Wspólna pamięć – wspólna praca 21 sierpnia z wizytą na Wołyniu przebywał Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik, który odwiedził miejsca ekshumacji ofiar rozstrzelanych w łuckim więzieniu. Pan minister zaznaczył, że to, z czym mamy tutaj do czynienia to jest niewątpliwie kawałek dramatycznej historii Polaków, mieszkańców Łucka i rejonu łuckiego oraz mieszkańców Wołynia z okresu pierwszej okupacji sowieckiej w latach 1939-1941. Historii słabo udokumentowanej, ponieważ wiedza o niej gromadzona jest w oparciu o nieliczne relacje ocalałych świadków, rodzin ofiar zbrodni, jak również ludzi, którzy mieszkali w Łucku i z uwagi na różne okoliczności wojenne musieli uciekać. Stąd też dzisiaj jest to przypomnienie mrocznej i tragicznej historii, która nie była do tych czas ani dokumentowana, ani nawet dyskutowana. Działo się tak ponieważ w okresie powojennym, w Związku Radzieckim o takich sprawach nie można było mówić, gdyż były objęte gryfem tajemnicy. Dzisiaj jest już inaczej i można o tym mówić. Zdaniem A. Przewoźnika - dobrze, że tego rodzaju rzeczy wychodzą na światło dzienne. Podkreślił on, że polska strona jest gotowa do współpracy ze stroną ukraińską. Problem w tym, iż z Kijowa nadeszła informacja, że ukraińscy partnerzy nie dysponują materiałami czy informacjami, które by pokazywały, że wśród straconych więźniów NKWD byli także Polacy. W związku z tym w najbliższych dniach stronie ukraińskiej zostaną przekazane materiały informacyjne oparte o źródła i dokumenty, które opisują polski wątek tragedii w Łucku. Według naszego rozmówcy pewne jest, że w tym więzieniu przebywało wielu Polaków: inteligencji, członków elit polskich w Łucku i na Wołyniu, aresztowanych przez NKWD, a także bardzo wielu członków ruchu oporu, budujących konspirację przeciwko Sowietom w latach 1939-1940. Byli to wybitni oficerowie, którym udało się w pierwszej fazie wojny uniknąć niewoli sowieckiej, by następnie podjąć działania konspiracyjne przeciwko agresorowi ze wschodu. Polska strona zamierza przekazać partnerom ukraińskim również inne zgromadzone materiały, które dotyczą momentu ewakuacji więzienia i egzekucji w 1941 roku. Na pytanie dotyczące ekshumacji polskich wojskowych we Włodzimierzu Wołyńskim, Pan minister odpowiedział że ta sprawa jest cały czas otwarta. Ze wstępnych oględzin wynikało, że wśród ekshumowanych wojskowych i żołnierzy sporo było także policjantów. Znaleziono wówczas nieliczne przedmioty, bo prawdopodobnie wszystkie osoby zanim straciły życie były dokładnie rewidowane. Obecnie gromadzone są dokumenty i materiały, które by pozwoliły w pełniejszy sposób udokumentować to, co działo się we Włodzimierzu Wołyńskim od momentu zajęcia miasta przez sowietów we wrześniu 1939 roku aż po rok 1941. We wrześniu tego roku polska strona powinna być gotowa, żeby przekazać stronie ukraińskiej mocno udokumentowany wniosek z propozycją podjęcia wspólnych działań. MW