Liudas Jovaiša Korespondencja generała Towarzystwa Jezusowego z obywatelami Wielkiego Księstwa Litewskiego: tematy i adresaci To, co piszesz, trzeba jeszcze lepiej przemyśleć niż to, co mówisz. Ponieważ to, co zostało napisane, pozostaje na zawsze jako świadectwo, tego nie można tak łatwo poprawić ani skomentować jak wypowiedziane słowo. Św. Ignacy Loyola do bł. Piotra Fabera, 10 grudnia 1542 r. [fn: Cyt. za: Cándido de Dalmases, Tėvas Ignacas, iš vokiečių kalbos vertė Danutė Budreikaitė, Vilnius: Katalikų pasaulis, 2001, s. 243.] Abstrakt. Artykuł poświęcony jest korespondencji generała zakonu z obywatelami Wielkiego Księstwa Litewskiego, przechowywanej w Rzymskim Archiwum Towarzystwa Jezusowego (głównie w zbiorach Germania i Epistolae Nostrorum, a także Polonia i Epistolae Externorum) w okresie od XVII w. do połowy XVIII w. Listy, których adresatami / nadawcami byli obywatele Wielkiego Księstwa Litewskiego, są analizowane tematycznie, z wyróżnieniem oświadczeń z podziękowaniami, prośbami, kondolencjami, rekomendacjami, prośbami o wstawiennictwo, listami w sprawach fundacji i Sodalicji Mariańskich, epistolografii poświęconej regulowaniu konfliktów, próśb o przyspieszenie święceń dla członków Towarzystwa Jezusowego, o ich mianowanie na określone stanowiska, a także o przyjęcie kandydatów (i powrót byłych jezuitów) do zakonu. SŁOWA KLUCZOWE: Towarzystwo Jezusowe; przełożony generalny Towarzystwa Jezusowego; Wielkie Księstwo Litewskie w XVII–XVIII w.; epistolografia. Spuścizna Towarzystwa Jezusowego, które wyróżniało się intensywnością komunikacji korespondencyjnej [fn: Założyciel zakonu św. Ignacy Loyola, który napisał 7000 listów, jest prawdziwym „mistrzem” epistolografii europejskiej XVI w. Zob. John W. O’Malley, The First Jesuits, Harvard University Press, 1993, s. 2–3, 9.] – stanowi jedno z największych skupisk lituanistycznych (z czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego) źródeł pisanych tego gatunku. Spuścizna epistolograficzna jezuitów jest prawdopodobnie najobfitsza ze wszystkich pisemnych źródeł dziedzictwa instytucji WKL; pod względem ilościowym konkurować z nią może jedynie korespondencja archiwalna najważniejszych litewskich rodów magnackich (przede wszystkim Radziwiłłów i Sapiehów). Epistolografia obywateli Wielkiego Księstwa Litewskiego w zasadzie wciąż czeka na uwagę badaczy tego gatunku, chociaż istnieją już sygnały, które dają nadzieję [fn: Należy tu wspomnieć o monografii Marioli Jarczykowej Korespondencja i literatura okolicznościowa w kręgu magnaterii Wielkiego Księstwa Litewskiego, Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, 2019.]. W Rzymskim Archiwum Towarzystwa Jezusowego (Archivum Romanum Societatis Iesu, dalej – ARSI) zachował się najważniejszy zbiór korespondencji ojca generała z różnymi korespondentami z Wielkiego Księstwa Litewskiego i litewskiej prowincji jezuitów. Absolutnie największą jego część stanowi „wewnętrzna” korespondencja zakonu, między generałem a prowincjałami, rektorami domów, konsultorami, poszczególnymi członkami Towarzystwa. Listów, które generał pisał do obywateli WKL niebędących jezuitami (lub które ci wysyłali do generała), jest stosunkowo niewiele, lecz jest to ciekawy, możliwy do ogarnięcia i dotychczas niebędący przedmiotem specjalnej uwagi [fn: Autorowi nie są znane publikacje nielituanistyczne o podobnym podejściu.] rodzaj korespondencji. Właśnie ona jest głównym przedmiotem badań w tym artykule. „Nieznajomość” tego zbioru źródeł z perspektywy lituanistyki najlepiej ilustruje fakt, że bezsprzecznie najsłynniejszy tekst – fragment listu Melchiora Giedroycia do Claudio Acquavivy z 1583 r. – przez długi czas był znany i cytowany z wydanej w 1768 r. historii pierwszego stulecia jezuitów na Litwie, napisanej przez Stanisława Rostowskiego. Dopiero w 2015 r. ten fragment został opublikowany w oparciu o oryginał (ARSI, Epp. Ext. 15, k. 84–84v) [fn: Baltų religijos ir mitologijos reliktai Lietuvos Didžiojoje Kunigaikštystėje XIV–XVIII a.: Šaltinių rinkinys, sudarė ir parengė Vytautas Ališauskas, Vilnius: Lietuvių katalikų mokslo akademija, 2016, Nr. 54, s. 80–81.]. W ostatnich latach kilka fragmentów lituanistycznej epistolografii jezuitów zostało „wykorzystanych” do naświetlenia zawiłości związanych z podarowaniem relikwii kości stopy św. Kazimierza księciu Florencji Kosmie Medyceuszowi [fn: Capolavori della storia della devozione a San Casimiro: Lituania–Italia: Catalogo = Masterpieces of the History of the Veneration of St. Casimir: Lithuania – Italy: Catalogue, testo della mostra a cura di / compiler and author of the text Sigita Maslauskaitė-Mažylienė, Vilnius: Bažnytinio paveldo muziejus, 2018.] oraz szczegółów biografii biskupa wileńskiego Eustachego Wołłowicza [fn: Liudas Jovaiša, „Eustachijus Valavičius: neįvertinto herojaus curriculum vitae”, in: Ganytojai ir broliai: biografistikos perspektyva, sudarė Martynas Jakulis, (Bažnyčios istorijos studijos, IX), Vilnius, 2018, s. 83–167.], materiał ten wykorzystano również w badaniach nad działalnością jezuitów z prowincji litewskiej jako kapelanów-misjonarzy nadwornych [fn: Andrea Mariani, „Aktywność jezuickich kapelanów nadwornych prowincji litewskiej. Między ustawodawstwem zakonnym a praktyką”, in: Rocznik Lituanistyczny, t. 1, 2015, s. 37–82.]. Korespondencja, w której generał Towarzystwa występował jako adresat lub nadawca, jest w rzymskim archiwum jezuitów uporządkowana według zasad geograficzno-chronologicznych lub instytucjonalno-chronologicznych. Część listów zachowała się w zbiorach związanych z prowincjami polską i litewską (dział „Polonia”) lub asystencją niemiecką (dział „Germania”). Inna część jest rozproszona w działach obejmujących całe Towarzystwo, przeznaczonych dla listów pisanych przez jezuitów („Epistolae Nostrorum”) i epistolografii osób niebędących jezuitami („Epistolae Externorum”). Wybranie materiału lituanistycznego z tak dużego zbioru dokumentów w stosunkowo krótkim czasie umożliwiło niezastąpione narzędzie – repertorium polonistyczne, opracowane i wydane w Krakowie przez polskich historyków jezuitów, które zawierało adnotacje do tekstów związanych z Rzecząpospolitą Obojga Narodów [fn: Z punktu widzenia epistolografii lituanistycznej istotne są następujące tomy: Andrzej Paweł Bieś SJ [et al.], Polonica w Archiwum Rzymskim Towarzystwa Jezusowego, t. 1: Polonia, Kraków: Wydawnictwo WAM, 2002; t. 3: Germania, Kraków: Wydawnictwo WAM, 2006; t. 4: Varia, Kraków: Wydawnictwo WAM, 2008.]. Nie należy też pomijać innej sprzyjającej okoliczności – gościnności kolegi i przyjaciela Vytautasa Ališauskasa, która pozwoliła autorowi artykułu spokojnie przejrzeć omawiane tu źródła podczas kilku wizyt w Wiecznym Mieście. Z perspektywy adresata / nadawcy korespondencję omawianą w artykule można podzielić na dwie grupy. Pierwsza, nieporównywalnie liczniejsza, to listy pisane przez ojca generała (około 345), obejmujące zasadniczo okres od początku XVII w. do 1755 r. Większość z nich (około 245) zachowała się w zbiorze „Germania”, a kolejne około 100 w zbiorze „Epistolae Nostrorum”. To nie są oryginały listów, lecz ich brudnopisy. Druga część epistolografii, listy do generała, jest znacznie skromniejsza (jest ich zaledwie 36). Listy litewskich magnatów pisane na przełomie XVI i XVII w. oraz w połowie XVII w. zachowały się w zbiorach archiwalnych „Epistolae Externorum” (13 listów Mikołaja Radziwiłła „Sierotki”, 7 – Waleriana Protasewicza, 6 – Jerzego Radziwiłła, 2 – Eustachego Wołłowicza, po jednym – Melchiora Giedroycia i Mikołaja Paca) oraz „Polonia” (dwa listy Alberta Stanisława Radziwiłła, po jednym – Lwa Sapiehy, Eustachego Jana Tyszkiewicza, Jana Kazimierza Kopcia, Zygmunta Karola Radziwiłła). Sumując listy pisane przez magnatów WKL i te do nich adresowane, jako adresaci i nadawcy najczęściej figurują kanclerz WKL Albert Stanisław Radziwiłł (23 listy), biskup wileński Mikołaj Stefan Pac (17 listów), wojewoda wileński Mikołaj Krzysztof Radziwiłł „Sierotka” (13 listów), biskupi wileńscy Konstanty Kazimierz Brzostowski (11 listów) i Eustachy Wołłowicz (9 listów). Często korespondowano również z innymi biskupami rzymskokatolickimi – Walerianem Protasewiczem, Jerzym Tyszkiewiczem (po 7 listów), Abrahamem Woyną, Jerzym Radziwiłłem (po 6 listów), Michałem Zienkowiczem (5 listów), a także z unickimi metropolitami kijowskimi – Józefem Beniaminem Rutskim (7 listów) i Rafałem Korsakiem (6 listów). Poza wspomnianymi już A. S. Radziwiłłem i M. K. Radziwiłłem „Sierotką”, zachowały się również zbiory listów do innych magnatów świeckich – Marcjana Michała Ogińskiego (6 listów), Kazimierza Ogińskiego, Mikołaja Faustyna Radziwiłła, Kazimierza Leona Sapiehy, Ludwika Pocieja (po 4 listy). W tym miejscu należy zauważyć, że liczba listów zachowanych w rzymskim archiwum jezuitów niekoniecznie odzwierciedla pozytywne znaczenie lub wpływ danego korespondenta na Towarzystwo Jezusowe na Litwie. Z jednej strony, korespondencja zachowała się dość przypadkowo – nierównomiernie w różnych okresach chronologicznych (np. w zbiorze Germania, gdzie zgromadzona jest większość korespondencji, kończy się ona w 1738 r., więc nie zachował się ani jeden list przeznaczony dla wielkiej dobrodziejki jezuitów Elżbiety Ogińskiej-Puzyniny). Z drugiej strony, ilość epistolografii niekoniecznie odpowiada jakościowemu znaczeniu – spora część listów ma charakter „dyplomatyczny”, wyrażając protokolarne uznanie dla ważnych urzędników, gratulując im objęcia (nowego) ważnego stanowiska. Po trzecie, w niektórych przypadkach (np. biskupa Brzostowskiego) dość obfita korespondencja mogła być spowodowana również napięciami i nieporozumieniami z litewskimi jezuitami lub po prostu jedną konkretną sprawą (większość listów do biskupa wileńskiego Mikołaja Stefana Paca dotyczy podarowania relikwii św. Kazimierza księciu Toskanii Kosmie Medyceuszowi). Mimo że informacje dostarczane przez omawianą grupę źródeł są ograniczone (fragmentaryczne i niejednorodne), zasługują one na szczególną uwagę. W jakich sprawach i z jakimi osobami na Litwie najczęściej korespondował generał Towarzystwa Jezusowego? Jak rozwiązywano powstające kwestie? Czego oczekiwano i o co proszono ojca generała? W jakich przypadkach ojciec generał pisał z własnej inicjatywy do obywateli Wielkiego Księstwa Litewskiego i w jaki sposób – prosząc? gratulując? ostrzegając? dziękując? Poza próbą zdefiniowania motywów przewodnich korespondencji i poszczególnych detali, artykuł w kilku przypadkach spróbuje naświetlić decyzje i postawę Towarzystwa w kwestiach wspomnianych w korespondencji, wykorzystując również inne źródła, przede wszystkim materiały biograficzne członków Towarzystwa [fn: Należy tu wspomnieć o Encyklopedii wiedzy o jezuitach na ziemiach Polski i Litwy, 1564–1995, opracował Ludwik Grzebień SJ przy współpracy zespołu jezuitów, Kraków: Wydawnictwo WAM, 1996 (dalej – Encyklopedia wiedzy o jezuitach), oraz o krótkich / rocznych katalogach prowincji litewskiej jezuitów (Catalogi breves).]. Chronologia badań obejmie korespondencję z XVII–XVIII w., pozostawiając na boku listy lepiej znanych osobistości z końca XVI w. – Waleriana Protasewicza, Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła „Sierotki”, Jerzego Radziwiłła [fn: Zob.: Tomasz Kempa, Mikołaj Krzysztof Radziwiłł Sierotka (1549–1616), wojewoda wileński, Warszawa: Semper, 2000 (w monografii wykorzystano również listy Radziwiłła Sierotki przechowywane w ARSI); Paulius Jatulis, „Kardinolo Jurgio Radvilo veikla lietuvių tarpe”, in: Lietuvių katalikų mokslo akademijos suvažiavimo darbai, t. VII, Roma, 1972, s. 235–267; Kęstutis Smilgevičius, „Kardinolas Jurgis Radvila (1556–1600): galia katalikybės tapsmo ir sklaidos tarnystėje”, in: Ganytojai ir broliai: biografistikos perspektyva, sudarė Martynas Jakulis, (Bažnyčios istorijos studijos, IX), Vilnius, 2018, s. 29–82; Paulius Rabikauskas, Vilniaus akademija ir Lietuvos jėzuitai, sudarė Liudas Jovaiša, Vilnius: Aidai, 2002.] OKOLICZNOŚCI PRZESYŁANIA KORESPONDENCJI I PRZEKAZYWANIA INFORMACJI Przed przejściem do omówienia treści listów, warto zwrócić uwagę na kilka kwestii związanych z ich formą – okolicznościami wysyłki. Z poszczególnych fraz wynika, że niektóre listy przeznaczone dla generała docierały nie pocztą, ale były dostarczane przez inne osoby udające się w sprawach do Rzymu. Najczęściej byli to jezuici, którzy najwyraźniej udawali się do Rzymu w sprawach zakonu. Na przykład, list metropolity kijowskiego Kościoła greckokatolickiego Rutskiego dotarł do generała w 1622 r. za pośrednictwem prokuratora prowincji litewskiej jezuitów o. Jana Grużewskiego (Germ. 113-I, s. 100), list innego metropolity Korsaka w 1638 r. – za pośrednictwem o. Grzegorza Cisłaka, również prokuratora (Germ. 113-II, s. 754), a list magnata Michała Kazimierza Paca w 1675 r. – za pośrednictwem nienazwanego prokuratora prowincji litewskiej jezuitów (Epp. NN. 7, s. 405). Czasami listy biskupów były przekazywane przez ich pełnomocników, wysyłanych do Rzymu w innych sprawach. W ten sposób Baltazaras Saladzevičius w 1621 i 1626 r. wiózł listy biskupów Wołłowicza i Woyny (Germ. 113-I, s. 24–25, 230–231), Jan Nevelskis w 1647 r. – list biskupa Jerzego Tyszkiewicza (Germ. 113a, s. 96), Mikalojus Novacijus w 1627 r. – list metropolity Rutskiego (Germ. 113-I, s. 302). Jeszcze jeden list metropolity Rutskiego został przywieziony do generała w 1622 r. przez duchownych obrządku greckiego, którzy przybyli do Kolegium Greckiego w Rzymie na studia (Germ. 113-I, s. 54). Rzadziej wymienia się osoby przewożące listy osób świeckich – takie jak kapelan A. S. Radziwiłła o. Krzysztof Zalewski, który w 1646 i 1650 r. udawał się do Rzymu (Germ. 113a, s. 78, 204). Z niektórych odpowiedzi ojca generała wynika, że w liście nie wszystko było przekazywane pisemnie. Pełnomocnik biskupa Wołłowicza, Saladzevičius, w 1621 r. nie tylko dostarczył list