Łuck i Lublin będą integrować cudzoziemców «Fundacja Rozwoju Lokalnego» z Łucka i Stowarzyszenie Homo Faber z Lublina realizują wspólny projekt w zakresie integracji cudzoziemców. O projekcie… Podstawowe zadania projektu «Transgraniczna wymiana doświadczeń między Lublinem a Łuckiem w zakresie integracji cudzoziemców» zostały zaprezentowane 30 lipca w Łucku. Projekt, który jest realizowany w ramach programu «Przemiany w regionie» – RITA, już wystartował. Jego realizacja zaczęła się 1 lipca i trwać będzie do 31 grudnia 2013 r. Główny cel – wymiana doświadczeń pomiędzy lubelskimi i łuckimi instytucjami publicznymi w zakresie obsługi cudzoziemców. W ramach projektu zaplanowano sześć wizyt studyjnych. Ich uczestnicy przedyskutują i przeanalizują sytuację cudzoziemców na Wołyniu i Lubelszczyźnie oraz to, jakie problemy oni napotykają. Wyniki projektu staną się podstawą podniesienia poziomu świadczenia usług administracyjnych mieszkańcom transgranicznych regionów. Stowarzyszenie Homo Faber – to organizacja pozarządowa z Lublina, której działalność jest skierowana na obronę praw człowieka oraz na współpracę osoby i organów władzy. Organizacja obserwuje, czy władza publiczna skutecznie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, czy przestrzega praw i wolności człowieka. «Fundacja Rozwoju Lokalnego» – to wołyńska obwodowa organizacja pozarządowa, której głównym celem jest obrona praw członków organizacji w działalności na rzecz rozwoju edukacji, nauki, kultury, sportu, ochrony zdrowia i ekologii. Wśród celów organizacji – rozwój współpracy organizacji pozarządowych z samorządami oraz działalność na rzecz podniesienia kultury prawnej obywateli. W realizacji projektu uczestniczą po polskiej stronie: Urząd Miasta Lublin, Lubelski Urząd Wojewódzki, Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie, Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Zarząd Transportu Miejskiego, po stronie ukraińskiej – Łucka Rada Miejska, Wołyńska Rada Obwodowa, Zarząd Państwowej Służby Migracyjnej w obwodzie wołyńskim. …oraz o doświadczeniu Zdaniem prezesa «Fundacji Rozwoju Lokalnego» Petra Werzuna Wołyń ma bardzo ważną przewagę nad innymi regionami, ponieważ położona jest w strefie transgranicznej. – Możemy z tego korzystać na rzecz rozwoju gospodarczego, społecznego i kulturalnego. Nasza działalność będzie bardziej skuteczna, jeżeli stworzymy przyjazne warunki dla cudzoziemców przebywających na terenie Łucka i obwodu wołyńskiego. Polska, a przede wszystkim Lublin takie doświadczenia już ma, – dodał Petro Werzun, nazywając projekt platformą wymiany doświadczeń między wszystkimi instytucjami na Wołyniu, które mają do czynienia z cudzoziemcami. Zaznaczył także, że Ukraina i Polska w zakresie integracji cudzoziemców idą tą samą drogą, ale co dotyczy np. inwestycji, założenia firmy, to te procedury są dla Ukraińców w Polsce o wiele prostsze niż dla Polaków na Ukrainie. O doświadczeniu Lublina opowiedział członek zarządu Stowarzyszenia Homo Faber Piotr Skrzypczak, który zwrócił uwagę na to, że on i jego koledzy nie przyjeżdżają po to, żeby uczyć Ukraińców, jak integrować cudzoziemców: „Będziemy nawzajem rozmawiać po to, żeby nauczyć się wspólnie myśleć”. A jednak doświadczenie Stowarzyszenia Homo Faber w zakresie integracji cudzoziemców jest bardzo ważne i może zostać wykorzystane przez Wołyń. Na przykład jeszcze w 2008 roku na zlecenie Urzędu Miasta Lublin Homo Faber przeprowadziło ankietowanie, żeby sprawdzić, w jaki sposób cudzoziemcy mieszkający w Lublinie korzystają z kultury. – Okazało się, że nie korzystają, bo nie ma takiej chęci, żeby ich zaprosić i oni nie czują się zaproszeni – powiedział Piotr Skrzypczak. Zwrócił on także uwagę na to, że ludzie często nie wiedzą, na czym polega integracja. Jego zdaniem integracja to chęć dwóch stron, żeby coś ze sobą zrobić. Ale wysiłek tych stron nie jest równy. Nowej osobie jest bardzo trudno się zintegrować z większością. Dla skutecznej integracji cudzoziemców potrzebna jest olbrzymia praca większości. Żeby pomóc tym osobom, musimy zrozumieć, że problemem dla nich jest nieznajomość języka, ale też nieznajomość procedur, miasta, kultury, nazw urzędów, do których muszą pójść. – W Lublinie jest dużo Tajwańczyków, którzy przyjeżdżają na studia na Uniwersytecie Medycznym – mówił Piotr Skrzypczak. – Oni często funkcjonują tak: chodzą na uczelnię, do supermarketu i do akademika. Żeby oni przyszli na spektakl, nie wystarczy w polskiej gazecie napisać, że jest taki spektakl. Najlepiej napisać to po angielsku czy po chińsku, pójść na tę uczelnie, znaleźć tę osobę, dać jej tę kartkę. Ale przede wszystkim zdobyć zaufanie, żeby ona wiedziała, że my ją naprawdę zapraszamy. Jak ona nam zaufa, to zachęci swoich kolegów. Stowarzyszenie Homo Faber przez 2,5 roku realizowało projekt „Witamy w Lublinie”, udzielając pomocy cudzoziemcom: ucząc ich polskiego, oprowadzając po mieście, pomagając w problemach prawnych. – Okazało się, że aby zalegalizować swój pobyt w Lublinie student musi odbyć 13 wizyt w urzędach, wypełnić różne dokumenty. Staraliśmy się te dokumenty przełożyć na różne języki i tłumaczyliśmy krok po kroku, co trzeba zrobić. Ale okazało się, że aby zmienić rzeczywistość trzeba, żeby urzędy zrozumiały, że integracja jest dobra także dla nich – wyjaśnił Piotr Skrzypczak. – Jeżeli cudzoziemiec jest przygotowany i rozumie co ma zrobić, i ma na tablicy kartkę z tłumaczeniem tego dokumentu, i on, i urzędnik będą zadowoleni. O wszystkich problemach, które wykazał trwający przez rok monitoring, informowano odpowiednie instytucje. Przez kolejny rok opracowywane były także rekomendacje dla nich. – Trzeba, aby w urzędzie miasta był ktoś, kto na co dzień myśli o integracji, dba o kontakty, żeby cudzoziemcy mieli komu powiedzieć o swoich problemach, żeby był kontakt z nimi, żeby w miejscach kontaktu z cudzoziemcami były podstawowe tłumaczenia – mówił Piotr Skrzypczak. Dodał też, że współpraca z ukraińskimi urzędami, która przewidziana jest w projekcie „Transgraniczna wymiana doświadczeń między Lublinem a Łuckiem w zakresie integracji cudzoziemców”, da polskiej stronie wiedzę na temat tego, jak lepiej się przygotować na przyjęcie ludzi z Ukrainy. Natalia Denysiuk