Gintautas Latvys Walki o msze litewskie w bazylice sejneńskiej Prawie wszyscy członkowie wspólnoty litewskiej wyznają wiarę rzymskokatolicką i regularnie uczestniczą w obrzędach religijnych. Terytorium zamieszkiwane przez Litwinów w Polsce (trójkąt Puńsk, Sejny, Suwałki) należało do diecezji łomżyńskiej. Dla Litwinów katolików zawsze istotną kwestią był język nabożeństw; uczestnicząc w nabożeństwach sprawowanych w języku ojczystym, umacniali oni swoją tożsamość narodową. Wspólna wiara narodów litewskiego i polskiego nie uwypuklała różnic etnicznych, natomiast nabożeństwa w języku ojczystym stały się jednym z najważniejszych czynników odróżniających oba narody, stając się zarazem zarzewiem konfliktów. Pierwsze konflikty o nabożeństwa w języku ojczystym na Suwalszczyźnie wybuchły na początku XX wieku. Spory te i nieporozumienia miały znaczenie dla dalszych relacji obu narodów. Codzienne niesnaski między Polakami a Litwinami przeradzały się w poważne, trudne do rozwiązania konflikty. W 1946 roku w Sejnach rozpoczął się z pozoru prosty, lokalny konflikt między Litwinami zamieszkującymi parafię Sejny a duchowieństwem diecezji łomżyńskiej o przywrócenie nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej. Z czasem konflikt wykroczył poza granice diecezji łomżyńskiej, stając się głośnym w całej Polsce, w Watykanie oraz – dzięki emigracji litewskiej – w innych państwach świata. Państwo polskie, odrodzone po II wojnie światowej, stało się jednoznacznie narodowe. Mniejszości narodowe – litewska, ukraińska i białoruska – zamieszkujące terytorium Polski, miały zostać przesiedlone na wschód. Już 22 września 1944 roku Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego podpisał z władzami Litewskiej SRR układ o wzajemnej ewakuacji ludności. Układ przewidywał przesiedlenie wszystkich osób narodowości litewskiej zamieszkujących województwo białostockie i inne województwa Polski do Litewskiej SRR. Z terytorium Litewskiej SRR w latach 1945–1947 wysiedlono 197 156 byłych obywateli polskich. Akcja wysiedleńcza z Polski do Litewskiej SRR nie powiodła się – zaledwie kilku Litwinów powróciło do „ojczyzny”. Litwini mieszkający w strefie przygranicznej z Litewską SRR nie chcieli opuszczać rodzinnych stron i negatywnie oceniali akcję przesiedleńczą, być może dlatego, że w rzeczywistości wiązało się to z wyjazdem do Związku Radzieckiego, a nie do niepodległej Litwy. Posiadający polskie obywatelstwo polscy Litwini, chcąc uniknąć repatriacji, zapewniali, że są miejscowymi Polakami – potwierdzają to dane z powszechnego spisu ludności z 1946 roku. Ponieważ podczas akcji wysiedleńczej nie stosowano przymusu, udało im się pozostać na terytorium powiatu suwalskiego przy granicy z Litewską SRR, musieli jednak pogodzić się z antylitewską polityką Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Pozostałe w kraju mniejszości narodowe miały ulec szybkiej asymilacji i polonizacji, stając się częścią polskiego społeczeństwa. Władze nie przewidziały dla nich praw do szkolnictwa w języku ojczystym ani autonomii kulturalnej. Po zakończeniu działań wojennych nabożeństwa litewskie w Polsce odbywały się w parafiach Puńsk, Sejny oraz co drugą niedzielę w Smolanach. 14 września 1945 roku proboszcz sejneński Wincenty Astasiewicz (Vincentas Astasevičius) musiał stawić się w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Suwałkach, gdzie grożono mu, że sprawowanie nabożeństw litewskich jest sprzeczne z interesem państwa. Proboszcz Astasiewicz zignorował jednak pogróżki i aż do śmierci odprawiał nabożeństwa litewskie w bazylice sejneńskiej. Pod koniec 1945 roku Urząd Bezpieczeństwa zwrócił się do diecezji łomżyńskiej z propozycją przerwania wszystkich nabożeństw litewskich na jej terenie. Duchowieństwo diecezjalne uznało prośbę bezpieki za ingerencję w sprawy Kościoła katolickiego, jednak przestraszyło się interwencji. Po śmierci proboszcza sejneńskiego W. Astasiewicza 1 maja 1946 roku pojawiła się dogodna okazja do zniesienia nabożeństw litewskich w parafii Sejny. Prośby sejneńskich Litwinów o wyznaczenie księdza znającego język litewski pozostały bez odpowiedzi. W 1946 roku biskup łomżyński Stanisław Łukomski powierzył obowiązki proboszcza w Sejnach Józefowi Złotkowskiemu. Nowy proboszcz w liście do kurii z 12 grudnia 1946 roku poinformował, że zgodnie z poleceniem biskupa wszystkie obrzędy w parafii Sejny odbywają się w języku polskim. Twierdził, że wszyscy sejneńscy Litwini doskonale mówią po polsku, a każdy zgłaszający się wierny otrzymuje posługę, jednak takie rozwiązanie problemu nie satysfakcjonowało Litwinów. Nie mogli oni pogodzić się ze zniesieniem nabożeństw i obrzędów religijnych w języku litewskim. W tym samym roku zniesiono nabożeństwa litewskie w parafii Smolany; jednocześnie rozpoczęły się niepokoje w parafii Puńsk, mające na celu przerwanie nabożeństw litewskich również tam, lecz proboszcz parafii Antoni Żewis (Antanas Žievys) odmówił ich zaprzestania. 