generałowi, ale również dokładnie wyjaśnił sprawy, o których miał go poinformować; po powrocie do biskupa posłaniec musiał już przekazać, o czym rozmawiano, więc generał, wysyłając list do Wołłowicza, postanowił tych spraw już nie powtarzać (Germ. 113-I, s. 24–25). O zasługach podkomorzego smoleńskiego Stefana Antoniego Chrapowickiego generałowi opowiedział w 1727 r. prokurator prowincji litewskiej jezuitów o. Bogusław Gizbert, który przybył do Rzymu (Germ. 117, s. 346). I odwrotnie – osoba wracająca z Rzymu często była upoważniana do przekazania odpowiedzi adresatowi bardziej szczegółowo, ustnie. W 1631 r. miał to zrobić posłaniec biskupa Abrahama Woyny, kanonik żmudzki Matas Babinovskis (Germ. 113-II, s. 455), a w 1687 r. fundatorowi kolegium mińskiego Marcjanowi Ogińskiemu szersze wyjaśnienie sprawy powierzono prowincjałowi wracającemu z Rzymu (Germ. 116, s. 49–50). W pojedynczych przypadkach, wymagających najwyraźniej szczególnej dyskrecji, odpowiedź przez posłańca była przekazywana wyłącznie ustnie. Omówienie sprawy nienazwanej fundacji z dobrodziejem Towarzystwa Michałem Koszczycem powierzono w 1682 r. prowincjałowi wyjeżdżającemu z Rzymu (Epp. NN, t. 7, s. 608). Czasami na list miał odpowiedzieć jezuita, który najwyraźniej nie był w Rzymie osobiście i otrzymał instrukcje od generała tylko listownie. W liście do ucznia klasy retoryki w kolegium grodzieńskim, Pawłowskiego, w 1690 r. wskazano, że szersze wyjaśnienia ma mu przekazać o. Jan Srzedziński, który w tym czasie mieszkał w domu profesów w Wilnie (Germ. 116, s. 117). W 1693 r. przekazanie opinii generała Stanisławowi Ditrichowskiemu, penitencjarzowi katedry wileńskiej, który po raz drugi prosił o powrót do Towarzystwa, miał zrobić rektor nowicjatu wileńskiego o. Baltazar Dankwart (Germ. 116, s. 191–192). Czasami w listach wspomina się o innych dokumentach związanych z ich treścią. Na przykład, w liście z 1636 r. do prałata kapituły katedralnej w Wilnie, Marcina Żagla, wspomniano o wysyłanym do prowincjała litewskiego pozwoleniu na przyjęcie powiększonej przez dobrodzieja Żagla fundacji dla misjonarzy kolegium wileńskiego (Germ. 113-II, s. 681), a przyjęcie aktu fundacyjnego kolegium w Pińsku, przeznaczonego dla kanclerza WKL Alberta Stanisława Radziwiłła, upoważniono do przewiezienia i wręczenia prokuratorowi prowincji Szymonowi Ugniewskiemu (Germ. 113-II, s. 680–681); dokument ten przekazał dobrodziejowi prowincjał litewski Jakub Lachowski (Germ. 113-II, s. 702). Jak wynika z korespondencji z XVII w., generał zazwyczaj odpowiadał na listy wysłane z terytorium Litwy po 2–3,5 miesiąca od ich napisania; w XVIII w. ten odstęp skrócił się i zazwyczaj wahał się między 1,5 a 2 miesiące. Najszybsze odnotowane przypadki odpowiedzi to 35 dni w 1738 r. (Epp. NN. 31, s. 93–95) i 37 dni w 1712 r. (Germ. 116, s. 813–814) oraz 1715 r. (Germ. 117, s. 51). Różniły się również przypadki przeprosin za opóźnioną odpowiedź: w XVII w. – po 4,5–8 miesiącach od napisania listu (Germ. 113-II, s. 538–539, 547, 553), w XVIII w. – po ponad 3 miesiącach (Epp. NN. 31, s. 246–249, 344). Co decydowało o różnej szybkości przesyłania listów? Ogólna tendencja do przyspieszenia musiała być spowodowana szybszą i bardziej efektywną komunikacją; jednoczesne różnice można tłumaczyć zarówno naturalnymi nierównościami w tempie poczty lub podróżnych, jak i różnym umiejscowieniem miejsc wysyłki listów – korespondent w Brześciu mógł słusznie oczekiwać, że jego list dotrze do Rzymu szybciej niż list od nadawcy mieszkającego w Połocku. Powolna odpowiedź (jeśli była odnotowywana w liście i za nią przepraszano) zazwyczaj była związana z tym, że otrzymany list podróżował długo (Germ. 113-II, s. 538–539, 547, 553; Epp. NN. 31, s. 344). Najczęściej winna była poczta – na przykład 21 lutego 1699 r. generał odpowiadał od razu na dwa listy Janusza Wiśniowieckiego, napisane 29 października i 2 grudnia 1698 r. i otrzymane ostatnią pocztą (Germ. 116, s. 379–380). W niektórych przypadkach listy mogły się opóźniać również z powodu osób, które je przewoziły do Rzymu (w 1740 r. przepraszano, że odpowiedź się opóźnia z winy doręczycieli listu, Epp. NN. 31, s. 246–247; w 1704 r. zauważono, że list sędziego ziemskiego wileńskiego, Michała Koszczyca, do o. Mikołaja Narmunta, został wysłany już w styczniu, ale dotarł do generała dopiero w maju, Germ. 116, s. 586–587). W jednym przypadku generał przyznał, że sam zwlekał z odpowiedzią, czekając na wieści od prowincjała litewskiego (Germ. 113-I, s. 38a). Niemniej, jak wynika z pojawiających się wzmianek, na otrzymane listy zazwyczaj odpowiadano bez zwłoki – zwykle w ciągu kilku dni (nie dłużej niż w ciągu tygodnia). KURTUAZJA: GRATULACJE, PODZIĘKOWANIA, KONDOLENCJE Spora część listów wysyłanych z obu stron może być uważana za protokolarne-kurtuazyjne – przekazywano w nich gratulacje, wyrażano podziękowania lub kondolencje. Ważniejszym magnatom litewskim, którzy najwyraźniej sprzyjali Towarzystwu, generał gratulował z okazji objęcia stanowiska, jak np. Dominikowi Słuszce, który został wojewodą połockim (Epp. NN. 7, s. 734–735), w 1735 r. – kanclerzowi WKL i wojewodzie wileńskiemu Michałowi Serwacemu Wiśniowieckiemu (Germ. 117, s. 630), a także Abrahamowi Woynie (Germ. 113-I, s. 257–258), Tyszkiewiczowi (Germ. 113a, s. 198), Brzostowskiemu (Germ. 116, s. 78–79), Mikołajowi Stefanowi Pacowi (Epp. NN. 12, k. 60r) i Karolowi Piotrowi Pancerzyńskiemu (Germ. 117, s. 276–277), którzy zostali mianowani biskupami ordynariuszami. Generałowi z okazji wyboru gratulowali z kolei pierwsi magnaci i wysocy duchowni litewscy, tacy jak Kazimierz Jan Sapieha (Epp. NN. 7, s. 622–623), Michał Kazimierz Radziwiłł Rybeńko (Germ. 117, s. 433), biskupi wileńscy Tyszkiewicz w 1652 r. (Germ. 114, s. 29), Brzostowski w 1708 r. (Germ. 116, s. 703), Zenkowicz w 1751 r. (Epp. NN. 33, s. 336). Nie jest jasne, jaka część korespondencji ojca generała się zachowała, dlatego ryzykownym byłoby wnioskowanie, czy generał systematycznie gratulował wszystkim najwyższym urzędnikom litewskim, biskupom i świeckim, i odwrotnie – czy ci dbali o to, by okazywać szacunek każdemu nowo wybranemu przełożonemu Towarzystwa Jezusowego. Autorowi artykułu wydaje się, że takie gratulacje są raczej przypadkowe: wyrażane w trakcie zwracania się z innymi sprawami do nowo mianowanego adresata, wysyłane przypadkowo po otrzymaniu informacji o nowym mianowaniu lub przeznaczone dla osoby, z którą utrzymywano bliższe relacje. Nawiasem mówiąc, czasami, pisząc do generała w swoich sprawach, okazję do złożenia mu gratulacji wykorzystywali również adresaci o niższej randze, np. opat benedyktynów w Starych Trokach, Krizostomas Zigmantas Zdrovskis w 1687 r. (Germ. 116, s. 48) czy p. Joansa Stryjenska z Grodna w 1731 r. (Germ. 117, s. 437). Wyjątkiem od tej rutyny „służbowych” gratulacji są gratulacje o. generała dla dowódcy wojsk litewskich Michała Kazimierza Paca z okazji zwycięstwa pod Chocimiem (1673) nad wojskami tureckimi (Epp. NN. 7, s. 351). Generał Towarzystwa nie przegapiał okazji, by wyrazić wdzięczność magnatom litewskim za różnego rodzaju dobrodziejstwa. W 1674 r. dziękowano Michałowi Kazimierzowi Pacowi, Mikołajowi Stefanowi Pacowi, Kazimierzowi Pacowi i Aleksandrowi Kotowiczowi za wstawiennictwo w sprawie oficjalnej beatyfikacji Stanisława Kostki [fn: W 1670 r. Klemens X zezwolił jezuitom i diecezjom Rzeczypospolitej Obojga Narodów na obchodzenie święta bł. Stanisława 13 listopada, co uważa się za uzupełnienie aktu beatyfikacji (datowanego na początek XVII w.). W 1674 r. bł. Stanisław został ogłoszony jednym ze świętych patronów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, zob. https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/stanislaw-kostka-h-dabrowa-swiety-wiesz] (Epp. NN. 7, s. 351–352), w 1678 r. biskupowi Mikołajowi Stefanowi Pacowi – za uwolnienie o. Jerzego Ludinghausena Wolffa z prowincji polskiej z niewoli i z rąk „heretyków” (Epp. NN. 7, s. 471, 475–476; wydarzenie to jest szerzej nieznane), w 1688 r. hetmanowi Kazimierzowi Janowi Sapieże – za to, że nie pozwolił wojskom zatrzymać się na majątkach kolegium połockiego i że zwolnił z większej części podatku (wydaje się, że z tej okazji zlecono odprawienie za dobrodzieja 500 Mszy) (Epp. NN. 7, s. 688–689). Listami z 29 marca 1727 r. generał wyrażał podziękowania magnatom (Karolowi Piotrowi Pancerzyńskiemu, Michałowi Serwacemu Wiśniowieckiemu, wojewodzie wileńskiemu Ludwikowi Pociejowi, wojewodzie trockiemu Kazimierzowi Ogińskiemu), którzy poparli jezuitów podczas sporu z pijarami w Wilnie i przyczynili się do tego, że król zatwierdził przywileje Akademii Wileńskiej (Germ. 117, s. 343–345). Czasami dziękowano również za bliżej nieokreślone dobre uczynki – np. biskupowi wileńskiemu Zenkowiczowi w 1732 r. (Germ. 117, s. 465). Sądząc po dacie listu i po tym, że poinformował o nich rektor Kolegium Wileńskiego, który „udzielił naszym sprawom tak skutecznej ochrony”, można przypuszczać, że chodziło o wsparcie w sprawie akademii jezuickiej w Wilnie z pijarami w sprawie monopolu na edukację katolicką na wyższym poziomie. Często generał wykorzystywał okazję do wyrażenia formalnego-protokolarnego podziękowania za ogólną przychylność. Takie przypadki znajdujemy w listach do biskupa wileńskiego Abrahama Woyny w 1632 r. (Germ. 113-II, s. 504), księdza z Orszy, Martynasa Sikorskisa, w 1645 r. (Germ. 113a, s. 24), podkanclerza WKL, Kazimierza Leona Sapiehy, w 1646 r. (Germ. 113a, s. 43), biskupa żmudzkiego Jerzego Tyszkiewicza w 1647 r. (Germ. 113a, s. 96). Najczęściej generał dziękował szlachcie litewskiej za ich hojność materialną (fundacje). W 1677 r. list z podziękowaniami za hojność wobec kolegium w Nieświeżu został wysłany do nienazwanej Radziwiłłowej (Epp. NN. 7, s. 450), w 1720 r. za hojność wobec kolegium w Nowogródku dziękowano Stanislovasowi Kučinskisowi, proboszczowi w Nalibokach i Niehniewiczach (Germ. 117, s. 190), jednak przypadki niekonkretnych podziękowań w sprawach fundacji zdarzały się rzadko. Zazwyczaj określano, za co dziękowano: Albertowi Stanisławowi Radziwiłłowi w 1651 r. – za dodatkową donację 40 tys. złotych dla kolegium w Pińsku (Germ. 113a, s. 213–214), Szymonowi Puciacie, kanonikowi smoleńskiemu i proboszczowi w Mozyrzu – za wsparcie misji w Juravičiai, rezygnując na jej rzecz z beneficjum (Germ. 117, s. 248–249), w 1727 r. Michałowi Wiśniowieckiemu – za ufundowany w kolegium w Pińsku kurs teologii (Germ. 117, s. 343–344). Podobnie, zwyczajem było określanie konkretnej formy podziękowania. Najczęściej były to przywileje duchowe i łaski – nadanie tytułu fundatora domu, polecenie modlitwom całego Towarzystwa i przyjęcie do zasług całego Towarzystwa. Po śmierci Lwa Sapiehy, ogłoszonego fundatorem kolegium w Brześciu, polecono wszystkim księżom Towarzystwa odprawić za niego po 6 Mszy, a braciom – odmówić po 6 różańców (Germ. 113-II, s. 540). W 1644 r., dziękując bratu króla Władysława Wazy, biskupowi Karolowi Ferdynandowi Wazie, za „ogromne dobrodziejstwo” okazane domowi profesów w Wilnie, ogłoszono go fundatorem domu i zalecono, by w Towarzystwie odprawiano modlitwy za dobrodzieja, przewidziane w konstytucjach dla takich fundatorów (Germ. 113-II, s. 935). W 1687 r. kanclerz Marcjan Ogiński, który udzielił fundacji umożliwiającej podniesienie rezydencji mińskiej do rangi kolegium, stał się uczestnikiem wspólnoty zasług i dobrych uczynków Towarzystwa; ponadto, jemu i innemu dobrodziejowi rezydencji mińskiej, wojewodzie trockiemu Cyprianowi Pawłowi Brzostowskiemu, nadano tytuły założycieli i fundatorów kolegium w Mińsku (Germ. 116, s. 49–50). Podobnym przywilejem (nadaniem tytułu fundatora i nakazem odprawienia Mszy za niego w całym Towarzystwie) odwdzięczono się również p. Tobiaszowi Hieronimowi Grochowskiemu, który wraz z żoną ufundował tercjat w Nieświeżu (Epp. NN. 7, s. 734). Mszami i modlitwami całego Towarzystwa uhonorowano również kanclerza WKL i wojewodę wileńskiego Michała Kazimierza Radziwiłła Rybeńko (Epp. NN. 34, s. 418–419); wspólnotę zasług udzielono marszałkowi dworskiemu WKL Marcjanowi Ogińskiemu i jego żonie Teresie oraz kanclerzowi WKL Kazimierzowi Czartoryskiemu (Germ. 117, s. 167, 168). Na taką wdzięczność Towarzystwa mogli liczyć nie tylko pierwsi magnaci litewscy i hojni darczyńcy solidnych fundacji. Z listów generała wynika, że przywileje wspólnoty zasług Towarzystwa były udzielane również „zwykłym” szlachcicom – takim jak pisarz województwa wileńskiego Michał Alojzy Sawicki i stolnik smoleński Aleksander Rybiński, który szczególnie zasłużył się kolegium połockiemu (1723 r.; Germ. 117, s. 271, 272). Kiedy marszałek dworski WKL Janusz Wiśniowiecki sam zwrócił się w 1699 r. o przywilej przyjęcia do wspólnoty zasług Towarzystwa, generał zobowiązał się do przygotowania tego dokumentu (Germ. 116, s. 379); podobnie (generał zatroszczy się o spełnienie życzenia) odpowiedziano wojewodowej trockiej B. Unichowskiej, która w 1700 r. poprosiła o modlitwy i Msze za zmarłego męża (Germ. 116, s. 442–443). Z rzadziej występujących przypadków podziękowań dla generała Towarzystwa można wymienić podziękowania unickiego metropolity kijowskiego Cypriana Żochowskiego w 1686 r. za pomoc prepozyta domu profesów w Wilnie generalnej kapitule bazylianów (Germ. 116, s. 30) oraz wdzięczność wizytatora franciszkanów konwentualnych na Litwie dla nienazwanych ojców jezuitów (Epp. NN. 31, s. 374), a także list wojewody brzeskiego Eustachego Jana Tyszkiewicza, w którym dziękował za mianowanie jego rodzonego brata (o. Jerzego Tyszkiewicza) prowincjałem jezuitów w Polsce (Pol. 77-I, k. 69r). Czasami podziękowania jednej lub drugiej strony korespondencji w bardziej namacalny sposób wyrażały upominki dołączone do listu. W 1626 r. generał dziękował biskupowi Abrahamowi Woynie za piękny różaniec (elegantem sane e precatoriis globulis contextam coronam), przekazany przez Baltazarasa