był podniesiony, mogliśmy zobaczyć wiele leżących kamieni, które sięgały dna pontonów, dlatego należy przypuszczać, że w miejscu, gdzie Niemen zakręca (pod ujściem Jiesi), istniał bród. Latem 1811 r. ludzie przechodzili Niemen brodem [fn: Гуковскй, К. П. Город Ковна, л. 31.], a w 1812 r. aż do deszczy, które rozpoczęły się w drugiej połowie czerwca, woda opadła, więc w tym miejscu 15 lekka brygada kawalerii mogła sforsować Niemen. 20 czerwca 1997 r. zbudowano most pontonowy tam, gdzie 185 lat wcześniej postawiono trzy mosty, a Klub Historii Wojskowości, reprezentujący Wielką Armię, uroczyście przemaszerował nim na oczach mieszkańców dzielnicy Szańce i innych dzielnic Kowna. Był to niezapomniany moment rekonstrukcji historycznej i dobra praktyka dla historyków i muzealników uczestniczących w wydarzeniu. 24 czerwca 1812 r. o godzinie 1 mosty były już zbudowane i dywizje ruszyły w ich kierunku. Rozległy się krótkie uderzenia bębnów, przekazujące rozkaz cesarza do wymarszu. Cesarz o godzinie 3 rano stał już na wzgórzu (naprzeciwko wznoszącego się kopca Jiesia, które często jest nazywane przez Litwinów Górą Napoleona, co jest stwierdzeniem nieprawidłowym!) i obserwował ruch swoich wojsk w kierunku trzech mostów zbudowanych na Niemnie. W tym czasie maszerujące kolumny korpusów i dywizji szybko się do nich zbliżały. Z Aleksoty przez Fredę Dolną, Fredy Górnej, z krętej drogi Naugardiškė, prawie jednocześnie ruszyło około 60 tysięcy żołnierzy (a za nimi – drugie tyle), ale wszystko odbywało się porządnie, bez żadnych zatorów. Bataliony wszystkich dywizji piechoty były ustawione w 16 rzędach, każdy po 80 żołnierzy (w jednej dywizji piechoty było 12–14 tysięcy żołnierzy, jednak dywizje I Korpusu Armii, w porównaniu z innymi korpusami, były znacznie liczniejsze). Maszerowały one między kopcem Jiesia a nieco wysuniętym do przodu wzgórzem, na którym widoczne były dobrze znane dwa duże namioty z niebieskimi szerokimi pasami oraz stojący obok cesarz. Widząc postać swojego „małego kaprala” (tak często żołnierze, zwłaszcza gwardziści, lubili nazywać cesarza), tysiące Francuzów, Belgów, Niemców, Polaków, Litwinów, Hiszpanów, Portugalczyków, Holendrów, Duńczyków, Węgrów i Chorwatów, w podniosłym nastroju, radośnie i entuzjastycznie skandowali po francusku: „Vive l’Empereur!” („Niech żyje cesarz!”). Wtórowały im orkiestry kilkunastu jednostek. Przeprawę rozpoczął I Korpus Armii, dowodzony przez marszałka Louisa Davouta [fn: Marszałek armii francuskiej Louis Nicolas Davout (1770–1823).], którego 1 Dywizja Piechoty, dowodzona przez gen. dyw. Charles’a Moranda [fn: Generał dywizji armii francuskiej Charles-Antoine-Lois Alexis Morand (1771–1823).], ruszyła jako pierwsza wyznaczonym dla niej mostem. Jedna z brygad dywizji, dowodzona przez gen. bryg. Pierre’a Pajola [fn: Generał brygady armii francuskiej Pierre-Claude Pajol (1772–1844).], przemaszerowała obok wznoszącego się kopca Jiesia, skierowała się do zbudowanego obok mostu i po przejściu na przeciwny brzeg na krótko się rozmieściła. Stała na straży, dopóki nie zgromadziło się więcej jednostek, po czym pomaszerowała w kierunku Kowna, aby przygotować teren przed kościołem karmelitów pod obóz gwardii cesarskiej, a także wystawiła posterunki przy bramach miejskich Wilna (obecnie skrzyżowanie ulic Karaliaus Mindaugo i Nemuno) i Tatarskiej (obecnie ulica I. Kanto naprzeciwko ulicy J. Gruodžio), gdyż w mieście również przygotowywano się do zakwaterowania jednostek wyznaczonych przez gwardię cesarską. Wystawiona straż mogła wpuszczać do miasta tylko gwardzistów, oficerom i żołnierzom innych jednostek zabroniono tam wchodzić. Tymczasem jedne przeprawione korpusy skręcały w lewo i maszerowały w kierunku Kowna, inne – skręcały w prawo i maszerowały w kierunku Pożajścia, do Wilna. Przyjrzyjmy się, jaka była przybliżona liczba żołnierzy korpusów, którzy przeszli przez te trzy mosty. I Korpus Armii, dowodzony przez marszałka L. Davouta, składał się z 1 dywizji kawalerii i 5 dywizji piechoty: 90 batalionów, 16 szwadronów, łącznie 69 533 żołnierzy. Korpus posiadał 156 dział artyleryjskich. II Korpus Armii, dowodzony przez marszałka Ch. Oudinota, składał się z 1 dywizji kawalerii i 3 dywizji piechoty: 50 batalionów, 27,5 szwadronu, łącznie 39 095 żołnierzy. Korpus posiadał 104 działa artyleryjskie. III Korpus Armii, dowodzony przez marszałka M. Neya, składał się z 3 dywizji piechoty i kawalerii: 30 batalionów, 24 szwadrony, łącznie 35 957 żołnierzy. Korpus posiadał 88 dział artyleryjskich. Rezerwą kawalerii dowodził marszałek Joachim Murat [fn: Marszałek armii francuskiej Joachim Murat (1767–815).]. I Korpus Rezerwy Kawalerii, dowodzony przez gen. dyw. Étienne’a Nansouty’ego, składał się z 3 dywizji kawalerii, łącznie 11 825 jeźdźców. Korpus przewoził 30 dział artyleryjskich [fn: Generał dywizji armii francuskiej Étienne Marie Antoine Champion de Nansouty (1768–815).]. II Korpus Rezerwy Kawalerii, dowodzony przez gen. dyw. Louisa Montbruna, składał się z 3 dywizji kawalerii, łącznie 11 411 jeźdźców. Korpus posiadał 24 działa artyleryjskie [fn: Generał dywizji armii francuskiej Louis-Pierre Montbrun (1770–1812).]. Gwardią Cesarską dowodził marszałek Adolphe Mortier [fn: Marszałek armii francuskiej Adolphe-Édouard-Casimir-Joseph Mortier (1768–1833).]. Korpus Młodej Gwardii Cesarskiej, dowodzony przez marszałka A. Mortiera, składał się z 2 dywizji piechoty. Starą Gwardię Cesarską tworzyła 1 dywizja piechoty. Dowódcą tego korpusu był marszałek François Lefebvre [fn: Marszałek armii francuskiej François Joseph Lefebvre (1755–1820).]. Korpus Kawalerii Gwardii Cesarskiej, dowodzony przez marszałka Jeana Bessièresa, składał się z 1 dywizji kawalerii [fn: Marszałek armii francuskiej Jean-Baptiste Bessières (1768–1813).]