Łucka Golgota
W zeszłym tygodniu w Łucku z masowego grobu ekshumowano szczątki więźniów łuckiego więzienia rozstrzelanych w dniach 23–24 czerwca 1941 r. przez funkcjonariuszy NKWD. Obecnie trwają prace ekspertów medycyny sądowej i kryminalistyki.
Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej 22 czerwca 1941r. w więzieniu łuckim, jak źródła różnie podają, było przetrzymywanych od 2 do 4 tys. więźniów. Kaci bolszewiccy, zanim uciekli przed wojskiem niemieckim, wyprowadzili więźniów na obydwa dziedzińce więzienne i zaczęli do nich strzelać i rzucać granaty. Niewielu z nich oszczędził los, gdyż rannych też dobijano. Ci, którzy ocaleli, grzebali ofiary egzekucji w mogiłach zbiorowych. Podczas bombardowania Łucka przez awiację niemiecką, przy murze klasztornym wybuchła bomba tworząc wielką wyrwę, którą wykorzystano później do grzebania pomordowanych. I tylko przyjściu Niemców 25 czerwca zawdzięcza swoje ocalenie pozostała część łuckich więźniów.
W trakcie prac rekonstrukcyjnych na ulicy Katedralnej, pracownicy niespodziewanie natknęli się na pochówki, których dotychczas nie udawało się zlokalizować. Igor Poliszczuk zainicjował przyznanie z budżetu miasta 100 tys. hrywien i w zeszłym tygodniu komunalne przedsiębiorstwo «Dola» działające przy Lwowskiej Radzie Obwodowej, specjalizujące się w tego typu pracach, przeprowadziło na tym miejscu prace poszukiwawcze i ekshumacje. Obecnie trwają prace ekspertów medycyny sądowej i kryminalistyki. Potrwają one co najmniej w tym i w następnym tygodniu. Dopiero po ich ukończeniu będzie możliwy ponowny pochówek ofiar egzekucji.
Prace rozpoczęto 12 czerwca. W masowym grobie znaleziono szczątki 107 osób. Łucki krajoznawca oraz jeden z inicjatorów prac poszukiwawczych Serhij Godlewski, uważa jednak, że może to być tylko «czubek góry lodowej», ponieważ w 1941 r. według różnych źródeł zostało rozstrzelanych od 2 do 4 tys. więźniów więzienia łuckiego. To jak ułożone były szczątki świadczy, że zabitych po prostu zrzucano do wyrwy. Zachowały się także fragmenty ubrań, butów i innych rzeczy. Na konferencji prasowej 14 czerwca eksperci zaznaczyli, że nawet przed wykonaniem ekspertyzy można stwierdzić, że w tym miejscu śmierci znajdują się łuccy więźniowie rozstrzelani przez NKWD 23–24 czerwca 1941 r. Potwierdzają to znalezione łuski od «Naganta», karabinu Mosina oraz karabinu maszynowego Diegtiariowa. Ofiarami byli przeważnie młodzi mężczyźni w wieku od 20 do 40 lat, ale znaleziono tu również szczątki kobiet.
Serhij Godlewski powiedział, że odkryte szczątki zostaną pochowane pod ścianą z tablicami, na których wyryto imiona rozstrzelanych w łuckim więzieniu. Mogiła zostanie wykopana w obecności archeologów, ponieważ jest to teren Starego Miasta. Natomiast z tego, co powiedział Arcybiskup Mychaił, Metropolita Łucki i Wołyński Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego na konferencji prasowej 14 czerwca, zrozumieliśmy, że ekshumowane szczątki zostaną złożone w sarkofagu umieszczonym za szybą w pobliżu tej samej ściany. Arcybiskup zaznaczył wówczas: «Sporządzimy dla nich nie zwykłą mogiłę, lecz sarkofag umieszczony za szybą, tak żeby każdy człowiek mógł nie tylko oddać im hołd, lecz także się pomodlić».
Jak powiedział Arcybiskup Michał, miejsce to będzie nazwane «Wołyńską Golgotą». Ponadto poinformował on, że w pomieszczeniach klasztoru męskiego Świętego Archanioła, znajdującego się obecnie w murach dawnego klasztoru Brygidek, otwarte zostanie muzeum więzienia łuckiego. Będą w nim eksponowane rzeczy pochodzące ze znalezisk, a także zdjęcia ofiar tego więzienia.
