Czarodziejski świat Józefa Mehoffera «Teraz jesteś dla mnie prawie synonimem szafirowego koloru» – pisał Mehoffer do żony w trakcie pracy nad «Dziwnym ogrodem», jednym z najpiękniejszych ze swoich obrazów. Trudno w biografii Józefa Mehoffera odnaleźć ślady skandalu, burzliwych i niezwykłych romansów lub choćby jakiejś niezwyczajnej awantury. Zatem wszystkie te cechy, które sprawiają, że wydarzenie lub artysta «sprzedaje» się lepiej, w tym przypadku nie znajdują zastosowania. Jak więc zareklamować artystę, o którym można «tylko» powiedzieć, że był malarzem, grafikiem, rysownikiem, projektantem witraży, projektantem mebli, wnętrz i tkanin, scenografem teatralnym, a na dodatek kochał swoją żonę? A może wyjątkowe, nasycone, intensywne, dotykające zmysłowości, symboliczne płótna mistrza, w których sfera rzeczywistości stapia się ze sferą wyobraźni, realizm natomiast przenika się z sacrum, wystarczą, aby raz na zawsze zakochać się w pracach Józefa Mehoffera. I nie trzeba już wtedy żadnych słów, żadnych biografii, żadnej analizy dzieła, można tylko stać i patrzeć na kolejne, wręcz metafizyczne obrazy – «Majowe słońce», «Czerwona parasolka», «Dziwny ogród». To przy nich odpływamy w inne, mniej realne światy, choć same dzieła wydają się, na pierwszy rzut oka, jak najbardziej mocno zakotwiczone w ziemskim realizmie. Nawet dom artysty, pełniący w tej chwili rolę muzeum, mieszczący się w Krakowie przy ul. Krupniczej 26, jest uznawany przez zwiedzających za miejsce szczególne i wyjątkowe. Malarz kochał każdy kontakt z naturą, to ona dawała mu pole dla twórczej wyobraźni. Flora z całą obfitością roślinnych motywów, z wyolbrzymionymi koronami kwiatów, przestylizowanymi pąkami, łodygami układającymi się w ozdobne, symetryczne sploty tworzą treść, aurę i klimat obrazów Mehoffera. Józef Mehoffer, zgodnie z rodzinną tradycją – ojciec był prawnikiem po Uniwersytecie Lwowskim – studia rozpoczął na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jednocześnie jednak, ku radości swoich współczesnych i następnych pokoleń, zaczął naukę w Szkole Sztuk Pięknych. Może byłby i dobrym prawnikiem, ale prawdopodobnie nikt by już po latach o nim nie pamiętał, lecz artystą okazał się wręcz wyjątkowym. Każdy, kto choćby raz zetknął się z pracami artysty, zapewne powie, że nie tylko nie roztrwonił ani nie zmarnował ogromnego talentu danego mu przez Opatrzność, ale w niezwykły sposób go rozwinął i pomnożył. Jego plastyczna wszechstronność budzi do dzisiaj podziw, graniczący u niektórych z uwielbieniem, a poziom do jakiego doszedł w swej sztuce, skłania do najwyższego szacunku. Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK, nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG Ilustracje: Wikipedia