. Gwardia Cesarska składała się z 34 batalionów i 25,5 szwadronu, łącznie 29 910 żołnierzy. Gwardia posiadała 110 dział artyleryjskich. Ponadto maszerowały różne bataliony marszowe, samodzielne i rezerwowe baterie artyleryjskie, jednostki sanitarne i tyłowe różnego przeznaczenia. Z Królewca miało wyjechać 2 tysiące samych wozów załadowanych żywnością, toczyły się tysiące różnej wielkości karet, furgonetek, dyliżansów pocztowych, ciągniętych przez dwa konie. Nawiasem mówiąc, duża część tych pojazdów kołowych należała do dowódców korpusów, dywizji, brygad, pułków, starszych oficerów i, oczywiście, nie jeden, ale kilka lub więcej (choć cesarz rozkazał wszystkim wyższym oficerom pozostawić swój dobytek podróżny na lewym brzegu Niemna, nikt nic nie zostawił, wręcz przeciwnie – wszystko przetransportowano (dlatego kolumna jednej dywizji rozciągnęła się nawet na 8 kilometrów!) [fn: Соколов, О. Битва двух империй 1805–1812. Санкт-Петербург, 2012, л. 679.], a gdzie jeszcze parki artyleryjskie – przecież każde działo artyleryjskie ciągnęły dwa, cztery lub sześć koni (zależało to od ich kalibru). Za nimi konie ciągnęły wozy załadowane ładunkami do dział artyleryjskich, prochem, narzędziami kowalskimi. Przez trzy mosty pontonowe zbudowane na Niemnie przeszło, przejechało prawie 200 000 żołnierzy Armii Centralnej, przetransportowano ponad 500 dział artyleryjskich różnego kalibru, przejechało 25 tysięcy wozów (było 26 batalionów transportowych, ponadto 7 batalionów po 600 lekkich wozów, z których każdy mógł przewieźć 600 kg ładunku, 4 bataliony po 600 ciężkich wozów, z których każdy miał pojemność 1500 kg, a także 500 wozów z pontonami, z których jeden ciągnęło sześć ciężkich koni). Ponadto, prawdopodobnie wolno przetoczyło się nimi ponad 50 000 koni kawaleryjskich, koni ciągnących artylerię i tabory [fn: Cesarz przeczuwał, jakie trudności czekają w zaopatrzeniu tak olbrzymiej liczby ludzi w żywność (zwłaszcza chleb), a koni i rumaków w paszę. Nie bez powodu jeszcze przed wojną 1812 r., będąc w Gąbinie, Napoleon rozmawiał z jednym z pruskich ministrów o możliwościach Kowna w zakresie zaopatrzenia wojska we wszystko. Interesowało go wszystko, nawet liczba młynów w mieście, możliwość zaopatrzenia w paszę 150 000 koni i rumaków. Людвиг, Э. Наполеон. Биография. Москва, 1998, л. 388.]. W kolumnach maszerowali, jak już wspomniano, żołnierze niemal wszystkich narodów Europy. Rozbrzmiewały najróżniejsze dialekty. Francuscy żołnierze, jak przystało, mówili po francusku. A żołnierze innych narodowości śpiewali pieśni marszowe i mówili w języku swojego kraju pochodzenia, prawdę mówiąc, dość wielu zagranicznych oficerów potrafiło mówić po francusku. Kiedy sam cesarz przeprawił się przez Niemen? Na to pytanie nie tak łatwo odpowiedzieć. Wielu współczesnych podawało różne godziny, a historycy nie zwracali na to większej uwagi. Można by spróbować przedstawić najbardziej przekonującą wersję, ponieważ pomaga to lepiej wyobrazić sobie przebieg tych historycznych wydarzeń. Z Kowna cesarz pisał do żony Marii Luizy: „Przeprawiłem się przez Niemen 24 dnia o drugiej rano…” [fn: Dundulis, B. Lietuva Napoleono agresijos metais 1807–1812, s. 57.] Była to pierwsza wiadomość do niej o początku wojny, a zarazem cesarz wspomniał, kiedy przeprawił się na prawy brzeg Niemna. Nieco inaczej o przeprawie cesarza wspomina gen. dyw. Armand Caulaincourt: [fn: Naczelny koniuszy cesarza, generał dywizji Armand-Augustin-Louis de Caulaincourt (1773–1821), bliski Napoleonowi, w wyprawie na Rosję i z powrotem przez cały czas był u boku cesarza. Коленкур К. Мемуары. Поход Наполеона в Россию. Смоленск, 1991, л. 78.] „W nocy dywizja generała dywizji Moranda przeprawiła się przez Niemen <…> Kiedy dywizja zajęła pozycje <…> Cesarz przeprawił się przez rzekę rano (?), wydawało się, że bardzo się zdziwił, dowiedziawszy się, że armia rosyjska już wycofała się spod Wilna.” Możliwość obserwowania początku przeprawy miał dowódca 2 Brygady 2 Dywizji Piechoty, gen. bryg. Antoine Dedem [fn: Generał brygady armii francuskiej Antoine Baudouin Gisbert Van Dedem Van de Gelder (1774–1825).]. Dywizja, w której skład wchodziła jego brygada, miała być w awangardzie, ale po drodze gdzieś zbłądziła, więc do miejsca przeprawy dotarła nieco spóźniona i była zmuszona zatrzymać się obok wzgórza, na którym, nieco dalej od namiotu, widoczna była zastygła postać cesarza. Zauważywszy spóźniającą się dywizję, cesarz rozkazał jej dowódcy przybyć do niego. Gdy gen. dyw. Louis Friant [fn: Generał dywizji armii francuskiej Louis Friant (1758–1829).] i cesarz coś omawiali, wolniejszą chwilę wykorzystał gen. bryg. A. Dedem. Poszedł do namiotu Napoleona I, gdzie na uboczu stała świta cesarska, a w niej panowała grobowa cisza. Generał próbował jeszcze żartować, ale został życzliwie upomniany przez gen. dyw. Augustina Caulaincourta [fn: Generał dywizji armii francuskiej Auguste Jean-Gabriel de Caulaincourt (1777–1812).]. Przypomniał on A. Dedemowi: „Tutaj się nie żartuje. To wielki dzień.” I ręką wskazał na prawy brzeg rzeki, dając do zrozumienia, że to – nasz grób (Augustin Caulaincourt zginął na polu bitwy nad Moskwą, czyli pod Borodino). Po otrzymaniu niezbędnych instrukcji i uniezależnieniu się od dowódcy I Korpusu Armii, dowódca 2 Dywizji Piechoty pośpieszył do mostów. Przeszedłszy rzekę mostami, dywizja wraz z innymi jednostkami awangardy skręciła w lewo, obeszła rosnący przy brzegu las, jednak wszędzie było pusto, tylko gdzieniegdzie widać było ślady zamieszkania ludzi. Opisując ten wczesny poranek, gen. bryg. A. Dedem widział Napoleona jeszcze na lewym brzegu, ale kiedy zauważył go na prawym brzegu – nie pisze, tylko wspomina, że cesarz, marszałkowie L. Berthier, J. Murat i L. Davout przejechali przez zagajnik sosnowy i zdziwili się, a może nawet przestraszyli, że nigdzie nie widzą ani mieszkańców, ani rosyjskich żołnierzy. Wydawało im się, że trafili na pustynną ziemię. W kierunku zalesionych wysokich zboczy (Szańce Górne) wysłano rozpoznawcze patrole ułanów, aby zbadały okolicę. Ułani tylko w oddali widzieli wycofującą się w kierunku Wilna rosyjską ariergardę. O godzinie 14 wkroczyli do Kowna [fn: Наполеон в России. Глазами иностранцев. Книга первая. Москва, 2004, л. 50.]. Kapitan E. Castellane [fn: Kapitan armii francuskiej, adiutant, a od 1852 r. – marszałek Francji Esprit Victor Elisabeth Castellane (1788–1862).] o przeprawie cesarza pisał tak: „O północy nasze oddziały przeprawiły się przez Niemen <…> Liczne nasze kolumny przeszły rzekę trzema mostami pontonowymi. O trzeciej rano Cesarz przyjechał już na brzeg. Zamierzał obejrzeć drugi brzeg Niemna. Jego Wysokość wysłał mnie do Kowna – pięknego miasta i, jak na Polskę, dobrze zbudowanego. (Jest to jedna z poważniejszych wskazówek o możliwej pierwszej przeprawie cesarza przez Niemen – przyp. aut.) Wróciliśmy do jego namiotu o ósmej rano, a po godzinie znowu siedzieliśmy w siodle.” [fn: Everatt, J. Napoleono armija Lietuvoje (Prancūzų prisiminimai). Vilnius, 2011, l. 46.] Nieco jaśniej dla nas przeprawę Napoleona I opisał francuski historyk Louis Garros [fn: Garros, L. La campagne de Russie. Itineraire de Napoleon Bonaparte, s. 379.]