Odpowiadając na pytanie dziennikarki jednej z lokalnych gazet o to, czy «są tu wyłącznie Ukraińcy, czy także przedstawiciele innych narodowości» Sergiusz Godlewski na konferencji prasowej powiedział: «Nie wykluczamy, że wśród ofiar mogą być także przedstawiciele innych narodowości. Większość jednak – to Ukraińcy. Byli to członkowie OUN, członkowie «Proswity», «Ridnej Chaty», «Masłosojuza», rozmaitych kooperacji ukraińskich lub także zwykli Ukraińcy, którzy mieli swoje zdanie, byli gospodarzami… Naturalnie, Wołyń zarówno teraz, jak i dawniej, był to kraj wielonarodowy, nie wykluczamy więc – jak powiedziałem. Jest jednak pewne, że oni wszyscy byli mieszkańcami Wołynia».
Natomiast według opublikowanych relacji naocznych świadków, którzy przeżyli to piekło, można stwierdzić, że w więzieniu, mimo iż większość stanowili Ukraińcy, niemało też było Polaków: świadkowie przeważnie podają liczbę powyżej 500. Byli tam również Żydzi, Rosjanie i przedstawiciele innych narodowości. Mówiąc o świadkach oraz bezpośrednich uczestnikach tych wydarzeń nie sposób pominąć przede wszystkim Ukraińców: członka OUN i zesłańca na Kołymę – Mykołę Kudelę i Hryhorija Pokotyłę; oraz Polaków: proboszcza katedry łuckiej, beatyfikowanego w 2016 r. ks. Władysława Bukowińskiego, kapłana łuckiego – ks. Stanisława Kobyleckiego, a także badacza rzezi wołyńskiej Władysława Siemaszkę. Do źródeł zasługujących na szczególną uwagę należą dokumenty Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi. Komisja śledcza ustaliła nazwiska 225 zamordowanych oraz 32 ocalałych. Jest także dwutomowe rzetelne dzieło Iwana Bilasa pt. «Represyjno-karalny system na Ukrainie. 1917–1953», badania Wołynian Mykoły Koca i Wołodymyra Zasiekina pt. «Egzekucja więźniów łuckiego więzienia 23 czerwca 1941 roku» i inne liczne publikacje. Wymienione źródła podają, że ofiarami tej egzekucji było ok. 25% Polaków.
Od razu po konferencji prasowej zadaliśmy Igorowi Poliszczukowi również pytanie, które interesuje społeczność polską na Wołyniu: «Czy próbował Pan kontaktować się ze stroną polską, aby jakoś pomogli, na przykład, od strony naukowej?». Odpowiedź p.o. mera była następująca: «Jeszcze wczoraj (13 czerwca – MW) strona polska sama już się z nami skontaktowała. Zobaczymy, jak potoczy się współpraca. Interesowali się, czy są Polacy wśród ofiar».
«Według dokumentów rozstrzelanych tu było kilkaset Polaków» – dodaliśmy. «Nie jesteśmy na razie w stanie potwierdzić narodowości ofiar… Ale mamy stały kontakt z Konsulatem RP. Mieliśmy wczoraj (czyli we wtorek 13 czerwca – MW) telefon w tej sprawie» – odpowiedział Igor Poliszczuk.
Jak udało nam się ustalić, przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP w Łucku rzeczywiście telefonowali interesując się tokiem prac poszukiwawczych. Natomiast Leon Popek z lubelskiego oddziału IPN poinformował redakcję MW, że w trakcie rozmowy z Swiatosławem Szeremetą, szefem Państwowej Komisji ds. uczczenia pamięci uczestników operacji antyterrorystycznej, ofiar wojen i represji politycznych, w sprawie udziału strony polskiej w pracach ekshumacyjnych na terenie więzienia łuckiego nie doszło do porozumienia.
Przypomnieć również należy, iż w roku 1994 podpisana została Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Ukrainy o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych. Według tego dokumentu obydwie strony zobowiązane są do wzajemnego informowania w przypadku odkrycia miejsc spoczynku Ukraińców (w pochówkach na terytorium Polski) lub Polaków (w pochówkach na terytorium Ukrainy). W art. 6 p. 1 tej Umowy napisane jest, że «o planowanej zmianie miejsca spoczynku niezwłocznie zostanie poinformowany odpowiedni organ państwowy drugiej Umawiającej się Strony», a także w p. 2, że «Ekshumacja dokonywana w celu zmiany miejsca spoczynku przeprowadzana jest przy udziale przedstawicieli właściwych instytucji obu Umawiających się Stron, zgodnie z procedurą przyjętą w Państwie, na którego terytorium dokonuje się tej ekshumacji, łącznie ze sporządzeniem odpowiednich dokumentów».
Anatolij OLICH
Foto autora