Lechowie herbu Dołęga – moi przodkowie. Cześć 2
W 1863 r. Maciej Lech wyposażony przez ojca w najlepszego wierzchowca, rodzinną szablę i dubeltówkę przystąpił do tworzonego powstańczego oddziału zbrojnego ziemi owruckiej (początek w nr. 9 z 13.05.2021).
Na dowódcę oddziału powstańczego wyznaczono młodego, zaledwie dwudziestosześcioletniego absolwenta szkoły wojskowej, porucznika piechoty Leonarda Romana Wiszniewskiego h. Ramułt. Do swojej dyspozycji miał dwóch doświadczonych w rzemiośle wojskowym oficerów – Franciszka Bajkowskiego i kpt. sztabowego Adama Pląskowskiego. W większości do oddziału należeli młodzi ludzie ze stanu szlacheckiego, niemający doświadczenia wojskowego. Niektórzy (Pląskowski i Wilczyński) zabrali ze sobą chłopów z majątku, być może jako woźniców.
Należy przypuszczać, że podobnie jak w innych oddziałach powstańczych na uzbrojenie składały się: najrozmaitszych typów stare szable, dubeltówki i pojedynki z dorobionymi bagnetami, kapslowe rewolwery, pistolety i krócice, a nawet kosy na sztorc postawione. W bitwie, do jakiej wkrótce doszło, mały, zaledwie pięćdziesięcioosobowy oddział nie miał żadnych szans na pokonanie wielokrotnie liczebniejszych Rosjan, których dodatkowo wspierali chłopi uzbrojeni w widły, kołki i siekiery. Na tych terenach nie był to odosobniony przypadek czynnego udziału chłopów po stronie zaborcy. Sytuację oddziału pogarszał brak znajomości terenu, na którym przyszło im walczyć, co utrudniało nie tylko planowanie działań przeciwko Rosjanom, ale także przeprowadzenie szybkiego odwrotu w sytuacji zagrożenia. Ponadto bili się w odosobnieniu, gdyż przewidywania o masowym przystąpieniu tych ziem do powstania nie potwierdziły się.
Historię oddziału znamy z opisu Franciszka Rawitty-Gawrońskiego: «W dzień przed wybuchem powstania na Rusi, Leonard Wiszniewski udał się na punkt zborny z dwudziestoma ludźmi – i nie zastał tam nikogo. Dopiero nad wieczorem zebrało się jeszcze 30. Nadzieje zawiodły. Poczęto radzić nad tym, czy warto z taką siłą rozpoczynać? Zdecydowano nie cofać się. Podzielono oddzialik na dwa plutony i ruszono w drogę, aby ludzi wprawić trochę w rzemiośle i wytrwałości w marszu.
W kilka dni po wystąpieniu nastąpiła pierwsza utarczka z kozakami, pomyślna o tyle, że kozacy cofnęli się zwykłą swą metodą wojenną. Oddział pozostawiony bez opieki cywilnej, bez dostatecznej amunicji i żywności, gdyż ludność wiejska sprzedawać nie chciała, tracił ducha i ochotę. W takim stanie zbliżono się do wsi Moskalówki, na granicy powiatu Owruckiego, Radomyskiego i Mozyrskiego. W drodze chłop przewodnik uciekł, chociaż był polecony przez władze cywilne».
Ruszono jednak w dalszą drogę. Opis zdarzeń, jakie nastąpiły wkrótce, znajdujemy u Stanisława Zielińskiego: «Kiedy podwody oddziału powstańczego były w odległości 2 wiorst od Moskalówki (18 km od Owrucza – przyp. autora), powstańców zaatakował major Przewaliński w sile jednej roty piechoty liniowej, jednego plutonu karabinierów kremenczuckiego pułku i 40 kozaków (1 rota (3 plutony) – stan ok. 100 żołnierzy, pluton ok. 30 osób – przyp. autora), wzmocniony stadem uzbrojonego chłopstwa. Oddział chciał się wycofać, lecz odwaga oficera Franciszka Bajkowskiego pociągnęła wszystkich: Bajkowski rzucił się na moskali, a za nim poszli inni i wyginęli po większej części».
Dwa dni po bitwie, 7 maja 1863 r., na oddział szpitalny więzienia w Owruczu trafiło siedemnastu rannych powstańców, wśród nich mój pradziadek Maciej Lech. Opiekę medyczną nad rannymi sprawował lekarz miejski o nazwisku Bilewski. Po zaleczeniu ran powstańców przewieziono do Kijowa, gdzie stanęli przed sądem. Maciej został skazany na pięć lat ciężkich robót.
