DOI:10.17951/we.2017.3.1.169. Wschód Europy • Восток Европы • East of Europe vol 3, 1 / 2017 Aron Sznejer Państwowy Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu „Jad Waszem”, Izrael Historia specjalnego obozu szkoleniowego SS Trawniki w świetle materiałów śledczych NKWD, MGB i KGB Początek działań śledczych 23 lipca 1944 r. Lublin i przyległe do niego rejony wschodniej Polski, włącznie z miejscowością Trawniki, na obrzeżach której znajdował się obóz szkoleniowy SS, zostały wyzwolone przez Armię Czerwoną. Jej ofensywa była tak gwałtowna, że w ręce Armii Czerwonej trafiły liczne dokumenty obozowe, których naziści nie zdążyli wywieźć lub zniszczyć. Wtedy po raz pierwszy nazwa Trawniki pojawia się w dokumentach SMERSZ, którego funkcjonariusze natychmiast przystąpili do śledztwa [fn: SMERSZ (skrót od ros. „Smiert’ szpionam!” – Śmierć szpiegom!) – Główny Zarząd Kontrwywiadu „SMERSZ” Ludowego Komisariatu Obrony (NKO) ZSRR – kontrwywiad wojskowy.]. Wiadomo, że główna sprawa obiektowa (tzw. „literowa”) „Trawniki” we wrześniu 1949 r. znajdowała się w 4. Zarządzie MGB ZSRR [fn: Archiwum Jad Waszem (dalej AJW), sygn. TR-18/62(10), k. 110. Sprawa literowa – szczególna, specjalna sprawa operacyjna prowadzona w różnych kierunkach lub obiektach zjednoczonych wspólnym tematem. 4. Zarząd MGB – jednostka poszukiwawcza.]. Prawdopodobnie zgromadzono w niej wszystkie materiały, włącznie z przejętymi dokumentami, osobistymi kartami ewidencyjnymi ze zdjęciami wielu kursantów, rozporządzeniami o skierowaniu lub przeniesieniu wachmanów z obozu do obozu itd. Część tych materiałów została wykorzystana jako podstawa dowodowa w toku licznych procesów sądowych nad „trawnikowcami” na przestrzeni ponad 40 lat. Pierwsze sprawy karne „trawnikowców” datowane są na sierpień–wrzesień 1944 r., co wiązało się z zajęciem w lipcu 1944 r. terenów obozów Majdanek, Bełżec, Sobibór i Treblinka oraz ujęciem kilku służących tam „trawnikowców”. Aby pokazać intensywność pracy organów bezpieczeństwa w poszukiwaniu i karaniu „trawnikowców”, wymienię niektóre sprawy w porządku chronologicznym. 8 września 1944 r. starszy śledczy oddziału kontrwywiadu SMERSZ 65. Armii, kapitan Tiuchtij, przesłuchał aresztowanego 7 września Iwana Siemionowicza Szewczenkę, jednego z ujętych strażników obozu zagłady w Treblince [fn: AJW, sygn. TR-16/62(23), k. 62.]. Zgodnie z jego własnymi zeznaniami: „ile osób osobiście rozstrzelałem, dokładnie powiedzieć nie mogę, gdyż nie pamiętam, ale w przybliżeniu rozstrzelałem do 50 osób, które nie zdążyły umrzeć w komorze gazowej (tzw. duszegubce)” [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 211.]. Szewczence przedstawiono zarzut na podstawie artykułu 1 Dekretu Prezydium Rady Najwyższej ZSRR z dnia 19 kwietnia 1943 r. To właśnie o Szewczence wspomina Wasilij Grossman w swoim szkicu „Piekło Treblinki”, opublikowanym po raz pierwszy w listopadzie 1944 r. Grossman zaznacza: „Przyjechaliśmy do obozu w Treblince na początku września 1944 roku... Rozpytywałem jednego ze schwytanych katów, Sz.” [fn: Гроссман В. Треблинский ад. М., Воениздат НКО.1945, s. 36, 61. Po raz pierwszy szkic opublikowano w czasopiśmie „Знамя” nr 11/1944. Wyrokiem Trybunału Wojennego 65. Armii 1. Frontu Białoruskiego z 21 listopada 1944 r. I. S. Szewczenko został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. AJW, sygn. TR-18/199, k. 196.]. 27 listopada 1944 r. odbywa się przesłuchanie gruppenwachmana SS Pawła Leleki, również służącego w Treblince [fn: AJW, sygn. TR-18/62(18), k. 142.]. 10 marca w miasteczku Lienz (pisownia w dokumencie: Leinc, nazwa nieścisła – przyp. A.Sz.), podczas oswobadzania przez radzieckich czołgistów kolumny więźniów Stutthofu, ujęto wachmanów SS: Siergieja Wasylenkę, Włodzimierza Czerniawskiego, Georgija Sydorenkę, Iwana Tieriechowa, Janisa Vitolsa i Aleksandrsa Kruklisa. Wówczas jednak nie wiedziało jeszcze, że czterej z nich było kursantami w Trawnikach i służyło w obozach zagłady [fn: AJW, sygn. TR-18/62(4), k. 2–3, 18, 26–28, 30, 38–39, 51.]. 5 czerwca 1945 r. oddział kontrwywiadu SMERSZ 17. Gwardyjskiej Dywizji Kawalerii aresztował Dmitrija Timoszkina, który po ukończeniu kursu w Trawnikach od wiosny 1942 r. do wiosny 1945 r. służył w obozach zagłady i obozach koncentracyjnych: Auschwitz, Neuengamme, Hanower, Stöcken i Ahlem [fn: AJW, sygn. TR-18/42(2), k. 74–75. Notatka informacyjna do sprawy karnej nr 18195 przeciwko D. R. Timoszkinowi. Sporządzona 23.07.1965 r.]. Łącznie od sierpnia 1944 r. do maja 1946 r. funkcjonariusze SMERSZ odnaleźli i aresztowali kilkudziesięciu byłych „trawnikowców”. Po likwidacji SMERSZ-u w 1946 r., jego pracę kontynuowały oddziały kontrwywiadu MGB. Śledczy tych jednostek prowadzili rutynową pracę poszukiwawczą wobec osób figurujących w przejętej dokumentacji obozowej. W sierpniu 1946 r. w Tule został zatrzymany były „trawnikowiec” Iwan Stiepanow, który 16 sierpnia złożył pierwsze zeznania [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 207.]. 28 stycznia 1947 r. w Swierdłowsku, w wydziale śledczym UMGB, przesłuchiwano „trawnikowca” Aleksandra Duchnę, który służył w obozie zagłady w Bełżcu. W tej samej sprawie oskarżeni byli Iwan Wołoszyn [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 18.] oraz Michaił Korżykow [fn: AJW, sygn. TR-18/42(2), k. 2; TR-18/68(4), k. 70, 72, 73.]. Oni również przeszli szkolenie w Trawnikach, a następnie służyli wraz z Duchną w Bełżcu [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 69.]. 27 lutego 1947 r. śledczy 4. Oddziału Zarządu Kontrwywiadu Północnej Grupy Wojsk, starszy lejtnant Mokoczunin, przesłuchał aresztowanego w Polsce Nikołaja Grigorjewicza Kułaka, ur. w 1921 r., Rosjanina, obywatela ZSRR, który w latach 1942–1943 służył jako wachman w obozie zagłady w Treblince [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 141, 146.]. Wielu „trawnikowców” to Ukraińcy zamieszkujący tereny, które do 1939 r. wchodziły w skład państwa polskiego. Po 1944 r., ukrywając swoją przeszłość i zakładając rodziny, żyli oni i pracowali w rodzinnych stronach. Jednak po wojnie nastąpiła wymiana ludności między ZSRR a Polską. Polacy z zachodniej Ukrainy przesiedlali się do Polski, a wielu Ukraińców z Polski wysyłano do USRR. Według stanu na 31 października 1946 r. z zachodniej Ukrainy do Polski przesiedlono 810,5 tys. osób, a z Polski – 482,109 tys. [fn: П.Полян. С кем и когда в ХХ веке Россия обменивалась территориями, [w:] Россия и ее регионы в XX веке: территория – расселение –миграции. Под ред. О.Глезер и П. Поляна. М., ОГИ, 2005, s. 538.]. Przesiedlenia te dla obu stron miały charakter przymusowy i administracyjno-policyjny. Wszyscy Ukraińcy przesiedlani z Polski na terytorium ZSRR poddawani byli szczegółowej weryfikacji, w wyniku której ujawniono wielu kolaborantów nazistowskich. Oto dokument: Sprawdzić we Lwowie. Poinformować ROMGB [fn: Rejonowy Oddział Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego.] śr. 30.VIII.47 23.VIII.47/ Podpis nieczytelny. Z prawej dopisek odręczny: wch 4692/4 23.VIII.47 Z lewej dopisek odręczny: Kartoteki sporządził 18.IX.47 Podpis nieczytelny. ŚCIŚLE TAJNE Litera „W” ZARZĄD MINISTERSTWA BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO OBWODU WOŁYŃSKIEGO 4. ODDZIAŁ „21” sierpnia 1947 r. nr 4/1650 m. ŁUCK DO NACZELNIKA UMGB OBWODU LWOWSKIEGO m. LWÓW Zarząd MGB obwodu wołyńskiego w okresie od kwietnia do sierpnia br. aresztował grupę byłych strażników (wachmanów) obozów SS w Trawnikach i Lublinie, którzy przybyli do ZSRR w ramach przesiedleń z Polski. W toku śledztwa ustalono, że obozy szkoleniowe SS w Trawnikach i Lublinie [fn: W rzeczywistości mowa o getcie lubelskim i obozie koncentracyjnym na Majdanku.] przygotowywały wykwalifikowane kadry wachmanów (strażników) do pełnienia służby w gettach, w których dokonywano masowej zagłady ludności żydowskiej. Wachmani pełnili służbę przy ochronie więźniów narodowości żydowskiej, brali udział w masowej zagładzie ludności żydowskiej poprzez rozstrzeliwania i uśmiercanie w specjalnych komorach gazowych. Zgodnie z zeznaniami aresztowanych, w fizycznej zagładzie obywateli narodowości żydowskiej uczestniczyły następujące osoby: 1. Papacz Paweł, ur. 1924 r., pochodzący ze wsi Skordiów (?) powiatu chełmskiego, województwa lubelskiego (Polska). Latem 1943 r. wstąpił, a następnie ukończył specjalną szkołę wachmanów (strażników) przy obozie szkoleniowym SS w m. Trawniki (Polska). Złożył pisemne zobowiązanie do dobrowolnej służby w oddziałach karnych SS. Pełnił służbę wartowniczą przy więźniach narodowości żydowskiej w obozach zagłady w Trawnikach i Sabiburskim [fn: W dokumencie zachowuję pisownię źródła. W dalszej części tekstu używa się przyjętej obecnie nazwy – Sobibór.]. W październiku 1943 r. brał aktywny udział w fizycznej zagładzie obywateli narodowości żydowskiej w Sabiburskim obozie śmierci. 2. Ślifizianko Paweł, ur. 1924 r., pochodzący z obwodu połtawskiego, Ukrainiec, były jeniec wojenny Armii Czerwonej, w 1943 r. ukończył specjalną szkołę wachmanów (strażników) SS przy obozie szkoleniowym SS w m. Trawniki (Polska). Złożył pisemne zobowiązanie do dobrowolnej służby w oddziałach karnych SS, pełnił służbę wartowniczą przy więźniach narodowości żydowskiej w obozach zagłady w Trawnikach i Sabiburskim. W październiku 1943 r. brał aktywny udział w fizycznej zagładzie obywateli narodowości żydowskiej w Sabiburskim obozie śmierci. 3. Pochiliński Włodzimierz, ur. 1925 r., pochodzący ze wsi Pławnice, powiatu chełmskiego, województwa lubelskiego (Polska), bezpartyjny. Latem 1943 r. wstąpił, a następnie ukończył specjalną szkołę wachmanów (strażników) w trawnickim obozie szkoleniowym SS. Złożył pisemne zobowiązanie do dobrowolnej służby w oddziałach karnych SS. Jesienią 1943 r. brał udział w masowej zagładzie obywateli narodowości żydowskiej w Sabiburskim obozie śmierci, położonym w pobliżu m. Sobibór (Polska). 4. Kuszkliuk Piotr, ur. 1925 r., pochodzący ze wsi Pławnice, powiatu chełmskiego, województwa lubelskiego (Polska), Ukrainiec, bezpartyjny, latem 1942 r. wstąpił, a następnie ukończył specjalną szkołę wachmanów (strażników) przy obozie szkoleniowym SS w m. Trawniki (Polska). Złożył pisemne zobowiązanie do dobrowolnej służby w oddziałach karnych SS. Pełnił służbę wartowniczą przy więźniach narodowości żydowskiej w obozach zagłady w Trawnikach i Sabiburskim. Jesienią 1943 r. brał udział w masowej zagładzie obywateli narodowości żydowskiej w Sabiburskim obozie śmierci. 5. Iwanaszko Włodzimierz, ur. 1924 r., pochodzący ze wsi Ignatów, powiatu chełmskiego, województwa lubelskiego (Polska), bezpartyjny. Latem 1943 r. wstąpił, a następnie ukończył specjalną szkołę wachmanów (strażników) przy obozie szkoleniowym SS w m. Trawniki (Polska). Złożył pisemne zobowiązanie do dobrowolnej służby w oddziałach karnych SS. Pełnił służbę wartowniczą przy więźniach narodowości żydowskiej w obozie zagłady w Trawnikach. Jesienią 1943 r. brał udział w masowej zagładzie obywateli narodowości żydowskiej w obozie zagłady w Trawnikach. 6. Karamacz Mikołaj, ur. 1922–1923 r., pochodzący ze wsi Husynne, powiatu chełmskiego, województwa lubelskiego (Polska), Ukrainiec. Latem 1943 r. wstąpił, a następnie ukończył specjalną szkołę wachmanów (strażników) przy obozie szkoleniowym SS w m. Trawniki (Polska). Pełnił służbę wartowniczą przy więźniach narodowości żydowskiej w obozie zagłady w Trawnikach. Wyjeżdżał do wykonywania zadań specjalnych dowództwa SS polegających na konfiskacie żywności od ludności na rzecz armii niemieckiej; podczas tych operacji bił cywilów narodowości polskiej i innych. 7. Poliakow Iwan Josifowicz, ur. 1918–1920 r., pochodzący ze wsi Husynne, powiatu chełmskiego, województwa lubelskiego (Polska), Ukrainiec. Latem 1943 r. wstąpił, a następnie ukończył specjalną szkołę wachmanów (strażników) przy obozie szkoleniowym SS w m. Trawniki (Polska). Złożył pisemne zobowiązanie do dobrowolnej służby w oddziałach karnych SS. Pełnił służbę wartowniczą przy więźniach narodowości żydowskiej w obozie zagłady w Trawnikach. Wyjeżdżał do wykonywania zadań specjalnych dowództwa SS polegających na konfiskacie żywności od ludności na rzecz armii niemieckiej; podczas tych operacji bił cywilów narodowości polskiej i innych. 8. Mac Józef, ur. 1924 r., pochodzący ze wsi Turka, powiatu chełmskiego, województwa lubelskiego (Polska), Ukrainiec. Latem 1943 r. wstąpił, a następnie ukończył specjalną szkołę wachmanów (strażników) przy obozie szkoleniowym SS w m. Trawniki (Polska). Złożył pisemne zobowiązanie do dobrowolnej służby w oddziałach karnych SS. Pełnił służbę wartowniczą przy więźniach narodowości żydowskiej w obozie zagłady w Trawnikach. Podczas pełnienia służby wartowniczej bił więźniów. Zważywszy, że wyżej wymienione osoby są przesiedleńcami z Polski do ZSRR i zostały skierowane do różnych obwodów Ukrainy, prosimy o podjęcie działań poszukiwawczych oraz ustalenie ich powiązań rodzinnych i innych. O wynikach poszukiwań prosimy poinformować. Naczelnik Zarządu MGB Obwodu Wołyńskiego Pułkownik Matwiejew. Naczelnik 4. Wydziału UMGB Obwodu Wołyńskiego Podpułkownik Dawydow [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 326–328.]. W lewym rogu odręczny dopisek: T. Szipunow. Poszukiwania wymienionych osób rozpoczęto natychmiast. 22 listopada 1947 r. we Lwowie zeznania składa „trawnikowiec” Nikołaj Nikitowicz Skorochod [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 190.]. 