. 24 czerwca, w środę, o godzinie 3 cesarz był już na koniu. Artylerzyści Gwardii zbudowali mu z gałęzi i liści improwizowany tron i udekorowali go polnymi kwiatami. O godzinie 5 wsiadł na konia „Frydlanda” i przeprawił się nim przez Niemen, przejechał około 2 kilometrów naprzód i wrócił. Jak wspomina komendant wojskowy (prawdopodobnie przeprawy mostowej) Dupuy, cesarz był w dobrym humorze, nucił pieśń „Malbrough s‘en va-t-en guerre” i, bawiąc się trzymaną w ręku wicią, zawrócił, przejechał jednym mostem i wrócił do swojego namiotu na obiad [fn: Krótko o namiotach. W obozie zazwyczaj stawiano trzy namioty: dla cesarza, szefa sztabu i towarzyszących mu oficerów (pod Niemnem na wzgórzu stały dwa). Stawiano je dość szybko – w pół godziny. Te białe płócienne namioty, ozdobione niebieskimi pasami, znał każdy żołnierz Wielkiej Armii. W czasie marszu Napoleonowi towarzyszyła długa karawana wozów bagażowych, w tym te przewożące jego meble polowe. Niezależnie od tego, gdzie cesarz się zatrzymywał – w pałacu czy w namiocie, jego pierwszą troską było upewnienie się, czy urządzono gabinet, czy stoi w nim jego składany stół, kazał postawić sekretarzyk polowy, na którym pisał swoje słynne rozkazy, na stole zawsze leżała rozwinięta mapa państwa, w którym toczyły się działania wojenne. Nawiasem mówiąc, pod Niemnem w namiocie na stole leżała niejedna mapa Wielkiego Księstwa Litewskiego, przy nich Napoleon I z szefem sztabu marszałkiem L. Berthierem omawiali plany i wyniki codziennego ruchu wojsk i zaopatrzenia operacji. Po zmroku w namiocie paliło się około 20 świec. Cesarz bardzo lubił kąpać się w gorącej wodzie. Ten przedmiot z pewnością znajdował się w jego dużym ekwipażu. Napoleon jadł szybko i niewiele. Błyskawicznie wypijał filiżankę herbaty lub napoju (nalewki) z kwiatów pomarańczy. Obiad i kolacja trwały 8–10 minut. Po przybyciu gości, jeśli był w dobrym nastroju, cesarz chciał, aby pozostali dłużej. Stół, na którym układano potrawy, był nakryty białym obrusem. Na obiad i kolację na stole często kładziono dobrze upieczony biały chleb, butelkę wina Chambertin, słoiczek wysokiej jakości prowansalskiej oliwy. Lubił ryż, soczewicę, kurczaka, baraninę, a zwłaszcza wołowinę. Ze stołu i w samej kuchni cesarza pozostawało dużo przygotowanego jedzenia, które następnie trafiało do dyżurujących oficerów gwardii, służby i innych członków świty. Napoleon I bardzo świadomie podawał kieliszek wina strażnikowi stojącemu obok namiotu – w ten sposób starał się przekabacić żołnierzy, choć ci i tak go uwielbiali. Potrawy na stole najczęściej układał jego wierny sługa R. Rustam (były mameluk, który został osobistym ochroniarzem cesarza; 1782–1845). Флейшман, Т. Походная жизнь Наполеона, Империя. nr 3, 2002, л. 48–56.]. Należałoby wspomnieć również o świcie cesarza, która przebywała przy namiocie. Tworzyli ją żołnierze, jego przyjaciele, doradcy, praktycznie ci, których nazwiska w tamtym czasie najczęściej rozbrzmiewały i którzy obracali się w wirach historii (nie będziemy tu wymieniać już znanych dowódców korpusów), – gen. dyw. Géraud Duroc [fn: Zarządca dworu cesarza Francji, generał dywizji Géraud-Christophe-Michel Duroc (1772–1813).], gen. bryg. Antoine Jomini [fn: Naczelny komendant cesarza Francji, generał brygady Antoine-Henri Jomini (1779–1869).], marszałek Louis Berthier [fn: Szef Sztabu Generalnego armii francuskiej, marszałek Louis-Alexandre Berthier (1753–1815).], gen. bryg. Eustachy Sanguszko [fn: Adiutant cesarza Francji, generał brygady, Litwin, Lubartowicz (uważał się za Giedyminowicza), książę Eustachy Sanguszko (1768–1844).], gen. bryg. Ludwik Michał Pac [fn: Adiutant cesarza Francji, generał brygady, Litwin, hrabia Ludwik Pac (1780–1835).], gen. dyw. Jean Rapp [fn: Adiutant cesarza Francji, generał dywizji Jean Rapp (1771–1821).], gen. dyw. Jean Eblé [fn: Dowódca pontonowych załóg Wielkiej Armii Francuskiej, generał dywizji Jean-Baptiste Éblé (1758–1812).], gen. bryg. François Haxo [fn: Dowódca inżynierów I Korpusu Armii Francuskiej, generał brygady François Haxo.], gen. dyw. Michał Sokolnicki [fn: Szef wywiadu wojskowego Wielkiej Armii Francuskiej, generał dywizji Księstwa Warszawskiego Michał (Michel) Sokolnicki (1760–1816). Ukończył Korpus Kadetów w Warszawie. W 1780 r. podporucznik, służył w Litewskim Biurze Topograficznym w Wilnie. W 1789 r. podpułkownik, dowodził Szkołą Inżynierów armii litewskiej w Wilnie, uczestnik powstania 1794 r.]. Jak wspomniano, Napoleon I dwukrotnie przeprawił się przez Niemen. Po raz pierwszy przeprawił się przez rzekę i wrócił 24 czerwca, między godziną 2 a 5 rano. Chciał upewnić się, że wróg rzeczywiście wycofał się w kierunku Wilna. Przejechał przez piaszczyste tereny i lasy sosnowe (obszar obecnej dzielnicy Szańce) i zrozumiał, że będzie musiał zmienić swoje plany, po czym skierował się w stronę mostów i wrócił do Pajiesys. Przez pewien czas obserwował ruch dywizji, jadł obiad w swoim namiocie. Po obiedzie, wychodząc z namiotu, jak zwykle, obserwował ruch wojsk w kierunku mostów. Wszystko odbywało się w sposób zorganizowany, dlatego, gdy dywizje gwardii cesarskiej zaczęły maszerować, Napoleon I wsiadł na swojego konia „Frydlanda” i udał się do przeprawy. Około południa, gdy pojawiły się jednostki gwardzistów, cesarz włączył się w ich szeregi i ruszył w kierunku prawego brzegu Niemna (był to niezapomniany widok: od marszów orkiestr jednostek gwardii [fn: Były to liczne orkiestry zawodowych muzyków. Na przykład orkiestra 1 Pułku Woltyżerów (lekkiej piechoty) Starej Gwardii cesarskiej składała się, wraz z dyrygentem, z 35 muzyków. Orkiestra posiadała 4 waltornie, 5 klarnetów, 5 różnych fletów, 2 serpenty, 2 puzony, 2 trąbki, a także obój, fagot, bębny, talerze perkusyjne.], dziesiątków tysięcy okrzyków „Niech żyje cesarz!” rozbrzmiewał cały Poniemoń. Ci, którzy wrócili żywi z Rosji, nie zapomnieli tych chwil aż do śmierci – przyp. aut.). Cesarz prawdopodobnie jechał środkowym mostem, gdyż wyjechał przed wsią Baibokai. Towarzyszyli mu marszałkowie L. Berthier i J. Murat. W tych historycznych wydarzeniach uczestniczyła i widziała cesarza w tamtym czasie właścicielka majątku Amalių, pani Blinstrubienė (Medekšaitė) [fn: Przed przeprawą Francuzów przez Niemen, jej majątek został splądrowany przez Rosjan, a następnie doszczętnie