Łesia Ukrainka i Maria Konopnicka Po raz pierwszy imię Marii Konopnickiej (1842-1910), wybitnej polskiej poetki, zostało wymienione w liście Łesi Ukrainki do brata Mychajła z 8.-10. grudnia 1889 roku wysłanym z Kołodiażnego. Łesia ukończyła wówczas osiemnaście lat, jej brat był o dwa lata starszy. Łesia już wtedy zdecydowała: “Literatura jest moim zawodem”. Tłumaczenia z języków obcych tylko poszerzały światopogląd poetki, polerowały jej umiejętności poetyckie, i – co najważniejsze – pogłębiały w niej świadomość tego, że dzieła autorów zagranicznych należy wydawać dla narodu tak, by mogły służyć jego edukacji. Tak więc wśród kilkudziesięciu nazwisk zagranicznych pisarzy, z czyimi utworami należałoby zapoznać szeroką społeczność ukraińską, w liście znajdujemy też nazwisko Marii Konopnickiej (obok takich sław pióra jak Syrokomla, Zaleski, Krasicki, Kraszewski, Malczewski, Niemcewicz, Orzeszko, Prus, Sienkiewicz, Słowacki – tych wszystkich, czyje dzieła wybitna Wołyniaczka już sama zdążyła przeczytać). Nie wszystkie młodzieńcze pomysły udało się zrealizować ani w tym czasie, ani później – w wieku dojrzałym. Jednak do twórczości Konopnickiej Łesia Ukrainka wkrótce powróci. W 1902 roku „Mir Bożyj”, rosyjski miesięcznik literacki wydawany w Petersburgu w latach 1892–1906 zlecił Łesi Ukraince napisanie jubileuszowego artykułu z okazji 60. rocznicy urodzin Marii Konopnickiej. Pisarka do zlecenia odniosła się, jak zawsze, z całą powagą i odpowiedzialnością: w celu napisania artykułu wypożyczyła prace o polskiej poetce od Iwana Franki; po dokładnym ich przestudiowaniu zabrała się do przekładu wierszy Konopnickiej. Praca skomplikowała się jeszcze z tego powodu, że tłumaczyć należało z języka polskiego na język rosyjski (z polskiego jest bardzo trudno … przekładać – skarżyła się w liście do siostry Olgi). Przetłumaczyła cztery wiersze: Ja toskuju, Ach zaciem!, Cwiety, W Weronie (Na mogile Romeo i Dżuliety). Tłumaczeń mogło być więcej, na co wskazuje wspomniany list z dnia 29. grudnia 1902 roku wysłany z San Remo (Włochy). Łesia Ukrainka pisze, że „musiałam przetłumaczyć sporo wierszy”, „praca zajęła około trzech tygodni i obejmowała 50 stron dużego formatu”. Po przetrzymaniu artykułu przez dwa miesiące redakcja miesięcznika „Mir Bożyj” odrzuciła go bez żadnych wyjaśnień i podstaw (nawiasem mówiąc, artykułu dotychczas nie znaleziono). W liście do Olgi Kobylańskiej Łesia Ukrainka przyznała: „Ktoś ostygnął do «Mira Bożego»”. Nic dziwnego, ponieważ była to praca “ad panem et aguam” (dla chleba i wody – red.), czyli w celu zarobku. Cztery tłumaczenia dzieł Marii Konopnickiej są przechowywane w Instytucie Literatury imienia Tarasa Szewczenki NAN Ukrainy, w Archiwum Łesi Ukrainki. Utwory wybitnej polskiej pisarki tłumaczyli na język ukraiński Pawło Grabowskyj, Maksym Rylskyj, Dmytro Pawłyczko, Maria Prygara i inni. Wszyscy oni pragnęli uchwycić dla czytelnika piękno poetyckiego słowa Marii Konopnickiej, jej miłość do prostego ludu, moc ducha i męstwo. Z ciekawostek można tutaj wspomnieć następującą: Maria Konopnicka i Łesia Ukrainka mają wiersze pod tym samym tytułem – Contra spem spero (Wbrew nadziei, mam nadzieję – red.). Treść wierszy również jest bardzo podobna. Weźmy dla przykładu ostatnie ich zwrotki. Natalia PUSZKAR