28 lutego 1948 r. we Lwowie, w Zarządzie MSW Obwodu Lwowskiego, porucznik Worobjow przesłuchał byłego „trawnikowca” Eugeniusza Didkowskiego, syna Klima, zamieszkałego przy ul. Blacharskiej 29/5, służącego jako milicjant w 10. komisariacie milicji miasta Lwowa [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 77.]. 23 września 1948 r. Naczelnik wydziału śledczego UMGB Obwodu Nowogrodzkiego major Cepajew sporządził akt oskarżenia w sprawie S.S. Noskowa, byłego „trawnikowca”, który służył w gettach i obozach w Lublinie, Warszawie, Poniatowej, Płaszowie i Sachsenhausen [fn: Петров М.Н. Тайная война на новгородской земле. Великий Новгород, 2005, s. 536–537.]. 11 października 1948 r. w Jużnosachalińsku starszy śledczy wydziału śledczego UMGB Obwodu Sachalińskiego major Kadyszew przesłuchał w charakterze oskarżonego Nikołaja Zacharowicza Kotienkę, który przed aresztowaniem mieszkał w Jużnosachalińsku i pracował jako starszy sierżant w 2. komisariacie milicji Zarządu MSW Obwodu Sachalińskiego [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 99.]. Kotienko i Didkowski to niejedyni „trawnikowcy”, którzy uznali, że najlepiej ukryć się, pracując w strukturach MSW. Tę listę procesów można kontynuować. Przytoczyłem jedynie znikomą część możliwego wykazu. Moim celem było jednak pokazanie nie tylko wymiernych rezultatów pracy organów bezpieczeństwa ZSRR, ale także ich systematyczności, nieustających poszukiwań na terenie całego kraju oraz geografii procesów – a przecież nie istniały wtedy komputerowe bazy danych. O ile pierwsze śledztwa i sądy odbywały się bezpośrednio na miejscu zbrodni – w Treblince, o tyle po wojnie geografia działań śledczych rozszerza się: Swierdłowsk, Tuła, Nowogród Wołyński, Moskwa, Równe, Lwów, Kaliningrad, Nowogród, Jużnosachalińsk, Dniepropietrowsk, Krasnodar, Symferopol, Kijów, Legnica (Polska, Północna Grupa Wojsk), Stalino, Czelabińsk, Sumy, Odessa i inne. Do tego dochodziły trybunały jednostek wojskowych bez podania miejsca stacjonowania. Tak oto 8 kwietnia 1949 r. Trybunał Wojenny jednostki wojskowej 56689, na zamkniętym posiedzeniu w swojej siedzibie, rozpoznał sprawę przeciwko byłym żołnierzom Armii Czerwonej – Fiodorowi Aleksandrowiczowi Duszenko i Wasilijowi Wasiljewiczowi Żurawlowowi. Obu oskarżono o popełnienie przestępstwa przewidzianego w art. 54–1b Kodeksu Karnego Ukraińskiej SRR. Postawiono im zarzut zdrady Ojczyzny, szkolenia w Trawnikach, służby w formacjach SS i skazano każdego na 25 lat poprawczego obozu pracy (ITL) [fn: AJW, sygn. M-37/290, s. 10, 17.]. We wszystkich wymienionych sprawach figuruje nazwa miejscowości Trawniki, położonej 32 km od Lublina. W Trawnikach znajdował się ośrodek szkoleniowy strażników obozów koncentracyjnych. Na podstawie materiałów z różnych procesów spróbujmy wyjaśnić, czym było to centrum szkoleniowe w Trawnikach, w którym przygotowywano zawodowych morderców. Nazwa obozu i jego zadania Obóz ten figuruje w dokumentach śledczych pod różnymi nazwami. Oficjalna nazwa w dokumentach niemieckich to Übungslager SS Travniki (Obóz Szkoleniowy SS Trawniki). Sami kursanci używali jednak różnych określeń. Przykładowo, podczas przesłuchania 8 września 1944 r. wachman Iwan Szewczenko zeznał, że w kwietniu 1942 r. ukończył „szkołę wachmanów-strażników” [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 211.]. Aleksander Duchno na przesłuchaniu 22 stycznia 1947 r. oświadczył, że na budynku niemieckiej komendantury obozu w Trawnikach znajdowała się tablica z napisem „Sonderkommando SS” [fn: Ibidem, k. 58.]. Z kolei Andrij Brodowyj 21 lutego 1947 r. zeznał, że niemiecka jednostka w m. Trawniki nazywała się „Wachmannschaft” [fn: Ibidem, k. 331, 336. Wachmannschaft – oddziały wartownicze strzegące różnych obiektów i obozów koncentracyjnych.]. Poniżej zestawiono wszystkie nazwy obozu spotykane w dokumentach śledczych. Niektóre są chłodne i oficjalne, bez określenia celu szkolenia, inne zawierają ocenę emocjonalną i konkretyzują przeznaczenie ośrodka. Jest wielce prawdopodobne, że ładunek emocjonalny w niektórych przypadkach pochodził od śledczego protokołującego zeznania. Nazwy neutralne: 1. „Sonderkommando SS” [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 58.]. 2. Szkoła wachmanów-strażników [fn: Ibidem, k. 211.]. 3. Specjalna szkoła wachmanów-strażników przy obozie szkoleniowym SS w m. Trawniki [fn: Ibidem, k. 326–328.]. 4. Niemiecko-policyjna szkoła wojsk SS w m. Trawniki [fn: AJW, sygn. TR-18/62(10), k. 151–152.]. 5. Strażniczo-policyjna szkoła SS [fn: AJW, sygn. TR-18/199, k. 18.]. 6. Specjalny obóz szkoleniowy SS w m. Trawniki [fn: AJW, sygn. TR-18/62(20), k. 20.]. 7. Obóz szkoleniowy SS, w którym przygotowywano wachmanów-strażników dla wojsk SS [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 149.]. 8. Policyjny obóz szkoleniowy SS [fn: Ibidem, k. 359.]. 9. Strażniczo-policyjny batalion SS [fn: AJW, sygn. TR-18/199, k. 14.]. Nazwy o zabarwieniu oskarżycielsko-emocjonalnym z określeniem celu: 10. Trawnicka szkoła wojsk SS przygotowująca „kadry katów i oprawców do służby w obozach śmierci” [fn: AJW, sygn. TR-18/62(10), k. 95.]. 11. Obóz szkoleniowy SS Trawniki, gdzie przygotowywano oprawców do masowej eksterminacji więźniów w obozach koncentracyjnych [fn: AJW, sygn. TR-18/62(20), k. 15.]. 12. Szkoła wojsk SS przygotowująca „kadry oprawców do późniejszej służby w obozach masowej eksterminacji obywateli” [fn: AJW, sygn. TR-18/62(10), k. 165.]. 13. Obóz masowej zagłady ludności cywilnej Trawniki, trawnicki obóz śmierci – takie określenia podawali wielokrotnie niektórzy oskarżeni [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 164, k. 326–328.]. (W tym przypadku mowa o obozie koncentracyjnym, który istniał obok centrum szkoleniowego i służył kursantom jako swoista baza treningowa). Jeden z przesłuchiwanych, Piotr Gonczarow, wskazał nie tylko cele szkolenia, ale i lokalizację obozów, w których służyli „trawnikowcy”, określając przy tym cel deportacji oraz stosowane metody eksterminacji: 14. „Obóz koncentracyjny Trawniki miał za zadanie przygotowywać oddziały wachmanów SS do ochrony niemieckich obozów śmierci na terytorium Polski i Niemiec, w których znajdowali się więźniowie przywiezieni przez Niemców z różnych okupowanych krajów w celu ich eksterminacji w specjalnych duszegubkach przy pomocy gazu, a także poprzez rozstrzeliwania” [fn: AJW, sygn. TR-18/62(20), k. 25.]. 15. Bardzo istotne uściślenie podał Iwan Wołoszyn podczas przesłuchania 13 marca 1947 r.: „W miejscowości Trawniki w województwie lubelskim nie było obozu jenieckiego. Niemcy zorganizowali tam szkołę młodszej kadry dowódczej wojsk SS, gdzie spośród jeńców radzieckich przygotowywano specjalne kadry do ochrony obozów jenieckich i pracy w obozach śmierci” [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 18.]. 16. Słowa Wołoszyna potwierdził jego współtowarzysz Władimir Jemieljanow: „Oddział SS przy obozie Trawniki nazywał się szkolnym oddziałem SS i był szkołą, w której Niemcy szkolili specjalne kadry na stanowiska podoficerskie w oddziałach policji SS, formacjach karnych i niemieckich obozach masowej zagłady ludzi. Został zorganizowany przez Niemców w sierpniu lub wrześniu 1941 r.” [fn: Ibidem, k. 79.]. Wszystkie powyższe to jednak nazwy nieoficjalne, podawane przez samych podejrzanych znajdujących się w sytuacji stresu i presji, posługujących się kalkami ideologicznymi radzieckiej propagandy zaczerpniętymi z gazet lub podsuniętymi przez śledczych. Wynikały one także z chęci odcięcia się od przeszłości i uzyskania łagodniejszego wymiaru kary poprzez okazywanie skruchy. Charakterystyczne jest, że w odpowiedziach redagowanych przez śledczych często brakuje wskazania narodowości ofiar, mimo że na niemal każdej stronie zeznań oskarżeni mówią o ofiarach-Żydach. Wyjątkiem jest precyzyjna konkluzja zawarta w notatce służbowej Zarządu MGB Obwodu Wołyńskiego z 21 sierpnia 1947 r., dotyczącej aresztowania byłych strażników obozów SS w Trawnikach i Lublinie. Wskazano tam: „Materiały śledztwa pozwoliły ustalić, że obozy szkoleniowe SS w Trawnikach i Lublinie przygotowywały wykwalifikowane kadry wachmanów (strażników) do służby w gettach, w których dokonywano masowej zagłady ludności żydowskiej. Wachmani pełnili służbę wartowniczą przy więźniach narodowości żydowskiej, brali udział w masowej zagładzie ludności żydowskiej poprzez rozstrzeliwania i uśmiercanie w specjalnych komorach gazowych” [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 326.]. Jednakże należy uzupełnić tę nazwę. W Trawnikach istniały dwie szkoły – szkoła wachmanów oraz szkoła młodszej kadry dowódczej wojsk SS, w której kształcono dowódców drużyn i plutonów. Do tej szkoły Niemcy selekcjonowali wyłącznie osoby spośród Ukraińców oraz Niemców nadwołżańskich i ukraińskich, władających językiem niemieckim. Absolwenci szkoły podoficerskiej otrzymywali stopnie Oberwachmann, Gruppenwachmann i Zugwachmann. Szkolenie trwało do 9 miesięcy i było podzielone na kilka etapów. Pierwszy kurs trwał od dwóch i pół do trzech miesięcy, a po jego ukończeniu wachman otrzymywał stopień Oberwachmanna. Kontynuując naukę, po 6 miesiącach zostawał Gruppenwachmannem, a po 9 miesiącach nauki – Zugwachmannem. Nauka przeplatała się z praktyką w obozie koncentracyjnym Trawniki, okolicznych wsiach i miastach oraz w obozach zagłady. Dowódcą kompanii szkoleniowej Oberwachmanów był Oberscharführer Roligsmann, a jego zastępcą – Scharführer Balzer [fn: AJW, sygn. TR 18/62(1), k. 87; TR-18/68(4), k. 89.]. Dystynkcje wachmanów były następujące: szeregowy wachman – czarny naramiennik; Oberwachmann – jedna srebrna belka na naramiennikach; Gruppenwachmann – dwie srebrne belki oraz kołnierz obszyty srebrną taśmą; Zugwachmann – 3 srebrne belki. Lekarz obozowy Aleksander Titiewski posiadał stopień Oberzugwachmanna – trzy srebrne belki i jedna srebrna gwiazdka (kwadrat) na naramiennikach, a na lewym rękawie srebrny emblemat medyczny – wąż i kielich [fn: Ibidem, k. 221, 262.]. Cały stan podoficerski, który wykazał się w nauce i służbie, był nagradzany przez niemieckie dowództwo awansami na kolejne stopnie. Kierownictwo obozu i kadra instruktorska Odpowiedzialnym za utworzenie obozu i dobór przyszłych kursantów, a następnie komendantem ośrodka szkoleniowego w Trawnikach, mianowano Hauptsturmführera Karla Streibela. W rzeczywistości Streibel został oficjalnie zatwierdzony na tym stanowisku dopiero 27 października 1941 r. Zastępcą komendanta obozu został Willy Franz, a drugim zastępcą Hans Schwarzenbach. Jednocześnie każdy z nich pełnił funkcję dowódcy kompanii wachmanów [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 247, 257.]. Sztab obozu składał się wyłącznie z Niemców (było ich około sześciu). Niemniej jednak pomocnikiem komendanta był polski volksdeutsch, Untersturmführer SS Richard Rokita [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 58–59; D. Żukow, I. Kowtun, Putiewka w smiert', „Sowierszenno siekretno”, nr 26/355, http://www.sovsekretno.ru/articles/id/4930.]. Liczebność personelu sztabowego nie była stała [fn: Ibidem, TR 18/62(1), k. 93; TR-18/62(15), k. 37; TR-18/68(4), k. 58–59; JM/23/505, k. 208.]. Większość pomocniczych funkcji kierowniczych w obozie sprawowali volksdeutsche ze Związku Radzieckiego [fn: AJW, sygn. TR 18/62(I), k. 87.]. Sprowadzono ich z obozów jenieckich. Niemcy nadwołżańscy pełnili następujące obowiązki: Zugwachmann Konstantin Grep pracował w sztabie jako intendent [fn: AJW, sygn. JM/ 23/505, k. 223.], Zugwachmann Jakow Frost, były lejtnant Armii Czerwonej, przed wojną nauczyciel w Moskwie, odpowiadał za zaopatrzenie żywnościowe obozu, a latem 1942 r. pełnił także funkcję pisarza i tłumacza [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 100, 239.], Zugwachmann Andrej Genrich pracował w kancelarii sztabu [fn: AJW, sygn. JM/ 23/505, k. 235.], a Heinrich Schefer pełnił obowiązki kasjera. Przy sztabie pracowało kilku tłumaczy. W przeważającej mierze byli to również Niemcy pochodzący ze Związku Radzieckiego [fn: AJW, sygn. TR 18/62(I), k. 87.]. Zdarzały się jednak wyjątki. Jednym z tłumaczy był Rosjanin Aleksander Adamow [fn: AJW, sygn. JM 23/505, k. 302.], innym zaś były oficer Wojska Polskiego, prawdopodobnie polski volksdeutsch nazwiskiem Bizewski. Obok obowiązków tłumacza prowadził on z kursantami zajęcia z przedmiotów wojskowych [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 240.]. Inny polski volksdeutsch z Poznania, Iwan Dorszinski, pracował w obozie jako pisarz [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 239, 257.]. Sztabowym pisarzem w 1943 r. był Ukrainiec Iwan Czernobaj-Czornobaj, pochodzący z powiatu tomaszowskiego (województwo lubelskie). We wrześniu 1942 r. przeszedł szkolenie, otrzymał stopień Gruppenwachmanna SS i po dwóch miesiącach został mianowany pisarzem sztabu głównego i komendantury. I.I. Czernobaj-Czornobaj wypełniał ankiety nowo przybyłych kursantów i, według jego własnych słów, „ewidencjonował przemieszczenia oddziałów oraz poszczególnych wachmanów SS i całego stanu osobowego batalionu wartowniczego policji SS strzegącego obozu szkoleniowego w m. Trawniki” [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 180, 241–242.]. W marcu 1943 r. w sztabie obozu jako pisarz i doręczyciel poczty pracował Gruppenwachmann SS Aleksiej Ziemienko [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 100.]. Pisarzem był również Zugwachmann Edward Chrupowicz [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 253.]