zrabowany przez wojska francuskie, które spaliły także Amaliai. Służba rozpierzchła się, a właścicielka z dwoma małymi dziećmi udała się do klasztoru w Pożajściu, mając nadzieję na jedzenie od mnichów kamedułów, ale tam zastała mnóstwo francuskich żołnierzy. Próbowała prosić mnichów o jedzenie dla dzieci, ale oni również zostali splądrowani przez wojska rosyjskie i francuskie. Postanowiła pójść nad Niemen, ponieważ wokół stały już spalone lub zajęte przez wojska francuskie budynki. Wreszcie pani Blinstrubienė z dziećmi dotarła do wsi Baibokai i Niemna, ponieważ miała nadzieję przejść jednym z mostów na przeciwległy brzeg rzeki. Obok stał ogromny młyn, przy jego ścianie musiała się schować, gdy na smukłym białym koniu pojawił się Napoleon I. W tym momencie otworzyło się okno młyna. Przez nie wychyliła się Niemka i zaczęła różnymi słowami obrzucać cesarza. Ten pogroził jej palcem, a znajdujący się obok gwardziści szybko wdarli się do środka i aresztowali kobietę. Co się z nią stało, jaki był jej los, Blinstrubienė nie mogła wiedzieć, ponieważ jeden ze starszych oficerów francuskich zorganizował jej i dzieciom przejście mostem na drugi brzeg rzeki (tutaj piękny czyn oficera, bo iść w przeciwną stronę, po wąskim moście maszerującym kolumnom żołnierzy, na pewno nie jest łatwo, i tak jest to ciekawy przypadek – przyp. aut.). Kriūnienė, J. Romainių dvareliai – išlikęs ir išnykęs. Kaunas, 2016, s. 63.]. Wreszcie Napoleon I z niewielką świtą skierował się w stronę Kowna, gdzie na horyzoncie majaczyły wieże Kościoła Karmelitów pod wezwaniem Świętego Krzyża, w kierunku których przesuwały się duże, ciemne chmury. Gdy zaczęła grzmieć burza, cesarz był zmuszony schronić się przed nadchodzącą nawałnicą, dlatego wstąpił do stojącego obok dużego murowanego budynku klasztoru karmelitów, w którym postanowił urządzić główny sztab Wielkiej Armii. Zgromadziło się w nim wielu znamienitych gości i oficerów. Zgodnie z poleceniem Napoleona I, obiad dla 40 osób mieli przygotować jego właśni ludzie, a nie mnisi [fn: Pugačiauskas, V. 1812 metų Rusijos ir Prancūzijos karas. Kauno istorijos metraštis, 2011, nr 11, s. 246.]. Kończąc opis przeprawy przez Niemen, istotne wydaje się przytoczenie myśli jednego z uczestników, lekarza I Korpusu (prawdopodobnie rezerwy) Kawalerii, Raymonda Fóra: „Spodziewano się, że Rosjanie silnie przeciwstawią się nad Niemnem, wszak znacznie silniejsi są ci, którzy bronią miejsca przeprawy, jednak mosty pontonowe zostały zbudowane i przeprawa odbyła się prawie bez wystrzału. W ten sposób Napoleonowi udało się podnieść ducha armii bardziej niż zwycięstwem w wielkiej bitwie.” [fn: Everatt, J. Napoleono armija Lietuvoje. Prancūzų prisiminimai, s. 40.] Znaczenie przeprawy przez Niemen w historii epoki napoleońskiej widać z faktu, że, według współczesnych, cesarz Napoleon I zlecił namalowanie obrazu przedstawiającego to wydarzenie. Gen. bryg. Dedem już w 1815 r. widział u księcia Klemensa Metternicha (Klemens Wenzel Lothar Fürst von Metternich) obraz, na którym zostało to bardzo precyzyjnie przedstawione [fn: Из записок барона Дедема. Русская старина, 1900, т. 103, с. 113–138.]. Droga do Kowna, znajdująca się obok kościoła karmelitów, rozgałęziała się dalej na dwie drogi. Jedna z nich biegła wzdłuż prawego brzegu Niemna, aż dotarła prosto do prostokątnej baszty wileńskiej murów obronnych miasta (obecnie skrzyżowanie Mindaugo prospekto, ulic Nemuno i E. Kanto). Przechodząc (przejeżdżając) przez basztę, tą samą ulicą (obecnie Nemuno) wchodziło się do miasta (obecnie jego starówki). Druga droga odchodziła od głównej (gdzieś w okolicach obecnej ulicy A. Mickevičiaus, dalej przecinała ulicę S. Daukanto), biegła przez podwórza (dochodziła do obecnej Laisvės alėja) i, prostując się, ciągnęła się do Bramy Tatarskiej, która prowadziła do ulicy J. Gruodžio i dalej do miasta, ale w tym czasie brama ta prawdopodobnie już nie była używana. Czy część muru została zburzona, czy sama się zawaliła (przy gmachu Poczty Głównej), ale i tak można było podróżować tą drogą (obecnie ulicą Šv. Gertrūdos) w kierunku lewego brzegu Wilii do mostu prowadzącego do Kiejdan, a jej inne odgałęzienie biegło przez Kormiałów, Skorule do Wilna. Tą drogą prawdopodobnie jako pierwsza maszerowała 2 Dywizja Piechoty I Korpusu Armii, której dowodzenie cesarz powierzył marszałkowi Ch. Oudinotowi. Dywizja ta miała zwiększyć siłę korpusu. Po niej maszerował II Korpus Armii, następnie II Korpus Rezerwowy Kawalerii, a wieczorem – III Korpus Armii. Uważamy, że tą drogą maszerowało 65 052 żołnierzy, przejechało 5430 kawalerzystów, 1312 koni ciągnących 242 działa artyleryjskie, 436 wozów z amunicją, nie licząc powozów generałów, oficerów, różnych kowali, warsztatów rzemieślniczych, pontonów, wozów sanitarnych. Cała ta siła, po przejściu burzy, znacznie uszkodziła nawierzchnię drogi, przez co maszerowanie nią stało się jeszcze trudniejsze. Jednostki gwardii cesarskiej rozmieściły się głównie przed sztabem, kościołem karmelitów i dalej w kierunku miasta, a także w samym mieście. Rozciągnęły się szeregi 150 dział artyleryjskich gwardii (tą drogą III Korpus Armii rozpoczął marsz dopiero wieczorem 24 czerwca i zakończył rano 25 czerwca, a część jednostek maszerowała przez nowo zbudowany most pontonowy pod Aleksotą, ponieważ mosty przeprawowe zostały już rozebrane). Jednak wycofujący się Kozacy podpalili most na Wilii. To znacznie utrudniło marsz II Korpusu Armii w kierunku Kiejdan, zmuszając jednostki korpusu do urządzenia obozów dla żołnierzy. Tymczasowy sztab korpusu marszałek Ch. Oudinot ulokował w Kleboniškis [fn: Everatt, J. Napoleono armija Lietuvoje. Prancūzų prisiminimai, s. 48.], a marszałek M. Ney urządził tymczasowy sztab III Korpusu Armii w Kormiałowie, ponieważ otrzymał od cesarza zadanie ochrony lewego brzegu Wilii przed możliwym niespodziewanym atakiem rosyjskiego I Samodzielnego Korpusu Piechoty, a dalej na linii Skorule–Gegužinė przed atakiem rosyjskiego II Korpusu Piechoty [fn: Dundulis, B. Lietuva Napoleono agresijos metais (1807–1812), s. 59.]