„Ja wracam do Lwowa…”
Aktorzy Lwowskiego Teatru „Debiut”, działającego przy Fundacji Charytatywnej „Hesed Arje”, wystąpili niedawno w Wołyńskim Obwodowym Teatrze Lalek z przedstawieniem „Janka”.
Reżyser Wiaczesław Olchowski opowiedział, że spektakl „Janka” powstał według pamiętnika Janiny Hescheles „Oczyma dwunastoletniej dziewczyny”.
- Ten pamiętnik trzeba przeczytać. Wywiera silny wpływ. Oczywiście nie jest w całości przedstawiony w spektaklu. Na jego podstawie robiłem sztukę teatralną. Musiałem zostawiać to, co jest najważniejsze, bo tam jest bardzo dużo materiału. Holokaust w ogóle nie jest prosto pokazać – powiedział reżyser.
Teatr „Debiut” pokazał „Jankę” w języku ukraińskim, polskim, niemieckim i hebrajskim. Ta różnorodność językowa, która wydawałoby się powinna była spowodować zapotrzebowanie na tłumaczenie, w rzeczywistości wzmocniła emocjonalny wymiar spektaklu.
Aktorzy opowiedzieli łuckim widzom historię, która wydarzyła się w rzeczywistości. Żydowskiej dziewczynce Janinie Hescheles w sierpniu 1943 roku udało się uciec z Janowskiego obozu nazistowskiego we Lwowie. Wkrótce przedostała się ona do Krakowa. Tutaj w 1946 roku ukazał się jej pamiętnik napisany po polsku. W nim ona opowiedziała o tym, co musiała przeżyć. Janina Hescheles ukończyła szkołę w Sopocie, a w 1950 roku wyemigrowała do Izraela. W 2011 roku po raz pierwszy w ciągu tych wszystkich lat, odwiedziła Lwów i była obecna na premierze spektaklu „Janka”.
Symboliczne wydają się słowa, którymi kończy się spektakl: „Biologiczny zegar organizmu powoli robi swoją sprawę: pogarsza się wzrok i słuch, zaciera się pamięć. I teraz, jak mam już 80 lat, kończy swój żywot pokolenie II wojny światowej. Ja wracam w myślach do Lwowa, ale nie tego z lat młodzieńczych. Wracam, rozumiejąc, że mój Lwów jest wszędzie, że on znajduje się w sercu każdego, kogo wypędzono z rodzimej wsi czy miasta, i w sercu każdego człowieka, któremu wojna zabrała rodziców i krewnych”.
Natalia DENYSIUK 