70 lat temu na gruzach Monte Cassino zatknięto polską flagę 18 maja 1944 roku Polacy zdobyli wzgórze Monte Cassino, ufortyfikowane przez doborowe, niemieckie jednostki. Czyn polskich żołnierzy miał kluczowe znaczenie w późniejszych działaniach wojennych w Europie. Kim byli żołnierze, którzy potrafili otworzyć wojskom alianckim drogę na Rzym? Wojsko Polskie zwane Armią gen. Andersa, od niego samego po ostatniego szeregowca, to „byli więźniowie, zesłańcy, katorżnicy, którzy przeszli przez piekło sowieckich łagrów na Syberii, za kręgiem polarnym, w Workucie czy na Kołymie. To byli ludzie, którzy ocaleli i których Anders wyprowadził z Imperium Zła. (…) To byli Polacy, którzy zostali wzięci do niewoli we wrześniu i październiku 1939 roku (…) i mieli szczęście, że przeżyli. Generał Anders wyprowadził z Rosji Sowieckiej ok.100 tysięcy ludzi… (…) i przez Iran, Irak, do Egiptu, a z Egiptu statkami przedostali się, dopiero na przełomie 1943/44 roku, na Półwysep Apeniński do Włoch, aby wziąć udział w tej szczególnej akcji”. Nie wszystkim było dane cieszyć się ze zwycięstwa. Dziś w imieniu poległych żołnierzy przemawia sentencja z miejsca ich spoczynku: „Przechodniu, powiedz Polsce, że tu leżymy wierni jej służbie do końca”. Cmentarz na Monte Cassino robi na odwiedzających wstrząsające wrażenie. Zapada w pamięć rząd białych krzyży, z polskimi imionami i nazwiskami, wśród których wiele brzmi kresowo – z Litwy, Wołynia, Galicji, Podola. Ale trzeba pamiętać, że w operacjach mających na celu zdobycie tzw. linii Gustawa i trwających kilka miesięcy, zginęło kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy z różnych części świata. Na Polskim Cmentarzu Wojennym we Włoszech jest również grób legendarnego dowódcy II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa. „My, żołnierze polscy, oddaliśmy Bogu – ducha, ziemi włoskiej – ciało, a serca – Polsce” – te słowa wyryte w kamieniu nie pozwalają zapomnieć o bohaterach, dla których hasło „Bóg – Honor – Ojczyzna” stanowiło największą wartość. Opr. Jadwiga Demczuk