. Po rozlokowaniu się, jak zawsze, każda jednostka wysyłała grupy żołnierzy do okolicznych miejscowości w celu zbierania żywności, tym bardziej że znajdowali się już na „ziemi wroga”. Na rabunkach cierpiały, ponieważ wojska rosyjskie starały się, aby wróg nie znalazł nic do jedzenia, osady Eiguliai, Kleboniškis, Kormiałów, Turžėnai, folwark Kartofliškės (obecnie skrzyżowanie ulic V. Putvinskio i A. Mickevičiaus) i inne okoliczne osady, tamtejsze dwory i folwarki. Choć żołnierze tej armii nie byli głodni, to prawie nie mieli chleba. Bardzo go brakowało, ponieważ w południowej części Litwy prawie nie było młynów, co oznaczało, że woźnice z tyłów i piekarze nie mogli zmielić zboża na mąkę, z której upiekliby chleb [fn: Od 5 maja 1811 r. żołnierzowi armii francuskiej przysługiwała ustalona racja żywnościowa: 875 g chleba, 62,5 g ryżu lub 125 g warzyw, 312 g mięsa, butelka wina lub piwa. Zapas chleba miał na dwa dni. Otrzymywał wędzone mięso dla 8–12 osób, jeden z nich owijał ten kawałek mięsa w nasączoną olejem tkaninę i niósł podczas marszu. Później ugotowane mięso krojono, a każdy otrzymywał swoją porcję. Кудряшов, И. Линейная пехота Франции 1812–815, Регламент Бардена, Сержант. 1996, nr 4, s. 27–30.]. Brakowało również warzyw, do których żołnierze byli przyzwyczajeni. Ponadto cała okolica została obrabowana przez wycofujące się rosyjskie jednostki wojskowe. Ludzie, nie wytrzymując grabieży, z dziećmi, zebrali niewielką mantelę, zabrali swoje zwierzęta i uciekli do lasu. Wszystko to bardzo wpłynęło na wojsko Armii Centralnej: żołnierze zaczęli chorować (np. na dyzenterię, która szczególnie osłabia zdrowie żołnierzy). Ponadto, zarówno koniom, jak i wierzchowcom, zaczęło brakować paszy. Tak objawiły się pierwsze, choć jeszcze prawie niezauważalne, oznaki załamania armii. W tym czasie, zamierzając ulokować sztab w klasztorze karmelitów, cesarzowi nie dawał spokoju stan mostu na Wilii. Podczas burzy, w deszczu, Napoleon zapoznał się z budynkiem i zgodził się na urządzenie w nim sztabu. Ponadto wezwał młodszego adiutanta kapitana de E. Castellane'a i powierzył mu dowiedzenie się, czy marszałek Ch. Oudinot zorganizował prace nad budową mostu na Wilii. Gdy burza ucichła, wsiadł na konia Moskwa (Moscou) i opuścił klasztor, wraz z gen. dyw. A. Caulaincourtem, w towarzystwie niewielkiej świty (wśród innych powinien być także adiutant cesarza E. Sanguszko), pojechał w kierunku mostu na Wilii. Przypuszczamy, że eskorta jechała drogą wzdłuż Niemna i przez Bramę Wileńską wjechała do Kowna (te bramy, być może, mogły być jego swoistymi bramami triumfalnymi), aż wreszcie osiągnęła cel. Poprzedniego wieczoru most na Wilii był jeszcze cały, ale już osmolony, a po pojawieniu się francuskich zwiadowców konnych strzelców (jegrów), doszło do starcia. W jego trakcie Kozacy podpalili most (który stał prawie w tym samym miejscu, co obecny most na Wilii do Wiliampola) i uciekli jak najdalej [fn: Schmittlein, R. Iš 1812 metų karo Lietuvoje. Mūsų žinynas, t. 23, nr 6, s. 683.]. Po pojawieniu się Napoleona, żołnierze II Korpusu Armii, którzy tam się rozmieścili, ożywili się, rozbrzmiały tysięczne pozdrowienia dla cesarza, jednak on pojechał do polskich ułanów. Ci uroczyście skandowali „Vivat! Vivat!” i, zrywając swój szyk, pozwalali sobie nawzajem go zobaczyć. Tymczasem Napoleon I, zsiadłszy z konia, usiadł na leżącej obok kłodzie, poczekał, aż podbiegający paź przyniósł mu lunetę, i opierając ją na jego plecach, zaczął obserwować prawy brzeg Wilii. Na horyzoncie zauważył jeżdżące patrole kozackie i bardzo mu się to nie podobało. Po zakończeniu obserwacji podszedł do spalonego mostu, gdzie obok na stosie świeżo przywiezionych kłód leżały rozłożone mapy. Przez jakiś czas w skupieniu coś studiował, a potem, nie podnosząc głowy, wydał kilka rozkazów adiutantom. Jednemu adiutantowi polecił przekazać ułanom [fn: Stał tu szwadron 1 Pułku Szwoleżerów (na Litwie częściej nazywanych ułanami) gwardii cesarskiej, składający się ze 125 kawalerzystów dwóch kompanii. Przyp. aut.] rozkaz szukania brodu na drugi brzeg rzeki dla przeprawy żołnierzy, ponieważ budowa mostu jeszcze się nawet nie rozpoczęła. Prawdopodobnie kapitan J. Kozietulski [fn: Później – polski pułkownik Jan Leon Kozietulski (1778–1821).], nie rozumiejąc rozkazu cesarza, bez wahania od razu skierował swój szwadron w stronę rzeki. Wielu kawalerzystów szwadronu wiedziało, gdzie jest bród, niejeden z nich pochodził z Litwy, dlatego krzycząc „Vivat!” głośno wjechali w koryto rzeki i sprawnie ruszyli w kierunku drugiego brzegu. Jednak tu czekały ich prawdziwe niespodzianki. Po długim okresie bez deszczu, nagle, kilka godzin wcześniej, przeszła silna burza, w dolnym biegu Wilii nagle podniósł się poziom wody, rzeka stała się bardzo wzburzona, powstało wiele wirów, ułani osabli, zaczęli spadać z koni, jedni chwytali się drugich, inni pozostali w siodłach, wielu jeszcze trzymało się, uczepionych grzyw koni, i starali się dalej płynąć prosto. Chociaż kilkaset metrów dalej znajdował się prawdziwy bród, nikt o nim w tym czasie nie myślał. Cesarz zwrócił uwagę na to, co dzieje się w rzece, ale nie wysłał pomocy [fn: Siciński, M. Wizja literacka i malarska a prawda historyczna na przykładzie forsowania Wilii w dn.v24 czerwca 1812 r. przez szwadron pułku lekkokonneggo polskiego gwardii cesarza Napoleona I. Militaria, 2012, nr 15, s. 94.]. Stojący obok dowódca 26 Pułku Lekkiej Piechoty, płk Ch. Gueheneuc [fn: Pułkownik piechoty francuskiej Charles Louis Joseph Olivier Gueheneuc (1783–1849).] z kilkoma żołnierzami rzucił się na pomoc. Wreszcie, choć silnie nadszarpnięty przez rzekę, szwadron zdołał wrócić na brzeg. Zginął ułan Činskis, prawdopodobnie pierwsza ofiara tej kampanii [fn: Schmitttlein, R. Iš 1812 metų karo Lietuvoje. Mūsų žinynas, t. 32, nr 6, s. 683.]. Cesarz był bardzo niezadowolony z tego, co stało się w rzece ze szwoleżerami, zbeształ także dowódcę tego pułku piechoty, który zajmował się ratowaniem kawalerzystów, ponieważ nie było to jego obowiązkiem. Ponownie wrócił do żołnierzy i razem z nimi grzał się przy płonącym ognisku, obserwował prace montażowe mostu (prawdopodobnie wykonywane przez pontonierów II korpusu) i swoich żołnierzy gaszących załadowane towarami statki i łodzie, które Rosjanie podpalili podczas odwrotu [fn: Nawrot, D. Didžioji Armija Kaune ir jo apylinkėse 1812 m. birželį. Kauno istorijos metraštis, 2013, nr 13, s. 77.]