. Magazynem żywnościowym kierował Niemiec [fn: AJW, sygn. TR 18/62(1), k. 87.], któremu podlegało 16 kursantów [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 59.]. Dla potrzeb opieki medycznej całego stanu osobowego utworzono lazaret. Pracowało w nim dwóch lekarzy: lekarz-Niemiec, prawdopodobnie volksdeutsch z Poznańskiego – Ksawery Ruciński [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 240. Został zastrzelony przez „oddziały Armii Czerwonej” w Lublinie w 1944 r. JM/23/505, k. 218.] oraz były lekarz wojskowy Armii Czerwonej Aleksander Titiewski z Dniepropietrowska [fn: AJW, sygn. R-18/68(4), k. 100.]. Titiewski wielokrotnie wyjeżdżał z Niemcami do obozów jenieckich, gdzie uczestniczył w selekcjach przyszłych kursantów. Były lejtnant służby medycznej Armii Czerwonej Michaił Klimienko w 1942 r. został skierowany na kurs stomatologiczny przy szpitalu SS w Lublinie, a po 6 miesiącach nauki wrócił do Trawnik, gdzie pracował w izbie chorych zgodnie z nową specjalizacją [fn: AJW, sygn. JM/ 23/505, k. 223.]. Były lekarz wojskowy Sawczenko (imię nieznane – przyp. aut.) kierował ambulatorium [fn: AJW, sygn. TR-18/66(12), k. 32.]. Ponadto w personelu pomocniczym izby chorych znajdowało się kilku wachmanów, wśród których jako sanitariusze pracowali Rottenwachmann SS Nikołaj Griszczenko oraz Aleksander Wozniuk [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 59; JM/ 23/505, k. 236; TR-18/62(12), k. 40.]. We wrześniu 1941 r. w obozie wybudowano łaźnię. W 1942 r. jej kierownikiem był Morozow (imię nieznane), pochodzący z obwodu charkowskiego [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 63.]. Od czerwca 1942 r. do lipca 1944 r. jego pomocnikiem był Oberwachmann SS Kuźma Diaczenko [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 102.]. Zespołem roboczym wykonującym prace budowlane i remontowe kierował Niemiec nadwołżański, Zugwachmann SS Paweł Schmidt [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 101–103; TR-18/ 62 (24) k. 35.]. Iwan Szałamow i Jewdokim Parfieniuk pracowali w tym zespole jako tynkarze i murarze [fn: AJW, sygn. TR-18/62 (24) k. 27–29, 33–35. Parfieniuk został później w składzie komanda z Trawnik skierowany do służby w Lublinie, a następnie do obozu zagłady w Treblince.]. Gospodarstwo pomocnicze utworzone przy obozie zapewniało kursantom dodatkowe wyżywienie, uzupełniające standardowy niemiecki żołnierski prowiant. Gospodarstwo to obejmowało ogród warzywny (uprawa zieleniny i ziemniaków) oraz fermę drobiu i królików. Obsługą zajmowali się sami wachmani. Latem 1943 r. na fermie drobiu pracował Oberwachmann SS Michaił Puszkariow [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 107.], a Gruppenwachmann SS Iwan Sołogub od marca 1942 r. do lipca 1944 r. zajmował się hodowlą królików [fn: Ibidem.]. Za stajnię obozową (5–10 koni) odpowiadał polski volksdeutsch z Poznańskiego nazwiskiem Lajk, który pełnił również obowiązki kierownika gospodarczego [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 239, 257.]. Jednym ze stajennych był Józef Roman z obwodu stanisławowskiego [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4) k. 247.]. Ponadto na potrzeby gospodarcze kursantów i całego obozu działały warsztaty: szewski, krawiecki, stolarski, ślusarski oraz kuźnia. Jednym z szewców był Oberwachmann Konstantin Bojko [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 93; DALO (Państwowe Archiwum Obwodu Lwowskiego), zesp. 3, op. 1, k. 3.]. Polak z obwodu poznańskiego, Iwan Jankowiak, kierował warsztatem krawieckim [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 239.], w którym jako krawiec pracował Wasilega (imię nieznane) z m. Stalino [fn: AJW, sygn. JM/ 23/505, k. 224.]. W tym samym warsztacie pracował także Oberwachmann Iwan Kieriemiet [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 88, 101.]. Franz Kardaszewicz, pochodzący ze Lwowa, odpowiadał za stolarnię [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 91.]. Gruppenwachmann Nikołaj Czernyszow kierował kuźnią, w której kowalami byli Arszinow (imię nieznane) oraz Oberwachmann Nikita Poddubny; ten ostatni „jednocześnie uczestniczył w obławach na partyzantów i pełnił straż obozową” [fn: AJW, sygn. TR-18/62(10), k. 90; JM/ 23/505, k. 225, 248, 275.]. Zapewne z tego powodu otrzymał on w 1944 r. stopień Rottenwachmanna SS, podobnie jak sanitariusz Nikołaj Griszczenko. Zresztą wszyscy wachmani służący w komandach roboczych i służbach gospodarczych wielokrotnie wykonywali swe bezpośrednie obowiązki: strzegli obozów i gett, brali udział w obławach na polskich partyzantów oraz w deportacjach Żydów do obozów śmierci, gdzie sami nieraz służyli [fn: AJW, sygn. JM/ 23/505, k. 223–236.], za co byli premiowani awansami. Przy obozie znajdował się garaż z jednym samochodem osobowym oraz 3–5 ciężarówkami. Jako kierowcy i mechanicy pracowali tam wachmani, którzy – podobnie jak reszta personelu – przeszli ogólny kurs szkolenia. Jednym z kierowców był Kiriłł Prochorienko; po ukończeniu szkolenia (listopad 1941 – maj 1942) otrzymał stopień wachmana i do lutego 1943 r. służył jako szofer w Trawnikach, a następnie został skierowany do dalszej służby w obozie zagłady w Bełżcu [fn: AJW, sygn. TR-18/42(2), k. 1.]. Zugwachmann SS Władimir Dudkin również pracował w Trawnikach jako kierowca [fn: AJW, sygn. TR-18/62(12), k. 40; JM/ 23/505, k. 274.]. Michaił Bielecki początkowo pracował przy naprawach, a w sierpniu 1942 r. został kierowcą samochodu osobowego [fn: AJW, sygn. TR-18/62(10), k. 90.]. Opis obozu Obóz mieścił się na terenie dawnej cukrowni, której obwód otoczony był wysokim, kamiennym lub ceglanym otynkowanym murem, zwieńczonym kilkoma rzędami drutu kolczastego. Drzwi budynku fabrycznego były zamknięte, a okna zabite deskami. Na terenie znajdowało się kilka murowanych budynków. W pierwszym od bramy mieścił się sztab obozu, a obok, w dwupiętrowym budynku z cegły, kwaterowali niemieccy oficerowie i żołnierze. Iwan Wołoszyn i Aleksander Duchno w swoich zeznaniach opisali wygląd obozu jesienią 1941 r. Prowadziły do niego dwie bramy: główna oraz pomocnicza – „czarna”. Przy wejściu od strony południowo-zachodniej stał piętrowy dom zajmowany przez komendanturę. Widniała na nim tablica z napisem „Sonderkommando SS”. Po przejściu przez kolejną kamienną bramę wchodziło się bezpośrednio na teren właściwy, gdzie stało 8 drewnianych baraków i cztery budynki murowane. W trzech budynkach murowanych również kwaterowali jeńcy, w czwartym mieściło się coś na kształt klubu, a obok kuchnia. Naprzeciw klubu znajdowała się łaźnia. Ponadto na terenie znajdowały się stajnie i inne zabudowania gospodarcze. Po prawej stronie od kamiennej bramy, na zewnątrz obozu, stała drewniana wieża wartownicza; na każdym rogu muru, również po stronie zewnętrznej, zbudowano wieże – łącznie było ich cztery [fn: AJW, sygn. JM-23/495, k. 1196.]. Na każdej z nich początkowo stał wartownik, a jeden strażnik pełnił służbę bezpośrednio na terenie obozu. Według relacji Iwana Tieriechowa i innych wachmanów, jeszcze w grudniu 1941 r. obóz był strzeżony wyłącznie przez Niemców [fn: AJW, sygn. TR-18/62(15), k. 34–35; TR-18/62(18), k. 18.]. Następnie, około stycznia 1942 r., Niemców na wszystkich posterunkach zastąpili kursanci i wachmani, którzy ukończyli szkolenie [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 23, 58.]. Pełnili oni zewnętrzną straż obozu. Wartę wyznaczano w składzie około 20 osób, przyjmując 3–4 ludzi na jedną wieżę na dobę (24 godziny). Dowódca warty (Wachhabende) wywodził się z kadry dowódczej wachmanów, natomiast rozprowadzających (Korporalschaftsführer) wyznaczano spośród szeregowych wachmanów. Dowódca warty, w zależności od miejsca pełnienia służby przez wartowników, wydawał rozkaz: chronić obóz przed zbrojnym napadem, udaremniać próby ucieczek z obozu [fn: Rozumie się przez to zarówno oddalenie się bez zezwolenia („samowolkę”) do miejscowości Trawniki z późniejszym powrotem, jak i faktyczną ucieczkę z obozu. Takie próby podejmowano wielokrotnie.], nie wypuszczać z obozu ani nie wpuszczać z powrotem nikogo z personelu wachmanów bez specjalnych przepustek (przepustek do miasta wydawanych przez kierownictwo obozu), a także nie wpuszczać osób postronnych bez zezwolenia. Podczas pełnienia służby wartowniczej wachmani otrzymywali broń osobistą: karabiny i karabinki różnych wzorów (francuskie, rosyjskie, niemieckie) oraz 5–10 nabojów na karabin. Po zmianie warty karabiny ustawiano w stojaki (piramidy), które znajdowały się w baraku kompanii pełniącej wartę, a amunicję zdawano dowódcy kompanii. Poza służbą wartowniczą używanie broni było zabronione [fn: AJW, sygn. TR 18/62(I), k. 26; TR-18/ 62 (2), k. 32; JM-23/495, k. 1197–1199.]. Nabór kursantów w obozach dla radzieckich jeńców wojennych. Kompletowanie obozu Przez prawie półtora roku, od sierpnia–września 1941 r. do końca 1942 r., kursantów werbowano wyłącznie spośród radzieckich jeńców wojennych, głównie młodszych dowódców (podoficerów): od młodszych sierżantów do starszynów, choć było wśród nich także kilku oficerów – lejtnantów lotnictwa: Jurij Wasilenko, Aleksandr Wołoszenko, Grigorij Gopienko, lejtnant wojsk inżynieryjnych Nikołaj Szyriajew oraz Niemiec nadwołżański lejtnant Pilman (imię nieznane – przyp. aut.) [fn: AJW, sygn. JM 23/505, k. 540–541.]. Większość, szczególnie z pierwszych naborów we wrześniu 1941 r., stanowili „dezerterzy i jeńcy wojenni, którzy wyrazili chęć służenia Niemcom” [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 80.]. W specjalnej notatce dotyczącej obozu w Trawnikach, sporządzonej przez 4. wydział 4. Zarządu MGB ZSRR [fn: 4. Zarząd MGB pełnił funkcje poszukiwawcze, a 4. wydział tego zarządu kierował grupami operacyjno-poszukiwawczymi terenowych organów MGB i wykonywał zadania specjalne.], podkreślono, że „dobór kontyngentu do obozu szkoleniowego w Trawnikach pod względem narodowościowym dokonywany był wyłącznie spośród Ukraińców i częściowo spośród rosyjskich jeńców wojennych” [fn: AJW, sygn. TR-18/199, k. 152.]. Nikołaj Kuzawkow podczas przesłuchania doprecyzował skład narodowościowy: byli to głównie Ukraińcy, niewielka liczba Rosjan, Niemców z Ukrainy i Niemców nadwołżańskich oraz kilku Polaków [fn: AJW, sygn. TR-18/68(I4), k. 150.]. W innych zeznaniach i dokumentach pojawiają się Białorusini, Łotysze i Litwini, Tatarzy, Uzbecy, Czuwasze, Karelowie, a także kilku Chorwatów, Słowaków i Rumunów [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 184; TR-18/66(7), k. 26–27; TR-18/66 (12), k. 33, 35, 44.]. Wśród „trawnikowców” znalazł się nawet Żyd, podający się za volksdeutscha [fn: Gutgari Szmil w 1941 r. trafił do niewoli w obozie jenieckim w Białej Podlaskiej, podał się za Niemca etnicznego, po czym został skierowany do obozu szkoleniowego SS w Trawnikach. Archiwum Prezydenta Federacji Rosyjskiej, op. 57, d. 100, k. 46.]. Sądząc po zeznaniach byłych kursantów i dokumentach, głównym miejscem selekcji przyszłych wachmanów najczęściej był Stalag 319 w Chełmie, składający się z trzech oddziałów: 319A, 319B i 319C. Nabór prowadzono jednak również w innych obozach, m.in. w Równem (Stalag 360), Lublinie (Stalag 301), Zamościu (Stalag 325) i jego trzech filiach [fn: AJW, sygn. TR-18/ 62 (2), k. 30; TR-18/66 (9), k. 36; TR-18/66(12), k. 34–35.]. Gieorgij Kostienko zeznał, że został skierowany do Trawnik pod koniec października 1941 r. z obozu Stalag 307 w Białej Podlaskiej [fn: AJW, sygn. TR-18/42(3), k. 229.]. W niektórych źródłach podaje się, że pierwsza grupa jeńców przybyła do Trawnik w październiku 1941 r. [fn: Кудряшов С. Травники. История одного предательства / "Родина" (Москва). 2007. № 12. С. 95. Д.Жуков, И. Ковтун. Путевка в смерть. Совершенно секретно, № 26/355, 23 lipca 2015. http:www.sovsekretno.ru/articles/id/4930. Niektórzy autorzy datują powstanie obozu szkoleniowego SS w Trawnikach nawet na maj 1942 r., zob. np. Ост-батальон. Предатели на службе врага. http://skaramanga-970.livejournal.com/6114.html]. Jednak zdobyte dokumenty niemieckie oraz zeznania „trawnikowców” Wasilija Chłopieckiego i Andrieja Pokatiło świadczą o tym, że pierwsza grupa radzieckich jeńców, wyselekcjonowana w obozie w Chełmie, przybyła do Trawnik nie później niż 3 września 1941 r. [fn: AJW, sygn. TR-18/42(2), k. 160; TR-18/68 (4), k. 237.]. Powstanie obozu we wrześniu 1941 r. potwierdzili również Dmitrij Timoszkin i Eduard Chrupowicz, którzy przybyli do Trawnik z Chełma we wrześniu 1941 r. w grupie 250 wyselekcjonowanych jeńców radzieckich [fn: AJW, sygn. TR-18/42(2), k. 74–75; TR-18/68(4), k. 229–230.]. Wśród pierwszych kursantów byli jeńcy narodowości niemieckiej z Nadwołża, z których większość w obozach pełniła funkcje policjantów lub tłumaczy. Jednym z nich był Aleksandr Jeger. Trafił do niewoli w lipcu 1941 r., przeszedł przez kilka obozów, a w sierpniu znalazł się w Zamościu, gdzie mianowano go tłumaczem obozowym. Następnie, wraz z 18 innymi Niemcami radzieckimi, został wybrany przez niemieckiego oficera i przewieziony do Trawnik [fn: AJW, sygn. TR-18/62(23), k. 72.]. Emmanuil Szulc zeznał również: „przybyłem w składzie pierwszego oddziału; kiedy przyjechaliśmy do Trawnik, w obozie nie było jeszcze innych grup” [fn: AJW, sygn. TR 18/62(1), k. 25.]