Saladzevičiusa (Germ. 113-I, s. 230–231), kanclerzowi WKL Albertowi Stanisławowi Radziwiłłowi w 1648 r. – za wyrób z bursztynu (otrzymał list una cum pretiosis ex succino manoribus, Germ. 113a, s. 123), a w 1656 r. – za książkę samego dostojnika o męce Chrystusa, dedykowaną Towarzystwu [fn: Chodzi o wydanie Historia Passionis Christi, punctatim animae devotae per tres libros et capita exposita, auctore […] Alberto Stanislao Radzivillo […], Varsaviae: in oficina Georgii Försteri, 1655; dostęp online: https://polona.pl/item/historia-passionis-christipunctatim-animae-deuotae-per-tres-libras-et-capita-exposita,NzQwNTA1NTI/1/#info:metadata] (Germ. 114, s. 199). Z kolei generał wysłał nienazwany pium munusculum biskupowi wileńskiemu Konstantemu Kazimierzowi Brzostowskiemu (Germ. 117, s. 157). Chyba najrzadziej w korespondencji pojawia się motyw kondolencji. W 1622 r. generał wyrażał smutek z powodu śmierci siostrzeńca biskupa Eustachego Wołłowicza, Mikołaja Zawiszy SJ (Germ. 113-I, s. 91), a Albert Stanisław Radziwiłł (Germ. 114, s. 10) i biskup Mikołaj Stefan Pac (Epp. NN. 12, f. 46r–v) w listach składali kondolencje z powodu śmierci generałów Francesca Piccolominiego i Giovanniego Paolo Olivy. POŚREDNICTWO I REKOMENDACJE Wysoki autorytet generała jednego z najważniejszych zakonów Kościoła katolickiego sprawił, że rekomendowano mu – trudno powiedzieć, czy w czysto kurtuazyjny sposób, czy z powodu rzeczywistej potrzeby wstawiennictwa – różne osoby przybywające do Rzymu. Mógł to być pełnomocnik biskupa przybywający w celu odbycia wizyty ad limina (taką misję w 1647 r. realizował, wysłany przez biskupa Jerzego Tyszkiewicza, kanonik żmudzki Jonas Nevelskis, Germ. 113a, s. 96), potomek wpływowego magnata (w 1629 r. generał z szacunkiem przyjął jednego z synów Lwa Sapiehy, Germ. 113-I, s. 391) lub jakikolwiek inny duchowny czy zakonnik przybywający w swoich sprawach: w 1635 r. generał obiecał opiekę przybyłemu do Rzymu nominatowi na biskupa smoleńskiego Piotrowi Parczewskiemu, poleconemu przez kanclerza WKL Alberta Stanisława Radziwiłła (Germ. 113-II, s. 620–621), a w 1639 r. był gotów usłużyć osobie poleconej przez kawalera zakonu maltańskiego Zygmunta Karola Radziwiłła i udającej się na Maltę (chcącej wstąpić do zakonu?), udzielając jej z kolei swojej rekomendacji (Epp. NN. 4, s. 134). Rzadziej rekomendacje pojawiają się w listach wysyłanych przez generała. W 1622 r. generał polecał metropolicie kijowskiemu Józefowi Weliaminowi Rutskiemu dwóch bazylianów, którzy ukończyli studia (?) i wracali do domu (?) (Germ. 113-I, s. 63), a w 1635 r. temu samemu Rutskiemu i kanclerzowi WKL A. S. Radziwiłłowi – opuszczającego Rzym biskupa pińskiego obrządku greckiego Rafała Korsaka (Germ. 113-II, s. 623–624). Część rekomendacji była ukierunkowana – proszono w nich o przyjęcie rekomendowanych osób do instytucji administrowanych przez jezuitów. W 1622 r. generał nie tylko zadbał o natychmiastowe przyjęcie Stanisława Orłowskiego, poleconego przez biskupa Eustachego Wołłowicza, do Kolegium Niemieckiego, ale także obiecał dołożyć wszelkich starań, aby prefekci i profesorowie kolegium okazywali młodzieńcowi szczególną uwagę i by mógł on sprostać nadziejom pokładanym w nim przez dobroczyńcę (Germ. 113-I, s. 91). Do Kolegium Greckiego w 1637 r. przyjęto dwóch siostrzeńców wspomnianego Rafała Korsaka, ówczesnego metropolity unickiego w Kijowie (Germ. 113-II, s. 692), a w 1644 r. – dwie osoby polecone przez jego następcę Antoniego Sielawę (Germ. 113a, s. 2–3). Biskupi kijowscy obrządku greckokatolickiego również zwracali się z prośbą o przyjęcie bazylianów do papieskich seminariów w Pradze i Ołomuńcu. 3 listopada 1635 r. generał poinformował, że zlecił prowincjałowi czeskiemu przygotowanie dwóch miejsc w alumnacie praskim dla młodzieńców wysyłanych przez Korsaka, ówczesnego biskupa pińskiego, jednak wkrótce, 15 grudnia, musiał już przepraszać, że z powodu nieszczęść w Niemczech (tj. wojny trzydziestoletniej) zabrakło tam miejsca dla siostrzeńca Korsaka (Germ. 113-II, s. 627–628). W 1686 r. w odpowiedzi na prośbę metropolity Cypriana Żochowskiego dotyczącą przyjęcia bazylianów do alumnatów w Pradze i Ołomuńcu zauważono (asekurując się?), że generał nie ma absolutnej władzy nad tymi instytucjami (Germ. 116, s. 31). Z aluzji pojawiających się w korespondencji widać, że czasami zwracano się do generała Towarzystwa jako do wpływowej i autorytatywnej osoby, prosząc o pomoc w załatwieniu spraw w kurii papieskiej. Wydaje się, że właśnie w takiej sprawie zwrócił się do generała w latach 1669–1670 wojewoda trocki Mikołaj Stefan Pac; przełożony generalny zlecił zajęcie się tym prokuratorowi prowincji polskiej o. Stefanowi Maliszowi i wyraził nadzieję, że sprawa zostanie załatwiona po wyborze nowego papieża, tj. po zakończeniu interregnum po śmierci Klemensa IX (Epp. NN. 6, s. 240–241). Prawdopodobnie również w 1671 r., obiecując temu samemu Pacowi pomoc, na jaką go stać (Ep. NN. 7, s. 286), generał miał na myśli formalności do załatwienia w urzędach kurii papieskiej – jak tym razem można się domyślić, związane ze sprawami małżeńskimi świeckiego magnata, nominowanego na biskupa wileńskiego. W 1628 r., odpowiadając biskupowi Woynie, generał zwrócił jego uwagę na to, że bardziej perspektywiczna mogłaby być inna, niż wskazana przez proszącego, droga (Cum tamen negotii, de quo agitur, conditionem et viae, ut vocant, secretioris arctissimum hoc tempore aditum, eumque miris difficultatibus obseptum considero, incipio magnopere timere, ne post longissimas moras tandem alia ab ea, quam Dominatio Vestra Illustrissima cupit, via sit ineunda, Germ. 113-I, s. 331). Ciekawy jest przypadek pośrednictwa w sprawie prośby Aleksandra Gosiewskiego dotyczącej diecezji smoleńskiej, kiedy to wojewoda smoleński prosił generała o przekazanie listu kardynałowi Francesco Barberiniemu. W liście z 8 września 1635 r. generał poinformował, że sam wręczył list kardynałowi i ustnie polecił sprawę, jednak ostrzegł, że druga strona ma potężnych wstawienników. Niemniej list ten pozostał niewysłany, a 27 października do Gosiewskiego napisano już inaczej: generał wyczuł, że król wspiera drugą stronę, i obawiał się, że inne rekomendacje niewiele tu zdziałają; nie widząc możliwości owocnego pośrednictwa w tej sprawie, odłożył swoje usługi na bardziej sprzyjający czas (Germ. 113-II, s. 650 i 625–626). Można się domyślić, jak generałowi Towarzystwa musiały się nudzić codzienne, napływające z całego świata prośby o podobnym charakterze. Jednak jeszcze bardziej irytować mogły takie listy, z których nie było jasne, o co chodzi, i trzeba było dodatkowo wyjaśniać. Na przykład w liście z 21 lutego 1626 r. do metropolity kijowskiego Rutskiego generał obiecywał pomóc w miarę swoich możliwości, ale prosił o podanie konkretnej sprawy (Germ. 113-I, s. 240). Wyjątkową (zarówno pod względem czasu, jak i liczby listów) litewską epopeją pośrednictwa generała można uznać korespondencję w sprawie darowania relikwii św. Kazimierza księciu Toskanii Kosmie III Medyceuszowi (listy generała do Mikołaja Stefana Paca z lat 1675–1678 – Epp. NN. 7, s. 383, 471; Epp. NN. 8, f. 146v, 177v–178r; Epp. NN. 10, f. 308v–309r; listy Kosmy Medyceusza do generała z lat 1677–1679 – Epp. Ext. 36, f. 1r, 28r, 32r, 38r). Co ciekawe, generał nie tylko jako pierwszy (w 1675 r.) zwrócił się do biskupa wileńskiego na prośbę księcia Kosmy, ale także przez kolejne kilka lat korespondował z obiema zainteresowanymi stronami. Powstaje wrażenie, że książę i biskup z jakiegoś powodu nie przeszli na bezpośredni kontakt (lub był on dość przypadkowy), ponieważ generał wciąż referował biskupowi Pacowi wdzięczności Kosmy III, a w 1678 r., ciesząc się, że spełnienie jego nadziei jest już bliskie, książę powoływał się na list generała, do którego dołączono również list biskupa wileńskiego (Con mia singola contentezza veggo nella carta obbligante di V. Paternità, e nell’altra acclusavi del degnissimo Prelato di Vilna, ben vicino a maturarsi l’adempimento di quelle speranze che nacquero dai favori della Paternità V., Epp. Ext. 36, f. 28r). SPRAWY INSTYTUCJONALNE: FUNDACJE I SODALICJE Nieliczną, ale pod względem merytorycznym chyba najważniejszą częścią korespondencji jest wymiana listów dotycząca „spraw” związanych z warunkami udzielania/przyjmowania nowych fundacji oraz zakładania i działalności Sodalicji Najświętszej Marii Panny. W pierwszym przypadku korespondencja świadczy o procesie uzgadniania fundacji, ujawnia oczekiwań fundatorów, dostarcza informacji o niezrealizowanych zamierzeniach. W 1682 r. szlachcicowi Michałowi Koszczycowi oznajmiono, że sprawa fundacji ma być omówiona z dobroczyńcą przez wyjeżdżającego z Rzymu prowincjała (Epp. NN. 7, s. 608). Nie wiadomo, czy chodziło tu o zrealizowaną w 1703 r. fundację tercjatu na wileńskich Śnipiszkach, czy o inne zamierzenie; nie jest również jasne, za jaką fundację na cześć Najświętszej Marii Panny (w Połocku?) podziękowano w 1685 r. Krzysztofowi Stabrowskiemu, ostrzegając, że na razie nie wiadomo, czy Towarzystwo ją przyjmie (Epp. NN. 7, s. 726). Zamysł Jerzego Tyszkiewicza z 1635 r. ufundowania odprawiania liturgii godzin do Najświętszej Marii Panny i Mszy na cześć Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w kościele św. Kazimierza w wileńskim domu profesów generał pochwalił w 1635 r., zlecając prowincjałowi wyznaczenie odpowiedniej kaplicy i ustalenie czasu wolnego od innych nabożeństw (Germ. 113-II, s. 599), jednak z nieznanych przyczyn fundacja ta nie została zrealizowana. Problemy wynikające z napięcia między aspiracjami fundatorów a wymogami jezuitów ujawnia kilka listów w sprawie misji (od 1623) i rezydencji (od 1630) w Bobrujsku [fn: W tym akapicie informacje z listów są uzupełnione o wiedzę encyklopedyczną (Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 51).]. Z inicjatywy miejscowego starosty Piotra Tryzny, który przekazał początkową donację, z Nieświeża wysłano tu dwóch ojców jezuitów, którzy zamieszkali na dworze Tryzny. Jak wynika z listu generała do Tryzny z 1625 r., zostali oni wkrótce odwołani, ponieważ brakowało ludzi do zwykłych posług, zwłaszcza po wybuchu epidemii dżumy w latach 1624–1625. Najwyraźniej, reagując na niezadowolenie dobroczyńcy, generał przepraszał, że nie może oddelegować dwóch ojców do stałego zamieszkania i obiecał, że Bobrujsk będą odwiedzać, a w miarę możliwości zostaną tam na jakiś czas ojcowie przybywający z Nieświeża (Germ. 113-I, s. 227–228). Po powiększeniu fundacji przez syna pierwszego dobroczyńcy, Piotra Kazimierza Tryznę, misji w Bobrujsku nadano w 1630 r. status rezydencji, a pierwszym przełożonym został mianowany Andrzej Bobola. Wzrost fundacji jednak utknął w martwym punkcie – być może również z powodu konstytucji sejmowej z 1635 r., która ograniczała udzielanie fundacji kościelnych. W 1636 r. generał pisał do P. K. Tryzny, że hojność dobroczyńcy wystarczyłaby na przekształcenie rezydencji w kolegium i otwarcie szkoły, jednak nowe ustawy zabroniły tego rodzaju fundacji. Prowincjał miałby lepiej zorientować się na miejscu; jeśli nie będzie przeszkód, generał miał poprzeć utworzenie kolegium (Germ. 113-II, s. 643–644). Wydaje się jednak, że sprawy nie tylko nie posuwały się naprzód, ale wręcz pogarszały – od 1637 r. w katalogach nie wspomina się już o przełożonych rezydencji bobrujskiej, więc prawdopodobnie mieszkający tu jezuici znowu zniknęli. W 1644 r. na wycofanie się jezuitów poskarżyli się generałowi inni zainteresowani – proboszcz bobrujski Maciej Wiliamowski oraz dworzanie królewscy Jan Samuel i Dominik Pacowie. Generał odpowiedział im, że rezydencja w Bobrujsku była długo utrzymywana w oczekiwaniu na fundację, ale w miarę zanikania nadziei podjęto decyzję o jej likwidacji; jeśli Pan da fundację, jezuici chętnie wrócą – w takim przypadku trzeba będzie się porozumieć z wizytatorem i prowincjałem (Germ. 113a, s. 11, 16). Nie wiadomo, czy skargi zostały uwzględnione, czy nastąpiły inne zmiany, ale w 1645 r. rezydencji bobrujskiej ponownie mianowano przełożonego; w takim statusie jezuici działali w Bobrujsku (z przerwami) aż do 1773 roku. Napięcie między oczekiwaniami a możliwościami/rzeczywistością ujawnia się również w liście generała z 1641 r. do wdowy po fundatorze rezydencji jezuickiej w Witebsku, Aleksandrze Gosiewskim – Ewy z Paców Gosiewskiej. Ponaglany, aby przyspieszyć przyjęcie fundacji kolegium w Witebsku, generał tłumaczy, że nie zwleka, ale musi ocenić wszystkie kwestie. Otwarcie szkoły zostało rzekomo nieco odłożone, dopóki nie zostanie zbudowany kościół i dom jezuitów oraz dopóki nie zostaną zwiększone dochody na utrzymanie (Germ. 113-II, s. 851–852). Jak wynika z danych encyklopedycznych, niepełna szkoła w Witebsku zaczęła działać w 1648 r., drewniany kościół zbudowano w 1649 r., jednak rezydencja, zaopatrzona w pierwszą fundację w 1637 r., status kolegium osiągnęła dopiero w 1682 roku [fn: Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 749.]