. Prawdopodobnie wieczorem ponownie nadeszła ulewa, wszyscy przemokli do szpiku kości, ale nie mieli w co się przebrać ani jak porządnie wyschnąć. Wreszcie po ukończeniu budowy mostu pontonowego, 6 Dywizja Piechoty II Korpusu Armii, dowodzona przez gen. dyw. C. Legranda [fn: Generał dywizji armii francuskiej Claude-Juste-Alexandre-Louis Legrand (1762–1815).], mogła przejść, a następnie przeprawiały się inne jednostki korpusu. Przygotowywano się do rozpoczęcia budowy stałego mostu drewnianego, jednak pontonierzy i saperzy (pionierzy) korpusu czekali na pomoc – przybycie marynarzy z 6 i 7 Kompanii (8 oficerów, 211 szeregowych) załogi Morskiej Gwardii. Początkowo jednostki korpusu, po przeprawieniu się na prawy brzeg rzeki, pomaszerowały dwiema kolumnami do miasteczka Bobty, a następnie marszałek Ch. Oudinot, otrzymawszy nowy rozkaz cesarza, z korpusem ruszył do Janowa, chcąc zaskoczyć rosyjski I Samodzielny Korpus Piechoty. Napoleon, zapoznawszy się z postępami prac nad budową mostów, o godzinie 21:00 wrócił do głównego sztabu (klasztoru karmelitów) [fn: Z pamiętnika marszałka de Castellane: Napoleono armija Lietuvoje, Prancūzų prisiminimai. Vilnius, 2011, s. 48. Fakt, że Napoleon I nocował w klasztorze karmelitów w nocy z 24 na 25 czerwca i 26 czerwca, potwierdza również jego naczelny koniuszy, generał dywizji A. Caulaincourt, który towarzyszył cesarzowi w wyprawie na Rosję. Коленкур, А. Мемуары, Поход Наполеона в Россию, s. 79.]. Wieczorem w okolicach Kormiałowa rozłożyła się i założyła obóz 8 Brygada 2 Dywizji Lekkiej Kawalerii II Rezerwowego Korpusu Kawalerii [fn: Generał dywizji armii francuskiej Vattier de Saint Alphonse (?)], która w tym czasie pełniła zadania awangardy II Korpusu Armii. Brygada składała się z 5 i 9 Pułku Huzarów. Następnego dnia rano na huzarów czekał niebezpieczny rekonesans. CZWARTEK, 25 CZERWCA, DZIEŃ ŚWIĘTEGO ANTONIEGO 25 czerwca o godzinie 2 nad ranem cesarz już wstał i natychmiast wysłał kilku oficerów, aby dowiedzieli się, czy most (palowy) został ukończony i jakie jednostki przeprawiły się na prawy brzeg. O godzinie 3–4 rano Napoleon wsiadł na konia „Moskwa” i pojechał w kierunku Wilii, po drodze odwiedzając niektóre jednostki, a o godzinie 7 był już w obozie korpusu marszałka Ch. Oudinota. Przez pewien czas cesarzowi towarzyszył jego adiutant gen. bryg. E. Sanguszko. Przejechali most zbudowany przez pionierów, choć na prawym brzegu Wilii, w Wiliampolu i na wysokich zboczach wciąż jeździli Kozacy. Napoleon i tym razem, jak zwykle, ryzykując, jeździł bez eskorty. Kawalerzyści wjechali na zbocza Wiliampola, ostatecznie upewnili się, że nie ma wrogich jednostek, i zawrócili konie, kierując się z powrotem do mostu. Gdy cesarz zjeżdżał ze stromego zbocza, piasek osunął się spod kopyt jego konia, koń wraz z jeźdźcem przewrócił się na bok. Ale Napoleon nie przywiązał wagi do tego zdarzenia, dlatego niewiele osób o nim wiedziało [fn: Był to jego drugi upadek z konia na Litwie, a pierwszy – gdzieś podczas jazdy od Fredy nad Niemnem lub na łąkach Naugardiškė, gdzie cesarz natknął się na zająca i spadł z siodła. Znane są tylko dwa przypadki (w kampanii 1812 r.), kiedy spadł z konia w czasie pokoju, i oba miały miejsce w Kownie. O wydarzeniu w Wiliampolu w swoich wspomnieniach pisał generał dywizji E. Sanguszko. Сангушко, Е. Воспоминания. Исторический вестник, 1898, т. 73, nr 8, s. 673–674.]. Wróciwszy na lewy brzeg Wilii, Napoleon I z gen. bryg. E. Sanguszkiem wjechał na Wzgórze Dębowe (obecnie częściej nazywane Wzgórzem Sów), a trzecią osobą był któryś z jego bliskich marszałków lub generałów. Dobrze to widać na ówczesnej litografii A. Olešinskisa „Kaunas 1812 metais”. Cesarz chciał lepiej obejrzeć okolice miasta, ponieważ później wydał inżynierowi generałowi François de Chasseloup-Laubatowi [fn: Generał inżynierii francuskiej François Charles Louis de Chasseloup-Laubat (1754–1833).] i komendantowi miasta generałowi Tarayre instrukcje dotyczące budowy fortyfikacji. Napoleon rozkazał gen. bryg. E. Sanguszce, wraz z kawalerzystami szwadronu kapitana J. Kozietulskiego, zebrać promy i łodzie z prawego brzegu Niemna i wysłać patrole do pościgu za wycofującymi się Kozakami rosyjskiego I Korpusu Piechoty, którzy wciąż kręcili się po okolicach Wiliampola i Veršvai [fn: Сангушко, Е. Воспоминания. Исторический вестник, 1898, т. 73, nr 8, s. 673–674.]. Chociaż wiele jednostek II Korpusu Armii już pomaszerowało w kierunku miasteczka Bopty, w Wiliampolu (tzw. Słobódce) i obok niej (co potwierdziła również Blinstrubienė (Medekšaitė), którą przez zbudowany most na Wilii przeprowadzili francuscy żołnierze z dziećmi. Idąc za Wiliampolem w kierunku Niewieży, po równinie Linkis (wówczas prawdopodobnie tak nazywała się Linkuva) od zboczy do brzegu Niemna, widziała wielu żołnierzy rozlokowanych wraz z taborami, rozmawiających ze sobą w języku, którego Blinstrubienė nie słyszała. Mogły to być jednostki 1 Pułku Holenderskiego, 3 Pułku Portugalskiego lub 3 Pułku Chorwackiego Piechoty II Korpusu Armii. Chociaż żołnierze tego korpusu nie plądrowali zajętych terenów w dużym stopniu, było sporo grup maruderów, którzy bezwzględnie rabowali mieszkańców. Ucierpiał jeden z pałaców Antanasa Prozorasa. Dotarli także do pałacu Raudondvario, ale właściciel pałacu Konstantinas Zabiela otrzymał pomoc od stacjonujących tam polskich jednostek. O godzinie 11 rano Napoleon I przesiadł się na konia Courtois i pojechał w okolice miejscowości Kleboniškis i Kormiałów, gdzie rozlokowana była 11 Dywizja Piechoty III Korpusu Armii, dowodzona przez gen. dyw. Jeana Razouta [fn: Generał armii francuskiej Jean-Nicolas Razout (1772–1820).]. Cesarz inspekcjonował 4, 93 i 129 (Oldenburski) Pułk Liniowy (Piechoty) tej dywizji, 4 Pułk Jegrów Konnych „Króla” Wirtemberskich i jeszcze jeden pułk kawalerii. Będąc tam, prawdopodobnie dowiedział się o pierwszej porażce pod Turžėnai. Wcześnie rano półszwadron 5 Pułku Huzarów [fn: 5 Pułk Huzarów brał udział w bitwach pod Austerlitz (1805), Jeną (1806), Pruską Iławą (1807), Wagram (1809). Przyp. aut.] – 45 huzarów, dowodzonych przez kapitana Monforta, wyruszył z obozu. Francuski patrol miał za zadanie zbadać lewy brzeg Wilii. Huzarzy podjechali do bardzo pięknej, o nierównym terenie, wsi Turžėnai, którą otaczały wąwozy i wzgórza porośnięte gęstym lasem. Jednak to piękno było złudne i kryło wiele niespodzianek. Niespodziewanie przed huzarami wyłonił się niewielki oddział zwiadowczy 1 Pułku Kozaków. Pułk ten osłaniał odwrót rosyjskiego II Korpusu Piechoty I Armii Zachodniej i stanowił jego ariergardę, dlatego Kozacy z tego pułku również rozpoznawali okolicę Turžėnai. Kozacy szybko zawrócili konie, pogalopowali w kierunku najbliższego gęstwiny i zniknęli. 