10 października 1946 roku delegacja Litwinów z Sejn udała się do biskupa diecezji łomżyńskiej Łukomskiego. Biskup oznajmił delegatom: „Nabożeństwa litewskie zostaną wstrzymane nie tylko w Sejnach, ale i w Smolanach, a także w Puńsku. Dość tego bałaganu! Jeśli chcecie litewskich nabożeństw, proszę jechać do Kowna, a tutaj jest Polska”. Litwini z parafii Sejny zrozumieli, że duchowieństwo diecezji łomżyńskiej jest wrogo nastawione do nabożeństw litewskich i szybko nie uda się ich przywrócić w bazylice sejneńskiej. 28 października 1948 roku biskup S. Łukomski zginął w wypadku samochodowym. Jego następcą mianowano Czesława Falkowskiego. 10 października 1950 roku sejneńscy Litwini w liście do biskupa diecezji łomżyńskiej prosili o przywrócenie nabożeństw litewskich, powołując się na Konstytucję PRL, lecz nie doczekali się żadnej odpowiedzi. Nowy biskup łomżyński kontynuował politykę biskupa Łukomskiego wobec wiernych narodowości litewskiej. Do 1956 roku sytuacja między polskimi Litwinami a duchowieństwem diecezji łomżyńskiej pozostawała napięta, lecz nie dochodziło do większych ekscesów. Litwini z parafii Sejny aż do końca lat 40. XX wieku nieśmiało domagali się ożywienia nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej, obawiając się przymusowego wysiedlenia do Litewskiej SRR. W 1956 roku rozpoczęły się niepokoje w parafii Puńsk. Nowo mianowany proboszcz Stanisław Kamiński nie potrafił znaleźć wspólnego języka z litewskimi wiernymi. Obaj księża w parafii Puńsk byli Polakami. Wikariusz miał uczyć się języka litewskiego i prowadzić posługę Litwinom. Parafianie nie byli tym usatysfakcjonowani i zaczęli domagać się księdza znającego język litewski. W wyniku stanowczych protestów parafian na początku 1957 roku proboszcz zrezygnował, a do parafii Puńsk został przeniesiony ksiądz Litwin, Antanas Šuminskas. Konflikty polskich Litwinów z duchowieństwem diecezji łomżyńskiej przyciągnęły uwagę Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Władze poczyniły ustępstwa wobec mniejszości litewskiej, zezwalając na szkolnictwo w języku ojczystym oraz działalność kulturalną (w „ramach” socjalizmu). W dniach 30–31 marca 1957 roku w Puńsku odbył się zjazd założycielski Litewskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego (dalej LVKD). Była to pierwsza po wojnie i przez wiele lat jedyna organizacja kulturalna Litwinów w Polsce. Inicjatorami zjazdu założycielskiego Towarzystwa byli Litwini mieszkający w powiecie suwalskim oraz w innych regionach Polski. Pierwszym przewodniczącym zarządu został Juozas Maksimavičius, oddział warszawski reprezentował dr Bronius Mickevičius. Towarzystwo otrzymało wsparcie finansowe z budżetu PRL, znajdowało się jednak pod silnym nadzorem władz i nie posiadało statusu autonomicznego. Zwycięstwo w Puńsku ożywiło przygasłe próby sejneńskich Litwinów zmierzające do przywrócenia nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej. W 1957 roku komitet organizacyjny LVKD zwrócił się w sprawie przywrócenia nabożeństw do Prymasa Polski kardynała Wyszyńskiego oraz biskupa łomżyńskiego. W liście z 1957 roku do biskupa łomżyńskiego Litwini z Sejn przypomnieli, że choć od 10 lat nie mają już nabożeństw litewskich, nadal śpiewają w domach pieśni w języku ojczystym i podtrzymują tradycje religijne. Kanclerz kurii łomżyńskiej, biskup Mościcki, zobowiązał proboszcza sejneńskiego Antoniego Wężyka do spełnienia próśb Litwinów i ustanowienia nabożeństw litewskich w kaplicy w Żegarach, jednak najpierw należało ją wyremontować. Odpowiadając, proboszcz parafii Sejny skarżył się, że polskie władze zaczęły „faworyzować” mniejszości narodowe, a w niektórych szkołach przywrócono lekcje języka litewskiego. Proboszcz twierdził, że w Sejnach nie ma ani jednego dziecka mówiącego po litewsku, a litewscy parafianie stanowią jedynie około 20 procent wszystkich wiernych w parafii. Duchowny kategorycznie opowiedział się przeciwko jakimkolwiek próbom przywrócenia nabożeństw litewskich do Sejn. Taką postawę sejneńskiego proboszcza wobec nabożeństw litewskich mogła determinować presja polskich parafian. W marcu 1958 roku wysłali oni list do biskupa Falkowskiego, w którym prosili: „Nie dawać pozwolenia na niepotrzebne i szkodliwe w skutkach nabożeństwa litewskie w naszym sejneńskim kościele. Mniejszość litewska, podjudzona przez kilku bezbożnych, nieświadomych szowinistów, domaga się przywrócenia litewskich nabożeństw do kościoła w Sejnach po to, by wywołać falę dzikiego szowinizmu, a nie z powodu większej religijności czy rozumienia nabożeństw, gdyż litewscy mieszkańcy nie tylko rozumieją język polski, ale i dobrze nim władają, a wielu z nich pracuje w administracji państwowej”. [fn: „Ludność parafii Sejny (Polacy) do biskupa łomżyńskiego, list z marca 1959 r.”, w: K. Tarka, Litwini w Polsce 1944–1997, Opole, 1998, s. 120.] List podpisało 364 sejneńskich parafian. Polacy z parafii Sejny wspierali politykę duchowieństwa diecezji łomżyńskiej wobec litewskiej mniejszości narodowej. Dawne urazy między obu narodami nie zostały jeszcze zapomniane. Polscy parafianie określali bazylikę