. Inna część „korespondencji instytucjonalnej” generała dotyczy Sodalicji Mariańskich [fn: Więcej o Sodalicjach Mariańskich zob. Liudas Jovaiša, „Marijos sodalicijos Lietuvoje XVI– XVIII a.”, in: Laiškai bičiuliams, 2010 wiosna–lato, s. 14–18.], zakładanych tam, gdzie działały wspólnoty jezuitów. Najczęściej zwracano się z prośbą o przywilej, agregujący nową sodalicję do „matczynej” sodalicji Prima Primaria, działającej w Kolegium Rzymskim, i nadający nowemu stowarzyszeniu statuty oraz łaski duchowe Sodalicji w Rzymie. Takie przywileje nadano Sodalicjom Niepokalanego Poczęcia w Słucku (1710 r.; Germ. 116, s. 731–732), Żodziszkach (1716 r.; Germ. 117, s. 93) i Bobrujsku (1722 r.; Germ. 117, s. 242–243); być może również Sodalicji Zwiastowania w Słonimie (1723 r., adnotacja o przywileju nie wpisana; Germ. 117, s. 262). W 1665 r. generał ponownie wysłał przywilej agregacyjny Sodalicji Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, działającej w kościele św. Kazimierza w wileńskim domu profesów, ponieważ poprzedni dokument zaginął podczas zamieszania w trakcie „Potopu” (Epp. NN. 6, s. 83). Podczas tworzenia sodalicji, jak się wydaje, zdarzały się również „kreatywne” inicjatywy świeckich. Na przykład starosta piński Jan Karol Dolski, szczególnie pobożny wobec Aniołów Stróżów, prosił generała o założenie (w Kolegium Pińskim?) sodalicji pod tym tytułem, dostępnej również dla kobiet (?). Generał w 1679 r. odpowiedział, że Towarzystwo może zakładać sodalicje tylko pod tytułem maryjnym, przeznaczone wyłącznie dla mężczyzn, więc zaproponował możliwość sodalicji pod tytułem Najświętszej Marii Panny Królowej Aniołów (Epp. NN. 7, s. 490). Ktoś teraz powie – być może rozczarowanie tą odpowiedzią generała skłoniło Dolskiego do stania się pierwszym fundatorem kolegiów pijarów w Wielkim Księstwie Litewskim (w Dąbrowicy w 1684 r. i w Lubieszowie w 1688 r.)? Innym rodzajem specjalnych przywilejów, udzielanych tylko niektórym sodalicjom, było pozwolenie na utworzenie krypty grobowej dla ich członków. Wspomnianej sodalicji w kościele wileńskiego domu profesów takie pozwolenie udzielono w 1685 r. (Epp. NN. 7, s. 733, 734), a prośbie Sodalicji Kowieńskiej z 1739 r. nie udzielono odpowiedzi, ponieważ generał nie otrzymał jeszcze opinii prowincjała (Epp. NN. 31, s. 141). Ten rodzaj przywileju stowarzyszenia świeckich szczególnie ceniły, dlatego boleśnie reagowały na próby jego naruszenia. W latach 1676–1678 generał musiał odpowiedzieć na skargi niemieckiego bractwa katolickiego św. Marcina, działającego w wileńskim kościele św. Ignacego, dotyczące niegodziwego zachowania nowicjatu jezuitów i podeptania praw stowarzyszenia świeckich, które dążyło do zlikwidowania krypty grobowej urządzonej pod przedsionkiem kościoła (Epp. NN. 7, s. 428, 469). KONFLIKTY I ICH ROZWIĄZYWANIE Znacząca część korespondencji generała dotyczy rozwiązywania różnego rodzaju sporów i konfliktów. Warto zauważyć, że pomimo napięcia, ton listów generała w prawie wszystkich sytuacjach konfliktowych był dość pokojowy i dyplomatyczny. Zazwyczaj najpierw przepraszano za ewentualnie niewłaściwe postępki członków Towarzystwa, proszono, aby na podstawie działań pojedynczych osób nie oceniać całego Towarzystwa (np. Germ. 113-II, s. 833–834; Germ. 113a, s. 219) i zlecano prowincjałowi zbadanie sytuacji oraz odwoływano się do prawa drugiej strony do bycia wysłuchanym („audita etiam altera parte…”, Germ. 116, s. 817). Następnie, jeśli sytuacja nie wyglądała tak, jak została przedstawiona w skardze, przechodzono do uprzejmego kontrataku, przedstawiając sytuację w innym świetle – informatorów generała. Na przykład w 1737 r. do prowincjała pijarów litewskich pisano: „Sprawa, którą Czcigodny Ojciec właśnie mi przedstawił, wygląda nieco inaczej, jeśli wierzyć listom innych [osób]” (Germ. 117, s. 770). W liście z 1748 r. do przeora dominikanów w Grodnie, Hilarego Piskowskiego, nakazano prosić o zmianę opinii o o. Franciszku Grzymale (pełniącym wówczas obowiązki rektora Kolegium Nowogródzkiego) i twierdzono, że posiadają przeciwne informacje – że wspomniany ojciec jezuita i jego krewni nie sami wywołali spór, lecz jako pierwsi zostali pozwani do sądu i proponowali warunki pokoju (Epp. NN. 32, s. 181). Bardzo rzadko (w przypadkach, gdy miał wcześniej informacje z własnych źródeł) generał reagował na skargę od razu ofensywnie (i dość surowo). W 1749 r. w liście do prowincjała franciszkanów konwentualnych litewskich jednoznacznie odrzucono prośbę o nakazanie rektorowi Kolegium Jezuitów w Wilnie, bez jego wysłuchania, dostarczenia powodowi oryginałów dokumentów własności majątku w Rybiszkach (Epp. NN. 33, s. 246). Jeszcze surowiej, nie ukrywając oburzenia z powodu brutalnego odebrania majątku kolegium w Krożach na początku 1625 r., pisano do skarżącego się na miejscowych jezuitów biskupa żmudzkiego Stanisława Kiszki: „Byłem bardzo zdziwiony, dowiedziawszy się z listu Jaśnie Wielmożnego Pana, pisanego 11 kwietnia w Padwie, że tak skarży się na ojców Towarzystwa rezydujących w jego diecezji, gdyż wiedziałem, że majątek podarowany przez jego [tj. biskupa Kiszki] poprzednika został im [tj. jezuitom żmudzkim] wydarty przez sługi Jaśnie Wielmożnego Pana przy użyciu takiej przemocy, która wywołała wielkie współczucie u wszystkich, którzy usłyszeli o takim sposobie działania”. Generał nie widział również powodu, dla którego biskup miałby się skarżyć, że jezuici, zwracając się do króla i nuncjusza, próbują odzyskać to, co zostało im odebrane siłą i niesprawiedliwie – twierdził, że gdyby ojcowie tego jeszcze nie zrobili, sam przełożony generalny zachęcałby ich do zwrócenia się do wspomnianych autorytetów (Germ. 113-I, s. 192–194). Najczęściej odzwierciedlane w korespondencji sytuacje konfliktowe to skargi na zachowanie poszczególnych osób, spory majątkowe lub skargi na łamanie praw. Drugą stroną konfliktu zazwyczaj była osoba fizyczna (szlachcic świecki lub duchowny) lub inny zakon czy jego przedstawiciele na poziomie lokalnym (w epistolografii wymieniani są dominikanie litewscy, pijarzy, misjonarze, franciszkanie konwentualni, karmelici bosi, benedyktyni, benedyktynki, bazylianie). W tym ostatnim przypadku wyróżniają się dwie (z 1679 i 1702 r.) wzmianki generała o zwróceniu się w sprawie rozwiązania sporu do mistrza generalnego dominikanów (Epp. NN. 7, s. 489–490; Germ. 116, s. 533/535–536) oraz wieloletni spór jezuitów wileńskich z misjonarzami, w sprawie którego uregulowania w 1740 r. do generała oddzielnymi listami zwróciło się aż czterech biskupów katolickich z Litwy (Epp. NN. 31, s. 246–249). Znaczna część sytuacji konfliktowych była związana z konkretnymi osobami. Na przykład w 1632 r. wojewoda smoleński Aleksander Gosiewski skarżył się na o. Jakuba Markwarda (spowiednika króla lub książąt w latach 1632–1633), w 1636 r. proboszcz smoleński – na rektora miejscowego kolegium (Augustyna Jaguzę), w 1638 r. wileński ksiądz Jan Bielski – na o. Merkelisa Šmelingasa (pełniącego wówczas obowiązki socjusza prowincjała lub rektora kolegium wileńskiego), w 1650 r. stały wikariusz (faktyczny proboszcz) parafialnego kościoła św. Jana w Wilnie był niezadowolony z brata zakrystiana Stanisława Pacewicza (Germ. 113a, s. 207), w 1651 r. biskup wileński Tyszkiewicz – z prepozyta wileńskiego domu profesów Andrzeja Milewskiego, w 1658 r. dominikanin Jakub Gorecki – na o. Łukasza Załuskiego (był on przełożonym rezydencji nowogródzkiej, w 1658 r. przeniesiony do Nieświeża), w 1681 r. biskup M. S. Pac – na penitencjariusza w Rzymie o. Michała Bujnowskiego, w 1688 r. oficjał smoleński Antoni Pius Fioravanti – na kapelana dworu jakiegoś magnata o. Kazimierza Koreckiego (Germ. 116, s. 64), w 1696 r. przeor dominikanów w Grodnie – na rektora tamtejszego kolegium (Petrasa Olizarovičiusa), w 1696 r. kasztelan wileński Józef Słuszka – na o. Mikołaja Zevelę (do 1696 r. pełnił obowiązki prokuratora prowincji litewskiej w Warszawie), w 1712 r. starosta grodzieński Grzegorz Józef Kotowicz – na rektora miejscowego kolegium (Antoniego Szyrmę) i prefekta studiów (prawdopodobnie chodzi o Petrasa Hameltonasa, który pełnił te obowiązki w latach 1711–1712, choć być może chodziło o Mikołaja Znamirowskiego, prefekta studiów wyższych w latach 1712–1713, lub prefekta studiów niższych Jerzego Barszcza), w 1718 r. biskup Brzostowski – na br. Adama Bilewicza, w 1721 r. cześnik wiłkomierski Paweł Władysław Kaszyc – na rzekomo niesłuszne roszczenia wysuwane przez brata zakonnego o. Aleksandra Kaszyca, w 1737 r. sędzia smoleński Paweł Tadeusz Kaszyc – na rektora kolegium nowogródzkiego (Franciszka Skłodowskiego), w 1753 r. podczaszy rzeczycki Antoni Chalecki – na o. Piotra Kamińskiego (misjonarza misji w Chalczu, podległej rezydencji bobrujskiej), przełożony bazylianów w Połocku Sylwester Artecki – na o. Jakuba Żyrkiewicza (pracującego w Mścisławiu?), a biskup sufragan inflancki Franciszek Kazimierz Dowgiałło Zawisza – na o. Józefa Truszkowskiego (prawdopodobnie jako kapelana dobrodziejki jezuitów Elżbiety z Ogińskich Puzyniny, która przeznaczyła uposażenie dla sufragana inflanckiego na rzecz jezuitów). Najczęstszym motywem skarg świeckich i duchownych na konkretnego jezuitę był okazywany brak szacunku i/lub szkodzenie dobrej reputacji danej osoby; przedstawiciele innych zakonów zazwyczaj podkreślali nieprzyjazne zachowanie. Rozwiązując konflikty, generał cenił dążenie do kompromisu. W 1740 r. kasztelanowi nowogródzkiemu Kazimierzowi Niesiołowskiemu podziękowano za dobrą wolę i za to, że zgłosił generałowi swoje nieporozumienia z nowicjatem wileńskim dotyczące majątku o. Antoniego Woyny (który zmarł w Połocku w 1739 r. i nie złożył ślubów uroczystych), zamiast pozywać się do sądów (Epp. NN. 31, s. 194–195). Również sam generał na skargi zazwyczaj reagował uprzednimi przeprosinami (na wszelki wypadek) oraz zleceniem prowincjałowi zbadania incydentu. Bardziej konkretne stanowisko pojawia się niezwykle rzadko. Jedynie za o. Markwarda generał wstawił się jako za bardzo dobrym (optimus) ojcem, który mógł postąpić niewłaściwie nie z powodu złośliwości (Germ. 113-II, s. 479–480), a w odpowiedzi na skargę ks. Jana Bielskiego ostrożnie zasugerowano, aby zastanowił się nad możliwością, że jego reputacji to nie jezuici zaszkodzili (Germ. 113-II, s. 754). Przełożonym Towarzystwa zależało na przychylności wpływowych dobroczyńców świeckich, jednak tylko w nielicznych przypadkach można by twierdzić, że skarżeni jezuici właśnie z tego powodu zostali usunięci z odpowiedzialnych stanowisk (i przeniesieni na niższe). Co prawda taki bezpośredni wymóg był wyrażany bardzo rzadko – jedynie biskup Abraham Woyna w 1633 r. prosił o usunięcie z Wilna prepozyta domu profesów, który rzekomo zachowywał się wobec niego z brakiem szacunku. W styczniu 1634 r. generał odpowiedział, że poinformowano go już o tym, iż dzięki staraniom prowincjała biskup został zadowolony (antea aliorum literis didicissem studio P. Provincialis Illustrissimae Dominationi Vestrae fuisse satisfactum, Germ. 113-II, s. 547). Ciekawe, że gniew biskupa został uśmierzony w jakiś inny sposób, ponieważ o. Šmelingas nadal kierował domem profesów (obowiązki te pełnił w latach 1630–1635). Jednak być może z powodu skargi biskupa Tyszkiewicza z 1651 r. (Germ. 113a, s. 219) wcześniej niż zwykle zwolniono innego prepozyta wileńskiego domu profesów – Andrzeja Milewskiego (pełnił on te obowiązki w latach 1650–1652). Jak wynika z krótkich (rocznych) katalogów prowincji jezuitów litewskich, rewizor praw i prokurator spraw prowincji litewskiej jezuitów, brat Adam Bilewicz, który w 1718 r. popadł w niełaskę biskupa Brzostowskiego z jakiegoś powodu (Germ. 117, s. 156), został mianowany (być może z powodu tej skargi) na podobne stanowisko do Kolegium w Reszlu, a następnie pełnił je w Domu Warszawskim i w Rzymie, czyli poza jurysdykcją biskupa Brzostowskiego. Dane biograficzne innych jezuitów litewskich wymienionych w listach nie pozwalają na wyciągnięcie jednoznacznych wniosków, że skargi wpłynęły na ich „karierę” zakonną; co prawda zmiana stanowisk Załuskiego, Zeveli i prefekta studiów w kolegium w Grodnie (Hameltonasa?) mogła być związana z wyrażonym wobec nich niezadowoleniem. Niemniej generał starał się pośrednio podkreślać przed osobami postronnymi autonomiczność decyzji podejmowanych przez kierownictwo Towarzystwa. W 1682 r., polecając biskupowi M. S. Pacowi skarżonego przez niego i wracającego właśnie z Rzymu penitencjariusza bazyliki watykańskiej Michała Bujnowskiego, przełożony generalny Towarzystwa podkreślał, że wraca on z własnych przyczyn (sua potius causa), a nie dlatego, że zaszkodził biskupowi czy królowi (Epp. NN. 7, s. 617–618). Gdy ktoś poskarżył się na zachowanie jakiegoś jezuity, starano się zebrać więcej informacji z innych, zwłaszcza niezależnych, źródeł. Jeśli zarzuty okazywały się bezpodstawne, dziękowano świadkom nie-jezuitom za uratowanie dobrego imienia członka Towarzystwa i zachowanie niewinności. Na przykład w 1675 r. generał dziękował za świadectwo na korzyść o. Wojciecha Tylkowskiego (regenta papieskiego seminarium w Wilnie) prowincjałowi dominikanów litewskich o. Rajmundowi Galeckiemu oraz kanonikowi wileńskiemu i referendarzowi WKL Eustachemu Kotowiczowi (Epp. NN. 7, s. 400–401), a w liście do unickiego metropolity kijowskiego Żochowskiego w 1679 r. cieszył się z uniewinnienia o. Adama Wardackiego (rektora nowicjatu wileńskiego) (Epp. NN. 7, s. 515). Podziękowano również opatowi benedyktynów w Horodyszczach Mikołajowi Katanieckiemu, który w 1689 r. zaprzeczył skardze dziekana klasztoru Monte Cassino, Henryka de Gante, z 1688 r., jakoby ojcowie kolegium jezuitów w Pińsku mieszali się w sprawy opactwa benedyktynów (Germ. 116, s. 64, 82). Od czasu do czasu, wręcz przeciwnie, trzeba było uspokajać zbyt entuzjastycznych orędowników ukaranych jezuitów. Na przykład hetman wielki litewski M. K. Pac w 1675 r. prosił o złagodzenie kary dla o. Mikołaja Nowomiejskiego i przywrócenie go na poprzednie stanowisko; chociaż generał cieszył się z tego, to jednak twierdził, że najpierw musi uzyskać łaskę i przebaczenie króla, z powodu którego obrazy nałożono karę (Epp. NN. 7, s. 405). Jak wynika z katalogów rocznych, ojciec Nowomiejski, który w latach 1672–1675 był spowiednikiem i kapelanem wojskowym hetmana, został usunięty z tych obowiązków i w latach 1675–1676 pracował jako misjonarz w Bobrujsku, a w latach 1676–1677 był ministrem kolegium w Grodnie. Wydaje się, że po kilkuletniej przerwie (brak informacji o latach 1677–1678) ten ojciec jezuita został zwrócony M. K. Pacowi, ponieważ w latach 1678–1682 był przypisany do wspólnoty wileńskiego domu profesów jako „misjonarz nadworny” nienazwanego magnata. O tym, że magnatem tym mógł być Pac, świadczą zarówno wcześniejsze kontakty wspomnianych osób, jak i fakt, że o. Nowomiejski pełnił obowiązki kapelana dworskiego do 1682 r. – śmierci Paca [fn: Andrea Mariani, opierając się na Encyklopedii jezuitów polskich i litewskich, wskazuje, że kapelanem M. K. Paca w latach 1672–1680 był inny jezuita – Marek Graben. Zob. Andrea Mariani, op. cit., s. 56, przyp. 