5 Pułk Huzarów wchodził w skład 8 Brygady Lekkiej Kawalerii 2 Dywizji Kawalerii II Rezerwowego Korpusu Kawalerii Wielkiej Armii. Dowodził nim płk Charles Meuziau [fn: Pułkownik armii francuskiej Charles Claude Meuziau (1771–1834).]. Pułk składał się z 1, 2, 3 i 4 Szwadronu, w których służyło 34 oficerów, 691 podoficerów i szeregowych, miał 757 koni i 7 wierzchowców [fn: Власов, К. 5-й полк гусар Великой армии. Великой армии на начало русской кампании. Dostęp przez internet: http://1812 db. simvolika. orgliidex. php?action = card& < table = Subject & < query Ž 10015… [Oglądano 13 marca 2017 r.]]. Huzarzy pognali za Kozakami, zbliżyli się do lasu, z którego wyjechała setka (około 120 jeźdźców). Tutaj Francuzi wpadli w zasadzkę. Kozacy zaatakowali huzarów, otoczyli ich. Po zaciętej krótkiej walce 15 huzarów zginęło, jednemu udało się uciec, pozostali dostali się do niewoli [fn: Schmitllein, R. Iš 1812 metų karo Lietuvoje. Mūsų žinynas, t. 32, nr 6, s. 686; Сапожников, А. Войско Донское в Отечественной войне 1812 года. Москва–Санкт Петербург, 2012, s. 85.]. Nieznane są losy kapitana Monforta ani ilu Kozaków zginęło, ponieważ starli się z jednymi z najlepszych kawalerzystów Europy tamtych czasów, doskonale władającymi sztuką szermierki. Na początku tej wojny byli to pierwsi polegli i pierwsi wzięci do niewoli żołnierze armii francuskiej. Napoleon I, dowiedziawszy się o tym pierwszym starciu bojowym, jego przebiegu i konsekwencjach, jako dowódca zrozumiał, jakie niebezpieczeństwo czyha na dzielenie sił kawalerii na małe oddziały, które zazwyczaj, choć tymczasowo, stawały się patrolami rozpoznawczymi. Francuscy kawalerzyści, zwłaszcza huzarzy, wyróżniali się niezwykłą odwagą, dobrze panowali nad końmi, doskonale walczyli szablą, śmiało atakowali wroga, nawet nie zważając na jego liczebną przewagę, i to była ich słaba strona. Kozacy dobrze wykorzystali tę słabość przeciwnika – zwabiwszy Francuzów w przygotowaną zasadzkę i zaatakowawszy ich większymi siłami, zniszczyli ich. Cesarz nakazał sztabowi przygotować rozkaz, aby kawalerskie jednostki zwiadowcze były stale eskortowane przez piechotę, która, w razie potrzeby odwrotu, zawsze mogłaby je osłonić. Wieczorem, na podstawie myśli cesarza o wydarzeniach pod Turžėnai, szef sztabu Wielkiej Armii marszałek L. Berthier wydał odpowiednie rozkazy marszałkom N. Davoutowi i J. Muratowi [fn: Caпожников, А. Войско Донское в Отечественной войне 1812 года, s. 85.]. Jak już wspomniano, kontynuując inspekcję, Napoleon odwiedził pułki 25 Brygady Kawalerii 25 Dywizji Piechoty Wirtembergii III Korpusu Armii. I nie robił tego bez powodu – był niezadowolony, że francuscy generałowie nie zostali jeszcze wyznaczeni do dowodzenia dywizją cudzoziemską i jej sztabem. O godzinie 15:00 cesarz był w Kownie, gdzie jadąc konno widział prawdziwy „mrowisko” swojej armii: zarówno na przedmieściach miasta, jak i na ulicach stały stłoczone różnej wielkości karety sztabów i oficerów, furgony, wozy dywizji, pułków, kuźnie, wozy naprawcze, sanitarne i inne, przy których krzątali się rzemieślnicy różnych zawodów, służący lub najemni specjaliści. Przypominało to drugie miasto Kowno, tyle że stojące na kołach. Po przybyciu do sztabu (klasztoru karmelitów), Napoleon I wezwał wirtemberskiego księcia Fryderyka Wilhelma, którego wciąż nazywał dowódcą korpusu wirtemberskiego. Na księcia czekała bardzo nieprzyjemna rozmowa, ponieważ Napoleon I miał konkretny cel – zmusić Fryderyka Wilhelma do ustąpienia z dowodzenia jednostkami wirtemberskimi [fn: W 1811 r. utworzono dywizje piechoty i kawalerii. Łącznie 13 619 żołnierzy i 3601 koni, 32 działa artyleryjskie. Калинин, С., Кожановский, В. Вюртембергская армия в наполеonskich wojnach. Moskwa, 2002, s. 7–8.]. W jej trakcie cesarz mówił szorstko, a wkrótce jego mowa przerodziła się w krzyk. Wspomniał o nieporządku w jednej z dywizji, której jednostki inspekcjonował w Kormiałowie, ich generałowie pozwolili sobie na niestosowne (?) wypowiedzi. Napoleon I nawet miał ochotę ich rozstrzelać, ale zmienił zdanie, choć ci generałowie nie byli mu potrzebni. Napoleon poniżył księcia – nadał mu tylko stopień generała dywizji. Po tej rozmowie Fryderyk Wilhelm zachorował, opuścił Kowno i wrócił do domu. Cesarzowi tylko na tym zależało: zawsze starał się powierzać dowodzenie dużymi jednostkami wojsk innych narodowości francuskim generałom lub cudzoziemcom osobiście mu odpowiadającym. Tak było i tym razem – miejsce księcia zajął Francuz. Po wykonaniu zadań do sztabu wrócił gen. bryg. E. Sanguszko i zdał relację cesarzowi. Jednak Napoleonowi I to nie wystarczyło, życzył sobie przesłuchać przynajmniej jednego szlachcica, duchownego, a nawet rosyjskiego żołnierza. Książę, jakby przeczuwając, już przyprowadził tych pożądanych ludzi do poczekalni. Tam już czekali właściciel pałacu i ziem Raudondvario Jurgis Zabiela, duchowny i przyprowadzony zagubiony rosyjski żołnierz, jegier [fn: Сангушко, Е. Воспоминания. Исторический вестник, 1898. т. 73, nr 8, s. 673–674.]. PIĄTEK, 26 CZERWCA Znaczną część 26 czerwca Napoleon spędził w sztabie, przygotowując różne rozkazy, w tym rozkaz dla Armii Centralnej o pilnym marszu przez Żyżmory, Jewie do Wilna. Troszczył się o szybsze przeprawienie jednostek przez nowy most na Niemnie pod Aleksotą. Dzielił jednostki na zgrupowania tam, gdzie były najbardziej potrzebne. Na podstawie, choć bardzo skąpych, danych wywiadowczych śledził działania armii rosyjskiej. Zwrócił uwagę na bardzo rozciągnięty front armii rosyjskiej, jej lewe skrzydło, które było bardzo oddalone od głównych sił, co sprawiłoby, że dołączenie do nich byłoby bardzo trudne. Wtedy wykrzyknął: „Wykorzystam to, jeśli Rosjanie nie staną do bitwy pod Wilnem!” [fn: Коленкур, А. Мемуары, Поход Наполеона в Россию, s. 79.] Od godziny 16 do 17 Napoleon, konno na „Courtois”, jeździł po Kownie. Sobota, 27 czerwca 27 czerwca, o 4 rano, cesarz wsiadł do karety i ruszył drogą prowadzącą do Pożajścia. Spieszył dogonić część kolumn Wielkiej Armii maszerujących na Wilno, licząc na stoczenie decydującej bitwy z armią rosyjską. Jednak Napoleona czekało jeszcze spotkanie ze znanym człowiekiem z powiatu kowieńskiego, byłym podpułkownikiem wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego, Anuprasem Prozorasem, który bardzo ucierpiał od żołnierzy jego armii. Spotkanie z cesarzem mógł zorganizować generał dywizji M. Sokolnicki, albo generała do tego namówiłby jego adiutant, pułkownik R. Sołtyk, który jako jeden z pierwszych przeprawił się przez Niemen i mógł spotkać byłego podpułkownika wojsk WKL, Anuprasa Prozorasa, zarządcę miejscowości Szańce (wówczas miejscowość ta miała inną nazwę i dopiero po tej wojnie pojawiła się obecna). [fn: Anupras Prozoras (1779–1836, pochowany na cmentarzu w Dolnych Szańcach, gdzie zachował się grób i pomnik), nieślubny syn Ignotasa Prozorasa. Ojciec uznał go za syna, nadał mu swoje nazwisko, a po swojej śmierci pozostawił mu folwark na w dzisiejszych Dolnych Szańcach. Przez całe życie był wojskowym (trudno powiedzieć, dlaczego jest określany jako „pułkownik”, ponieważ na portrecie ma naramienniki podpułkownika), przedstawiany jako pułkownik 1 Kowieńskiej Brygady Huzarów Wojska Litewskiego. Jego nazwisko nie pojawiało się na listach służbowych tego pułku. Być może przez pewien czas służył w Wojsku Polskim?). Przyp. aut.]