sejneńską jako swoją własność, choć i litewscy parafianie przyczyniali się do jej utrzymania. W kwietniu 1958 roku ksiądz A. Wężyk ostrzegał kurię łomżyńską przed dzieleniem parafian na Litwinów i Polaków. Wyjaśniał, że po utworzeniu domu modlitwy we wsi Żegary, Litwini mogą zażądać utworzenia litewskiej parafii. Sugerował kurii zwrócenie się do władz wojewódzkich o pozwolenie na remont kaplicy. W liście z 7 września 1958 roku diecezja łomżyńska zatwierdziła prośbę proboszcza sejneńskiego A. Wężyka dotyczącą remontu kaplicy w Żegarach i tego samego dnia wysłała wniosek o remont do wojewódzkiego konserwatora zabytków. W 1959 roku nabożeństwa litewskie zostały przywrócone w parafii Smolany. Nierozwiązana pozostała jedynie kwestia Sejn. W styczniu 1961 roku sejneńscy Litwini ponownie zwrócili się do biskupa łomżyńskiego. W liście twierdzili, że Litwini stanowią 43 procent parafian w Sejnach. Poinformowali biskupa, że wybrali już dla siebie duchownego, Vytautasa Karpavičiusa. Ostrzegli biskupa, że jeśli ich prośby nie zostaną spełnione, to w przyszłym roku nie wpuszczą księdza po kolędzie. Podkreślili, że istnieją różnice między polityką prowadzoną przez władze a polityką administracji kościelnej wobec mniejszości litewskiej. Oskarżali kurię, że nie pozwalając na modlitwę w języku ojczystym, przyczyniła się do wynarodowienia Litwinów. List pozostał bez odpowiedzi. Zauważalne jest zaostrzenie tonu korespondencji. Litwini z Sejn już nie prosili, lecz zasadnie domagali się przywrócenia nabożeństw litewskich w Sejnach. Po śmierci proboszcza A. Wężyka, proboszczem parafii Sejny został mianowany ksiądz Aleksiewicz. Nowy proboszcz starał się utrzymywać dobre relacje zarówno z Polakami, jak i Litwinami. Biskup Falkowski natychmiast przeniósł Aleksiewicza do innej parafii, a funkcję proboszcza w Sejnach powierzył księdzu Stanisławowi Rogowskiemu. Księdzu nie udało się znaleźć wspólnego języka z litewskimi parafianami i szybko stał się on największym wrogiem litewskości w Sejnach. Według świadków proboszcz S. Rogowski niejednokrotnie mówił publicznie, że dopóki on jest proboszczem parafii Sejny, nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej nie będzie. Konflikt między sejneńskimi Litwinami a duchowieństwem diecezji łomżyńskiej o przywrócenie nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej szybko wykroczył poza granice diecezji. Już w 1964 roku zaczął interesować się nim metropolita poznański arcybiskup Antoni Baraniak. Biskup Mościcki musiał składać wyjaśnienia. Biskup twierdził, że Litwini są dobrze traktowani. Nabożeństwa litewskie odbywały się w Puńsku i Smolanach. Mościcki w liście wyjaśniał, że prośby Litwinów nie mają podstaw religijnych i zostały zainspirowane przez czynniki niemające nic wspólnego z Kościołem. W liście przemilczano konflikt sejneński – biskup łomżyński Mościcki go nie dostrzegał. W lutym 1964 roku do biskupa udała się delegacja z Sejn. Przedstawiciele Litwinów prosili o przysłanie do Sejn duchownego znającego język litewski, który mógłby słuchać spowiedzi w języku ojczystym. Biskup wyjaśnił, że takich w Polsce nie ma, poradził, by do słuchania spowiedzi Litwini zapraszali księży z sąsiednich parafii, znających litewski. Biskup uważał, że litewskiej delegacji nie zależy na rozwiązaniu problemu spowiedzi, lecz jedynie na wywalczeniu przywilejów dla litewskich wiernych. Biskup doskonale wiedział, że wyznaczenie do Sejn duchownego znającego język litewski byłoby pierwszym krokiem w stronę przywrócenia nabożeństw litewskich w Sejnach i przejrzał prawdziwe zamiary litewskiej delegacji. Po ogłoszeniu postanowień II Soboru Watykańskiego dotyczących wprowadzenia języków narodowych do liturgii, Litwini jeszcze bardziej zwiększyli nacisk na polskie duchowieństwo. W październiku 1966 roku i lipcu 1967 roku do sekretariatu arcybiskupa polski napłynęła fala próśb Litwinów. Wszystkie listy skierowano do kurii diecezjalnej w Łomży. Proboszcz sejneński S. Rogowski musiał złożyć wyjaśnienia biskupowi łomżyńskiemu Falkowskiemu. Proboszcz sejneński S. Rogowski w liście do biskupa twierdził, że trudności w pracy duszpasterskiej w parafii Sejny wynikły z kwestii narodowościowych. Proboszcz, powołując się na zeznania świadków, utrzymywał, że w bazylice sejneńskiej dochodziło do niepokojów. Opisał sytuację wiernych litewskich w parafii Sejny. Po II wojnie światowej większość Litwinów wróciła na Litwę i język litewski w parafii Sejny niemal zanikł; dopiero dzięki powstałemu stowarzyszeniu litewskiemu znów ożyły głosy za przywróceniem nabożeństw. Uczynienie tego było, zdaniem księdza, niemożliwe, ponieważ wzajemne krzywdy nie zostały zapomniane, a litewski szowinizm jest wciąż żywy. Litwini w parafii Sejny nie są dyskryminowani, ponieważ rozumieją język polski. Proboszcz sejneński, przedstawiając biskupowi mylący opis działalności litewskiej mniejszości narodowej w PRL, starał się uzasadnić swoje działania. Czy znajomość języka polskiego jest właściwym argumentem za podtrzymaniem zakazu nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej? Litwini z parafii Sejny, Masionis i Puniškis, nie doczekawszy się odpowiedzi z diecezji łomżyńskiej, 1 sierpnia 1968 roku zwrócili się do przyszłego papieża, kardynała Karola Wojtyły. Litwini prosili o przywrócenie nabożeństw litewskich, wyznaczenie księdza znającego język litewski oraz przeniesienie proboszcza parafii Sejny do innej parafii. Kardynał Karol Wojtyła zainteresował się prośbą sejneńskich Litwinów i poprosił kurię diecezjalną w Łomży o wyjaśnienia, lecz biskup łomżyński nadal nie reagował. Niespodziewanie w marcu 1969 roku w czasopiśmie „Kultura” (Paryż) ukazał się krótki artykuł „Dyskryminacja mniejszości narodowych w PRL”. Autor artykułu był anonimowy, podpisał się jako „Obserwator”. Twierdził on, że od pewnego czasu w Polsce pojawiła się nowa forma dyskryminacji mniejszości narodowych, stosowana przez kierownictwo polskiego Kościoła katolickiego. Kościół w Polsce słynie na świecie jako obrońca wolności, jednak poprzez swoją nieprzemyślaną politykę dyskryminuje mniejszości narodowe żyjące w Polsce i przyczynia się do obniżenia prestiżu Polski. Jako przykład podał sytuację Litwinów sejneńskich. Autorem artykułu był Andrzej Brzeski. Artykuł spotkał się ze sporym zainteresowaniem i wstrząsnął polskim duchowieństwem. Najpierw proboszcz sejneński musiał tłumaczyć się przed kurią diecezjalną w Łomży, potem zaś kuria łomżyńska musiała składać wyjaśnienia Prymasowi Polski Wyszyńskiemu. Duchowni diecezji łomżyńskiej nie dostrzegali żadnego konfliktu o przywrócenie nabożeństw litewskich; w listach zapewniali, że między obu narodami zapanowała zgoda, a wszystkie niepokoje w Sejnach zostały zainspirowane przez obcych, przyjezdnych ludzi, kierujących się przyczynami nie religijnymi, lecz politycznymi. Wprowadzenie nabożeństw litewskich w Sejnach zburzyłoby dotychczasowy porządek i harmonię panującą między narodami. Obrzędy religijne w języku litewskim odbywały się w parafiach Smolany i Puńsk, dzięki czemu nie dochodziło tam do poważniejszych konfliktów między polskimi a litewskimi parafianami; przeciwnie, zauważano lepsze relacje polsko-litewskie niż w parafii Sejny. Po śmierci biskupa diecezji łomżyńskiej Falkowskiego, nowym biskupem w 1970 roku mianowano Mikołaja Sasinowskiego. Sejneńscy Litwini spróbowali wykorzystać nadarzającą się okazję i już 8 lipca 1970 roku wysłali prośbę do nowego biskupa łomżyńskiego. Biskup M. Sasinowski częściowo wysłuchał próśb sejneńskich Litwinów i zaproponował proboszczowi sejneńskiemu utworzenie litewskich domów modlitwy w Żegarach, Krasnowie lub Widugierach. Biskup tymczasowo, dopóki w innym miejscu nie zostaną urządzone domy modlitwy, zezwolił na odprawianie nabożeństw litewskich w Sejnach – nie w bazylice sejneńskiej, lecz w dawnym kościółku luterskim. Decyzję biskupa miał przekazać sejneńskim Litwinom proboszcz Rogowski, lecz tego nie uczynił, obawiając się, że tymczasowe rozwiązanie stanie się trwałe i z czasem nabożeństwa litewskie zostaną przeniesione z byłego kościoła ewangelickiego do bazyliki sejneńskiej. Litwini z Sejn nieprzychylnie ocenili propozycje biskupa łomżyńskiego i chcieli nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej. Kuria diecezjalna w Łomży była gotowa zrobić wszystko, byle tylko Litwini sejneńscy zrezygnowali z idei przywrócenia nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej. W połowie 1971 roku biskup Sasinowski przedstawił projekt budowy kościoła filialnego w Widugierach, jednak nie otrzymał pozwolenia na budowę. Długofalowe próby sejneńskich Litwinów zmierzające do przywrócenia nabożeństw litewskich przyniosły częściowe rezultaty. 14 lipca 1973 roku biskup Sasinowski wydał zezwolenie na sprawowanie nabożeństw litewskich w byłym kościółku luterskim pw. Najświętszej Maryi Panny. Do posługi Litwinom wyznaczony został wikariusz sejneński ksiądz Jerzy Macek, Polak dobrze znający język litewski. Taki sposób rozwiązania konfliktu nie satysfakcjonował sejneńskich Litwinów. Nie chcieli oni być parafianami drugiej kategorii i nadal domagali się przywrócenia nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej. Frekwencja na nabożeństwach litewskich w sejneńskim kościółku luterskim stale malała – początkowo gromadziło się około 100 osób, później już tylko około 40 wiernych. Wówczas sejneńscy Litwini zaczęli w niedziele, po nabożeństwach polskich, gromadzić się w bazylice sejneńskiej i śpiewać pieśni religijne w języku ojczystym. Według świadków, Polacy wychodzący po nabożeństwie starali się nie wpuszczać Litwinów do bazyliki, dochodziło do przepychanek między Litwinami a Polakami. Po pewnym czasie Litwini zaczęli przychodzić do bazyliki w trakcie polskich nabożeństw, unikając w ten sposób kłótni z Polakami, a po ich zakończeniu mogli bez przeszkód śpiewać pieśni religijne w języku ojczystym. 