80.]. W niektórych skargach do generała Towarzystwa nie wymieniano konkretnych osób. Książę nieświeski Aleksander Ludwik Radziwiłł w 1648 r. wyrażał niezadowolenie z ojców kolegiów w Nieświeżu i Nowogródku, którzy rzekomo łamali prawa księcia i okazywali niewdzięczność swojemu dobroczyńcy i opiekunowi (Germ. 113a, s. 125). Nie wymieniono również jezuitów, z powodu których działań radni miasta Wilna w 1694 r. skarżyli się na naruszanie ich praw (Germ. 116, s. 203–204). Niejednokrotnie (w 1719 i 1728 r.) na zniesławienie skarżyła się generałowi kapituła katedry wileńskiej wraz z biskupami – ordynariuszem Brzostowskim (Germ. 117, s. 172–174, 178–180) i sufraganem Jerzym Kazimierzem Ancutą (Germ. 117, s. 374, 375). Doktor medycyny Albert Perez w latach 1685–1686 donosił o krzywdzie i niesprawiedliwości (niezapłaconej lub odebranej pensji i niewyrównanych wydatkach na leki) wyrządzonej przez jezuitów z Kolegium Wileńskiego oraz o braku troski o chorych członków wspólnoty (Epp. NN. 7, s. 732; Germ. 116, s. 7, 24). W 1686 r. dwóch członków kapituły wileńskiej, Mikołaj Słupski i Franciszek Krispin, którzy ucierpieli z powodu przemocy uczniów/studentów, również oskarżało jezuitów z Kolegium Wileńskiego, dziwiąc się, że kierownictwo kolegium odpowiednio nie zareagowało na incydent. Generał tłumaczył tę bierność tym, że przestępstwa są poważniejsze, nie są to szkolne przewinienia, więc odpowiednio ocenić je powinien sąd i wyżsi urzędnicy, a nie samo kierownictwo kolegium (Germ. 116, s. 2–3). Spodziewając się sprawiedliwości w poszczególnych sporach i sprawach, generał Towarzystwa Jezusowego sam również zwracał się do autorytatywnych osób. Oprócz zwracania się do magnatów litewskich z prośbą o wsparcie w trakcie głośnego sporu z pijarami, można tu wymienić apelowanie w latach 1723–1724 do biskupa smoleńskiego Karola Piotra Panceżyńskiego, kiedy to zachęcano go do wzięcia sprawy do serca i wydania sprawiedliwego wyroku w sprawie Kolegium Jezuitów w Połocku, rozpatrywanej w Kongregacji Sygnatury Sprawiedliwości (Germ. 117, s. 265–266, 276–277). PROŚBY O MIANOWANIE JEZUITÓW NA OKREŚLONE STANOWISKA/MISJE Jedną z najliczniejszych grup litewskiej korespondencji z generałem były prośby magnatów i biskupów o mianowanie kapelana dworskiego (konkretnej lub nieokreślonej osoby) [fn: Ta problematyka była badana w poświęconym jej artykule Andrei Mariani. W tym rozdziale przedstawiono materiał źródłowy uzupełniający informacje opublikowane przez Marianiego.]. Z zasady rezydowanie jezuity na dworze, poza granicami zwykłej wspólnoty zakonnej, było postrzegane negatywnie, ograniczane i krytykowane jako niewłaściwy styl życia [fn: Por. Andrea Mariani, op. cit., s. 42–43, 44, 45.]; innym negatywnym argumentem był brak osób odpowiednich do pełnienia najważniejszych i najpilniejszych obowiązków w prowincji (który mógł się szczególnie zaostrzyć po falach epidemii, które dotknęły również Towarzystwo Jezusowe). Niemniej, jak widzieliśmy również w innych przypadkach, generał zazwyczaj podchodził do konkretnych sytuacji elastycznie, biorąc pod uwagę okoliczności, i zazwyczaj ostateczną decyzję powierzał prowincjałowi (czasem być może szczególnie polecając mu jedną lub drugą prośbę). Motyw przewodni w korespondencji ojca generała, polegający na zaufaniu do decyzji przełożonego niższego stopnia, który lepiej zna sytuację i potrafi ją adekwatnie ocenić, wydaje się nie pasować do przywódcy instytucji o charakterze „monarchicznym”, dodatkowo kładącej nacisk na szczególne posłuszeństwo. Taka postawa generała nie dziwi jednak, biorąc pod uwagę praktykę założyciela i pierwszego przełożonego generalnego Towarzystwa, św. Ignacego Loyoli. Pisarz ten, pisząc w ważniejszych sprawach, praktycznie nigdy nie wskazywał podwładnym jedynego sposobu działania; adresaci musieli sami ocenić to, co ojciec Ignacy radził, a nawet nakazywał. Czasami jezuici otrzymywali nawet pusty arkusz papieru z podpisem Ignacego Loyoli, aby wypełnili go tak, jak im się wydawało najlepsze w danej sytuacji [fn: J. W. O’Malley, op. cit., s. 354.]. Pewne zaostrzenie stanowiska generała na początku XVIII wieku spowodował edykt Stolicy Apostolskiej (być może przyjęty na życzenie samych zakonów), który ograniczał mianowanie zakonników na kapelanów prywatnych dworów i zobowiązywał do uzyskania na każde mianowanie zezwolenia Kongregacji do Spraw Zakonnych. Powoływanie się na ten edykt jest szczególnie widoczne w listach z lat 1703–1712 do magnatów litewskich. Ta niewielka grupa listów, jako przykład bardziej ogólnego stanowiska przełożonych Towarzystwa Jezusowego, ujawnia, z jaką elastycznością generał potrafił traktować tę samą kwestię. W listach Tirso Gonzáleza z lat 1703–1704 do Krzysztofa Zawiszy i Janusza Wiśniowieckiego (Germ. 116, s. 557, 576–577) powoływano się na ten edykt papieski jako motyw odwołania kapelanów z tych magnackich dworów. Natomiast w odpowiedzi Michelangela Tamburiniego z 1709 r. na prośbę Mikołaja Faustyna Radziwiłła prowincjałowi zalecono mianowanie kapelanem Jozefata Sokołowskiego, jeśli kandydat będzie odpowiadał proszącemu i jeśli zostanie uzyskane zezwolenie kongregacji (Germ. 116, s. 724). Po tym, jak okazało się, że Sokolowski nie złożył jeszcze ślubów ostatecznych, generał zmienił zdanie [fn: Mimo to, jak zauważa Mariani, w niektórych przypadkach na kapelanów dworskich wysyłano również ojców, którzy nie złożyli jeszcze ślubów ostatecznych, zob. Andrea Mariani, op. cit., s. 66 (i przyp. 134).] i w 1710 r. poinformował tego samego magnata, że nakazał prowincjałowi litewskiemu wybrać kandydatów, poprosić o zezwolenie kongregacji dla wybranej osoby i mianować jej socjusza (Germ. 116, s. 735). Gdy sprawa się przedłużała, w 1712 r. generał pisał do M. F. Radziwiłła już nieco innym, ostrożniejszym tonem – zadośćuczynienie prośbie jest ponoć niełatwe, ponieważ wymagane jest zezwolenie kongregacji, jednak prowincjał został poinformowany, aby miał sprawę na uwadze, jeśli kongregacja zezwoli i znajdą się osoby mogące pełnić tę posługę (Germ. 116, s. 807). [fn: Prośba Radziwiłła została ostatecznie spełniona, ale na krótko – ojciec Sokolowski pełnił obowiązki misjonarza dworskiego tylko przez jeden rok (1714–1715).] Podobne stanowisko, podkreślające konieczność dyspensy kongregacji i brak odpowiednich ludzi, wyrażono w listach z lat 1711–1712 do Michała Kazimierza Kociela, Michała Białozora i Kazimierza Zaranka (Germ. 116, s. 781–782, 793–794, 813–814). Zmianę stanowiska generała można prawdopodobnie wyjaśnić epidemią dżumy w 1710 r., która pozbawiła życia ponad stu (tj. kilkanaście procent) członków prowincji litewskiej. Niemniej w niektórych przypadkach katastrofa dżumy nie powstrzymała procesu mianowania prywatnego kapelana. Na przykład referendarzowi WKL Janowi Sapieże już w 1709 r., po uzyskaniu zezwolenia kongregacji, kapelanem został mianowany ojciec z prowincji polskiej, Adam Delamars (starszy) (Germ. 116, s. 707). Niemniej mianowanie to nie zostało zrealizowane, ponieważ w latach 1710–1711 zarówno sam Jan Sapieha, jak i wstawiający się za nim wojewoda wileński i hetman wielki litewski Kazimierz Jan Sapieha ponownie pisali do generała, prosząc o kapelana. Z odpowiedzi generała wynika, że z zasady nie odmówiono mianowania kapelana (prawdopodobnie już wcześniej zatwierdzono prośbę i nie chciano rozgniewać potężnych magnatów), ale zmieniono zdanie co do kandydatury o. Delamarsa (przeszkadzał mu wiek i zdrowie oraz inne obowiązki), a prowincjałowi polskiemu zlecono mianowanie innego, najodpowiedniejszego księdza – gdyż ponoć są inni, którzy mogliby go godnie zastąpić (Germ. 116, s. 726–727, 747, 748). Z zawiłości tej korespondencji wynika, że generał nie trzymał się rygorystycznie jednolitego stanowiska w tej samej sprawie, ale był skłonny brać pod uwagę okoliczności – możliwości prowincji, sytuację osób proszących oraz wcześniej udzielone im nadzieje lub obietnice. „Reakcję” z lat 1703–1704, polegającą na odwoływaniu jezuitów z dworów magnackich, oraz późniejsze łagodniejsze stanowisko można by na pierwszy rzut oka wytłumaczyć odmiennymi postawami generałów Gonzáleza i Tamburiniego, jednak w latach 1709–1712 decyzje tego samego Tamburiniego w tych sprawach nie były spójne. Brak spójności widać również, patrząc na dłuższą praktykę (1625–1749) mianowania kapelanów dworskich. Można w niej wyróżnić trzy główne postawy: 1) bezwarunkowe zaspokojenie prośby, 2) w zasadzie neutralną odpowiedź, powierzającą decyzję prowincjałowi, i 3) uprzejmą, ale negatywną odpowiedź. Największą część odpowiedzi generała zajmuje środkowa, „szara” strefa, w której trudno dostrzec jaśniejszą opinię przełożonego Towarzystwa, jeśli taka istniała – mogłaby ją ujawnić jedynie wzajemna korespondencja generała i prowincjała. Na tle dominujących neutralnych odpowiedzi wyróżniają się wyjątkowo pozytywne decyzje generała. Jedna z nich dotyczyła wojewody Jana Żaby – chcąc okazać łaskę magnatowi, który oddał Towarzystwu dwóch synów, w 1749 r. prowincjałowi nakazano natychmiast (citra moram) wybrać na kapelana dworskiego jakiegoś księdza, który zadowoli proszącego (Epp. NN. 33, s. 244–245). Kiedy w 1710 r. hetman wielki litewski Ludwik Pociej zwrócił się z prośbą o mianowanie Jana Leguckiego na stanowisko kapelana wojskowego, prowincjałowi również zlecono to zrobić (Germ. 116, s. 735–736) [fn: Według danych encyklopedycznych (s. 358), ojciec Jan Legucki z prowincji polskiej, który w latach 1708–1710 pracował jako prefekt studiów w Kamieńcu Podolskim, rzeczywiście został mianowany kapelanem wojskowym hetmana Pocieja i pełnił te obowiązki przez osiem lat (1710–1718).]. W 1731 r. na dwór Michała Kazimierza Radziwiłła Rybeńko został wysłany o. Feliks Wierzbicki (pełnił te obowiązki w latach 1730–1735), chociaż, jak mówił generał, była to szkodliwa praktyka (Germ. 117, s. 433). Kiedy w 1696 r. wojewoda wileński i hetman wielki litewski K. J. Sapieha poprosił o mianowanie spowiednikiem Jana Oziembłowskiego (w czasie trwającego wówczas konfliktu z biskupem Brzostowskim jezuici byli jednymi ze zwolenników Sapiehy), generał odpowiedział, że jeszcze dziś napisze do prowincjała, aby ten wezwał o. Jana (który w latach 1695–1696 pełnił obowiązki ojca duchownego i prefekta studiów wyższych w Kolegium Połockim) i zażądał, aby ten służył magnatowi (scriboque hodie P. Provinciali, ut P. Joannem advocet, eique demandet, ut Eccellentiae Vestrae in hoc munere sua obsequia non minus prompte quam accurate praestet, Germ. 116, s. 261). Oziembłowskiemu nie pozostało nic innego, jak wstąpić na służbę wpływowego zwolennika Towarzystwa – aż do śmierci w 1704 roku. W latach 1718–1719 kanclerzowi WKL Kazimierzowi Czartoryskiemu, który życzył sobie, aby kapelanem został mianowany Tomasz Kricki, ostatecznie oznajmiono, że po uzyskaniu zezwolenia Kongregacji do Spraw Zakonnych nie ma już przeszkód, więc prowincjałowi zlecono, aby zadośćuczynił gotowości generała do służenia zasłużonej osobie (ut omnimode satagat meum obsequendi studium secundare, Germ. 117, s. 168). Jak wynika z katalogów rocznych, ojciec Kricki już wcześniej, w latach 1709–1718, służył Czartoryskiemu jako kapelan nadworny i wychowawca synów, jednak lata 1718–1719 spędził w kolegium w Grodnie jako jego ojciec duchowny. Najwyraźniej to mianowanie prowincjała wywołało niezadowolenie magnata przyjętego do wspólnoty zasług Towarzystwa – i odwołanie się do autorytetu generała. W 1719 r. ojciec Kricki, ponownie mianowany kapelanem Czartoryskiego, spędził na tej posłudze kolejne 26 lat – aż do swojej śmierci [fn: Mariani podaje, że Tomasz Kricki służył na dworze Czartoryskiego w latach 1708–1745 bez przerwy, tj. 37 lat. Jest to najdłuższy przykład posługi na dworze w historii prowincji jezuitów litewskich, zob. Andrea Mariani, op. cit., s. 63.]