. To właśnie oni – jenieccy Niemcy nadwołżańscy – od pierwszych dni stali się filarem kierownictwa obozu, instruktorami i kadrą dowódczą średniego szczebla. Ponadto w pierwszych naborach (wrzesień–grudzień 1941 r.) było wielu policjantów obozowych, którzy już wcześniej dowiedli lojalności wobec nowego reżimu w obozach jenieckich. Według Emmanuila Szulca, niemieccy oficerowie przybyli do obozu w Chełmie rozkazali wystąpić wszystkim policjantom. Niemiecki oficer ogłosił wówczas nabór do oddziałów wartowniczych SS w celu pełnienia służby wartowniczej; chętni musieli przejść przez komisję [fn: AJW, sygn. TR 18/62(I), k. 29.]. Większość policjantów obozowych wyraziła zgodę na przejście do służby w SS. Byli wśród nich: Wasilij Kwasjuk (starszy policjant obozu), Paweł Kozub (pochodzący z obwodu żytomierskiego), Wiktor (Wasilij) Juchnowski, Paweł Diduch, Aleksandr Czuta, Piotr Zinczenko, Paweł Bondariewski, Piotr Iwczenko, Wasilij Krysak, Paweł Babicz oraz Sołomko (imię nieznane) z obwodu dniepropietrowskiego. Wszyscy oni po przeszkoleniu w Trawnikach służyli w obozie koncentracyjnym Janowska pod Lwowem, a także w innych obozach zagłady i obozach koncentracyjnych [fn: AJW, sygn. TR-18/68(IХ), k. 96–100.]. Jeden z wybranych policjantów, Nikołaj Jermakow, już w Chełmie odznaczał się okrucieństwem wobec jeńców: bił ich, zdarzały się przypadki, że zabijał ludzi kijem [fn: AJW, sygn. TR-18/68(IV), k. 63. W Trawnikach był szeregowym w 3. kompanii.]. Kto wstępował w szeregi policji obozowej? Według niemieckiego historyka Christiana Streita, do policji zaciągano się, aby przetrwać [fn: C. Streit, Keine Kameraden. Die Wehrmacht und die sowjetischen Kriegsgefangenen 1941–1945, Stuttgart 1978, s. 397.]. Rzeczywiście, straszliwy głód w obozach wyzwalał najgorsze instynkty. F.J. Czeron zauważa: „W naszym tłumie nie brakowało podłych ludzi, gotowych sprzedać rodzonego brata za porcję chleba” [fn: Ф.Я. Черон. Немецкий плен и советское освобождение, s. 39.]. Jednak głód był tylko jedną z przyczyn. Różne czynniki społeczno-polityczne, w tym kolektywizacja (rozkułaczanie), represje, Wielki Głód (Hołodomor), nienawiść do władzy radzieckiej – wszystko to pchało do kolaboracji z Niemcami. Wielu, wierząc w zwycięstwo III Rzeszy, podejmowało współpracę uznając, że należy przystosować się do nowej władzy, zaczynając od służby w obozie. O innych czynnikach najszerzej opowiedział w zeznaniach Emmanuil Szulc: „Dostawszy się do niewoli, osobiście uważałem, że sam ten fakt świadczy o jakiejś mojej winie, choć nie poddałem się dobrowolnie. Myślałem, że mój los jest już przesądzony. Sądziłem wówczas, że jeśli nasze wojska uwolnią mnie z niewoli, to i tak zostanę osądzony za to, że do niej trafiłem. Do tego dochodził fakt, że Niemcy mówili nam, iż nie mamy po co wracać do swoich, bo wszystkich, którzy byli w ich niewoli, Rosjanie rozstrzelają” [fn: AJW, sygn. TR 18/62(I), k. 99. Ostatnie zdanie zostało podkreślone ręką śledczego.]. Należy wziąć pod uwagę, że we wszystkich obozach jenieckich Niemcy prowadzili propagandę antyradziecką, sprowadzającą się do tezy, że Niemcy wygrają wojnę, a Związek Radziecki zostanie pokonany (jako dowód wyliczano sukcesy Wehrmachtu). Głodową egzystencję jeńców Niemcy tłumaczyli tym, że rząd ZSRR wyrzekł się swoich żołnierzy, uznając wszystkich jeńców za zdrajców, i nie zamierza im pomagać. Niemcy mówili również, że przetrzymują jeńców angielskich, którzy żyją w dobrych warunkach, gdyż ich rząd przesyła im pomoc przez Czerwony Krzyż. Podkreślano przy tym, że każdemu, kto pomoże Niemcom w wojnie, zostaną zapewnione godziwe warunki życia po jej zakończeniu. W momencie naboru obiecywano, że w nowym miejscu będzie lepiej niż w obozie chełmskim [fn: Ibidem, k. 99.]. Warto zaznaczyć, że agitację tę prowadzono jeszcze przed selekcją do obozu w Trawnikach. Jednakże pierwszeństwo przy naborze do policji obozowej, a następnie do Trawnik – jak zaznaczono wyżej – dawano jeńcom ukraińskim. Czym motywowano ten wybór? 16 czerwca 1941 r. Wydział ds. Jeńców Wojennych przy Dowództwie Polowym Wehrmachtu (OKW) wydał rozkaz o obowiązkowym rozdzieleniu jeńców radzieckich według klucza narodowościowego. Podkreślono w nim, że komendanci obozów powinni zwrócić szczególną uwagę na fakt, iż dla wybranych grup narodowościowych przewidziano lepsze warunki bytowe i bardziej humanitarne traktowanie. Do grup tych należeli: Niemcy, Polacy, Rumuni, Finowie, Litwini, Łotysze, Estończycy, Ukraińcy i Białorusini. Tym samym jeńcom określonych narodowości nadawano status uprzywilejowany, podczas gdy inni podlegali różnym formom dyskryminacji narodowej lub rasowej, co miało na celu skłócenie ich i podsycanie wzajemnej wrogości [fn: Маринченко А.А. «Внести раздоры между народами...» расовая политика немецких властей в отношении советских военнопленных, 1941 –начало 1942 года. Новая и новейшая история. №2, 2014, s. 67. Źródło: Rozkaz Wydziału ds. Jeńców Wojennych przy OKW „Jeńcy wojenni w operacji Barbarossa” nr 3712/41 – National Archives and Records Administration, RG 238, NOKW549.]. 25 lipca 1941 r. generał-kwatermistrz generał-lejtnant Eduard Wagner wydał rozkaz nr 11/4590 o zwolnieniu z niewoli Niemców nadwołżańskich, Estończyków, Łotyszy, Litwinów, Ukraińców, a następnie także Białorusinów [fn: Россия и СССР в войнах ХХ века. Потери вооруженных сил. М., «Олма-Пресс», 2001, s. 458.]. I choć rozporządzeniem OKW z 3 listopada 1941 r. nr 3900 działanie rozkazu zostało zawieszone, to od 1 sierpnia do 13 listopada 1941 r. zwolniono 318 770 osób, w tym 277 761 Ukraińców [fn: Tamże.]. Nazistowscy ideolodzy zauważali, że „naród ukraiński, który wchłonął polsko-litewską krew, jest bardziej »dojrzały« niż Wielkorusowie... stanowiący mieszankę krwi słowiańskiej, fińskiej i tatarskiej” [fn: А.Г.Алдан (Нерянин). Кто я? Цит. по: М.В.Шатов. Материалы и документы освободительного движения народов России, s. 58.]. Ta „teoria naukowa” wyjaśnia, dlaczego do policji obozowej Niemcy rekrutowali celowo Ukraińców (zwłaszcza pochodzących z zachodniej Ukrainy): aby jeszcze bardziej zaognić istniejącą już konfrontację między oboma narodami. W obozie w Ostrowi Mazowieckiej (Stalag 324 – przyp. A.Sz.) policjantami byli wyłącznie Ukraińcy. Pierwsze wezwanie do jeńców brzmiało: „Kto Ukrainiec, niech idzie na służbę do Niemców!” [fn: I.J. Gietman, wywiad z autorem, 26.06.1993.]. Byli jeńcy w swoich zeznaniach wielokrotnie podkreślali, że ukraińscy policjanci wyróżniali się szczególną bezwzględnością: „bili okrutnie i ze skutkiem śmiertelnym” [fn: Tamże.]. Materiały śledcze pozwoliły na rekonstrukcję procedury selekcji i wyodrębnienie najważniejszych wymagań stawianych kandydatom na kursantów. O ile podczas tworzenia pierwszego kontyngentu kursantów we wrześniu–grudniu 1941 r. do obozów przybywało zazwyczaj kilku niemieckich oficerów i tłumacz, o tyle wiosną 1942 r. w składzie „komisji selekcyjnej” obecni są już absolwenci „trawnikowcy”: wachmani i oberwachmani spośród tych, którzy przeszli już szkolenie w obozie, oraz lekarz z lazaretu w Trawnikach. Pomagają oni niemieckim oficerom. Po ustawieniu jeńców w szyku proponują im zapisanie się do służby w armii niemieckiej, ukraińskiej policji bądź na wyjazd do pracy w Niemczech lub na Ukrainie. Na takie wezwanie zazwyczaj w pierwszej kolejności odpowiadają policjanci obozowi; wśród ochotników są też ideowi przeciwnicy ustroju radzieckiego. Większość widzi jednak we współpracy z Niemcami szansę na ratunek przed śmiercią głodową w obozie; istnieje też znikoma grupa tych, którzy naiwnie liczą na wydostanie się z obozu za wszelką cenę, by następnie uciec od Niemców i być może kontynuować z nimi walkę. Z grupy ochotników wybierani są mężczyźni silniejsi fizycznie, w wieku do 35 lat, o typie słowiańskim. Głównie selekcjonowani są Ukraińcy oraz Niemcy z Nadwołża i Ukrainy. Jednak od 1942 r. wśród kursantów pojawiają się Tatarzy oraz przedstawiciele republik Azji Środkowej. W toku selekcji niemieccy oficerowie za pośrednictwem tłumacza przeprowadzają wstępny wywiad, ustalając narodowość, pytając o żydowskie pochodzenie krewnych oraz o to, czy jeniec był członkiem partii lub Komsomołu. Następnie wybrani przechodzą wstępne oględziny lekarskie: czy nie ma wśród nich Żydów (sprawdzana jest obecność obrzezania). Później, już bezpośrednio w Trawnikach, przyszli kursanci przechodzą drugą, dokładniejszą kontrolę w tym samym celu. Jednym z głównych wymogów jest stan zdrowia, dlatego w niektórych przypadkach kandydaci przechodzą testy sprawnościowe: bieg, przysiady. Iwan Tieriechow zauważył, że podczas selekcji „patrzono w oczy, zaglądano do uszu, kazano podnosić ręce i zdejmować nakrycie głowy” [fn: AJW, sygn. TR-18/62(XVIII), k. 15–18.]. Często nabór kursantów miał charakter przymusowy: Niemcy sami wskazywali kandydatów, grożąc opornym rozstrzelaniem. Jakow Karpluk twierdził, że „przed wyjazdem Niemcy przez tłumaczy ogłosili, że ci, którzy spróbują ucieczki, zostaną rozstrzelani” [fn: AJW, sygn. TR-18/62(9), k. 17–19.]. Oficjalne wyrażenie zgody na służbę w formacjach SS w charakterze wachmana następuje już w samym ośrodku szkoleniowym. Według Aleksandra Duchno, we wrześniu 1941 r. wszystkim jeńcom oddziału obozowego w Chełmie nakazano doprowadzić się do porządku i wystąpić w szyku. Przybyły oficer SS ogłosił przez tłumacza, że przeprowadzi selekcję jeńców do wysłania do pracy. Esesman obszedł szeregi i osobiście wybrał około stu młodych jeńców o stosunkowo dobrym wyglądzie zewnętrznym. Nie podano, dokąd i do jakiej pracy zostaną skierowani. „O nasze zdanie przy tym nie pytano; wszyscy, w tym ja, chcieliśmy zostać wysłani gdziekolwiek indziej, gdyż ze względu na ciężkie warunki w obozie w Chełmie nie chcieliśmy tam zostawać. Po zakończeniu selekcji jeszcze tego samego dnia przewieziono nas ciężarówkami do Trawnik” [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 57.]. Jewdokim Parfyniuk podczas przesłuchania 29 sierpnia 1961 r. podkreślił, że Niemcy wybierali „tych, którzy byli młodsi i zdrowsi, tj. mogli ustać na nogach (Śledczy, major Timko, podkreślił te słowa w protokole. To ważna uwaga, sugerująca, że byli i tacy, którzy nie mogli ustać na nogach i upadali z głodu – przyp. A.Sz.). Nikt nie mówił, w jakim celu dokonuje się selekcji jeńców. Przywieźli nas do Trawnik. [...] pewien Niemiec przez tłumacza ogłosił nam, że wszyscy będziemy szkoleni na wachmanów. Ktoś z jeńców zapytał: »A co z jedzeniem?«. Niemiec odpowiedział, że karmić was będą lepiej niż w obozie jenieckim” [fn: AJW, sygn. TR-18/62(24), k. 28.]. Wiktor Chamulin opowiedział o przebiegu selekcji w obozie jenieckim w Równem. 10 września 1942 r. do obozu przybyło ośmiu niemieckich oficerów i kilku żołnierzy. Wszystkich jeńców ustawiono na placu. Jeden z oficerów kazał wystąpić osobom urodzonym w latach 1920, 1921, 1922 i 1923. „Jeńcy z wymienionych roczników wystąpili z szeregu. Spośród nich Niemcy zaczęli wybierać osoby zdrowe fizycznie. W ten sposób wybrano około 150 osób. W tej grupie znalazłem się i ja” [fn: AJW, sygn. TR-18/66(12), k. 34–35.]. Dodatkowe szczegóły dotyczące innego, prawdopodobnie również wrześniowego naboru w obozie w Równem, podał w zeznaniach Andrij Ostapenko. Według niego we wrześniu 1942 r. do obozu przyjechał niemiecki oficer z dwoma oberwachmanami SS. „Oficer obejrzał wszystkich ustawionych jeńców [...] wybrał około 60 osób, przeważnie młodych, o jasnych włosach. Pomocnicy oficera – oberwachmani – kazali wybranym przebiec krótki dystans do bramy. Poprzez tę próbę sprawdzali stan fizyczny; najbardziej osłabionych odsyłali z powrotem do szeregu. Wybranych odprowadzono do innej strefy, dano im po kawałku chleba i kiełbasy, a następnie każdego zbadał lekarz, sprawdzając, czy nie ma wśród nich Żydów. Potem załadowano ich na trzy ciężarówki i przewieziono do Trawnik” [fn: AJW, sygn. TR-18/66(12), k. 59.]. Emmanuil Szulc w swoich zeznaniach, w przeciwieństwie do innych byłych „trawnikowców”, zwrócił uwagę na istotne detale werbunku. Świadczył m.in., że w obozie w Chełmie „podczas selekcji niemiecki oficer dobrze mówiący po rosyjsku szczegółowo nam wyjaśniał, że Niemcy to wszechpotężny kraj, który ostatecznie podbije cały świat, czego dowodem są wielkie sukcesy niemieckiej armii na wszystkich frontach, wysoko rozwinięta technika i kultura. Wszystkie te osoby, które w takim czy innym stopniu pomogą Niemcom w realizacji ich zadań, otrzymają w przyszłości, po wojnie, wielkie możliwości – będą mogły się uczyć i pracować na dobrych stanowiskach. Ponieważ mój ojciec był Niemcem, naturalnie poczułem chęć skorzystania z okazji, by zostać technikiem lub inżynierem, wierząc w tę agitację niemieckiego oficera. Dlatego zgodziłem się służyć w oddziałach SS, choć nie zdawałem sobie w pełni sprawy z tego, jaką rolę będą one pełnić” [fn: AJW, sygn. TR-18/62(1), k. 29–30.]. Wszyscy przybyli kursanci zostali przydzieleni do kompanii, z których każdej nadano numer porządkowy; do grudnia 1941 r. każda liczyła 100–120 osób. Z ośmiu kompanii tylko trzecia pod względem składu narodowościowego była sformowana z Rosjan, pozostałe tworzyli Ukraińcy [fn: AJW, sygn. TR-18/199, k. 155.]. Każda kompania (od 1. do 7.) dzieliła się na trzy plutony, natomiast 8. kompania składała się z dwóch plutonów. Każdy pluton składał się z 2–3 drużyn po 10–12 osób [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 80.]. Kadra dowódcza obozu, dowódcy kompanii i plutonów, do wiosny 1942 r. składała się wyłącznie z Niemców z Rzeszy. Później na dowódców plutonów mianowano niekiedy absolwentów szkoły oberwachmanów: Niemców nadwołżańskich, niemieckich kolonistów z Ukrainy, Niemców z Polski lub Polaków [fn: AJW, sygn. TR-18/199, k. 152; TR-18/62(15), k. 37; DALO (Państwowe Archiwum Obwodu Lwowskiego), f. 3, op. 1.]