Od tego czasu zaczyna się nowy – syberyjski – etap w historii rodziny. Droga Macieja na katorgę trwała około jednego roku. Został skierowany do katorgi nerczyńskiej, do kopalni srebra Ałgacze. Kopalnia położona była 3 wiorsty od wsi Ałgacze. Warunki pracy były straszliwe. Po pewnym czasie, ponieważ wykazywał się zdolnościami technicznymi, przydzielono mu lżejsze fizycznie prace, związane z konserwacją i montażem urządzeń technicznych kopalni.
Po uwolnieniu w 1868 r., pozbawiony prawa powrotu w rodzinne strony, zamieszkał w Irkucku. Była to szansa na znacznie lepsze życie niż w przypadku osiedlenia się w którejś z innych miejscowości na Syberii. Z rodziną był możliwy jedynie kontakt korespondencyjny. Jak wspominał mój dziadek, najsilniejsze więzi łączyły go z Janem Lechem (bratankiem?), mieszkającym w rodzinnych stronach.
W 1871 r. Maciej ożenił się z piętnaście lat młodszą Heleną Brydycką, córką powstańca listopadowego. Na ślubie oprócz innych zesłańców był późniejszy święty Józef Kalinowski, przyjaciel rodziny żony Macieja. W Irkucku Maciej Lech założył warsztat mechaniczny, który przynosił znaczące dochody, pozwalające na dostatnie życie licznej rodziny. Był lubiany i szanowany przez klientów i liczne środowisko zesłańców.
Miał 14 dzieci, z których 10 dożyło wieku dorosłego. Największą karierę zrobił jego pierworodny syn Stanisław, który pełnił od 1905 do 1917 r. funkcję naczelnika powiatu pietropawłowskiego na Kamczatce. Został zamordowany wraz z rodziną w czasie rewolucji. Anna, jedna z córek Macieja i Heleny, wyszła za mąż za Jana Sadurskiego. Sprawowała opiekę nad ojcem do końca jego życia.
W końcu 1921 r. Anna z rodziną i ojcem podjęli decyzję o wyjeździe z Irkucka. W trakcie podróży Maciej zachorował na tyfus i w Moskwie został zabrany do szpitala, rodzinie nie pozwolono pozostać z chorym. Wkrótce zmarł. Z męskich potomków Macieja i Heleny mieszkających na Syberii najprawdopodobniej nikt nie przeżył rewolucji.
Bohaterstwo Macieja Lecha nie zostało zapomniane. Jeszcze za życia, w 1913 r. we Lwowie, na wystawie zorganizowanej w 50. rocznicę powstania, umieszczono jego zdjęcie. Na cmentarzyku powstańców styczniowych Wojskowego Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie znajduje się pamiątkowa tablica. Historia jego życia i rodziny zamieszczona została w kilku polskich publikacjach.
Mimo wielu starań nie udało się znaleźć odpowiedzi na następujące pytania. Czy Kuźnica Załawska to była osobna wieś, czy część Załawia, czy może to Załawie w pewnym okresie miało taką nazwę? Jak potoczyło się życie rodziców i brata Michała po zesłaniu Macieja na Syberię? Czy dalej mieszkali w Gorbaczach? Czy na cmentarzu w Olewsku przetrwały groby rodzinne?
Rodziny Lechów były bardzo liczne, stąd niewątpliwie w obwodzie żytomierskim do dziś mieszkają potomkowie protoplasty rodu Antoniego Lecha. Może zainteresuje ich historia rodziny, a może ją uzupełnią.
Krzysztof Jan SADURSKI, Radom. Na zdjęciach: 1. Irkuck. Obok domu Lechów. 22 sierpnia 1910 r. Rodzina Lechów: w środku Maciej, obok niego z lewej strony żona Helena, z prawej córka Anna Sadurska. Z tyłu stoi od prawej Jan Sadurski. Fotografię przekazałem do Muzeum Historycznego m. st. Warszawy (nr inwentarza AF 35926).2. Stanisław Lech. Władywostok, 1904 r. 3. Anna Sadurska z d. Lech. Irkuck, 1909 r. 4. Maciej Lech. Irkuck, 1912 r. 5. Maciej Lech z żoną Heleną i dziećmi. Irkuck, ok. 1890 r.