. Również przez długi czas – co najmniej 17 lat – służył Kazimierzowi Leonowi Sapieże mianowany w 1633 r. były kapelan jego ojca Lwa Sapiehy (od 1626 r.) Tomas Jurgevičius (Germ. 113-II, s. 540). Wydaje się, że oprócz najważniejszych magnatów dobroczyńców, generałowie byli gotowi przychylnie odpowiadać również na prośby biskupów o mianowanie im „kapelana”, „spowiednika” lub „teologa”. Z korespondencji wynika, że bezpośrednio (lub za pośrednictwem prowincjałów) zaspokojono życzenia biskupów Jerzego Tyszkiewicza (Germ. 113-II, s. 542), Jana Michała Zgierskiego (Germ. 116, s. 779–780), Jozefata Michała Karpia (Germ. 117, s. 751), Antoniego Dominika Tyszkiewicza (Epp. NN. 33, s. 301). W dwóch ostatnich przypadkach biskupi nie wymienili konkretnej osoby, a biskup Tyszkiewicz życzył sobie, aby mianowano właśnie ojca Michała Kaunackiego. Z listu do Tyszkiewicza wynika, że po otrzymaniu pierwszego listu od biskupa generał zlecił prowincjałowi mianowanie jakiegoś spowiednika, ale w później otrzymanym liście poproszono konkretnie o ojca Kaunackiego. Generał odpowiedział, że jeszcze dzisiaj napisze do prowincjała i zleci mu, jeśli do tej pory tego nie zrobił, zwolnienie wspomnianego ojca z innych obowiązków (w tym czasie o. kaunacki był socjuszem prowincjała), aby ten mógł całkowicie poświęcić się posłudze biskupa (ut primo quoque tempore iam nominatum patrem aliis officiis liberet, quo promptius ac liberius obsequio D. V. Illustrissimae se totum impendere possit). Znany jest również jeden przypadek, gdy prośba biskupa nie została spełniona. W 1626 r. ojciec Albrecht Płocki nie został kapelanem biskupa żmudzkiego Abrahama Woyny, który go sobie życzył, chociaż generał uważał, że prowincjał chętnie „udzieli” proszonego ojca i bez dodatkowej zachęty, mając nadzieję, że biskup nie zamierza na stałe trzymać kapelana na swoim dworze (Germ. 113-I, s. 257–258). Ale biskup Woyna prawdopodobnie oczekiwał kapelana rezydującego na stałe? Jakakolwiek by była prawda, o. Albrecht Płocki w 1626 r. zaczął wykładać filozofię w kolegium-uniwersytecie jezuitów w Wilnie. Również w innych przypadkach pozytywna decyzja generała w sprawie mianowania prywatnego kapelana mogła być podyktowana przypuszczeniem (lub nadzieją), że mianowany ojciec nie będzie musiał rezydować na dworze na stałe i będzie mógł przynajmniej od czasu do czasu mieszkać w jakiejś pobliskiej wspólnocie jezuitów. Na przykład, na prośbę Gedeona Michała Tryzny, generał w 1650 r. chętnie mianował Stanisława Molendę do posług skarbnika WKL tyle razy, ile ten zechce (P. Stanislaum Molenda Illustrissimae D. V. obsequiis (quoties ipsius opera uti libuerit) lubens volensque addico, Germ. 113a, s. 202). W statusie kapelana dojeżdżającego Eustachemu Kazimierzowi Wołłowiczowi mógł służyć o. Szymon Sadikowski, który w latach 1644–1647 pracował jako misjonarz w kolegium w Grodnie; w 1646 r. generał zezwolił mu na stałe rezydowanie na dworze, ale tylko do czasu poprawy zdrowia osłabionej matki proszącego (Germ. 113a, s. 82). Odzwierciedleniem takiej posługi kapelana dworskiego, który nie rezydował na stałe (lub przynajmniej nie miał rezydować bez przerwy), są roczne katalogi jezuitów, w których kapelanie dworscy (lub przynajmniej większość z nich) byli przypisani do jakiejś wspólnoty jezuickiej [fn: Taka praktyka w rocznych katalogach jezuitów prowincji litewskiej jest obserwowana od połowy XVII wieku. Wzmacniała ona więź jezuity rezydującego na dworze z konkretną wspólnotą – z jednej strony, pozwalała rektorowi rezydującemu bliżej dworu kapelana na skuteczniejszą kontrolę nad jezuitą mieszkającym osobno; z drugiej strony, w pewien sposób zobowiązywała kapelana do dbania o dobro odpowiedniej wspólnoty jezuitów, reprezentując ją na dworze dobroczyńcy i przekazując jej darowizny udzielane przez magnata. Zob. Andrea Mariani, op. cit., s. 50.]. W jednym czy drugim liście magnaci zwracali się do generała z prośbą o zatwierdzenie mianowanych już przez prowincjała kapelanów-spowiedników, aby mogli pełnić obowiązki nie tymczasowo, ale dłużej i bardziej stabilnie. Z takimi prośbami do generała zwracali się podskarbi nadworny litewski Dominik Mikołaj Radziwiłł (w 1680 r. aprobata dla Jerzego Klausa, Epp. NN., t. 7, s. 518) i Anna Dolska (w 1695 r. aprobata dla Krzysztofa Pucyłowskiego, Germ. 116, s. 246–247). Oboje otrzymali zatwierdzenie generała, jednak, jak wynika z katalogów, „etatowym” kapelanem dworskim proszącej stał się tylko o. Pucyłowski (i pełnił te obowiązki do 1702 r.?). O. Klaus w katalogu z lat 1680–1681 jest odnotowany tylko wśród mieszkańców kolegium w Nieświeżu, ale i w tych latach miał pełnić inne przydzielone mu obowiązki (prefekta studiów wyższych, bursy i sodalicji uczniów). Jak wspomniano, generał najczęściej starał się nie wyrażać kategorycznej opinii w odniesieniu do omawianych próśb (jak i wielu innych), choć w niektórych jego odpowiedziach można dostrzec oznaki, które miały dać nadzieję proszącemu. Na przykład w 1654 r. Janowi Karolowi Kopciowi, który poprosił o mianowanie kapelanem swojego krewnego Mikołaja Kopcia (Pol. 77-I, f. 430r), generał obiecał chętnie się przysłużyć – słyszy, tylko musi poczekać na wieści od prowincjała, wtedy zdecyduje (Germ. 114, s. 107–108). Tak też się stało: w katalogach z lat 1654–1657 ojciec M. Kopeć jest wymieniany jako spowiednik i misjonarz starosty brzeskiego (Jana Kazimierza Kopcia). W 1713 r. Karolowi Stanisławowi Radziwiłłowi odpowiedziano, że generał poleca prowincjałowi polskiemu mianowanie Jana Jagiełłowicza na służbę księcia, chociaż prowincjał lepiej zna konkretną sytuację na miejscu (Germ. 117, s. 9); w 1714 r. ojciec Jagiełłowicz faktycznie został mianowany misjonarzem na dworze Radziwiłłów w Brześciu. W 1717 r. generał chętnie podjął się polecenia prowincjałowi, aby na miejsce zmarłego Jerzego Elerta na dworze wojewody mińskiego Krzysztofa Zenowicza znaleźć innego ojca jezuitę (Germ. 117, s. 121). Neutralna postawa była chyba najbardziej charakterystyczna dla generała w przypadkach, gdy magnaci skarżyli się na odwołanie swoich kapelanów – wówczas przełożony generalny Towarzystwa zazwyczaj deklarował zaufanie do kompetencji prowincjała. W 1690 r., w odpowiedzi na pismo Macieja Woyny dotyczące zamiaru odwołania Kazimierza Koreckiego, generał prosił o czas na korespondencję z prowincjałem, aby poznać przyczyny takiej decyzji (Germ. 116, s. 119); podobnie w sprawie odwołania Elerta (do 1715 r. pełnił obowiązki misjonarza dworskiego, w latach 1715–1716 był kaznodzieją w kolegium w Reszlu) w 1716 r. odpowiedziano Krzysztofowi Zenowiczowi (Germ. 117, s. 84). Starosta bobrujski Piotr Kazimierz Tryzna w 1637 r. był zapewniany, że prowincjał, który odwołał jego spowiednika, zrobił to tylko z poważnej przyczyny, zmuszony koniecznością i dążąc do dobra całej prowincji; generał obiecał poprosić prowincjała, aby ten ponownie rozważył sprawę i nie odwoływał kapelana bez bardzo ważnej przyczyny (Germ. 113-II, s. 727). Decyzje w tych przypadkach były różne: o. Elert został zwrócony na dwór i pełnił te obowiązki aż do swojej rychłej śmierci (na początku 1717 r.), a spowiednik pana Tryzny, o. Michał Kretzmer, prawdopodobnie już na dwór nie wrócił (w katalogu z lat 1638–1639 jest odnotowany jako misjonarz w kolegium w Reszlu). Korecki został wówczas odwołany z misji dworskiej (w latach 1690–1691 rezydował w Kownie, pełniąc obowiązki ojca duchownego, kaznodziei w języku polskim i prefekta studiów), ale wkrótce potem jeszcze trzykrotnie – na krótko i z krótkimi przerwami (1691–1692, 1694–1697, 1698–1700) – wrócił do tego samego kolegium w Pińsku, aby pełnić obowiązki misjonarza dworskiego. Niestety, ani listy, ani katalogi nie pomagają w znalezieniu odpowiedzi na pytanie, co sprawiło, że decyzje (prawdopodobnie podjęte z woli prowincjała) w tych trzech przypadkach nie były jednolite. Odpowiadając magnatom proszącym o kapelanów dworskich, generał często podkreślał brak osób odpowiednich do pełnienia pierwszorzędnych obowiązków w Towarzystwie (Germ. 116, s. 489, 494, 606, 793–794), a raz (w liście z 1701 r. do Kazimierza Ogińskiego) pozwolił sobie nawet otwarcie powiedzieć, że sam byłby skłonny zmniejszać, a nie zwiększać liczbę jezuitów, którzy są wypraszani z kolegiów na prywatne potrzeby magnatów (Germ. 116, s. 489). Od czasu do czasu podawano również konkretne okoliczności – w 1712 r. wątpiono, czy Gabriel Sarbiewski byłby jeszcze w stanie pełnić obowiązki kapelana wojskowego (Germ. 116, s. 793–794) [fn: O. Grzegorz Sarbiewski (zm. 1745), który w latach 1705–1707 służył jako kapelan wojskowy, faktycznie nie był już więcej mianowany na to stanowisko.]. Dynamikę i możliwe zawiłości mianowania i odwoływania kapelanów ujawnia przypadek wojewody brzeskiego Adama Chodkiewicza (Epp. NN. 30, s. 49–50; Epp. NN. 31, s. 264–265, 326, 390). W 1738 r., poproszony o mianowanie kapelanem Aleksandra Kaszyca, generał powiedział, że nie może podjąć decyzji, ponieważ nie zna możliwości, więc napisze do prowincjała. Jak wynika z późniejszych listów i katalogów prowincji, ojciec Kaszyc został wówczas mianowany, jednak w 1740 r. wrócił do wileńskiego domu profesów. Wtedy, w październiku 1740 r., Chodkiewiczowi zaproponowano innego jezuitę – Jerzego Linowskiego. Po kolejnych dwóch latach, w listopadzie 1742 r., generał poinformował, że otrzymał skargę od dwóch magnatów polskich – marszałka i kasztelana krakowskiego – na o. Linowskiego, który rzekomo przekroczył granice i wtrącił się w cudze sprawy. Chociaż kapelan był Chodkiewiczowi bardzo miły (sibi percharum esse), zaniepokojony generał powierzył sprawę prowincjałowi i ostrzegł magnata, że jeśli upomniany o. Jerzy nie będzie postępował bardziej rozważnie, może być konieczne odwołanie go do jakiegoś domu zakonnego. Nie było to konieczne – o. Linowski pozostał kapelanem Chodkiewicza aż do swojej śmierci w 1744 roku. O tym, jak starano się zapobiec ewentualnemu niezadowoleniu ważnego i wpływowego magnata, świadczą również listy do A. S. Radziwiłła. W 1648 r. generał poinformował kanclerza WKL o zamiarze mianowania jego kapelana Krzysztofa Zalewskiego prepozytem wileńskiego domu profesów i prosił, aby się nie obraził (Germ. 113a, s. 123). Z nieznanych przyczyn (protest Radziwiłła?) po niezrealizowaniu tej możliwości, w listopadzie 1650 r. generał chciał zatrzymać o. Zalewskiego w Rzymie, jednak otrzymał list od biskupa kujawskiego, który prosił o tego samego ojca, i chciał wiedzieć, co o tym myśli Radziwiłł (Germ. 113a, s. 208). Prawdopodobnie kanclerz nie poparł żadnego z tych wariantów, ponieważ Zalewski pozostał kapelanem magnata przynajmniej do 1654 r., a może nawet do samej śmierci Radziwiłła. Na marginesie dominujących próśb o mianowanie stałych prywatnych kapelanów pojawiają się pokrewne, ale nieco odmienne prośby – o zezwolenie jednemu lub drugiemu jezuicie na wyjazd/podróż lub towarzyszenie jakiejś osobie. W 1731 r. generał zezwolił Janowi Antoniemu Poszakowskiemu na towarzyszenie bratu Radziwiłła Rybeńko w studiach w Mannheimie (Germ. 117, s. 433) [fn: Mimo to wydaje się, że Jan Poszakowski nie wyjechał do Niemiec; zob. Andrea Mariani, op. cit., s. 74, przyp. 169.], a w 1717 r. – Tomaszowi Krickiemu na wyjazd do Rzymu wraz z trzecim synem Kazimierza Czartoryskiego (Germ. 117, s. 129). W 1652 r. zezwolono Janowi Kazimierzowi Kopciowi na zabranie krewnego, o. Mikołaja Kopcia, jako towarzysza w podróży do Rzymu (Germ. 114, s. 29, 107–108). Wydaje się, że również Jerzemu Elertowi zezwolono w 1709 r. na towarzyszenie synowi notariusza WKL Krzysztofa Zenowicza w podróży do Pragi – generał polecił sprawę prowincjałowi, a w 1711 r. Zenowicz wyrażał wdzięczność za niewymienienie posługi o. Elerta (Germ. 116, s. 720–721, 746–747). W kontekście próśb dotyczących mobilności jezuitów wyróżnia się dość obszerna korespondencja generała z wpływowym magnatem litewskim i ważnym dobroczyńcą Towarzystwa, A. S. Radziwiłłem. W 1624 r. prosił on o zezwolenie bratu swojej żony Reginy Eisenreich, o. Maksymilianowi Eisenreichowi, na wyjazd do Rzymu na odpusty Roku Świętego, a następnie, wraz z Radziwiłłem, na rok do Polski (Pol. 77-I, f. 87r). Po pewnym czasie kanclerz WKL prosił o zwolnienie o. Eisenreicha na Litwę, jednak 23 lutego 1636 r. odpowiedziano, że ten właśnie został mianowany rektorem kolegium we Fryburgu, a ponadto podróż przez kraje wyniszczone wojną, chorobami i głodem zagrażałaby jego życiu (Germ. 113-II, s. 647–648). Ponieważ Radziwiłł najwyraźniej nie był zadowolony, generał 24 stycznia 1637 r. wyjaśniał, że nie odmówił zezwolenia Eisenreichowi na podróż na Litwę, tylko odłożył ją na pewien czas (Germ. 113-II, s. 693); wkrótce (co widać z listu z 2 maja 1637 r.) o. Eisenreich faktycznie przybył na Litwę. Wtedy Radziwiłł został ostrzeżony, aby nie zatrzymywał gościa – pobyt o. Eisenreicha tak długo, jak życzył sobie magnat litewski, oznaczałby stratę i szkodę dla kolegium we Fryburgu, które i tak już było nękane nieszczęściami (Germ. 113-II, s. 702). W 1646 r. generał zezwolił kapelanowi Radziwiłła, Krzysztofowi Zalewskiemu, na odwiedzenie w imieniu Radziwiłła Rzymu i Loreto, chociaż powiedział, że skąpo udziela zezwoleń jezuitom z odległych prowincji na wyjazd do Włoch (Germ. 113a, s. 71, 78). Z okazji Roku Świętego 1650 zezwolono Radziwiłłowi na zabranie ze sobą do Loreto i Rzymu obu ojców – Eisenreicha i Zalewskiego; po pewnym czasie poproszono jeszcze o trzeciego – zasłużonego dla kanclerza przyjaciela i klienta, o. Tomasza Powalskiego, jednak ta ostatnia prośba nie została spełniona. W końcu, gdy sam Radziwiłł nie mógł już przybyć z powodu zamieszek w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, do Rzymu udał się o. Zalewski (Germ. 113a, s. 160, 171–172, 178–179, 196; Pol. 77-I, f. 401r). W korespondencji pojawiają się, choć rzadko, pytania o mianowanie jezuitów na „zwykłe” stanowiska. Wydaje się, że wpływowi magnaci, zwłaszcza fundatorzy domów, byli z wyprzedzeniem informowani o mianowaniu nowych przełożonych – aby można było uniknąć publicznego niezadowolenia i, w razie potrzeby, dyskretnie skorygować planowane mianowania. W ten sposób należy interpretować przedstawienie nowego rektora kolegium w Pińsku, Stanisława Tomisławskiego, A. S. Radziwiłłowi w 1648 r. (Germ. 113a, s. 134). Z kolei próśb o odwołanie lub przedłużenie kadencji urzędujących przełożonych, jak się wydaje, niechętnie zaspokajano. Kiedy K. S. Radziwiłł w 1701 r. poprosił o zmianę obu rektorów (kolegium i tercjatu) w Nieświeżu na innych, odpowiedziano, że obecnym rektorom daleko jeszcze do końca 3-letniej kadencji i w ogóle nie jest jasne, dlaczego miałoby się to stać (Germ. 116, s. 483). Karol Józef Sapieha w 1746 r. prosił o przedłużenie rektorstwa Michała Obrębskiego w Brześciu, aby ten zadbał o siostrzeńców Sapiehy. Odpowiedziano, że zostanie zapytany prowincjał polski (Epp. NN. 32, s. 77–78), jednak prośba nie została spełniona. Pod koniec 1625 r., w odpowiedzi na prośbę Hieronima Wołłowicza o ponowne mianowanie Adama Makowskiego przełożonym rezydencji w Brześciu, sprawa ta również została powierzona prowincjałowi (Germ. 113-I, s. 227). Co prawda tym razem wynik był inny – o. Makowski pozostał na swoim starym stanowisku jeszcze przez jakiś czas (do 1627 r.). PROŚBY DOTYCZĄCE ŚWIĘCEŃ I WIĘZI RODZINNYCH Dość częstą, dlatego wyróżnioną w osobną kategorię, formą próśb świeckich i duchownych do generała jest prośba o przyspieszenie zwyczajowego czasu święceń kapłańskich (zazwyczaj na trzecim lub czwartym roku studiów teologicznych) dla niektórych kleryków jezuitów. Takie prośby pojawiają się tylko w XVIII wieku (1716–1753); naliczono 11 osób, w sprawie których się zwracano (protektor mógł być więcej niż jeden). O łaskę wcześniejszych święceń proszono zazwyczaj dla synów, siostrzeńców, innych krewnych, często motywując to pocieszeniem starych rodziców, którzy mieliby okazję zobaczyć syna przy ołtarzu. Generał co do zasady był niechętny zezwalaniu na święcenia kapłańskie pod koniec 1. lub 2. roku studiów teologicznych z trzech powodów (por. Germ. 117, s. 483; Epp. NN. 30, s. 93–95): 1) po przyjęciu święceń znika motywacja do studiów; 2) do skomplikowanych studiów z teologii „spekulatywnej” dochodzi przygotowanie do egzaminu ze święceń z całego kursu teologii moralnej; 3) po przyjęciu wyższych święceń należy zacząć odmawiać brewiarz (co zajmuje część czasu, który można by poświęcić na studia). Mimo sprzeciwu generała, porównanie próśb z danymi z katalogów rocznych pozwala na jasny wniosek, że zazwyczaj prośby tego typu były spełniane. Prawdopodobnie wyjątek nie był uważany za szczególnie istotny, a z wpływowymi dobroczyńcami nie chciano wchodzić w konflikt z powodu drobnostek. Ostateczną decyzję, jak się wydaje, podejmował zazwyczaj prowincjał, jednak w 1727 r., odpowiadając na prośbę Stefana Antoniego Chrapowickiego, generał polecił prowincjałowi, aby nakazał studentowi Franciszkowi Bilewiczowi przygotowywać się do święceń pod koniec roku akademickiego (Germ. 117, s. 346). Tylko dwóch jezuitów, poleconych przez Marcjana Ogińskiego i wojewodę mińskiego Jana Żabę (Germ. 117, s. 696; Epp. NN. 30, s. 93–95) (Adam Adamowicz i Ignacy Żaba) otrzymało święcenia w zwykłym czasie. Nie jest jasne, czy ich bliscy posłuchali odradzania generała, czy też z biegiem czasu (1736–1738) przełożeni Towarzystwa zajęli bardziej rygorystyczne stanowisko w tej kwestii [fn: W 1736 r., odpowiadając Marcjanowi Ogińskiemu w sprawie brata Adamowicza, generał zauważył, że powody przedstawione trzy lata wcześniej przez samego proszącego (?) nie zachęcały do takiej decyzji (sane dissuaderunt), a ponadto szczególna łaska w przyszłości mogłaby przynieść poważne szkody samemu bratu Adamowi. Sprawę należało najpierw omówić z prowincjałem, do którego generał wysyłał list tą samą pocztą. Zob. ARSI, Germ. 117, s. 696.]