17 marca 1974 roku Litwin z parafii Sejny, Wincenty Maksimowicz (Vincentas Maksimavičius), napisał kolejny list do Prymasa Polski, kardynała S. Wyszyńskiego. W liście przypomniał publiczną wypowiedź kardynała S. Wyszyńskiego z katedry warszawskiej podczas wizyty wysokiego dyplomaty watykańskiego biskupa Agostino Casarolego, w której stwierdził on, że naród polski, a zwłaszcza polski Kościół katolicki, zawsze cechuje wielka tolerancja wobec innych religii i mniejszości narodowych. Sejneńscy Litwini byli przekonani, że gdyby kardynał wiedział, co dzieje się w parafii Sejny, nie odważyłby się publicznie wypowiedzieć tych słów. Niespodziewanie kardynał S. Wyszyński zainteresował się listem Litwinów z parafii Sejny i w odpowiedzi z 14 czerwca tego samego roku stwierdził: „Nie ma żadnych przeszkód, dla których oba narody nie mogłyby modlić się w jednym kościele”. [fn: List Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego do Wincenta Maksimowicza z 14 VI 1974 r., Archiwum Diecezji Ełckiej, Parafia Sejny, t. III.] Na początku 1975 roku ksiądz Litwinów sejneńskich J. Macek został mianowany proboszczem parafii Smolany, jego miejsce zajął i nowym wikariuszem parafii Sejny został ksiądz Zenon Parakewicz (Zenonas Parakevičius). W sierpniu 1975 roku w parafii Sejny odbywały się uroczystości koronacji Matki Bożej; z tej okazji biskup diecezji łomżyńskiej M. Sasinowski zezwolił na sprawowanie nabożeństw litewskich w bazylice sejneńskiej. Mszę świętą celebrowali Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński oraz kardynał Karol Wojtyła. Sejneńscy Litwini nie pozostali obojętni i podczas mszy przed trybuną gości wywiesili plakat z łacińskim napisem: NOTA BENE! 1946–1975 Nos Lituani oramus clericos Ecclesiae Poloniae, ut Missa lingua Lituanica in Ecclesia paroechiali Seinensi permittatur (Zauważ! 1946–1975 my, Litwini, prosimy duchowieństwo polskiego Kościoła, aby msza w języku litewskim w kościele parafialnym w Sejnach była dozwolona). [fn: B. Kviklys, Lietuvos Bažnyčia, t. II, Vilkaviškio vyskupija, Chicago, 1982, s. 385.] Od połowy lat 70. XX wieku konfliktem między Litwinami sejneńskimi a duchowieństwem diecezji łomżyńskiej zaczęła interesować się emigracja litewska mieszkająca w Stanach Zjednoczonych. W Sejnach gościli dziennikarz Antanas Laukaitis, ksiądz Vytautas Kazlauskas oraz inni przedstawiciele emigracji. Wszystko, co widzieli w bazylice sejneńskiej, opisywali w prasie emigracyjnej. Od połowy lat 70. do początku lat 80. stale opisywali sytuację duszpasterską Litwinów sejneńskich w pismach „Dirva”, „Keleivis” i „Tėviškės žiburiai”. Emigracja litewska pisała również masowo listy protestacyjne do biskupa łomżyńskiego i Stolicy Apostolskiej. W styczniu 1980 roku w Sejnach przebywał proboszcz litewskiej parafii świętego Kazimierza w São Paulo i przewodniczący Zjednoczenia Kapłanów Litewskich w Ameryce Południowej, ksiądz Pranas Gavėnas. Podczas spotkania z proboszczem sejneńskim Rogowskim prosił o zezwolenie na odprawienie w bazylice jednej mszy litewskiej poświęconej biskupowi Antoniemu Baranowskiemu (Antanas Baranauskas). Proboszcz zaproponował odprawienie mszy w kościółku ewangelickim. Na groźby gościa, że o sytuacji Litwinów sejneńskich zostanie poinformowany papież, proboszcz odpowiedział: „Opowiadajcie, jeśli chcecie, piszcie do kogo chcecie, nawet i do papieża. Ale wiedzcie, że… papież jest Polakiem!”. [fn: P. Gavėnas, „Vilniuje lenkams galima, o Seinuose lietuviams ne”, Tėviškės žiburiai, nr 41, 09.10.1980.] Ksiądz Gavėnas nie poddał się, po powrocie do Rzymu napisał list protestacyjny do papieża Jana Pawła II. 21 września 1980 roku ksiądz Gavėnas spotkał się z Ojcem Świętym w Brazylii i wręczył mu list protestacyjny. Ojcze Święty. Czuję obowiązek sumienia, by oto co donieść Waszej Świątobliwości… W Sejnach miałem bardzo smutne przeżycie. Piszę właśnie w tym celu. Niedziela, 27 stycznia. Chciałem odprawić mszę w bazylice – dawnej katedrze sejneńskiej przy grobie szanowanego przez Litwinów poety – biskupa Antoniego Baranowskiego. Incognito uczestniczyłem w mszy o godzinie 12 w języku polskim. Aktywność wiernych, jak zauważyłem, była bardzo słaba: jedynie organista odpowiadał i im śpiewał. Jak się potem dowiedziałem, większość uczestników stanowili Litwini. Pod koniec ostatniej pieśni, gdy część wiernych opuściła już bazylikę, grupa ludzi (mogło to być ponad sto osób) zebrała się na środku świątyni, gotowa do śpiewu. Jednak dokładnie w tym momencie z głośników rozległy się nagrane dźwięki oraz krzyki i piski, tak głośne, że trzeba było zatykać uszy. Śpiewanie było niemożliwe. Dlatego jedni zaczęli odmawiać Różaniec, inni czytali modlitwy z modlitewników. Mnie zaś naprawdę trudno było powstrzymać gniew i uczucie nieopisanego upokorzenia. Hałaśliwe dźwięki trwały 8–10 minut. Gdy hałas zelżał, poprosiłem sąsiada, by odprowadził mnie do zakrystii. Proboszcza nie było. Poszliśmy na plebanię. Po otwarciu drzwi przedstawiłem się proboszczowi i zacząłem wykładać sprawę. Proboszcz Stanisław Rogowski przywołał wikariusza, ks. Zenona Parakewicza, mówiącego po litewsku i wprowadził nas do kancelarii. Mój towarzysz nie zostawił mnie samego. – Jestem księdzem salezjaninem, Litwinem z litewskiej parafii