Sobie wszystko, a wrogom prawo Sezon polityczny 2010 dostarczył nam wielu niespodzianek i najbardziej da się zapamiętać z powodu niwelowania ukształtowanych w ciągu ostatnich lat praw i wolności. Wyjątku nie stanowiło też prawodawstwo wyborcze. Po wydaniu przez Radę Najwyższą nowej ustawy o wyborach lokalnych (numer rejestracyjny 6601) i podpisaniu jej przez prezydenta, stosunkowo młodym komórkom partyjnym zamknięto drogę w górę. Nieznany pozostaje los zarejestrowanych jednostek, jak i tych, które dopiero co powstały na poziomie lokalnym. Są one teraz pozbawione prawa do walki o władzę na szczeblu lokalnym, a to tylko początki. Szczytem „humanizmu” nowego prawa stały się ograniczenia wieku osób wstępujących do organizacji partyjnych. W ramach nowej normy prawa wyborczego nowo powstałe organizacje partyjne muszą odczekać co najmniej 365 dni, aż do następnych wyborów lokalnych. Poważnym problemem jest brak wyjaśnień, co należy uczynić w stosunku do rad lokalnych, które zostały stworzone w trakcie wyborów nadzwyczajnych w ciągu ostatnich czterech lat. Czynna ustawa KSU od 4 czerwca 2009 roku (nr 13-rozp./2009) gwarantuje radom trwałość aby zapewnić ich pełną kadencję. Mimo woli nasuwa się pytanie: co uczynić z już znanymi jednostkowymi prądami? Gdzie ma się podziać elita bezpartyjna i nowo powstałe komórki partyjne? I czy nie jest to w rzeczywistości sowiecka monopartyjność na poziomie władz lokalnych? Wydaje się, że święto Halloween w dniu 31 października – a właśnie wtedy mają się odbyć wybory – ujawni się w pełni. Opinie analityków Jednak pośpieszne ustalenie daty wyborów na 31 października jest lepsze niż dalsze czekanie na wybory. Opowiada o tym analityk polityczny Organizacji Obwodowej Komitetu Wyborczego Ukrainy Taras Litkowec: „Czy da się usprawiedliwić wydanie takiej ustawy? Oczywiście, że lepiej, że ona istnieje, niż gdyby w ogóle jej nie było, ponieważ już od kilku miesięcy władze lokalne działają bezprawnie. Jednak według obowiązującej konstytucji Rada Najwyższa Ukrainy może wyznaczyć wybory do samorządów lokalnych, lecz nie ma prawa odstąpić; jest to jawne naruszenie, które wywołuje mój osobisty sprzeciw. Rady Najwyższej nie tworzą „ostatni” ludzie społeczeństwa, a jednak uciekają się do takiego brutalnego posunięcia, dlatego wysnuwam kolejny agresywny wniosek w stosunku do obecnych władz: to wydanie ustawy i działalność polityczna dotycząca wyborów do samorządów lokalnych przeprowadza się w ramach ważnych uprawnień. We wszystkich cywilizowanych społeczeństwach władza jest środkiem, ale w systemie ukraińskim, jest ona niestety celem. Obecne władze są wąskopartyjne, klanowe, o interesach regionalnych”. Ewentualne skutki wyborów lokalnych na Wołyniu przewiduje prezes „Centrum Analizy Politycznej i Consultingu Wyborczego” LMHO Mychajło Nachod, który uważa, że nie jest to sprawa trudna, pod warunkiem że wybory będą uczciwe i przejrzyste. Obserwator wyborów do władz lokalnych na Tarnopolszczyźnie z 2009 roku - działający w imieniu UPN - Wiktor Fedosiuk mówi: „Zastanawiałem się, w jaki sposób Partia Regionów ma w tych obszarach taki duży procent poparcia. Okazało się, że przy wejściu do lokalu wyborczego wyborcom wręczano telefon komórkowy. A podczas obliczenia głosów zauważyłem, że w biuletynach wyborczych zamiast zaznaczeń obok nazwy partii była wpisywana pogrubiona litera i w ten sposób można było sprawdzić wyniki”. „Ewentualnie swoje reprezentacje w radach lokalnych pozyskają partie „Bat’kiwszczyna (BIUT)”, PR, „Silna Ukraina”, „Nasza Ukraina” i „Swoboda”, reszta natomiast raczej nie wejdzie do rad lokalnych, ponieważ partie „Front Zmian”, „Za Ukrainu”, „Gromads’ka pozycija” Grycenki są wyeliminowane z wyborów. Koalicja rządząca uczyniła wszystko, aby konkurencję ograniczyć do minimum – w dziedzinie prawa wyborczego wprowadziła przepisy, za pomocą których na poziomie komisji wyborczych byłoby łatwo manipulować głosami, nie łamiąc przy tym prawa. Można powiedzieć, że skład komisji terytorialnych i okręgowych da się ukształtować wyłącznie ze „swoich”, którymi spokojnie można odpowiednio zarządzać” – twierdzi Mychajło Nachod. Nie da się ukryć, że pomiędzy partiami prowadzone są negocjacje w sprawie kandydatury na stanowisko burmistrza, w tym też spomiędzy osób bezpartyjnych. Pomimo roszczeń pewnych liderów politycznych, pan Nachod zaleca nie traktować ich jako faktów ostatecznych i dokonanych: „Jest to kwestia polityczna i kwestia rokowań. Pomimo różnych roszczeń, czy to Kyrylczuka w stosunku kandydatury Hryciuka z partii „Bat’kiwszczyna (BIUT)”, czy jeszcze kogoś innego odnośnie Szyby, opinie te nie są racją ostateczną, ponieważ tajne negocjacje i porozumienia są raczej wstępnymi zapowiedziami, wyprzedzającymi samo wydarzenie. Być może kandydaturę Bogdana Szyby zaproponuje jedna z partii politycznych, powiedzmy UPN. Obecnie istnieje wielu potencjalnych kandydatów „wagi ciężkiej”, są to Wołodymyr Bondar, Mykoła Romaniuk, zresztą BIUT może zaproponować Hryciuka, na liście kandydatur może się pojawić Krywicki. Łącznie z Szybą mamy jeszcze pięciu kandydatów o jednakowych szansach. Na razie trudno przewidzieć, kto zwycięży w tej bitwie. Możliwe, że pojawi się jakiś czarny koń”. Saszko Sterenczuk