. Odrębnie należy wspomnieć o szczególnym przypadku – święceniach nowicjusza: pod koniec pierwszego roku nowicjatu (1728), na prośbę biskupa Jerzego Kazimierza Ancuty, święcenia te przyjął wiekowy magnat Wincenty Wołłowicz (1670–1737), który wstąpił do Towarzystwa; generał powierzył tę sprawę prowincjałowi litewskiemu (Germ. 117, s. 360). Do wyjątków dotyczących przyspieszenia święceń podobne są pojedyncze przypadki próśb o prymicje i urlopy w domach rodzinnych. Na przykład kasztelan witebski Józef Łuskina w 1732 r. prosił o zezwolenie dla Michała Wierzbickiego na przyjazd na prymicje do Witebska. Generał odpowiedział, że zazwyczaj w takich przypadkach odmawiano, jednak w celu okazania łaski rodzinie decyzję w tej sprawie upoważniono podjąć prowincjałowi (Germ. 117, s. 471). W 1733 r. generał pisał do kasztelana brzeskiego Waleriana Antoniego Żaby, że niechętnie zezwala na urlop dla jego syna (taką praktykę szczególnie ograniczyła ostatnia Kongregacja Generalna), ale nie może odmówić – pod warunkiem, że nie będzie to urlop, lecz odwiedziny ojca, i że rodzice nie będą zbyt długo zatrzymywać syna w domu (Germ. 117, s. 491). Wydaje się, że rodzice nie przepuszczali okazji do nadużywania takich łask. W 1740 r. generał zwrócił się do księcia Marcjana Ogińskiego, przekazując prośbę prowincjała (i samemu prosząc), aby choć na krótko zwolnił z dworu syna, o. Franciszka Ogińskiego, któremu zezwolono przebywać na dworze, dopóki prowincjał nie wskaże jakichś trudności. Po tym, jak okazało się, że o. Franciszek rezydował na dworze ojca przez całe pół roku, a i wcześniej bardzo często zatrzymywał się u rodziców lub innych krewnych, generał wyraził zaniepokojenie zagrożeniami, jakie to stwarza dla powołania zakonnego, i prosił o zezwolenie o. Franciszkowi na pobyt we wspólnocie jezuitów, aby, zbliżając się do ślubów ostatecznych w Towarzystwie Jezusowym, mógł przedstawić zwyczajne świadectwo życia zakonnego (Epp. NN. 31, s. 259–260). PROŚBY O PRZYJĘCIE LUB POWRÓT DO TOWARZYSTWA Znane z katalogów „gołe” daty przyjęcia jezuitów do Towarzystwa nie pozwalają na wgląd i zrozumienie aspiracji kandydatów i okoliczności przyjęcia; poza oficjalnymi informacjami pozostają również przypadki niezrealizowanego powołania. Decyzję o przyjęciu do Towarzystwa podejmowali zazwyczaj miejscowi przełożeni jezuitów, więc do generała zwracano się tylko w szczególnych przypadkach, np. gdy kandydat był młodszy niż wymagano. 14-letniemu szlachcicowi z Kowna, Zygmuntowi Dziewieckiemu, poradzono modlić się, doskonalić i czekać (Epp. NN. 7, s. 513); został przyjęty po roku (1680), jednak w 1685 r. opuścił Towarzystwo. W 1755 r. uczniowi klasy retoryki, szlachcicowi z powiatu lidzkiego, Stefanowi Kamińskiemu, który prosił o przyjęcie do Towarzystwa, również odpowiedziano, że należy raczej poczekać do „pełnoletności” (Epp. NN. 34, s. 424); wstąpił po roku, a po kolejnym roku zmarł. Natomiast uczeń klasy retoryki, Piotr Puzyna, który w 1677 r. wyraził chęć zostania jezuitą, po powierzeniu decyzji prowincjałowi (Epp. NN. 7, s. 457) został przyjęty natychmiast – mając zaledwie trzynaście lat. W 1695 r. z innych, niezwiązanych z wiekiem, powodów (prawdopodobnie w celu upewnienia się co do stałości neofitów) kazano czekać (aż pięć lat!) dwóm młodzieńcom z Inflant, braciom Michałowi i Teofilowi Pflokom, którzy wyrzekli się błędów Lutra i byli gotowi opuścić ojca i świat (Germ. 116, s. 249). Niemniej, jak wynika z innych źródeł, bracia zostali przyjęci do Towarzystwa (decyzją prowincjała?) natychmiast – jeszcze zanim udzielono tej odpowiedzi generała. Inna grupa próśb dotyczy przeszkód prawnych, uniemożliwiających przyjęcie do Towarzystwa – w ogóle lub w zwykłym trybie. W 1680 r. Janowi Stanisławowi Wróblewskiemu z Kroż odpowiedziano, że przeszkodą uniemożliwiającą wstąpienie jest złożone ślubowanie (Epp. NN. 7, s. 536), jednak w 1681 r. ten kandydat został przyjęty. W innych przypadkach, gdy przeszkoda nie mogła być usunięta lub zdyspensowana przez generała, aspirantom wprost życzono życia w świecie lub wybrania innego zakonu. Z powodu „defektów” urodzenia, odziedziczonych po przodkach (ab impedimento, ex Proavum suorum natalibus profecto), w 1690 r. odpowiedziano uczniowi klasy retoryki, szlachcicowi litewskiemu Jakubowi Pawłowskiemu z Grodna (Germ. 116, s. 117). Nie mogąc odejść od przeszkody związanej z urodzeniem/pochodzeniem, która uniemożliwiała przyjęcie do Towarzystwa, w 1683 r. generał poradził Franciszkowi Stanisławowi Łukaszewiczowi wstąpienie do innego zakonu (Epp. NN. 7, s. 631). Proszący musiał być uparty: w 1684 r. generał ostrzegł Łukaszewicza, aby nie udawał się do Rzymu i nie narażał się niepotrzebnie na niewygody i niebezpieczeństwa, ponieważ nie zostanie wysłuchany (Epp. NN. 7, s. 691) [fn: Franciszek Stanisław Łukaszewicz został duchownym diecezjalnym – księdzem diecezji żmudzkiej. Na Uniwersytecie Wileńskim uzyskał stopnie licencjata (1684) i magistra (1686) filozofii oraz licencjata teologii (1689) i opublikował tezy magisterskie z filozofii (1686). Później jest wymieniany jako notariusz konsystorza biskupa żmudzkiego (1697–1698), w 1705 r. pełnił obowiązki notariusza wizytacji generalnej. Był proboszczem w Radziwiliszkach (wymien. 1698–1705), altarystą w Szadowie i dziekanem dekanatu szadowskiego (wymien. 1705). Na początku XVIII w. ufundował beneficjat kantora-prałata kapituły katedralnej na Żmudzi i sam został pierwszym kantorem-prałatem. Pod koniec życia pełnił obowiązki proboszcza w Płungianach. Informacje z XVII–XVIII w. ze zbioru ustrukturyzowanych biogramów duchownych diecezji żmudzkiej, archiwum osobiste Liudasa Jovaišy.]. Pozostaje niejasne, co mogło być tą przeszkodą – może pochodzenie żydowskie? Kilka próśb o przyjęcie do Towarzystwa generałowi złożyli starsi kandydaci. W 1716 r. 52-letni proboszcz parafii w Siadach, Jonas Varanavičius, który zwrócił się z prośbą o przyjęcie, po powierzeniu decyzji prowincjałowi (Germ. 117, s. 81) został przyjęty do Towarzystwa i przeżył w nim jeszcze 17 lat. Natomiast świecki, stolnik miński Daniel Filipowicz, który poczuł powołanie, najwyraźniej nie pokonał napotkanych przeszkód – konieczności uzyskania zgody żony i dyspensy z powodu podeszłego wieku (Germ. 117, s. 88). W 1700 r. o przyjęcie do Towarzystwa Jezusowego poprosił kanonik wileński Marcin Białozor; jeśli wiek i siły uniemożliwiłyby mu wstąpienie, wyraził chęć zamieszkania w domu jezuitów jako jeden z członków wspólnoty, zachowując jednak swój szacowny status. Na to generał odpowiedział, że musi wysłuchać opinii prowincjała (i innych ojców prowincji?) (Germ. 116, s. 465–466). Kanonik Białozor nie został członkiem Towarzystwa; nie wiadomo, czy zamieszkał w jakimś domu jezuitów. Podobna próba biskupa żmudzkiego Mikołaja Paca w 1617 r., aby uzyskać status rezydenta dożywotniego w kolegium jezuitów w Ferrarze, nie powiodła się. Wyjechawszy do Padwy na leczenie i zrezygnowawszy z myśli o powrocie do ojczyzny (zdrowie jest całkiem słabe i wyczerpane, a droga bardzo długa, przekraczająca siły), biskup chciał za własne pieniądze dobudować do budynku kolegium dwu- lub trzypokojowy aneks, w którym mieszkałby z jednym sługą, pokrywając koszty życia w kolegium ze swoich środków i obiecując po śmierci zostawić całe złoto, srebro i dobytek miejscowej wspólnocie jezuitów. Prawdopodobnie chcąc zaimponować generałowi, w liście biskup Pac wymienił również swoje zasługi dla osiedlenia się jezuitów na Żmudzi (Epp. Ext. 16, f. 271r-v, 272v). Czy z powodu sprzeciwu generała, czy z innych przyczyn, plan biskupa Paca nie został zrealizowany, a sam proszący zmarł w 1624 r. w prywatnym domu w Padwie. W korespondencji generała dużą liczbę stanowią odpowiedzi na prośby o ponowne przyjęcie do Towarzystwa. W okresie 1622–1755 takie prośby złożyło 25 osób (tylko dwie z nich – bracia; pozostali opuścili Towarzystwo jako klerycy lub po przyjęciu święceń kapłańskich); 4 z nich zwracały się do generała dwukrotnie, a jedna – nawet trzykrotnie. W dwóch trzecich przypadków (17 z 25) prośby (lub pierwsze prośby) zostały złożone wkrótce (do 2 lat) po zwolnieniu; kolejnych pięć osób zwróciło się po 4-5 latach. Tylko trzech proszących zwróciło się po dłuższym czasie – po 8 (Baltazaras Saladzevičius), prawie 20 (Maciej Alojzy Kuncewicz) i nawet 29 (Michał Hieronim Obryński) latach. Prośby były ponawiane bez długiego czekania – w okresie 1-5 lat, z wyjątkiem Stanisława Ditrichowskiego, w przypadku którego druga prośba o możliwość powrotu do Towarzystwa została wysłana po aż dwóch dziesięcioleciach (1673–1693). Korzystając z danych biograficznych byłych jezuitów, widać, że z 25 osób figurujących w korespondencji tylko jedna została ponownie przyjęta do Towarzystwa – kleryk Jerzy Ignacy Boltz (1673–1710; wstąpił 1694, zwolniony 1696, ponownie przyjęty 1700). Na jego prośbę z 1696 r. generał zareagował dość przychylnie – on sam cieszy się z chęci powrotu, jednak zdecydują miejscowi przełożeni, którzy zwolnili Boltza z nowicjatu (Germ. 116, s. 276–277). Na pozytywną decyzję, jak wynika z katalogów, proszący musiał czekać prawie cztery lata. Należy zauważyć, że generał ani razu nie odpowiedział pozytywnie; zazwyczaj (jak w przypadku Boltza) pozostawiał decydującą decyzję prowincjałowi, w najlepszym wypadku łagodnie polecając proszącego (prośba Saladzevičiusa w 1623 r. została powierzona prowincjałowi polskiemu, Germ. 113-I, s. 124). W przeciwieństwie do tego, kilku proszącym odpowiedziano w zasadzie negatywnie. W 1643 r. Stanisławowi Poniatowskiemu oznajmiono, że ponowne przyjęcie w żaden sposób nie jest możliwe z powodu przyczyn, dla których został zwolniony (nulla ratione expediat ob causas, propter quas D. V. dimissa est, Germ. 113-II, s. 898); Szymonowi Dembowskiemu w 1644 r. poradzono pozostać w obecnym stanie lub skierować myśli w innym kierunku, ponieważ droga do nieba jest otwarta zewsząd (Patet undelibet ad caelum via, Germ. 113a, s. 16); w 1755 r. Stefanowi Jasińskiemu, który został już członkiem Kongregacji Misji, nakazano służyć Bogu i dbać o zbawienie duszy poza Towarzystwem (Epp. NN. 34, s. 417). Standardowa odpowiedź generała była powściągliwa – radziła nie zmieniać obecnego statusu i nie dawała wielu nadziei na ponowne przyjęcie, ale pozostawiała teoretyczną możliwość przekonania prowincjała o powadze zamiarów. Generał podkreślał, że w Towarzystwie ceni się stałość, dlatego członków niełatwo się zwalnia, ale i niełatwo się ich przywraca (Germ. 117, s. 384); nie chce się przyjmować ponownie tych, którzy proszą, tak samo jak tych, którzy już byli w innych zakonach (Germ. 117, s. 384). Czasami podkreślano konkretniejsze okoliczności, np. niepewność sytuacji historycznej, która zmusza do przyjmowania jak najmniejszej liczby członków do Towarzystwa (w 1673 r. ks. Ditrichowskiemu: ea nunc sunt tempora, ut quam paucissimos recipere oporteat, rebus tanto in discrimine versantibus, Epp. NN. 7, s. 345), lub pełnione przez proszącego obowiązki, które pozwalają bardzo dużo wnieść w szerzenie chwały Bożej (w 1674 r. tak odpowiedziano ks. M. A. Kuncewiczowi, Epp. NN. 7, s. 357–358; w 1719 r. ks. Janowi Masłowskiemu poradzono pozostać w zaoferowanej mu parafii, Germ. 117, s. 178). Być może surowiej traktowano prośby tych, którzy sami opuścili zakon, a nie zostali zwolnieni z inicjatywy przełożonych (Interim tamen etiam dissimulare non possum, aegre me adduci solere ad recipiendos illos, qui sponte sua Societatem reliquerunt, Germ. 116, s. 795). W niektórych przypadkach w odpowiedziach generała wspomina się konkretne okoliczności zwolnienia/odejścia byłych członków Towarzystwa. Kleryk Jerzy Bereśniewicz został zwolniony, ponieważ odmówił posłuszeństwa przełożonym (co w Towarzystwie jest ponoć rzeczą zasadniczą – quod inter nos, ut dicam, capitale est) i w żaden sposób nie dał się