Parośla gmina Antonówka Fotoreportaż poświęcam pamięci śp. Antona Dorofijowycza Kowalczuka, Ukraińca z Żółkiń. Anton urodził się w 1934 r. Mord w Parośli to były Jego wspomnienia z dzieciństwa. Jak tylko urosła trawa na wiosnę 1943 r. pędził krowy pod Paroślę. Chodził tam sam, bo ludzie omijali to miejsce. Widział, jak przez lata pochyla się i upada krzyż na mogile, a mogiła ginie w zaroślach. W latach 70-tych postanowił ogrodzić ją płotem. Zrobił krzyż z betonu i napisał, co zapamiętał. W ten sposób uratował Miejsce Pamięci Narodowej od zapomnienia. Pokłońmy się mu nisko. Parośla została podstępnie wymordowana przez banderowców, prawdopodobnie 9 lutego 1943 r. Każdy mord ma jednak świadków i w Parośli też tacy byli. Nasi dalecy krewni z wymordowanej rodziny Klemensa Horoszkiewicza ukrywali żydowską rodzinę Dawida Balzera w schowku pod podłogą pokoju. Ci ukrywający się Żydzi przekazali dokładny przebieg banderowskiego mordu. Dane mi było rozmawiać z trzema naocznymi świadkami, pochodzącymi z Wydymera i Grabiny. Opisali mi przebieg wyciągania zwłok z domów i pochówku. Najbardziej uderzał odór krwi znajdującej się w domach, a Jadwiga Żarczyńska zapamiętała smugi krwi na śniegu ze zwłok zwożonych do dołu. Kazimierz Dziębowski opowiadał, jak z bratem wywoził na sankach dziecięcych zamarznięte zwłoki całej rodziny Stanisława Sadowskiego. Moi rozmówcy żyją. Na filmie jadę moim stareńkim golfem do samej Parośli: https://www.youtube.com/watch?v=DvF4qM3gby4 1. Tak jak przed wojną biegła droga, tak dzisiaj biegnie ta linia leśna. 2. Mogiła w Parośli. Ogrodzenie nie obejmuje jednak całej jej powierzchni. 3. Krzyż wykonany przez Antona Dorofijowycza Kowalczuka. 4. Tablica wykonana przez Polaków. 5. Anton Dorofijowycz Kowalczuk, o Nim napiszę jeszcze w reportażu o Wydymerze. Tekst i zdjęcia: Janusz HOROSZKIEWICZ PS: Zainteresowani mogą uzyskać więcej informacji pod adresem mailowym: janusz-huta-stepanska@wp.pl