św. Kazimierza w São Paulo w Brazylii. Miałem szczęście odwiedzić Litwę po 41 latach. Przejeżdżając tędy, chciałbym odprawić mszę w bazylice lub w kaplicy biskupa Antoniego Baranowskiego. Wikariusz już zaczynał tłumaczyć na polski, lecz proboszcz skinieniem głowy dał znak, że zrozumiał sprawę. Dlatego wikariusz natychmiast wtrącił w imieniu proboszcza po litewsku: – Tutaj nie można. Jest inna świątynia, oddzielnie… Rzekłem: – My, Litwini, od małego znamy Baranowskiego, recytujemy jego wiersze… Przybywszy po raz pierwszy do Sejn, chciałbym odprawić mszę właśnie w jego kaplicy. – Ale tutaj nie można! – Dlaczego? Zjechałem pół świata i widziałem, jak mile przyjmowani są obcy księża… A poza tym – są też wytyczne Kościoła na rzecz mniejszości etnicznych… – Tutaj jest biskup, jest władza, mamy instrukcje. Pan wie, że nawet ksiądz nie może robić w świątyni tego, co chce, musi być posłuszny. Mamy dekrety, rozkazy… – Dekrety, rozkazy, które… zdaje się, sami sformułowaliście. Nie powinny one przeczyć ogólnym wytycznym Kościoła i wprowadzać dyskryminacji między samymi katolikami. Papież walczy z wszelką dyskryminacją i w tym przypadku, gdyby się dowiedział, nie byłby zadowolony. – Papież widział i zna całą sytuację. Był tutaj błogosławić figurę… – Zobaczył i dowiedział się tego, co chcieliście, żeby wiedział i widział. Ale powinien poznać prawdziwą sytuację. Musi wiedzieć! Papież się o niej dowie! – powiedziałem im. – Proszę opowiadać, a jeśli pan chce, pisać, do kogo pan chce – nawet i do papieża. Ale niech pan wie, że… papież jest Polakiem! Tego naprawdę się nie spodziewałem. Z rąk wypadły mi wszelkie możliwe argumenty. Poczułem, że cały drżę. I nie mogłem dodać nic innego, jak tylko: – Papież i o tym się dowie! I wyszedłem. Po powrocie do bazyliki zastałem tę grupę ludzi (wielu mężczyzn i dorosłej młodzieży) modlącą się w ciszy. Gdy rozeszła się wieść, że proboszcz nie pozwolił gościowi odprawić mszy, wszyscy jak jeden mąż uklękli i zaintonowali pieśń na wejście „Pulkim ant kelių” (Padnijmy na kolana). Ale tak żałosnym, a zarazem stanowczym głosem, że doprawdy nie mogłem powstrzymać łez. Stanął mi przed oczami obraz owych czasów prześladowania carskiego, o jakich czytamy w naszych książkach historycznych. Nie powiedziałem ani słowa, powstrzymałem się. Zresztą nawet gdybym chciał, wzruszenie i oburzenie nie pozwoliłyby mi mówić. Tylko wychodząc, rozdałem wszystkie obrazki, które miałem (większość chciała wizerunek papieża). Wszyscy wyszli w milczeniu, jakby pobici – upokorzeni, przygnębieni, zagubieni, z zaciśniętymi zębami… Nie da się wyrazić tego, co czuli wewnątrz. Oni i ja! Następnie wieczorem udałem się do Puńska, gdzie odprawiłem mszę przy posłudze proboszcza ks. I. Dzermeiki. Ojcze Święty, w Sejnach od 1946 roku przerwano wszelkie obrzędy religijne w języku litewskim, opierając się na (kłamliwych i podstępnych) „informacjach”, jakoby w regionie nie było Litwinów. Już 33 lata delegacje litewskie zwracają się do biskupa łomżyńskiego z prośbą o zezwolenie na odprawianie w ich świątyni parafialnej – bazylice – niedzielnych mszy w ich języku ojczystym, udzielanie sakramentów chrztu i małżeństwa oraz odprawianie obrzędów pogrzebowych. Jednak do tej pory nic nie uzyskali. Mija już 7 lat, odkąd sejneńscy Litwini katolicy starają się w niedziele choćby zaśpiewać po mszy jedną czy drugą litewską pieśń w bazylice, którą budowali ich ojcowie i którą oni sami swoimi ofiarami pomagają utrzymać, lecz są na wszelkie sposoby powstrzymywani, czego i ja sam musiałem doświadczyć. Co więcej, są znieważani, wyśmiewani, a nawet grozi się im: „Nie dostaniesz rozgrzeszenia w całej diecezji”, „Nie będziesz miał pogrzebu”, „Pójdziesz i ty do piekła, jeśli będziesz zadawał się z tymi bandytami…”. Prawdą jest, że w 1973 r. biskup łomżyński pozwolił na odprawianie jednej niedzielnej mszy po litewsku, jednak nie w świątyni parafialnej, lecz w byłym luterańskim domu modlitwy i obiecał inne kaplice. Ale to nie jest rozwiązanie. Kwestia jest głębsza, pryncypialna. Litwini walczą o prawo do egzystencji, którego im się odmawia; walczą o równe prawa do korzystania ze świątyni parafialnej (która, koniec końców, jest ich świątynią); walczą o prawa, które dziś we wszystkich krajach świata posiadają mniejszości etniczne, aby szanowano ich język oraz prawowite zwyczaje religijno-kulturowe i zapewniono im posługę religijną. Wiedzą oni, że zwrotu byłego protestanckiego domu modlitwy (nawiasem mówiąc, to nie tylko protestancki dom kultu, ale też obiekt za mały, nieodpowiedni dla potrzeb wspólnoty litewskiej) w każdej chwili mogą zażądać prawowici właściciele – Niemcy. Innym kaplicom w każdym przypadku równie łatwo można by odebrać prawa i Litwinom nic by nie zostało. Tutaj wszystko pięknie by się rozwiązało jedynie poprzez zagwarantowanie zasady równości praw. Dopóki do tego nie dojdzie, Litwini nie zaznają spokoju. Trochę uparci ci Litwini, tak, ale gdyby tacy nie byli, może nie byłoby nawet Litwy. Ojcze Święty, gdyby tak gnębili jacyś Turcy (jak