. Według Andrija Ostapienki jesienią 1942 r. przeprowadzono ostatni masowy nabór radzieckich jeńców wojennych do Trawnik. Później Niemcy przyjmowali do ośrodka szkoleniowego Ukraińców spośród mieszkańców terenów Polski w granicach z 1939 r. [fn: AJW, sygn. TR-18/66(12), k. 60–61.]. Najprawdopodobniej przyczyną był fakt, że po klęsce Niemców pod Stalingradem liczba jeńców radzieckich chętnych do służby gwałtownie spadła, i w 1943 r. hitlerowcy przeszli od masowego werbunku w obozach jenieckich do równie masowego, dobrowolno-przymusowego naboru lokalnej ludności ukraińskiej z Galicji Wschodniej i Zakarpacia. W wyniku naboru Ukraińców z zachodu latem 1943 r. liczba kompanii w ośrodku szkoleniowym wzrosła do dziesięciu. W każdej kompanii było 120 kursantów, w plutonie – 40, w drużynie – 12–13. Kompanie dzieliły się na trzy plutony złożone z trzech drużyn. Pod koniec lata 1943 r. w szkole było 1200 kursantów [fn: DALO, f. 3, op. 1, k. 4.]. Jesienią 1943 r. w 1., 9. i 10. kompanii znajdowali się Galicjanie oraz jeńcy z Armii Czerwonej, którzy służyli w oddziałach SS ochotniczo. W 8. kompanii znajdowali się kursanci szkoły oberwachmanów [fn: Tamże.]. Wśród dowódców kompanii jesienią 1942 r. w aktach śledczych wymieniani są Niemcy z Rzeszy: dowódca 4. kompanii SS-Obersturmführer Feix [fn: AJW, sygn. TR-18/68(4), k. 59.]; Josef Majewski (dobrze mówiący po rosyjsku, ukraińsku i polsku), Penczek-Penczak, Fritz-Franz Rolixman, Reinberger. Tylko o jednym z dowódców kompanii zachowały się szersze informacje. Aresztowani „trawnikowcy” w śledztwie wielokrotnie wspominali o pewnym „bezlitosnym dowódcy kompanii Adamie”. Śledczy na podstawie dokumentów zdobycznych wysunęli przypuszczenie, że chodzi o Emila Adama, który był w pierwszej grupie 18 Niemców nadwołżańskich przybyłych do Trawnik. Później służył on w gettach i obozach Lublina, w Auschwitz oraz brał udział w tłumieniu powstania w getcie warszawskim. Po wojnie w obozie filtracyjnym podał się za byłego jeńca, ukrywając służbę u Niemców, jednak weryfikujący mieli pewne wątpliwości i został wysłany na karne osiedlenie. Po odbyciu kary Adam przeprowadził się do Syktykwaru, ożenił się i podjął pracę w przedsiębiorstwie leśnym (lespromchozie) [fn: Т. Зенина. "Офицер государственной безопасности". Беларусь сегодня. 20.12.2006. W zaświadczeniu z 18 listopada 1946 r. do Naczelnika Zarządu ds. Ewidencji Strat w Moskwie napisano: „informuję, że przy doręczaniu zawiadomień rodzinom żołnierzy zaginionych bez śladu... odnaleźli się żywi: <...> 5. Adam Emil Emiliewicz, rodzina otrzymała list. Zamieszkały Komi ASRR, rejon sysolski, kajgorodski lespromchoz”. Rejonowy komisarz wojskowy Staropromysłowska, kapitan Apostołow. Naczelnik 2. sekcji, lejtnant Ulizko. https://www.obd-memorial.ru/html/search.htm?f=Adam&n=emil&s]. Dowódcami drużyn w obozie szkoleniowym w Trawnikach byli Niemcy z Ukrainy oraz Ukraińcy. Wśród nich byli Schmidt, Schneider, Schitz, Piniman, Paulus. Wszyscy oni posiadali stopnie oberwachmanów i rottenwachmanów i szkolili personel obozu [fn: AJW, sygn. TR-18/68(IV), k. 59; TR-18/42(II), k. 99.]. Okres regeneracji Fiodor Riabieka zeznawał, że jesienią 1941 r. „w Trawnikach Niemcy stworzyli dobre warunki bytowe” [fn: TR-18/62(X), k. 17–18.]. Wszyscy byli „trawnikowcy” podkreślali, że po przybyciu z obozu jenieckiego do obozu szkoleniowego jesienią i zimą 1941 r. objęto ich wzmocnionym wyżywieniem. Aleksander Duchno relacjonował: „Przez mniej więcej pierwsze półtora miesiąca pobytu w Trawnikach zaopatrzenie w żywność było dobre. Otrzymywaliśmy dziennie 450 gramów chleba na osobę, około 150 gramów tłuszczów (masło lub margaryna), 8–12 cukierków dziennie, 50 gramów miodu lub dżemu, po 6 papierosów oraz dwa razy dziennie ciepły posiłek. Zupa była bardzo dobra, ze sporą ilością mięsa. Rano podawano herbatę lub kawę, częściej to drugie. Później wyżywienie nieco się pogorszyło, głównie ze względu na niższą jakość ciepłych posiłków, ale zasadniczo pozostało bez zmian” [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 58–59.]. Według Karpluka „w pierwszych miesiącach karmiono nas jak żołnierzy: dostawaliśmy dziennie 600 gramów chleba, śledzia, kiełbasę, ser, masło oraz ciepły posiłek rano, w południe i wieczorem” [fn: AJW. TR-18/62(9), k. 24.]. Latem i jesienią 1942 r. sytuacja w obozach dla radzieckich jeńców wojennych nie była już tak katastrofalna jak w 1941 r., dlatego Niemcy skrócili okres regeneracji. Jeńcy przybywający do Trawnik w tym okresie otrzymywali wzmocnione posiłki przez okres od tygodnia do 12 dni [fn: AJW. TR-18/62(20), k. 25; TR-18/66(7), k. 33.]. Wynikało to z lepszej kondycji fizycznej przybyłych. W 1943 r., gdy rozpoczęto nabór miejscowych Ukraińców, okres regeneracji nie był już stosowany, gdyż zmobilizowani przybywali w doskonałym stanie fizycznym. W 1943 r. dzienna racja „trawnikowca” składała się z 800 gramów chleba i trzech ciepłych posiłków. Dodatkowo kursanci otrzymywali 100 gramów masła, a niekiedy ser, kiełbasę i marmoladę [fn: DALO (Państwowe Archiwum Obwodu Lwowskiego), f. 3, op. 1, k. 3. Dla porównania: niemiecki żołnierz jednostek liniowych otrzymywał dziennie 750 g chleba żytniego, 250 g mięsa, 130 g konserw mięsnych, 50 g tłuszczu, 1,5 kg ziemniaków, 80 g cukru, 10 g kawy (często zbożowej z dodatkiem syntetycznej kofeiny), 10 g świeżej cebuli oraz 180 g grochu lub fasoli. Платошкин Н.Н. Обеспечение населения Германии продуктами питания в годы Второй мировой войны, http://history.milportal.ru/2011/09/obespechenie-naseleniya/]. Prawdopodobnie wzrost racji był związany z większą intensywnością ćwiczeń, jako że zmobilizowani nie posiadali żadnego przeszkolenia wojskowego. Umundurowanie Kursanci nie otrzymywali mundurów natychmiast. Początkowo chodzili w mundurach Armii Czerwonej, wydanych w zamian za obozowe łachmany [fn: AJW. TR-18/62(15), k. 24–25.]. Według Aleksandra Duchno jesienią 1941 r., nawet po łaźni, każdy ubierał się we własnym zakresie w znoszone mundury radzieckie i buty z owijaczami. Dopiero wraz z nadejściem mrozów zaczęto wydawać używane rosyjskie płaszcze (szyniele), „przy czym lepsze dostawali ci ludzie i kompanie, które miały najlepsze wyniki w pracy lub nauce”. Noszono je aż do złożenia przysięgi [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 58; TR-18/62(1), k. 83.]. Jakow Karpluk i Emmanuil Szulc, przybyli na początku września 1941 r., zeznali, że dopiero po Nowym Roku 1942 wydano im mundury z czarnego sukna: bluzę mundurową, spodnie, płaszcz oraz furażerkę z białym guzikiem zamiast kokardy [fn: AJW. TR-18/62(9), k. 24; TR-18/62(1), k. 26.]. W 1942 r. nowi kursanci otrzymywali spodnie, bluzę i płaszcz w kolorze brązowawym oraz czarną furażerkę z białym guzikiem. Według relacji wachmanów były to mundury używane przez niemiecką armię do 1933 r., czyli przed dojściem Hitlera do władzy [fn: AJW. TR-18/66(9), k. 32. Z zeznań G.A. Pankratowa przed trybunałem wojskowym Przykarpackiego Okręgu Wojskowego, 14 grudnia 1966 r., Lwów.]. W przeciwieństwie do jeńców radzieckich, zmobilizowani Ukraińcy w lipcu 1943 r. otrzymywali kompletne wyposażenie tuż po kąpieli: bieliznę, czarny mundur i bryczesy, biały mundur (drelichowy) i proste spodnie, buty z cholewami, furażerkę z niemieckim orłem oraz czarne naramienniki [fn: DALO, f. 3, op. 1, k. 2.]. Zakwaterowanie We wrześniu 1941 r. przyszłych wachmanów rozmieszczono w kilku półzrujnowanych, murowanych budynkach magazynowych w pobliżu fabrycznego komina. Miejsca brakowało, więc kursanci sami budowali baraki mieszkalne. Samuił Priszcz przez prawie miesiąc pracował jako cieśla przy wznoszeniu nowych, prefabrykowanych baraków drewnianych [fn: AJW. TR-18/62(2), k. 32; TR-18/62(9), k. 19; TR-18/62(15), k. 31–32.]. Były to duże obiekty, mieszczące 150–200 osób – każdy dla jednej kompanii. Wewnątrz znajdowały się dwupiętrowe drewniane prycze ustawione sekcjami [fn: AJW. TR-18/62(2), k. 32; TR-18/62(15), k. 36, 55.]. Każdy kursant otrzymywał materac, poduszkę i dwa koce; prześcieradeł nie wydawano. Na środku baraku stał długi stół i dwie ławy [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 89; DALO, f. 3, op. 1, k. 3.]. Do Nowego Roku 1942 wszyscy wachmani mieszkali już w drewnianych barakach różnej wielkości. Kurinnyj zeznał, że w czerwcu 1942 r. „stacjonował w dużym baraku, w którym mieściły się prawdopodobnie dwie kompanie” [fn: AJW. TR-18/62(2), k. 32.]. Obsada baraków zmieniała się w zależności od liczebności kursantów – w 1943 r. w niektórych mieszkało 120 osób, w innych 60 [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 89.]. Według Dmitrija Borodina do stycznia 1942 r. w Trawnikach było już ponad tysiąc osób [fn: AJW. TR-18/62(3), k. 5.]. Pierwsze zadania Jakow Karpluk opisał aktywności kursantów w początkowym okresie. Od września do końca 1941 r. nie prowadzono szkolenia wojskowego. Jeńców wykorzystywano do porządkowania terenu cukrowni, prac gospodarczych oraz budowy obozu (wznoszenia baraków) [fn: AJW. TR-18/62(9), k. 23–24; TR-18/62(1), k. 25; TR-18/42(2), k. 99; TR-18/62(10), k. 17–18.]. Zmuszano ich również do nietypowej produkcji: ponieważ Wehrmacht na wschodzie nie był przygotowany do zimy, postanowiono wyposażyć żołnierzy w słomiane „buty” (ochraniacze) nakładane na obuwie skórzane. Przez pierwsze tygodnie jeńcy zajmowali się ich pleceniem [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 25, 83; TR-18/62(9), k. 23–24; TR-18/42(2), k. 99.]. Jednak już po kilku tygodniach część przyszłej załogi skierowano do budowy pierwszego obozu zagłady – Bełżca. Fiodor Riabieka zeznał: „po odpoczynku i pleceniu słomianych butów, jesienią (na początku listopada – przyp. A.Sz.), skierowano około trzydziestu z nas do obozu w Bełżcu. Właściwie obozu jeszcze nie było – wysłano nas do jego budowy. Byliśmy tam dwa-trzy tygodnie, grodząc teren wysokim płotem z drutu kolczastego i przygotowując słupy. Potem wróciliśmy do Trawnik na szkolenie” [fn: AJW. TR-18/62(12), k. 29, 115.]. Dyscyplina Według Emmanuila Szulca porządek utrzymywano żelazną dyscypliną. „Za najmniejsze przewinienia wachmani byli karani. Istniał tylko jeden rodzaj kary – bicie, wymierzane przed frontem oddziału. Winnego rozbierano, kładziono na specjalnym »koźle« i bito batami lub rózgami po gołym ciele” [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 88.]. Dowódcy plutonów regularnie bili kursantów. Aleksander Duchno zapamiętał szczególnie Niemców nadwołżańskich: oberwachmana Dezika oraz Schmidta (dowódcę plutonu w 4. kompanii), który wyróżniał się wyjątkowym okrucieństwem. Również „funkcyjni spośród swoich” bili z byle powodu. Sam Duchno został pobity przez kierownika łaźni, Rosjanina Morozowa, za rzekome „niewłaściwe powieszenie bielizny w komorze dezynfekcyjnej” [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 60, 63.]. 6 grudnia 1941 r. za kradzież płaszczy i koców oraz wymienianie ich na żywność i wódkę we wsi, rozstrzelano dwóch wachmanów [fn: AJW. JM/23/505, k. 310.]. Zabronione były kontakty między kompaniami oraz swobodne poruszanie się po obozie. „Dopiero wiosną 1942 r. zaczęto wydawać przepustki na wyjście poza obóz na 2–3 godziny” [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 58.]. Andrij Ostapienko podsumował to emocjonalnie: „obozu w Trawnikach nie można nazwać szkoleniowym; tam Niemcy za wszelką cenę starali się wybić z człowieka duszę. Poniżanie i bicie – oto czym były Trawniki” [fn: AJW. TR-18/66(17), k. 249.]. Rejestracja i przysięga Według relacji Duchno, Lewczyszyna i Riabieki rejestracja przybyłych we wrześniu 1941 r. rozpoczęła się dopiero po dwóch tygodniach. Poprzedziły ją ponowne oględziny lekarskie pod kątem stanu zdrowia oraz identyfikacji Żydów [fn: AJW. TR-18/62(18) k. 17–18.]. Niekiedy dochodziło do odrzucenia osób już wstępnie wybranych w obozach jenieckich. Na przykład w grudniu 1941 r., z grupy 30 osób, w której był Nikifor Kuzowkow, jedenastu jeńców odesłano z powrotem do Stalagu, a pozostałych dziewiętnastu wcielono do obozu [fn: Tamże; TR-18/68(4), k. 100, 149.]. Podczas rejestracji każdego kursanta fotografowano z przydzielonym numerem osobistym. Siergiej Prichodko doprecyzował, że do lewego ramienia przypinano tabliczkę z dużymi cyframi. Następnie polscy volksdeutsche wypełniali na podstawie zeznań niebieskawe kwestionariusze w języku niemieckim [fn: AJW. TR-18/62(12), k. 29.]. Pytano o nazwisko, imię, imię odojcowskie, datę i miejsce urodzenia, narodowość, przynależność partyjną, adres, przebieg służby wojskowej, wykształcenie i obóz pochodzenia [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 57; TR-18/62(19) k. 20; TR-18/62(10), k. 17–18.]. Po prawej stronie arkusza widniało zdjęcie, pod którym składano odcisk kciuka prawej ręki. Na odwrocie znajdowała się treść oświadczenia zastępującego przysięgę, wydrukowana po niemiecku i rosyjsku [fn: AJW. JM-23/495, k. 1197.]. Każdy kursant, w tym Jewdokim Parfyniuk, podpisywał deklarację (Erklärung) o następującej treści (zachowano oryginalną pisownię i ortografię): Oświadczenie Niniejszym oświadczam w zastępstwie przysięgi, że podane przeze mnie dane są zgodne z prawdą. Oświadczam ponadto, że jestem pochodzenia aryjskiego (to znaczy – wśród moich przodków nie było Żydów), oraz że nie byłem członkiem partii komunistycznej ani komunistycznego związku młodzieży (Komsomoł). Trawniki, den 1.11. 