Ugły w gminie Stepań
Dziś opiszę los Marysi Jucewicz. Ten fotoreportaż ofiaruję jej na Wieczną Pamięć. Same zaś Ugły, aby opisać, potrzeba książki, tyle tam historii się działo.
Kiedy w lutym 1940 r. Sowieci wywozili na Sybir osadników z Dworca, maleńka Marysia była bardzo chora. Całą jej rodzinę zawieziono do wagonów w Sarnach. Matka błagała wartownika, żeby pozwolił znajomej zabrać dziecko, a ten się zgodził. Znajoma zawiozła Marysię do Dziadków, Marii i Jana Grabków, na Ugły. Wywiezieni na Sybir przeżyli i wrócili z Wojskiem Polskim do Sarn. Tam dowiedzieli się, że ich Marysia i cała rodzina zostali zamordowani.
Banderowcy zaszli do Ugłów 11 maja 1943 r. Podobnie jak w Parośli, podszyli się pod sowiecką partyzantkę. Jedli i pili, wieczorem urządzono nawet potańcówkę. Następnie wyszli ze wsi – nie zdecydowali się na mord bezpośredni z powodu swej małej siły. Po wyjściu i zajęciu pozycji rozpoczęli ostrzał. Ludność w panice uciekała w stronę lasu, prosto w zasadzkę. Ocaleli Ci, co uciekali na łąki. Część ludności pochowała się we wsi. Banderowcy wyszukiwali Ich i mordowali. Zabito ponad 100 osób. Zamordowani leżeli niepochowani prawie tydzień, dopiero na usilne prośby uciekinierów z Ugłów, Niemcy zdecydowali się na wyjazd w teren. Wtedy pochowano zamordowanych. Wszystko wskazuje, że mordu dokonała sotnia Jaremy stacjonująca na stałe w Stydyniu Wielkim.
1. Pamiątkowy krzyż na cmentarzu ewangelickim.
2. Prawdziwe miejsce pochówku zamordowanych Polaków. Krzyż stoi nieco dalej, jakby w centrum byłego cmentarza.
3. Tu była studnia, banderowcy wrzucili do niej trzech braci. Dziś jest zagłębienie, nie było go dużo lat, a powstało kilka lat temu.
4. Poświęcenie pamiątkowej tablicy 31 stycznia 2015 r.
Tekst i zdjęcia: Janusz HOROSZKIEWICZ
P. S.: Zainteresowani mogą uzyskać więcej informacji pod adresem mailowym: janusz-hutastepanska@wp.pl