za czasów Sobieskiego) albo jacyś ateiści (jak Stalin czy jemu podobni), wierzący Litwini znieśliby wszystko w spokojnym duchu męczeństwa. Ale że tak postępują chrześcijanie katolicy w katolickiej Polsce, powołując się w dodatku na autorytet samego papieża, to jest to dzisiaj zjawisko doprawdy niezrozumiałe! Wasza Świątobliwość uroczyście oświadczył, że „Kościoła Milczenia już nie ma”. Za to Litwini są bardzo wdzięczni. Jednak smutno doświadczać, że i po takim ogłoszeniu jest jeszcze taka część Kościoła, która cierpi, musi cierpieć z zaciśniętymi zębami w samej ojczyźnie papieża – w katolickiej Polsce! Cisza jednak i tutaj nie może trwać wiecznie. Wyczuwa się niebezpieczeństwo (i jest to nieuniknione), że i tu znajdzie się jakiś „Sołżenicyn” czy „Sacharow”, który ryzykując swą wolność, a nawet życie, odsłoni światu ten „Kościół Milczenia” w samej katolickiej Polsce! Ojcze Święty, w trójkącie Suwałk, Puńska i Sejn jest 10–11 tysięcy Litwinów. Są dzieci i młodzież, normalnie mówiący po litewsku w domach, a nawet w niektórych szkołach. Sądzę, że mógłby to być przewidziany przez Opatrzność Bożą zakątek powołań religijnych dla Kościoła na Litwie. Jednak w takiej sytuacji w Sejnach (i z oddźwiękiem w sąsiednich miejscowościach) nie tylko nie można mówić o takich powołaniach, ale trzeba wręcz obawiać się całkowitego oddalenia od Kościoła i życia chrześcijańskiego! Wasza Świątobliwość nie raz deklarował swoją miłość do Litwy i troskę o wiarę tego narodu, tak na wszelkie sposoby doświadczanego. Litwini są za to żywo wdzięczni, jednak nie wstydzą się otwarcie powiedzieć: czekamy na czyny! 1. Zasadniczych zmian oczekuje cała Litwa. Ale dla wszystkich jest też jasne, że i papież nie wszystko może w takim położeniu. 2. Wilno ze swoją archidiecezją jest w opłakanym stanie: prawosławni mają tam swojego biskupa i swoją katedrę, a stolicą Litwy latami zarządza administrator apostolski. Katedra wileńska zamieniona w galerię sztuki i salę koncertową. Same granice archidiecezji niejasne. „Imię papieża na Litwie jest popularne, ale byłoby jeszcze popularniejsze, gdyby zdołał rozwiązać kwestię archidiecezji wileńskiej” – oświadczył mi przygnębiony administrator apostolski ks. Alg. Gutauskas. Ale ta kwestia, oczywiście, wymaga czasu i cierpliwości. 3. Sytuacja sejneńskich Litwinów jest doprawdy skandaliczna i woła o szybkie rozwiązanie. Jest ona przyczyną napięcia między dwoma bratnimi katolickimi narodami, wzmacnia uprzedzenia do Kościoła i samej Ewangelii, która „czytana jest tak, a w życiu stosowana na odwrót” z wielką szkodą duchową dla wiernych. Wykorzystują to i jeszcze dmuchają w żar wciąż ci sami „wrogowie krzyża Chrystusowego”. Tymczasem można by to rozwiązać „brevi manu”, łatwo, w krótkim czasie. „Wtedy byłoby widać, że papież naprawdę nas kocha!”. I wierni nie mieliby powodu kłócić się między sobą. Jak zauważyłem i czym się zachwyciłem – w Wilnie, w sanktuarium w Ostrej Bramie, o 9.30 odprawiłem mszę po litewsku; o godzinie 10.00 była kolejna msza – po polsku, sprawowana przez litewskiego księdza. Bez żadnych problemów, jak sądzę. I tak codziennie. A tutaj, w Sejnach: „Nie można!…” Ojcze Święty, swoim autorytetem usuńcie tę doprawdy gorszącą sytuację w tej części Kościoła, drogiej obu narodom i, oczywiście, także Waszej Świątobliwości! Rozwiążcie tę kwestię, zanim wybuchnie kolejny skandal – i wyjdzie na światowe forum! Pobłogosławcie, Ojcze Święty, ten tak bohatersko cierpiący naród, w Sejnach cierpiący doprawdy bez żadnej potrzeby, a także, który z najgłębszym szacunkiem przyznaje się być wiernym synem Waszej Świątobliwości w Chrystusie. Ks. Pranas Gavėnas SDB, osobisty proboszcz litewskiej par. św. Kazimierza w São Paulo i przewodniczący Zjednoczenia Kapłanów Litewskich w Ameryce Południowej (Język niepoprawiany) W czerwcu 1981 roku w kościele w Puńsku gościł biskup diecezji łomżyńskiej Mikołaj Sasinowski. Delegacja sejneńskich Litwinów próbowała porozmawiać z biskupem, ale ten odmówił jej przyjęcia. Żądania Litwinów wysłuchał sekretarz biskupa. Biskup, idąc odprawić mszę świętą, pozdrowił delegatów po litewsku. Jeden z delegatów próbował wyłożyć sprawę litewską, jednak biskup odpowiedział: „Na całej tej sprawie postawcie krzyż. Jest ona rozwiązana i zatwierdzona przez Watykan!”. [fn: B. Kviklys, op. cit., s. 389.] Biskup był zmęczony przedłużającym się konfliktem z wiernymi litewskimi parafii sejneńskiej i ze wszystkimi ich żądaniami był od dawna zaznajomiony. 15 sierpnia tego samego roku, w czasie święta Wniebowzięcia NMP (Matki Boskiej Zielnej), biskup zezwolił na odprawienie jednej mszy litewskiej w bazylice w Sejnach. Jedna msza litewska nie zadowoliła sejneńskich Litwinów, kolejny raz zwrócili się oni do biskupa w sprawie nabożeństw litewskich: „W całym kraju następuje odnowa życia politycznego, społecznego, religijnego. Niechże i w naszym Domu Bożym – bazylice sejneńskiej – nastąpi odnowa.”