1941. gez. Parfyniuk Trawniki, dnia WACHMANN [fn: AJW. TR-18/62(22), k. 107.] Właśnie po wypełnieniu ankiety i podpisaniu powyższego oświadczenia kursantom nadawano pierwszy stopień służbowy – wachmana SS [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 262–263.]. Samuił Priszcz i Wiktor Chomulin opisali przebieg oficjalnej przysięgi całego stanu osobowego obozu szkoleniowego w latach 1941 i 1942. Należy zaznaczyć, że w 1942 r. ceremonia była bardziej uroczysta – zbudowano już wówczas obozowy plac apelowy. W dniu złożenia przysięgi na wierność służbie hitlerowskim Niemcom, około godziny 11 rano, niemieccy oficerowie SS ustawili wszystkich wachmanów plutonami w formację litery „U” na placu szkoleniowego obozu SS w Trawnikach. „W celu odebrania przysięgi od wachmanów do obozu przyjechał wyższy oficer SS. Wachmani stali w postawie »baczność«. Komendant obozu odczytał tekst przysięgi po niemiecku, a tłumacz przełożył go na język rosyjski. Następnie wachman podchodził do stołu i składał podpis na indywidualnym blankiecie (karcie). Proces składania przysięgi był fotografowany przez Niemców” [fn: AJW. TR-18/66(12), k. 35–36; TR-18/62(15), k. 44.]. Pod koniec grudnia 1941 r. szkoła rozpoczęła regularne zajęcia [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 134.]. Codzienny rozkład dnia w obozie szkoleniowym przedstawiał się następująco: – 6.00 – pobudka, – 6.00–7.00 – toaleta poranna, – 7.00–7.45 – poranny apel i przegląd, – 7.15–8.00 – śniadanie, – 8.00–12.00 – zajęcia, – 12.00–13.00 – obiad, – 13.00–17.00 – zajęcia, – 17.00–18.00 – kolacja i pobranie prowiantu na dzień następny, – 18.00–21.45 – czas wolny, – 21.45–22.00 – apel wieczorny, – 22.00 – cisza nocna. W soboty zajęcia trwały do obiadu, następnie sprzątano pomieszczenia i korzystano z łaźni. Niedziela była dniem wolnym [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 59–60.]. Czas wolny wachmani wykorzystywali według własnego uznania [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 88.]. Według świadectwa E. Schulza w okresie nauki wachmani nie otrzymywali przepustek poza teren obozu, nawet w ramach nagrody. Wyjątkiem był przypadek, gdy Schulz „raz wybrał się z Niemcem na bagniska pojeździć na łyżwach” [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 89.]. Program i intensywność zajęć ulegały zmianom. „Trawnikowiec” W. N. Piatienko odnotował: „nie było ściśle określonego czasu trwania nauki, ponieważ Niemcy kierowali poszczególne grupy słuchaczy do wykonywania różnych zadań. Niemniej jednak wszyscy kursanci przechodzili obowiązkowe przeszkolenie trwające od miesiąca do trzech” [fn: AJW. TR-18/199, k. 17. Z przesłuchania W. N. Piatienko, 2 marca 1949 r., Kijów.]. Dmitrij Timoszkin, Nikołaj Kuzowkow i inni kursanci z pierwszego naboru szkolili się od grudnia do marca 1942 r. [fn: AJW. TR-18/42(2), k. 74–75; TR-18/68(4), k. 149, 152.]. Latem 1942 r. zapotrzebowanie na wachmanów wzrosło w związku z uruchomieniem obozów śmierci, co skróciło czas szkolenia. Władimir Jemieljanow zeznał, że szkolił się zaledwie miesiąc – od połowy czerwca do 20 lipca 1942 r., po czym został skierowany do służby w obozie zagłady w Bełżcu [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 81–82.]. Krótkie terminy szkolenia w latach 1941–1942 wynikały z faktu, że w Trawnikach szkolono byłych żołnierzy, którzy posiadali już wiedzę wojskową [fn: AJW. TR-18/62(7), k. 23.]. Do tego czasu należy jednak doliczyć okres regeneracji trwający od kilku tygodni do miesiąca. Wiosną i latem 1943 r. program uległ zmianie – zrezygnowano z okresu rehabilitacji, ponieważ do obozu przybywali nie wycieńczeni jeńcy wojenni, lecz zmobilizowani Ukraińcy w dobrej kondycji fizycznej, co pozwalało na rozpoczęcie zajęć od pierwszego dnia. Cele szkolenia i przyszła służba Śledczy szczegółowo badali cele i program nauczania w Trawnikach. Analiza zeznań oskarżonych pozwoliło na ich odtworzenie. Według E. Schulza Niemcy twierdzili, że po ukończeniu nauki absolwenci będą strzec magazynów: „nazwali nas »wachmanami«, co oznacza strażnika. Naturalnie wszyscy w to uwierzyli” [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 30.]. Andrij Brodowyj, pytany o zadania formacji Wachmannschaften, doprecyzował: „jednostka ta miała za zadanie głównie zwalczanie ruchu partyzanckiego, ochronę magistrali kolejowych, magazynów, zakładów pracy itp.” [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 331, 336.]. Iwan Kurinnoj zeznał: „podczas nauki nie mówiono nam, do jakiej służby nas przygotowują. Jednak, jak stało się jasne później, Niemcy szkolili w Trawnikach wachmanów do służby w oddziałach specjalnych (Sonderkommandos) SS zajmujących się ochroną obozów koncentracyjnych i obozów śmierci. Mojej grupie ogłoszono to dopiero w momencie wysyłki z Trawnik do obozu zagłady w Treblince” [fn: AJW. TR-18/62(2), k. 33.]. Zajęcia odbywały się w języku niemieckim pod kierownictwem dowódców plutonów i przy pomocy tłumacza [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 88.]. W zależności od przedmiotu szkolenie prowadzono całymi kompaniami, plutonami lub drużynami – w izbach żołnierskich, na terenie obozu lub poza jego granicami [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 80; TR-18/62(2), k. 32; TR-18/62(1), k. 89.]. W obowiązkowym programie nauczania znalazły się: 1. Nauka języka niemieckiego. 2. Musztra: nauka dystynkcji armii niemieckiej, niemieckiego kroku defiladowego, zwrotów w miejscu i w marszu, oddawania honorów oficerom (przyjmowanie postawy zasadniczej, wyciąganie prawej ręki i okrzyk „Heil Hitler”). Kładziono nacisk na postawę żołnierską, dyscyplinę i wytrzymałość; uczono pieśni marszowych [fn: AJW. TR-18/62(2), k. 32; TR-18/62(15), k. 35; TR-18/62(10), k. 36–39.]. 3. Przygotowanie fizyczne na placu sportowym na terenie obozu. 4. Znajomość broni: niemiecki karabinek [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 26. Schulz precyzuje: „niemiecki karabinek”, podczas gdy inni wspominają ogólnie o „karabinach”. Jest to istotne, gdyż później wachmani bywali uzbrojeni w zdobyczną broń rosyjską], karabiny francuskie [fn: AJW. TR-18/62(2), k. 32. I. Kurinnoj podaje, że w czerwcu 1942 r. kursantom wydano karabiny francuskie]. W 1943 r. Ukraińcy z Galicji szkolili się na karabinach rosyjskich i z użyciem granatów. E. Schulz zauważył: „broni nie wydawano nam na stałe. Otrzymywaliśmy ją tylko na czas zajęć, po czym była odbierana. Przy tym nigdy nie wydawano więcej broni, niż posiadał jeden pluton” [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 89.] (Niemcy nie ufali kursantom, obawiając się buntu – przyp. A.Sz.). 5. Przygotowanie bojowe: obsługa broni i jej zastosowanie w walce. Pod koniec szkolenia oficerowie wywozili kursantów w teren, gdzie uczono ich taktyki [fn: AJW. TR-18/62(15), k. 36.]. 6. Regulamin służby wartowniczej SS: zasady ładowania broni przed wejściem na posterunek, zmiana warty, obowiązki wartownika, meldunek po zejściu z posterunku i rozładowanie broni [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 60; TR-18/62(10), k. 38–39.]. E. Schulz dodał: „nie wyjaśniano nam, w jakich konkretnie sytuacjach wartownik ma użyć broni. Niemcy mówili, że szczegółowe instrukcje każdy otrzyma na miejscu, to jest w obiekcie, do którego zostanie przydzielony” [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 89.]. Jednak S. S. Prichodko twierdził, że podczas zajęć dotyczących ochrony więźniów „wielokrotnie powtarzano, że w razie nieposłuszeństwa lub próby ucieczki należy likwidować takich więźniów na miejscu” [fn: AJW. JM-23/495, k. 1195.]. 7. Szkolenie specjalistyczne: zasady ochrony różnych obiektów, przeprowadzanie aresztowań ludności żydowskiej, zasady konwojowania (pieszo, ciężarówkami oraz pociągami), nadzór przy załadunku i rozładunku deportowanych, ochrona podczas prac przymusowych oraz systemy ochrony obozów. Celem było zapobieganie ucieczkom. Wachmanów uczono przeprowadzania obław i rewizji (w tym posługiwania się sondą). Studiowano metody walki z partyzantką oraz techniki bicia (demonstrowano użycie bata) [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 81, 360; TR-18/66(12), k. 36; DALO, f. 3, op. 1, k. 1.]. 8. Szkolenie strzeleckie: na strzelnicy wydawano po trzy naboje do strzelania do tarczy. Następnie „uczony metod egzekucji; pokazywano, że należy strzelać w potylicę (głowę). Uczono strzelania z pistoletu do tarcz papierowych z odległości 3–4 metrów” [fn: DALO, f. 3, op. 1, k. 5.]. To specyficzne szkolenie prowadzono szczególnie starannie z cywilnymi rekrutami z Ukrainy. 9. Medycyna i higiena: według A. Duchno w latach 1941–1942 higienę wykładano jedynie w 8. kompanii [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 60; TR-18/66(12), k. 36.]. 10. Nauka pieśni: niemieckich i ukraińskich (pieśni rosyjskich nie uczono! – przyp. A.Sz.). 11. Indoktrynacja ideologiczna: mimo krótkiego czasu szkolenia, kładziono duży nacisk na wpajanie ideologii nazistowskiej i antyradzieckiej. W Trawnikach nie było zawodowych politruków – propagandę prowadzili dowódcy drużyn i plutonów pod nadzorem dowódców kompanii [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 60.]. E. Schulz zauważył, że od początku tłumaczono kursantom, iż „Niemcy prowadzą wojnę na wielu frontach i tam potrzebni są niemieccy żołnierze, natomiast my będziemy pełnić służbę wartowniczą wewnątrz kraju – nie mówiono nam jednak, o jakie konkretnie obiekty chodzi” [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 87.]. P. Paszuk relacjonował, że po kilku dniach od przybycia zaczęto czytać komunikaty frontowe. Dwa razy w tygodniu odbywały się zajęcia z ideologii, które „prowadził niemiecki Oberscharführer; opowiadał o potędze armii niemieckiej i jej sukcesach” [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 264.]. Według N. Stankowa Niemcy twierdzili, że „ich armia jest najbardziej kulturalną armią świata, że pokonają Rosjan, a wtedy my otrzymamy ziemię, dobre życie i nie będzie już kołchozów” [fn: AJW. JM-23/495, k. 420.]. Władimir Dmitrijew zeznał, że rozmowy polityczne prowadzono systematycznie: „hitlerowcy wychwalali swoją armię, szkalowali Związek Radziecki, rząd radziecki i Armię Czerwoną, wpajali nienawiść do ustroju radzieckiego i do Żydów” [fn: AJW. TR-18/66(9), k. 22; TR-18/62(7), k. 17, 23.]. Paweł Podmohyłnyj podkreślił, że podczas sesji informacyjnych mówiono o niepokonanej potędze Niemiec i nieuchronnej klęsce ZSRR [fn: DALO, f. 3, op. 1, k. 1.]. Wykładano o „wyższości ustroju faszystowskiego nad radzieckim” [fn: AJW. TR-18/199, k. 17.]. Emmanuil Schulz podkreślił silny wątek antysemicki: dowódca kompanii Untersturmführer Rokita twierdził w rozmowach, że „Niemcy zwyciężą, bo w Związku Radzieckim i USA rządy przejęli Żydzi. Przekonywał, że po wygranej wojnie Niemcy zmuszą wszystkich Żydów do pracy” [fn: AJW. TR-18/62(1), k. 90.]. Paweł Paszuk dodał, że „trawnikowców” uczono, iż winnymi wojny są „bolszewicy i Żydzi, których należy bezlitośnie eliminować” [fn: AJW. TR-18/68(4), k. 264.]. Istotną częścią ideologicznego przygotowania „trawnikowców” było kino. Na przesłuchaniu 27 kwietnia 1961 r. E. Schulz potwierdził, że „w Trawnikach Niemcy wyświetlali wachmanom jakieś filmy”, jednak nie pamiętał ich treści ani wydźwięku [fn: AJW, TR 18/62(1), k. 92.]. W. Dmitrijew natomiast zeznał, że „okresowo pokazywano nam filmy akcji, sławiące czyny Niemców” [fn: AJW, TR-18/66(9), k. 22.]. Obowiązkowy program ideologiczny kolaborantów obejmował seanse nazistowskiej kroniki filmowej „Niemiecki Tygodnik” (Die Deutsche Wochenschau) oraz filmy antysemickie i antyradzieckie. Każdy nabor kursantów oglądał film Fritza Hipplera „Wieczny Żyd” (Der ewige Jude). Na samym początku filmu pojawia się informacja, że wykorzystano zdjęcia z polskich gett, „ukazujące prawdziwe oblicze Żyda. Tu grasuje zaraza zagrażająca istnieniu narodów aryjskich. [...] Są inni fizycznie, a przede wszystkim – duchowo. Równolegle z Żydami po świecie migrowały szczury” [fn: R. E. Hercensztejn, Wojna, kotoruju wyigrał Gitler, Smolensk: Rusicz, 1996, s. 375. Autor obejrzał ten film oraz produkcję „Żyd Süss” (Jud Süß)]. „Wieczny Żyd” był prezentowany przez niemieckich twórców jako film dokumentalny o roli Żydów w historii świata. Przedstawiano ich jako pasożyty, istoty szczuropodobne, niechlujne, brudne i owładnięte żądzą pieniądza; osoby pozbawione wyższych wartości duchowych i demoralizatorów świata: „Potrzebują tylko bazaru, sami nie potrafią nic stworzyć”, „Roznoszą choroby, są szpetni, tchórzliwi i trzymają się w stadach”. Równolegle z twarzami Żydów pokazywano stada szczurów sfilmowane w slumsach getta. Sceny rytualnego uboju zwierząt miały do granic groteski potęgować wrażenie sadyzmu żydowskiej religii. Film nie kończył się bezpośrednim wezwaniem do eksterminacji, lecz jego przekaz był jasny: jedyną drogą do ocalenia świata jest likwidacja wszystkich Żydów w okupowanej Europie, włącznie z dziećmi. „Obraz ten pomagał zwykłemu człowiekowi zrozumieć konieczność działań podjętych przez rząd. Głównym zadaniem filmu było ideologiczne i psychologiczne przygotowanie narodu niemieckiego, jego sojuszników oraz ludności krajów okupowanych do ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” [fn: Tamże, s. 375.]. 5 września 1940 r. na festiwalu w Wenecji odbyła się premiera filmu fabularnego Veita Harlana „Żyd Süss” (Jud Süß). Niektórzy historycy kina uznają to dzieło za najskuteczniejszy film propagandowy III Rzeszy. 