przekonać do udania się do nowicjatu (Epp. NN. 7, s. 419), kleryk Marcin Wardziński – z powodu pijaństwa (Epp. NN. 7, s. 459), brat Kazimierz Rymański – z powodu ucieczki do świeckich i długiego tam pobytu (Epp. NN. 7, s. 459), ks. Kazimierz Ignacy Lipiński – z powodu problemów zdrowotnych (debilitas capitis infirmitasque, Germ. 116, s. 15), a ks. Łukasz Ginczewski twierdził, że uciekł z powodu nieludzkości przełożonego (Epp. 32, s. 6). Oceniając skargi na złe postępowanie przełożonych (przypadki Ginczewskiego, Rymańskiego), generał wyrażał z tego powodu ubolewanie, jednak nie uważał tej przyczyny za wystarczający powód do opuszczenia zakonu. W przypadku Bereśniewicza nie usprawiedliwiono i uznano za niewłaściwe postępowanie ze zwalnianym (maior enim vel abeuntibus charitas praestari a nobis consuevit), jednak nie stanowiło to również podstawy do przywrócenia do Towarzystwa. Niektórym eksjezuitom, którzy prosili o powrót (np. bratu Jakubowi Bucewiczowi, Epp. NN. 7, s. 533), generał nakazywał zrekompensować szkodę wyrządzoną zakonowi; inni (np. ks. J. Masłowski, Germ. 117, s. 178, 200) już to zrobili – przyznali się do błędów, zmienili swoje postępowanie i publicznie zadośćuczynili za ówczesne ekscesy. Jednym z nich był Aleksander Olizarowski, kleryk zwolniony z Towarzystwa w 1636 r. Studiując w Grazu, pilnie dbał o poprawę i udowodnienie swojego dobrego zachowania tamtejszym ojcom jezuitom; w 1637 r. generał chwalił takie wysiłki i twierdził, że w ten sposób łatwiej będzie uzyskać zezwolenie prowincjała austriackiego, z którym należało się porozumieć w tej sprawie i któremu generał udziela uprawnień do podjęcia decyzji (Germ. 113-II, s. 718–719). Ponieważ z powodu dużej liczby kandydatów do prowincji austriackiej Olizarowski nie został przyjęty, po kilku miesiącach generał napisał, że może on prosić o przyjęcie do innych prowincji – pismo-zezwolenie wydane w tej sprawie prowincjałowi austriackiemu obowiązuje również we wszystkich innych prowincjach (Germ. 113-II, s. 731). Jak wiadomo, Olizarowski nie wrócił już do Towarzystwa, jednak najwyraźniej utrzymywał z nim dość dobre stosunki i kontakty, ponieważ został jednym z pierwszych profesorów prawa cywilnego na uniwersytecie jezuitów w Wilnie. Osobno należy wspomnieć o przypadkach, gdy za kandydatów chcących wstąpić lub powrócić do Towarzystwa orędował inny człowiek – biskup koadiutor wileński Józef Stanisław Sapieha. Na jego prośbę i za pośrednictwem generała w 1752 r. uzyskano dyspensę papieską, która pozwoliła prowincjałowi przyjąć do nowicjatu br. Józefa Jędrzejewskiego (1717–1791), znanego muzyka, pomocnika prefekta bursy muzycznej w Połocku. W drugim przypadku decyzję w sprawie Jana Skorulskiego, który chciał wrócić do Towarzystwa, generał w 1747 r. powierzył prowincjałowi, aby ten zbadał powołanie orędownika i, jeśli uzna za stosowne, przyjął go do nowicjatu [fn: Dane encyklopedyczne wskazują, że kleryk Jan Skorulski (ur. 1720) został przyjęty do Towarzystwa Jezusowego w 1736 r. i zwolniony dopiero w 1754 r. Być może i w 1746 r. został zwolniony i przywrócony w bardzo krótkim czasie, niecały rok później? W takim przypadku informacja o tym odejściu i powrocie mogła nie zostać odnotowana w katalogach.]. Na tle dość obszernej korespondencji generała w sprawach przyjęcia do Towarzystwa, w oczy rzucają się dwa zezwolenia o przeciwnej treści. Zezwalały one o. Andrzejowi Honczelowi Mokrskiemu w 1647 r. na przejście do innego, bardziej rygorystycznego zakonu kanoników regularnych – najpierw do zakonu Ducha Świętego, a wkrótce potem do zakonu kanoników laterańskich (Germ. 113a, s. 92, 102–103). INNE ASPEKTY Dwie (z 1672 i 1680 r.) odpowiedzi ojca generała do sufragana białoruskiego Mikołaja Słupskiego (Epp. NN. 7, s. 318, 519) świadczą o tym, że ten dostojnik był zapalonym propagatorem czci niezwykłego jezuity Mikołaja Łęczyckiego. Z tych tekstów wynika, że Słupski był wielkim przyjacielem Łęczyckiego (P. Nicolai Lancicii, sibi olim, dum viveret, amicissimi) – być może wiąże się to z ostatnimi latami życia Łęczyckiego w Kownie, gdzie Słupski pełnił wówczas obowiązki proboszcza parafii. Z odpowiedzi generała wynika, że Słupski namawiał go do opublikowania jakiejś biografii Łęczyckiego (prawdopodobnie napisanej przez Kazimierza Kojałowicza, ale niezaaprobowanej przez rzymskich cenzorów w 1673 r., zachowanej w ARSI, Vitae 25). Generał cieszył się z tej troski i pamięci o o. Łęczyckim, którą chciano ocalić od zapomnienia, jednak podkreślił, że to, co zostało napisane i przesłane, musi najpierw przejrzeć cenzorzy (?). Wtedy zostanie zaspokojone pragnienie Słupskiego i wielu innych, trzeba tylko trochę poczekać w imię sprawiedliwości i dobra. W drugim liście generał wspominał o pewnych przeszkodach (nondum tamen sic digeri penitus illa p. Nicolai acta potuerunt, ut volebamus) i innych sprawach, które wymagały wspólnej narady, jednak obiecał nie zaniedbywać tej sprawy i mieć na uwadze pragnienie Słupskiego. Kilka odpowiedzi generała dotyczyło spraw prowincji jezuitów litewskiej i polskiej. Biskup Eustachy Wołłowicz w 1621 r. zwrócił się w sprawie przynależności domu w Warszawie (prawdopodobnie troszczył się, aby dom profesów nie został przypisany do prowincji polskiej; Germ. 113-I, s. 24–25), a fundator kolegium w Pińsku A. S. Radziwiłł w 1632 r. przekonał dotąd wahającego się generała, aby nowe domy przypisać do prowincji litewskiej (Germ. 113-II, s. 486). Do Zardeckich z powiatu brzeskiego w 1692 r. pisano, że ich brat, o. Aleksander Zardecki, musi zakończyć sprawę fundacji konwiktu w Brześciu, którą rozpoczął 2 lata wcześniej; po załatwieniu spraw na Litwie, o. Aleksander wróci do Polski, a życzenia rodziny zostaną zaspokojone (Germ. 116, s. 164). Interpretacja tej wiadomości jest problematyczna: z odpowiedzi wynikałoby, że rodzina życzyła sobie, aby członek prowincji polskiej (do której należało kolegium w Brześciu) rezydował gdzieś bliżej nich, w Polsce, jednak o. Zardecki (1653–1714) był członkiem prowincji litewskiej, w latach 1687–1692 rezydował w Drohiczynie, a później na przemian – w domach jezuitów w Polsce (Płock, Pułtusk, Drohiczyn) oraz na Litwie (Nieśwież, Mińsk, Grodno) i ufundował nazwany na jego cześć konwikt Zardecianus, ale nie w kolegium w Brześciu, lecz w Drohiczynie. W 1643 r. generał zwrócił się do księcia nieświeskiego A. L. Radziwiłła – poprosił o wydanie polecenia wykonania woli testamentowej jego rodzonego brata, zmarłego rycerza maltańskiego Zygmunta Karola, tj. wypłacenia 2000 węgierskich złotych (Germ. 113-II, s. 917–918). W innych przypadkach pojedyncze kontakty generała dotyczyły bardziej duchowych spraw. W 1686 r., biorąc pod uwagę okoliczności (chociaż jest to ponoć niewałaściwe), przełożony Towarzystwa Jezusowego zaspokoił prośbę unickiego metropolity kijowskiego Cypriana Żochowskiego o mianowanie kilku ojców jezuitów do formacji nowicjuszy bazylianów (Germ. 116, s. 30). W 1688 r. do przeoryszy brygidek w Brześciu, Elżbiety Połubińskiej, która życzyła sobie spowiedników jezuitów, odpowiedziano, że przepisy zakonne zabraniają członkom Towarzystwa na stałe podejmować się tych obowiązków, jednak mogliby być spowiednikami nadzwyczajnymi – dlatego sprawa jest polecona prowincjałowi, aby, o ile to możliwe, pomógł (Germ. 116, s. 70). W 1699 r. proboszczowi parafii w Żydykach (miasteczku w posiadłościach kolegium jezuitów w Krożach) Stanisławowi Berżańskiemu (później kanonikowi żmudzkiemu i oficjałowi oraz administratorowi diecezji), który informował o czci św. Ignacego i dobrodziejstwach udzielanych – zarówno katolikom, jak i niekatolikom – przez wodę św. Ignacego (?), generał chętnie udzielił tego, o co był proszony, i przesłał jakąś relikwię św. Ignacego (?), dodając jeszcze medalik z odpustami na godzinę śmierci (Germ. 116, s. 368). Będąc „administratorem” spraw duchowych, w wyjątkowych przypadkach generał pełnił rolę zwykłego jezuity – bliskiego przyjaciela duchowego i doradcy. Świadczą o tym pisane w latach 1610–1614 listy generała Claudio Acquavivy (w języku włoskim!) do Anny Kettler-Radziwiłłowej (Epp. NN. 2, f. 116v, 127r, 139r-v). Wynikało to z przypuszczalnej znajomości tych osób, z wizyty wdowy po Albercie Radziwille w Rzymie. W ostatnim liście, napisanym dwa miesiące przed śmiercią, generał pocieszał magnatkę z powodu przeżywanego ucisku (tribulazione). Ojciec Acquaviva zachęcał Radziwiłłową, aby patrzyła na przeżycia z nadzieją, dostrzegała w nich szczególną miłość Boga, która przygotowuje do szczęśliwej wieczności; najwyraźniej zapytany, generał dodał kilka słów również o swoim zdrowiu – że na razie ma się przeciętnie. Taką praktykę kierownictwa duchowego Acquavivy kontynuował również jego następca, Muzio Vitelleschi. Unickiego biskupa pińskiego Rafała Korsaka, który ponoć nie tylko listem, ale i łzami wyraził swój ból z powodu tego, co odkrył podczas wizytacji w Brześciu, generał w 1636 r. pocieszał słowami św. Augustyna – jeśli zepsucie istnieje wśród aniołów w niebie, nie należy dziwić się kruchości ludzi żyjących na ziemi (Germ. 113-II, s. 653). WNIOSKI W artykule omówiono korespondencję przełożonego generalnego Towarzystwa Jezusowego z obywatelami Wielkiego Księstwa Litewskiego, która ujawnia dotąd niebadany i być może najmniej znany litewski zasób rzymskiego archiwum jezuitów – ciekawy zbiór źródeł świadczących o związkach zakonu ze społeczeństwem litewskim. Z jednej strony, uzupełnia ona znane seryjne źródła biograficzne samych jezuitów, umożliwiając interpretację „gołych” faktów przyjęcia osób do Towarzystwa Jezusowego, ich święceń i mianowania na określone posługi. Z drugiej strony, w tym zasobie epistolarnym ujawnia się splot wzajemnych interesów (potrzeba materialnego i politycznego wsparcia ze strony świeckich, pragnienie duchowych posług i przywilejów ze strony jezuitów) jezuitów i różnych przedstawicieli społeczeństwa WKL (głównie osób należących do elity społecznej) oraz modele wzajemnego komunikowania się (uprzejma posługa, konflikty, kompromisy). Wreszcie, pojedyncze listy dostarczają dodatkowych informacji biograficznych o ważniejszych postaciach historycznych (np. o biskupie żmudzkim Mikołaju Pacu, profesorze prawa cywilnego na Uniwersytecie Wileńskim Aleksandrze Aaronie Olizarowskim). Przegląd litewskiego zbioru epistolografii jezuickiej z kolei uwydatnia modus procedendi przełożonego generalnego Towarzystwa Jezusowego – dążenie do reagowania na różne sytuacje elastycznie, rozważnie, dyplomatycznie, z uwzględnieniem okoliczności, często powierzając decydującą decyzję (przynajmniej na poziomie oficjalnej deklaracji) miejscowemu przełożonemu jezuitów (prowincjałowi). Taki portret ojca generała, widoczny w epistolografii, przypomina sposób działania i kierowania św. Ignacego i niewiele ma wspólnego ze stereotypowym wizerunkiem przełożonego globalnego, scentralizowanego zakonu – przypominającego absolutnego monarchę, podejmującego arbitralne decyzje, wymagającego bezwarunkowego posłuszeństwa. ŹRÓDŁA ARCHIWALNE Archivum Romanum Societatis Iesu (ARSI) Epistolae Nostrorum: 2, 4, 6–8, 10–12, 30–34 Epistolae Externorum: 15–17, 36 Germania: 113-I, 113-II, 113a, 114–117 Lituania: 6, 56–58 (Catalogi breves provinciae Lithuaniae) Polonia: 77-I ŹRÓDŁA OPUBLIKOWANE Baltų religijos ir mitologijos reliktai Lietuvos Didžiojoje Kunigaikštystėje XIV–XVIII a.: Šaltinių rinkinys, sudarė ir parengė Vytautas Ališauskas, Vilnius: Lietuvių katalikų mokslo akademija, 2016. Historia Passionis Christi, punctatim animae devotae per tres libros et capita exposita, auctore […] Alberto Stanislao Radzivillo […], Varsaviae: in oficina Georgii Försteri, 1655. LITERATURA BIEŚ ANDRZEJ PAWEŁ SJ, DANIELUK ROBERT SJ, GRZEBIEŃ LUDWIK SJ, INGLOT MAREK SJ, Polonica w Archiwum Rzymskim Towarzystwa Jezusowego, t. 1: Polonica, Kraków: Wydawnictwo WAM, 2002; t. 3: Germania, Kraków: Wydawnictwo WAM, 2006; t. 4: Varia, Kraków: Wydawnictwo WAM, 2008. Capolavori della storia della devozione a San Casimiro: Lituania–Italia: Catalogo = Masterpieces of the History of the Veneration of St. Casimir: Lithuania – Italy: Catalogue, testo della mostra a cura di / compiler and author of the text Sigita Maslauskaitė- Mažylienė, Vilnius: Bažnytinio paveldo muziejus, 2018. DE DALMASES CÁNDIDO, Tėvas Ignacas, iš vokiečių kalbos vertė Danutė Budreikaitė, Vilnius: Katalikų pasaulis, 2001. Encyklopedia wiedzy o jezuitach na ziemiach Polski i Litwy, 1564–1995, opracował Ludwik Grzebień SJ przy współpracy zespołu jezuitów, Kraków: Wydawnictwo WAM, 1996. JARCZYKOWA MARIOLA, Korespondencja i literatura okolicznościowa w kręgu magnaterii Wielkiego Księstwa Litewskiego, Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, 2019. JATULIS PAULIUS, „Kardinolo Jurgio Radvilo veikla lietuvių tarpe“, in: Lietuvių katalikų mokslo akademijos suvažiavimo darbai, t. VII, Roma, 1972, p. 235–267. JOVAIŠA LIUDAS, „Eustachijus Valavičius: neįvertinto herojaus curriculum vitae“, in: Ganytojai ir broliai: biografistikos perspektyva, sudarė Martynas Jakulis, (Bažnyčios istorijos studijos, IX), Vilnius, 2018, p. 83–167. JOVAIŠA LIUDAS, „Marijos sodalicijos Lietuvoje XVI–XVIII a.“, in: Laiškai bičiuliams, 2010 pavasaris-vasara, p. 14–18. KEMPA TOMASZ, Mikołaj Krzysztof Radziwiłł Sierotka (1549–1616), wojewoda wileński, Warszawa: Semper, 2000. MARIANI ANDREA, „Aktywność jezuickich kapelanów nadwornych prowincji litewskiej. Między ustawodawstwem zakonnym a praktyką“, in: Rocznik Lituanistyczny, t. 1, 2015, p. 37–82. O’MALLEY JOHNW., The First Jesuits, Harvard University Press, 1993. RABIKAUSKAS PAULIUS, Vilniaus akademija ir Lietuvos jėzuitai, sudarė Liudas Jovaiša, Vilnius: Aidai, 2002. SMILGEVIČIUS KĘSTUTIS, „Kardinolas Jurgis Radvila (1556–1600): galia katalikybės tapsmo ir sklaidos tarnystėje“, in: Ganytojai ir broliai: biografistikos perspektyva, sudarė Martynas Jakulis, (Bažnyčios istorijos studijos, IX), Vilnius, 2018, p. 29–82.