. [fn: „Prośba w imieniu Litwinów parafii sejneńskiej do bpa M. Sasinowskiego z 24 VIII 1981 r.”, w: K. Tarka, op. cit., s. 185.] Litwini z Sejn, nie otrzymując żadnej odpowiedzi od biskupa, postanowili wysłać petycję do Papieża Jana Pawła II, którą podpisało 2500 wiernych litewskich z parafii sejneńskiej. Wydawało się, że konflikt będzie trwał, jednak po zmianie biskupa diecezji łomżyńskiej zmieniła się polityka polskich duchownych diecezji wobec wiernych litewskich. Było to odzwierciedlenie nowej polityki Watykanu. Biskup łomżyński Juliusz Paetz spełnił prośby sejneńskich Litwinów i przywrócił nabożeństwa litewskie w bazylice w Sejnach. 4 października 1983 roku w Łomży odbyła się konferencja, podczas której ustalono godzinę nabożeństw litewskich, wyznaczono dla wiernych litewskich księdza, który miał dbać o ich duszpasterstwo, przywrócono wszelkie obrzędy liturgiczne w języku litewskim. Pierwsza msza litewska w bazylice w Sejnach miała się odbyć 16 października, symbolicznie, w dniu piątej rocznicy pontyfikatu Papieża Jana Pawła II. Trwający 37 lat konflikt między Litwinami z parafii sejneńskiej a duchowieństwem diecezji łomżyńskiej zniknął jak mgła i nie potwierdziły się obawy polskich duchownych, że msze litewskie w bazylice w Sejnach zburzą zgodę obu narodów i staną się ogniskiem niepokojów. Żadnych ekscesów między Polakami a Litwinami nie było. Sejneńscy Litwini, odzyskawszy nabożeństwa litewskie w bazylice w Sejnach, napisali list do Papieża Jana Pawła II. W nim Litwini podzielili się radosną nowiną z Ojcem Świętym, dziękowali Papieżowi za mianowanie biskupa prawego i rozumiejącego pragnienia wiernych. Sejneńscy Litwini obiecali modlić się do Matki Boskiej Sejneńskiej za Papieża i za biskupa diecezji łomżyńskiej. Do zakazu nabożeństw litewskich w parafiach w Sejnach i Smolanach doprowadziła także polityka władz Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej wobec mniejszości narodowych. Był to jeden ze sposobów, którym dążono do szybszego rozbicia jedności mniejszości narodowych i przyspieszenia ich polonizacji. Litwini z Sejn, opierając się na doświadczeniu Litwinów z parafii w Puńsku, trzymali się twardej polityki w sprawie przywrócenia nabożeństw litewskich w bazylice w Sejnach, nie zamierzali ustępować, żądali przywrócenia nabożeństw. Duchowieństwo diecezji łomżyńskiej wspierało politykę prowadzoną przez władze polskie wobec mniejszości litewskiej i nawet po zmianie nastawienia władz do mniejszości narodowych nadal zajmowało się polonizacją w parafiach o mieszanym składzie narodowościowym. Duchowni diecezji łomżyńskiej nie docenili determinacji i uporu sejneńskich Litwinów. W pierwszych latach konfliktu biskupi diecezji łomżyńskiej nie zwracali uwagi na prośby sejneńskich Litwinów, a takie zachowanie przyczyniło się do przedłużenia konfliktu. Napięte stosunki duchownych diecezji łomżyńskiej i Litwinów w Polsce miały wpływ na zbliżenie się Litwinów do struktur Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej; część Litwinów w Polsce – wykształconych działaczy – była członkami partii. Litwini mieszkający na wsi rzadko wstępowali w szeregi partii. Duchowieństwo diecezji łomżyńskiej z kilku względów negatywnie oceniało działalność LVKD. Z jednej strony część działaczy była partyjna, z drugiej strony pierwsza w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej organizacja kulturalna mniejszości litewskiej ożywiła przygasłe po II wojnie światowej litewskie życie kulturalne, podnosiła poziom oświaty w regionie, a jednocześnie zachęcała do aktywniejszego domagania się praw należnych Litwinom, w tym w pierwszym etapie działalności – przywrócenia nabożeństw w języku ojczystym w bazylice w Sejnach. Działania proboszcza parafii sejneńskiej Rogowskiego przyczyniły się do wzmocnienia niezgody polsko-litewskiej. Podżegani przez proboszcza wierni polscy atakowali Litwinów, dochodziło do przepychanek także w bazylice w Sejnach. W mieście pojawiły się napisy antylitewskie. Walka Litwinów o prawo do modlitwy w języku ojczystym w bazylice w Sejnach trwała 37 lat. W rozwiązaniu tego problemu znacznie pomogła także litewska emigracja, a decydującą decyzję podjął Papież Jan Paweł II. Literatura 1. B. Kviklys, Lietuvos Bažnyčia, t. II, Vilkaviškio vyskupija, Chicago, 1982. 2. V. Stravinskienė, Lenkijos lietuvių bendruomenė 1944–2000 metais, Vilnius – Punskas, 2004. 3. D. Świerczyńska, Kto kim był w drugim obiegu. Słownik pseudonimów pisarzy i dziennikarzy 1976–1989, Warszawa, 1995. 4. K. Tarka, Litwini w Polsce 1944–1997, Opole, 1998. Źródła Archyviniai fondai Asmeninis Juozo Sigito Paransevičiaus archyvas. Seinų parapijos lietuvių laiškai Kulto reikalų skyriui ir kulto reikalų ministrui. Luko (Ełk) diecezijos archyvas (Archiwum Diecezji Ełckiej). Seinų parapija: 1947–1965 m., t. II; 1966–1976 m., t. III (Parafia Sejny: 1947–1965 r., t. II; 1966–1976 r., t. III). Lenkijos lietuvių draugijos Seinų skyriaus archyvas. 1960–1970 m. LVKD veiklos dokumentai. Seinų parapijos lietuvių laiškai Lomžos vyskupui ir Popiežiui Jonui Pauliui II. Periodinė spauda Aušra, 2008. Dirva, 1976. Keleivis, 1976. Tėviškės žiburiai, 1976–1980.