30 września 1940 r. Heinrich Himmler wydał rozkaz, aby „cały skład SS i policji obejrzał zimą film »Żyd Süss«”. Następnie film włączono do programu szkolenia wachmanów SS w Trawnikach. „Przesłanie »Żyda Süssa« jest oczywiste: Żydzi to pasożyty na ciele społeczeństwa i należy ich zlikwidować. [...] Tych, którzy widzieli »Der ewige Jude« i »Jud Süß«, łatwiej było utrzymać w posłuszeństwie; nie chodziło tu o poczucie winy współsprawcy, lecz o to, że ludzie ci byli już przekonani, iż władze niemieckie nie mają innego wyjścia niż zagłada Żydów” [fn: Tamże, s. 375–377.]. Niektórzy kursanci, którzy szybko opanowali program, sami zostawali instruktorami. E. Schulz zeznał, że po krótkim przeszkoleniu powierzono mu prowadzenie zajęć, a wkrótce awansowano na stopień oberwachmana. „Dowódca plutonu zlecał mi czasami prowadzenie zajęć z musztry i chwytów bronią. Niemcy wzięli też pod uwagę moje nazwisko i fakt, że ojciec był Niemcem” [fn: AJW, TR 18/62(1), k. 93.]. Zajęcia plutonami prowadzili zazwyczaj dowódcy – folksdojcze. Uczyli oni musztry, regulaminu służby wartowniczej oraz komend po niemiecku [fn: AJW, TR-18/42(2), k. 99.]. Przykładowo, musztrę prowadził Niemiec nadwołżański Wilhelm Kaiser w stopniu cugwachmana (Zugwachmann), który dobrze mówił po rosyjsku [fn: AJW, TR-18/62(9), k. 28–29; TR-18/66(9), k. 93.]. Wykładów o porządku służby i pieśni marszowych uczyli Niemcy przez tłumaczy [fn: AJW, TR-18/62(9), k. 25.]. Praktyczne szkolenie w Trawnikach: ochrona, obławy, „chrzest krwi” Obok teorii w obozie odbywały się zajęcia praktyczne. Bezpośrednio przy ośrodku szkoleniowym znajdował się obóz koncentracyjny Trawniki dla Żydów. Wszyscy kursanci regularnie pełnili służbę „w uzbrojonej wartowni przy ochronie obozu koncentracyjnego Trawniki” [fn: AJW, TR-18/68(4), k. 81.]. Obóz ten powstał latem 1941 r. i był systematycznie zasilany nowymi transportami Żydów. Wachmani udający się na służbę byli uzbrojeni w karabiny i otrzymywali 10 naboi. Według Piotra Jaceniuka do ich obowiązków należało „pilnowanie, by żaden Żyd nie uciekł przez druty; w razie próby ucieczki – strzelać. Przypadków ucieczek z »getta« nie było. W wartowni znajdowały się nahajki – jeśli któryś z Żydów naruszył regulamin, zabieraliśmy go tam i biliśmy. Żydzi w obozie byli specjalistami: krawcami, szewcami, stolarzami, murarzami. Pracowali w warsztatach, szyjąc dla Niemców mundury, płaszcze i buty. Kopali też rowy pod kanalizację w majątku oddalonym o kilometr od obozu, budowali elektrownię i duży dom” [fn: DALO, f. 3, op. 1, k. 7.]. Wszystkie te prace odbywały się pod strażą wachmanów. Wielokrotnie podczas szkolenia kursanci wykonywali rozkaz doprowadzenia do obozu Żydów z okolicznych wsi i miasteczek. O tym, jak to przebiegało, opowiedział podczas jednego z przesłuchań E. Schulz. Wiosną 1942 roku jego pierwsza kompania została skierowana do pobliskiej względem Trawnik wsi – „nazwy nie pamiętam – w celu aresztowania obywateli narodowości żydowskiej [...] szliśmy w szyku pieszym. Po przybyciu do wsi otoczyliśmy kordonem domy obywateli narodowości żydowskiej, następnie Niemcy wchodzili do domów, wyprowadzali ludzi na ulicę, a my stali na zewnątrz, zbierali tych obywateli w jedno miejsce i pilnowali ich. W tym czasie Niemcy dokonywali grabieży kosztowności w domach, w których mieszkali Żydzi. [...] byli tam mężczyźni, kobiety, dzieci w różnym wieku. Wtedy Niemcy aresztowali, a my doprowadziliśmy pod eskortą do obozu w Trawnikach około 200 osób. Wszystkich tych ludzi umieszczono w pomieszczeniu dawnej hali o wymiarach około 12 x 7 metrów; pamiętam, że pomieszczenie to było całkowicie wypełnione doprowadzonymi przez nas ludźmi. Pomieszczenie to zamknięto, a przed nim Niemcy wystawili straż [...]. Pamiętam, że kiedy zamknięto tych ludzi w hali, słychać było stamtąd krzyki. Rano Niemcy poinformowali nas, że rzekomo wszyscy Żydzi sami się otruli. Ja jednak uważałem, że Niemcy otruli tych ludzi jakimś gazem. Wtedy Niemcy wyjaśnili nam, że Żydzi nie chcieli jechać do pracy i w obozie w Trawnikach sami odebrali sobie życie przez otrucie” [fn: AJW, TR 18/62(I), k. 26–29.]. Według słów Schulza widział on, jak ciała otrutych Żydów wywozili z terenu obozu na podwodach miejscowi Polacy, którym Niemcy zapłacili za transport i pochówek [fn: АЯВ. TR 18/62(I), л. 26–27.]. Można z dużą pewnością przypuszczać, że za tę pracę polscy chłopi otrzymali odzież i inne rzeczy należące do zamordowanych. Po raz drugi Schulz w składzie swojej kompanii udał się do sąsiednich wsi na obławę na Żydów wiosną 1942 roku. „Przed wyjazdem Niemcy wyjaśniali nam, że jedziemy aresztować Żydów w celu skierowania ich do pracy przymusowej. Tym razem jechaliśmy samochodami ciężarowymi; w ten sam sposób zbieraliśmy we wsiach obywateli narodowości żydowskiej i przywoziliśmy ich na stację Trawniki, gdzie natychmiast ładowano ich do eszelonów – dokąd ich wysyłano, nie jest mi wiadomo” [fn: АЯВ. TR 18/62(I), л. 28.]. Po relacji Schulza, która nie obfitowała w szczegóły potwornego okrucieństwa (o których przyjdzie jeszcze wspomnieć), śledczy Prutkow podczas przesłuchania 16 lutego 1961 roku zadał Schulzowi pytanie, z którym nie spotkałem się w żadnym z licznych przestudiowanych przeze mnie materiałów śledczych, a mianowicie: „Czym wyjaśnić to okrucieństwo, z jakim Niemcy rozprawiali się z Żydami?”. Odpowiedź: „Jeszcze za pierwszym razem, gdy wyjeżdżaliśmy do wsi, Niemcy wyjaśniali nam, że Żydzi z natury są pasożytami, nie chcą pracować, zajmują się spekulacją, gromadzą z całego świata złoto i kosztowności, które są złem dla ludzkości, dlatego należy ich przymusić do pracy. Rzekomo w tym celu wyjeżdżaliśmy do wsi – aby ich zebrać i wysłać do miejsca pracy przymusowej” [fn: AJW, TR 18/62(I), k. 28.]. Kursanci „trawnikowcy” byli wielokrotnie angażowani także do przeprowadzania obław na Żydów w sąsiednich wsiach i wysyłania ich do obozów zagłady. „Przed wyjazdem Niemcy wyjaśniali nam, że jedziemy aresztować Żydów [...] we wsiach zbieraliśmy obywateli narodowości żydowskiej i przywoziliśmy ich na stację Trawniki, gdzie natychmiast ładowano ich do eszelonów” [fn: АЯВ. TR 18/62(1), л. 26–28. TR-18/62(15), л. 42–43.]. Oprócz pracy w „własnym” obozie koncentracyjnym, według słów Nikołaja Pripotenskiego, „trawnikowcy” zajmowali się pilnowaniem obozów koncentracyjnych i obozów pracy, dokonywali rozstrzeliwań żydowskich więźniów w obozie koncentracyjnym w m. Trawniki, brali udział w walkach z partyzantami, konfiskowali żywność ludności polskiej oraz pełnili wartę przy zakładach i obiektach wojskowych [fn: Державний Архів Лвівьскої Області) ф. 3, оп. 1, л. 4.]. Pod koniec sierpnia 1943 roku druga, trzecia, czwarta, piąta, szósta i siódma kompania zostały wysłane z obozu w Trawnikach w różne rejony województwa lubelskiego w celu odebrania polskim chłopom zboża i ziemniaków na potrzeby armii niemieckiej [fn: Tamże.]. Operacja ta była prowadzona od końca sierpnia do 29 października 1943 roku. Przykładowo, 7. kompania, w której służył Piotr Jaceniuk, udała się do Łukowa, gdzie pozostawała do dyspozycji tamtejszej żandarmerii, wspólnie z którą dokonywano grabieży na polskich chłopach. Podczas przesłuchania Jaceniuk zeznał, że wachmani byli uzbrojeni w karabiny, otrzymali po 25 sztuk ostrej amunicji i po jednym granacie. „Mieliśmy specjalne szpikulce, a żandarmeria miała baty. Do wsi wyjeżdżaliśmy w grupach po 10–15 osób, towarzyszyli nam przedstawiciele żandarmerii. Wchodziliśmy do każdego polskiego gospodarstwa i pod groźbą użycia broni nakazywaliśmy zawozić zboże i ziemniaki na stację w Łukowie. W przypadkach, gdy ten czy inny Polak w jakikolwiek sposób opóźniał oddawanie zboża, żandarmeria dawała nam baty i kazała bić takich Polaków, a my biliśmy” [fn: Tamże, k. 7–8.]. Jeśli Polacy ukrywali zboże i odmawiali oddania go Niemcom, wówczas „przeprowadzaliśmy dokładną rewizję w gospodarstwie, używaliśmy szpikulca, rozrzucaliśmy słomę i gdy znajdowaliśmy zboże lub ziemniaki, zabieraliśmy wszystko, a głowę rodziny aresztowaliśmy i doprowadzaliśmy do dyspozycji żandarmerii. [...] Oprócz tego, że wyjeżdżaliśmy do wsi, zmuszano nas także do pełnienia uzbrojonej ochrony magazynów na stacji kolejowej Łuków, w których przechowywano zboże i ziemniaki pochodzące od Polaków” [fn: Там же. л. 7.]. Po zakończeniu akcji pozyskiwania produktów rolnych wachmani wrócili do Trawnik. W czasie ich delegacji w obozie zaszły zmiany: w obozie koncentracyjnym nie było już Żydów. Okazało się, że wszyscy zostali rozstrzelani. Jaceniuk zeznał dalej: „Z rozmów wachmanów, którzy brali udział w egzekucjach, wiem, że zagłada ludności żydowskiej w obozie SS w Trawnikach odbyła się mniej więcej pod koniec września lub na początku października 1943 r. [...] W barakach, w których mieszkali Żydzi, okna były wybite, wszędzie porozrzucane były rzeczy osobiste. [...] Zastaliśmy około 150–160 Żydów, których po masowej egzekucji pozostawiono specjalnie do załadunku całego mienia żydowskiego do wagonów kolejowych. [...] przy nas ładowano odzież, obuwie, poduszki, koce, materace, pierzyny i maszyny do szycia. Do załadunku przysłano także niemieckich żołnierzy-ochotników, Uzbeków i Rumunów, którzy również zajmowali się załadunkiem żydowskiego mienia [fn: Там же, л. 8.]. W naszych barakach stacjonowała dywizja SS »Galizien«, która przeprowadzała rozstrzeliwanie Żydów. Ponadto następnego dnia rano widziałem, jak Niemcy znaleźli na strychu budynku cukrowni 10 żydowskich mężczyzn i dwie kobiety, których przyprowadzili pod płot i w mojej obecności rozstrzelali. O samym fakcie masowej egzekucji Żydów szczegółowo opowiedział mi wachman wojsk SS, Władimir Iwanaszko, który brał udział w rozbieraniu Żydów i konwojował ich do dołu, gdzie byli rozstrzeliwani. Iwanaszko mówił, że do m. Trawniki w nocy przybyła dywizja SS »Galizien« [fn: Mowa prawdopodobnie o jakimś pododdziale dywizji. Cała dywizja, oczywiście, nie była w Trawnikach. Według informacji Instytutu Historii AN Ukrainy pododdziały dywizji od jesieni 1943 roku brały udział w działaniach antypartyzanckich w południowo-wschodniej Polsce.], która otoczyła cały obóz w Trawnikach, a rano komendant obozu szkoleniowego SS wydał rozkaz zebrania i ustawienia w szyku całego stanu osobowego wachmanów przebywających w obozie. Gdy wszyscy wachmani zostali ustawieni, komendant ogłosił, że dzisiaj będziemy przeprowadzać rozstrzeliwanie Żydów, przy czym wydał polecenie wydania wszystkim wachmanom pistoletów i nahajek. Potem, jak mówił mi Iwanaszko, podano im do śniadania po 200 g wódki, a oni zajmowali się rozbieraniem Żydów w barakach i konwojowaniem ich do dołu na egzekucję. Opowiadał, że po obu stronach dołu stały po trzy karabiny maszynowe. Do celowniczych doprowadzono telefon, a po obu stronach przy karabinach stali jacyś dowódcy, którzy wydawali komendy w czasie rozstrzeliwania. Po tym, jak Niemcy, a dokładniej wspomniana dywizja, dokonali egzekucji Żydów, Niemcy przywieźli w cysternach naftę, oblali zwłoki naftą i paliły się one przez około 2 tygodnie” [fn: DALO, f. 3, op. 1, k. 8–9.]. Większość aresztowanych byłych „trawnikowców” podczas przesłuchań, z nielicznymi wyjątkami, nie chciała przyznawać się do popełnionych zbrodni; zaprzeczali oni udziałowi w egzekucjach, zwłaszcza tych odbywających się w ramach „zajęć szkoleniowo-praktycznych”. Szkolenie i służba wartownicza to jedno, lecz bezpośredni udział w rozstrzeliwaniach to kwestia zupełnie inna. Fakty dotyczące „szkoleniowych” egzekucji potwierdzają jednak zeznania I. Wołoszyna i W. Jemieljanowa: „W zakres szkolenia specjalistycznego w obozie Trawniki wchodziły takie elementy, jak rozstrzeliwanie ludności cywilnej w ramach zajęć praktycznych. Podczas przeprowadzanych obław nagradzano tych kursantów, którzy zastrzelili cywila – bez względu na płeć i wiek – próbującego ukryć się przed pościgiem. [...] w ramach szkolenia specjalnego i treningu rozstrzeliwano oraz konwojowano na egzekucje Żydów spośród osób przetrzymywanych w obozie w Trawnikach” [fn: AJW, TR-18/68(4), k. 23, 81–82.]. Szczegółowo procedurę nauki zabijania opisał Iwan Tarasow: „Po zakończeniu szkolenia poddano nas swego rodzaju »próbie«. Kursant musiał rozstrzelać więźnia. Żyda postawiono tyłem do nas w odległości 6–8 kroków, a komendant szkoły kazał mi go zastrzelić. Podniosłem karabin, wycelowałem w potylicę więźnia i wystrzeliłem. Więzień upadł. Potem wyprowadzono kolejnych więźniów, których rozstrzelali pozostali słuchacze szkoły policyjnej. Takie próby przechodzili wszyscy kończący szkołę” [fn: AJW, TR-18/66(9), k. 245.]. Po ukończeniu szkolenia kursant otrzymywał specjalną legitymację służbową. W jednej z akt brakuje oryginału dokumentu, zachował się jednak jego przekład: „Pełnomocnik Reichsführera SS ds. Utworzenia Punktów Oparcia SS i Policji na Nowych Terenach Wschodnich – Lublin. Obóz Szkoleniowy Trawniki. Legitymacja służbowa nr 869 Filip Babenko służy w oddziałach Pełnomocnika Reichsführera SS ds. Utworzenia Punktów Oparcia SS i Policji na Nowych Terenach Wschodnich. Filip Pawłowicz Babenko, urodzony w 1905 r., pochodzący z miejscowości Draczi w obwodzie kijowskim, narodowości ukraińskiej. 21.VI 1942 r. skierowany do m. Bełżec. Otrzymane umundurowanie: czapka, płaszcz, bluza, spodnie, onuce i bielizna. Uwaga: W razie dostrzeżenia posiadacza niniejszej legitymacji poza wyznaczonym garnizonem, należy go zatrzymać i powiadomić jednostkę” [fn: AJW, TR-18/115, k. 28.]