. Generał dywizji M. Sokolnicki prawdopodobnie znał go z czasów służby, ponieważ również ukończył Warszawską Szkołę Kadetów. W 1780 roku służył w Wilnie, w wojsku WKL, w wydziale topograficznym. W 1789 roku – podpułkownik, dyrektor Wileńskiej Szkoły Inżynieryjnej. Brał udział w powstaniu 1794 roku, został generałem majorem Rzeczypospolitej. Jako szef wywiadu Wielkiej Armii, z pewnością musiał wiedzieć o działalności A. Prozorasa. W jednym z rozkazów wydanych przez rosyjskiego ministra wojny Michaiła Barclaya de Tolly [fn: Rosyjski minister wojny, generał piechoty Michaił Barclay de Tolly (Михаил Барклай-де-Толли, 1757–1818).] nakazano, aby nie pozostawiać bez nadzoru byłych urzędników, oficerów, szlachty WKL, zwłaszcza tych, których posiadłości znajdowały się nad Niemnem. Na początku 1812 roku minister wojny polecił litewskiemu gubernatorowi wojskowemu Aleksandrowi Rimskiemu-Korsakowowi [fn: Rosyjski generał piechoty Aleksandr Rimski-Korsakow (Николай Римский-Корсаков, 1753–1840).] ścisłe monitorowanie konkretnych osób, w tym pułkownika (?) Anuprasa Prozorasa (podejrzewanego o utrzymywanie kontaktów z francuskim wywiadem działającym za Niemnem) [fn: Лукшевич, А. Западный пограничный регион в военно стратегических планах Российской империй (конец ХVIII–1812 г. г.). Минск, 2012, л. 261.]. Dyrektor rosyjskiej I Armii Naczelnej Policji Wojskowej J. Sanglenas wysłał radcę dworu, podpułkownika barona P. Rozenasa do Wilna i Kowna, powierzając mu obserwowanie działalności śledzonych właścicieli ziemskich. Jednak podpułkownik przesadził – bez zgody rezydenta J. Sanglenas przeprowadził rewizję, szukając u A. Prozorasa ukrytego zboża, ale go nie znalazł. Napoleon I spotkał się z A. Prozorasem w Szanćach. O czym rozmawiali, oczywiście nie wiadomo, z wyjątkiem ostatniego zdania, które cesarz powiedział Anuprasowi: „W Wilnie cesarz Aleksander ucztuje, ale ja postaram się szybko spotkać z moim przyjacielem”. Uważa się, że Napoleon I liczył na spotkanie z Aleksandrem I w decydującej bitwie. A. Prozoras z pewnością wspomniał cesarzowi o domach i gospodarstwach zniszczonych przez żołnierzy, a Napoleon I, wiedząc, że ten człowiek jest z nim, musiał przeznaczyć dużą sumę pieniędzy, aby pomóc w odbudowie zniszczeń i stanąć na nogi. Około godziny 10 rano imperator był już w Rumszyszkach. Wnioski Operacja przeprawy przez Niemen pod Kownem była jedną z najlepszych operacji w historii światowej sztuki wojennej. W tak krótkim czasie, przeprawiając dziesiątki tysięcy ludzi, koni i innego sprzętu wojskowego przez trzy zbudowane mosty, nie zginął ani jeden żołnierz ani koń, ani nie stracono żadnego wozu czy działa artyleryjskiego. Koncentracja korpusów Armii Centralnej, ich rozmieszczenie w obozie w Naugardiškė, odpowiednio wybrane miejsce przeprawy, element zaskoczenia i zajęcie przyczółku na przeciwległym brzegu, operatywne wykorzystanie pontonowych parków inżynieryjnych, wysoki profesjonalizm pontonierów pozwoliły na szybkie zbudowanie czterech mostów, z których trzy zostały przerzucone na prawy brzeg Niemna. Rozpoczynając marsz w kierunku mostów, żołnierze, wspierani przez niezwykłą chwałę cesarza i ścisłą dyscyplinę, szybko i skutecznie dotarli na prawy brzeg Niemna. To zasługa wielu żołnierzy Armii Centralnej, ale należy wyróżnić cesarza Napoleona I, marszałka L. Berthiera, gen. dyw. J. Eblé, gen. bryg. F. Haxo. Natomiast organizacja przeprawy i budowa pierwszego mostu pontonowego, a następnie drewnianego mostu palowego na Wilii pod Wiliampolem, nie wyróżniały się w historii forsowania rzek. Jednak ich budową osobiście interesował się i nadzorował cesarz Napoleon I. Spieszył się, aby jak najszybciej przerzucić swój II Korpus Armii na prawy brzeg Wilii, którego zadaniem było uniemożliwienie rosyjskiemu I Samodzielnemu Korpusowi ataku na lewe skrzydło jego Armii Centralnej, a w razie możliwości zniszczenie tej dużej jednostki bojowej lub zmuszenie jej do odwrotu. Dowódca francuskiego II Korpusu Armii, marszałek Ch. Oudinot, wykonał zadanie. Korpus szybko przeprawił się i rozpoczął skuteczną pogoń za rosyjskim II Korpusem na terytorium Litwy. Te dwie operacje forsowania rzek są interesujące zarówno dla turystów, jak i dla wojskowych zainteresowanych historią forsowania rzek. Źródła i literatura Źródła Из записок барона Дедема. Русская старина,1900, т. 103. Коленкур, К. Мемуары. Поход Наполеона в Россию. Смоленск, 1991. Сангушко, Е. Воспоминания. Исторический вестник, 1898, т. 73, Nr.8. Literatura Dundulis, B. Lietuva Napoleono agresijos metais. 1807–1812. Vilnius, 1981. Everatt, J. Napoleono armija Lietuvoje (Prancūzų prisiminimai). Vilnius, 2011. Garros, L. La campagne de Russie. Itneraire de Napoleon Bonparte. Paris, 1947. Kriūnienė, J. Romainių dvareliai – išlikęs ir išnykęs. Kaunas, 2016. Pugačiauskas, V. 1812 metų Rusijos ir Prancūzijos karas. Kauno istorijos metraštis, 2011, Nr. 11. Shmittlein, R. Iš 1812 metų karo Lietuvoje. Mūsų žinynas, Kaunas, 1937, t. 23, Nr. 6. Siciński, M. Wizja literacka i malarska a prawda historyczna naprzykldzie forsovania Wilii w dn. 24 czerwca 1812 t. przez swadron pulku lekkokonneggo polskiego gwardii cesarza Napoleona I. Militaria, 2012, Nr. 15. Nawrot, D. Didžioji armija Kaune ir jo apylinkėse 1812 m. birželį. Kauno istorijos metraštis, 2013, Nr. 13. Ziołkovski, A., 6 pułk ułanow w kampanii Rosyjskiej 1812 r. Militaria, 2012, Nr. 15. Власов, К. 5-й полк гусар Великой армий. Великой армии на начало русской компании. Prieiga per internetą: http://1812db.simvolika.orgliidex.php?acion=card&