. O znaczeniu obozu w Trawnikach w szkoleniu kadr specjalnych oraz ich roli w realizacji „ostatecznego rozwiązania” kwestii żydowskiej świadczy fakt wizytacji obozu w dniu 19 lipca 1942 roku przez Reichsführera SS Heinricha Himmlera. Oberzugwachman Aleksander Titijewski opowiedział, że z Lublina przyjechał samochód z kilkoma niemieckimi oficerami; jeden z nich oznajmił, że „za pół godziny będzie tu Himmler”. Wówczas komendant obozu, Sturmbannführer Streibel, ustawił wszystkie kompanie wachmanów na obozowym placu apelowym w kolumnach po trzy osoby, formując czworobok. „Po 45 minutach przyjechały cztery samochody osobowe, w jednym z nich przybył sam Himmler i od razu udał się na plac, gdzie ustawione były wszystkie oddziały wachmanów SS”. Na widok Himmlera Streibel wydał komendę „baczność”. Następnie krokiem defiladowym podszedł do Reichsführera i zameldował, że obóz wachmanów SS jest gotowy do przeglądu. Po tym Himmler krzyknął „Heil Hitler!”, a za Sturmbannführerem Streibelem „wszystkie oddziały SS w szyku, w tym i ja, powtórzyły »Heil Hitler«”, po czym Himmler uścisnął dłoń Streibla. „W towarzystwie Streibla i osobistej ochrony, która składała się z trzech osób, przeszedł od lewego do prawego skrzydła, przeglądając szyk. Wszystkim niemieckim podoficerom podawał ręce, a niektórych pytał, na którym froncie służyli. Następnie zapytał jednego z wachmanów SS, pierwszego zugwachmana SS Pankratowa, skąd pochodzi i jakiej jest narodowości; idąc dalej wzdłuż szyku, o to samo zapytał rottenwachmana Czerniakowa. Wszystko to uwieczniał fotograf, który przyjechał z Himmlerem. Po tym Himmler wraz ze świtą odjechał” [fn: AJW, JM23/505, k. 222.]. Świadczenia i nagrody Po okresie kwarantanny i rekonwalescencji, mniej więcej wraz z początkiem zimy 1941–1942, „trawnikowcom” zaczęto wypłacać żołd w wysokości 5 złotych miesięcznie, jednak przestano wydawać papierosy – od tej pory należało je kupować w miejscowej kantynie [fn: АЯВ. TR-18/68(4), л. 58–59.]. Po zakończeniu szkolenia, według słów Wasilija Piatenki: „Co miesiąc otrzymywałem 12–13 marek niemieckich, bezpłatne wyżywienie – rację żołnierską armii niemieckiej, wyroby tytoniowe oraz niemieckie umundurowanie policyjne. Oprócz tego korzystałem ze wszystkich pozostałych praw żołnierza armii niemieckiej, tj. miałem prawo do prowadzenia nieograniczonej korespondencji z krewnymi i znajomymi, swobodnego wychodzenia do miasta i bezstresowego odwiedzania miejsc rozrywki: kina, kasyna i innych” [fn: АЯВ.TR 18/199, л. 22, 24.]. Co prawda należy zaznaczyć, że możliwość odwiedzania miejsc rozrywki istniała tylko podczas służby „trawnikowców” przy ochronie komendantur, gett i obozów w Lublinie, Warszawie i Lwowie pod koniec 1943 i na początku 1944 roku. Rodziny „trawnikowców” również korzystały z przywilejów w miejscu swojego zamieszkania. Przykładowo, Wasilij Chłopecki zwrócił się do komendanta obozu w Trawnikach, Streibla, z prośbą o udzielenie pomocy jego rodzinie jako rodzinie żołnierza armii niemieckiej. Streibel „przyjąwszy moje podanie, przychylił się do prośby, w wyniku czego osobiście wystawił mi opinię służbową, [...] do tej opinii dołączono zaświadczenia potwierdzające moją czynną służbę w oddziale policji SS w m. Trawniki, i wszystkie te dokumenty komendant przesłał do zarządu miejskiego w Złoczowie. Dzięki temu moja matka otrzymywała kartki na chleb oraz produkty żywnościowe i korzystała z innych przywilejów pod względem materialnym” [fn: AJW, TR-18/68(4), k. 236.]. Za nienaganną służbę wachmani otrzymywali wszelkiego rodzaju nagrody, na przykład nadawano im kolejne stopnie. I tak, Władimirowi Powchowi za dobrą służbę w kwietniu 1944 roku dowództwo obozu nadało stopień „SS-Gruppenwachmanna”. W. Powch zeznał: „Miałem pod komendą 9 wachmanów, którymi dysponowałem: wysyłałem ich na posterunki do pilnowania więźniów i w inne miejsca. Ponadto prowadziłem zajęcia w godzinach od 8:00 do 12:00 i od 14:00 do 16:00 w te dni, kiedy wachmani nie pełnili warty” [fn: AJW., л. 173.]. Ważną formą nagrody były urlopy. Wspomniany już Powch spędził swój urlop od 31 lipca do 17 sierpnia 1943 roku u swoich krewnych w Kolomyi, a następnie powrócił do miejsca służby [fn: AJW. TR-18/68(IY) л. 359, 362.]. Rottenwachman Nikita Poddubny „za dobrą pracę w obozie otrzymał od niemieckiego dowództwa urlop do domu” [fn: AJW. JM/23/505, л. 230.]. Swoim krewnym, podobnie jak inni wachmani wyjeżdżający na urlop, wiózł prezenty. Podczas przesłuchania Poddubny zeznał: „kiedy jechałem do domu do rodziny, wiozłem ze sobą walizkę rzeczy i pewne kosztowności: trzy zegarki, garnitur, buty z cholewami, parę damskich pantofli, skarpetki, pończochy i inne przedmioty” [fn: AJW. JM/23/505 л. 224.]. Pochodzenie tych prezentów nie budzi wątpliwości. Życie prywatne wachmanów w Trawnikach „Trawnikowcy” po zakończeniu szkolenia i w trakcie dalszej służby nie tylko sami odwiedzali swoich bliskich – żony „trawnikowców” również miały możliwość przyjazdu w odwiedziny do mężów, a także wspólnego zamieszkiwania z nimi w obozie. Gruppenwachmann SS Franz Kardaszewicz w 1942 roku otrzymał 14-dniowy urlop i udał się do domu, a wcześniej w obozie odwiedziła go żona [fn: AJW. TR-18/68(4), л. 91.]. W maju 1942 roku w odwiedziny do męża przyjechała także żona Iwana Tkaczuka. W jego aktach karnych znajduje się fotografia, na której został uwieczniony w mundurze wachmana SS obok żony [fn: AJW. TR-18/62(6) л. 13.]. Od 1943 roku z Kijowa do Trawnik, do miejsca służby gruppenwachmanna SS Aleksandra Konstantinowa, przeprowadziła się jego żona Wiera [fn: AJW. TR-18/68(4), л. 96.]. Gdy w marcu 1943 roku front zbliżył się do Charkowa, żona oberwachmana Konstantina Bojki – Teodozja, zabrawszy dwoje swoich dzieci, uciekła do męża i mieszkała z nim w Trawnikach aż do lipca 1944 roku, kiedy to ponownie musiała uciekać przed nadciągającą Armią Czerwoną. [fn: AJW, TR-18/68(4), k. 93.]. „Trawnikowcy” niejednokrotnie nawiązywali bliskie relacje z miejscowymi polskimi kobietami. Często związki te kończyły się zawarciem małżeństwa. I tak, gruppenwachmann Michaił Bilecki ożenił się w Trawnikach z Polką, Ireną. Bilecki pracował jako kierowca samochodu osobowego w Lublinie przy sztabie SS. W 1943 roku zabrał żonę z Trawnik i wyjechał z nią do Lublina [fn: AJW. TR-18/68(4), л. 95.]. Dentysta obozowy Michaił Klimienko ożenił się z Polką, Zosią, mieszkającą w wiosce oddalonej o około 30 km od Trawnik. Podczas zbliżania się Armii Czerwonej w lipcu 1944 roku uciekł wraz z żoną do jej wsi [fn: AJW. JM/23/505, л. 224.]. Wielu „trawnikowców” wraz ze swoimi konkubinami bądź żonami uciekło latem 1944 roku do Warszawy i mieszkało tam aż do swojego aresztowania. Przykładowo, wspomniany już Iwan Tkaczuk przed likwidacją obozu, przy pomocy polskiej obywatelki, uciekł z obozu, ożenił się i pozostał w Polsce na stałe. W lutym 1950 roku Tkaczuk, bojąc się aresztowania za służbę u Niemców, próbował uciec z Polski do Szwecji, lecz 14 lutego został zatrzymany w polskim porcie Gdynia na pokładzie szwedzkiego parowca i przekazany przez polskie władze dowództwu Armii Radzieckiej. [fn: AJW, M37/290, k. 2–3.]. Dalsze losy po szkoleniu Wszyscy „trawnikowcy” po ukończeniu centrum szkoleniowego SS w Trawnikach byli okresowo kierowani do delegacji trwających od kilku tygodni lub miesięcy do roku, w celu pełnienia służby wartowniczej w gettach, w obozach zagłady w Polsce, w obozach koncentracyjnych w Polsce, ZSRR (Zachodnia Ukraina, Estonia), Niemczech i Austrii. „Trawnikowców” wysyłano do ochrony zakładów przemysłowych, stacji kolejowych oraz „delegowano” do walki z partyzantką w Polsce, Jugosławii i we Włoszech [fn: AJW. TR-18/42(II), л. 99, 120/ TR-18/68(IY) л. 331.]. Oberwachmann Wilhelm (Wasilij) Schuller (Kobielacki) zimą 1944 roku w składzie pododdziału wachmanów pod dowództwem Wołkowa pilnował obozu koncentracyjnego „z więźniami żydowskimi” w miejscowości Ereda (Estonia) [fn: AJW. TR-18/42 (1), л. 60, 62.]. Władimir Łomos służył jako gruppenwachmann w obozie koncentracyjnym Kunda (Estonia) [fn: AJW.TR-18/42 (2), л. 120.]. O pobycie i służbie „trawnikowców” w Estonii wspomina raport nr 91 Frontu Leningradzkiego z 3 września 1944 roku pt. „O bestialstwach Niemców i estońskich hitlerowców wobec radzieckich jeńców wojennych i ludności cywilnej w Estonii”. „Ukraińska policja, składająca się z Ukraińców z zachodnich terenów, sprawowała kontrolę nad całą ludnością Kiviõli. Policjanci urządzali obławy, [...] odznaczali się skrajnym okrucieństwem i nosili czarne mundury, za co przezwano ich »czarnoskórymi petlurowcami«. Wszyscy bardzo się cieszyli, gdy podczas bombardowania radziecka bomba trafiła w sztab tych »czarnoskórych petlurowców«” [fn: AJW. М-33/1089, л. 15–05. Эстония. Кровавый след нацизма: 1941–1944 годы. Сборник архивных документов. – М.: Издательство «Европа», 2006, с.191–192. ГА РФ. Ф. 7021. Оп. 97. Д. 882. Л. 33–40.]. Ponieważ dla wszystkich absolwentów jednostką macierzystą, w której byli ewidencjonowani, były Trawniki, po zakończeniu delegacji wszyscy wracali do obozu szkoleniowego. Po kilku dniach odpoczynku i krótkim przeszkoleniu uzupełniającym wachmani otrzymywali nowe przydziały i wyruszali do nowego miejsca służby, gdzie w pełni wykorzystywali nabyte „wiedzę i umiejętności”. Łącznie od października 1941 do maja 1944 roku, kiedy to proces szkoleniowy ustał (choć obóz istniał do 19 lipca 1944 roku), przeszkolono w nim około 5082 wachmanów SS [fn: Кудряшов С. Травники. История одного предательства. «Родина» (Москва). 2007. № 12. С. 95.]. • Аннотация: 23 июля 1944 г. Люблин и прилегающие к нему районы Восточной Польши, включая городок Травники, на окраине которого находился учебный лагерь СС, были освобождены Красной Армией. Ее наступление было столь стремительным, что в руки Красной Армии попали многочисленные лагерные документы, которые нацисты не успели вывезти или уничтожить. Настоящая статья подготовлена на основе следственных документов НКВД, МГБ, КГБ. Ключевые слова: вторая мировая война, специальный тренировочный лагерь СС Травники, евреи, пленники The history of the special training camp SS Trawniki on materials of investigative documents of the NKVD, MGB, KGB Abstract: July 23, 1944 Lublin and adjacent areas of Eastern Poland, including the town of Travniki, on the outskirts of which there was a training camp SS, were liberated by the Red Army. The liberation was so rapid, that numerous camp documents fell into the hands of the Red Army, because the Nazis did not have time to destroy them. This article was prepared on the basis of the investigative documents of the NKVD, the MGB, the KGB. Keywords: World War II, special training camp SS Trawniki, Jews, captive. Historia specjalnego obozu szkoleniowego SS Trawniki na podstawie materiałów dokumentów dochodzeniowych NKWD, MGB, KGB Streszczenie: 23 czerwca 1944 roku Lublin i sąsiadujące z nim tereny wschodniej Polski, w tym miasteczko Trawniki, na obrzeżach którego znajdował się obóz szkoleniowy SS, zostały wyzwolone przez Armię Czerwoną. Jej ofensywa była tak szybka, że w ręce Armii Czerwonej trafiły liczne dokumenty obozowe, których naziści nie zdążyli wywieźć lub zniszczyć. W artykule posłużono się dokumentami dochodzeniowymi NKWD, MGB i KGB. Słowa kluczowe: II wojna światowa, specjalny obóz szkoleniowy SS Trawniki, Żydzi, więźniowie. Źródła i literatura Aрхив Яд Вашем: TR-18/42(2), TR-18/42(3), TR 18/62(1), TR-18/ 62 (2), TR-18/62(3), TR-18/62(4), TR-18/62(7), TR-18/62(9), TR-18/62(10), TR-18/62(12), TR-18/62(15), TR-18/62(18), TR 18/62 (20), TR-18/62(22), TR-18/62(23), TR-18/ 62 (24), TR-18/66(7), TR-18/66 (9), TR-18/66(12), TR.18/66(17), TR.18/68(4), TR-18/68(9), TR-18/68(I4), TR-18/115, TR-18/199, М-33/1089, M-37/290, JM-23/495, JM/ 23/505. Архивы: ДАЛО (Державний Архів Львівської Області) ф. 3, оп. 1. Архив Президента Российской Федерации, оп. 57, д. 100. Интервью: Гетман И.Я., Интервью с автором 26.06.93. Библиография: Алдан (Нерянин) А. Г., Кто я? [в:] М. В. Шатов, Материалы и документы освободительного движения народов России. Герценштейн Р. Э., Война, которую выиграл Гитлер, Смоленск. Русич, 1996. Гроссман В., Треблинский ад, Москва, Воениздат НКО, 1945. Жуков Д., Ковтун И., Путевка в смерть. Совершенно секретно, Nr 26/355 23 июля 2015, http:www. sovsekretno.ru/articles/id/4930. Зенина Т., Офицер государственной безопасности, „Беларусь сегодня”, 20.12.2006. Кудряшов С., Травники. История одного предательства, „Родина”, Москва 2007, Nr 12. Маринченко А. А., «Внести раздоры между народами...» расовая политика немецких властей в отношении советских военнопленных, 1941 – начало 1942 года, „Новая и новейшая история” Nr 2, 2014. Петров М.Н. ,Тайная война на новгородской земле, Великий Новгород, 2005. Платошкин Н. Н., Обеспечение населения Германии продуктами питания в годы Второй мировой войны, http://history.milportal.ru/2011/09/obespechenie-naseleniya/ Полян П., С кем и когда в ХХ веке Россия обменивалась территориями, [в:] Россия и ее регионы в XX веке: территория – расселение – миграции, под ред. О. Глезер, П. Поляна. Москва, ОГИ, 2005. Россия и СССР в войнах ХХ века. Потери вооруженных сил, Москва, «Олма-Пресс», 2001. Streit Christian, Keine Kameraden. Die Wehrmacnt und die sowjetischen Kriegsgefangenen 1941–1945, Stuttgart, 1978, s. 397. Черон Ф.Я., Немецкий плен и советское освобождение. Эстония. Кровавый след нацизма: 1941–1944 годы. Сборник архивных документов, Москва, Издательство «Европа», 2006.