Syberyjskie losy
Ogromne połacie Syberii nie pozostawiają obojętnym nikogo z powodu ich zadziwiającej wielkości. Jednak wśród osób, które przemierzały je w Marszu Żywej Pamięci Polskich Sybiraków, nie było takich, które zapragnęły ponownie podziwiać urok tajgi i Bajkału. Ci ludzie widzieli bowiem tę surową krainę i pamiętają ją inną – jako wielki obóz koncentracyjny, gdzie wszyscy mieli stać się niewyraźnym tłumem „bez rodu i plemienia”.
Przeplecione korzenie obu narodów
Opowieść usłyszana przeze mnie od jednego z Sybiraków w niczym nie ustępuje znanym dramatom miłosnym, opisanym w literaturze światowej. Chodzi o uczucie, które połączyło dwoje młodych ludzi – polską dziewczynę Adelę i ukraińskiego chłopca Nestora – w małym miasteczku Zbaraż, gdzie od wieków Polacy i Ukraińcy mieszkali obok siebie i w wielu rodzinach narodowe korzenie się przeplatały.
Wówczas, w latach powojennych, należało oddać władzom radzieckim cały swój prywatny majątek rolny. Odmowa ojca Adeli przyłączenia się do kołchozu zakończyła się dla rodziny tragicznie. Nocą, w kwietniu 1951 roku do mieszkania wpadli enkawudziści, zmusili wszystkich do podpisania czystych kartek papieru, ogłosili całą rodzinę „wrogami narodu” i w wagonach towarowych zesłali na Sybir. Wszystkie zarzuty były absurdalne. Kilku zazdrosnych sąsiadów serce bolało, że ojciec nie padał na kolana przed Sowietami, kiedy ci odebrali mu parę ostatnich morgów ziemi i dostojnie utrzymywał rodzinę a przy tym jako prosty człowiek nosił kapelusz. Na podpisanych przez Adelę kartkach dopisano przyznanie się do tego, że tańczyła w klubie z chłopcami, którzy zabijali komsomolców.
Zesłanie do Syberii
Pociąg z zesłańcami wlókł się do Syberii trzy długie tygodnie. W nieludzkich warunkach, cierpiąc z powodu zimna, chorób i głodu jechała Adela na spotkanie ze swym ciężkim losem. Na miejscu przyszło im kopać ziemianki, w zamarzłej ziemi, pod śniegiem i ciężko pracować w kopalniach i budownictwie. Jednak jej rodzina mimo rozpaczy zdołała zachować miłość do ojczystej kultury. Potajemnie organizowano teatr amatorski, gdzie wystawiano utwory polskich i ukraińskich dramaturgów angażując w tę sprawę także innych osadników.
Po czterech latach Adeli zezwolono na krótko wyjechać w rodzinne strony. To co ona czuła będąc na wolności, jak płakała po rodzicach, którzy pozostali w Syberii – to jest temat na inną opowieść. Ale na Ukrainie czekała na nią także miłość. Nieśmiały Nestor od pierwszego wejrzenia zakochał się w jasnowłosej dziewczynie o niebieskich oczach. Obojętnie mu było to, że nazywano ją „wrogiem narodu”. Nie obchodził go i ten fakt, że po trzech tygodniach ona musi wracać na Syberię. Nestor zadecydował od razu i bez wątpliwości. Do Syberii wyjechali razem. Wychodząc za mąż za „wolnego”, Adela otrzymywała szansę na powrót na Ukrainę. Jednak pozostawał jeszcze cały rok tułaczego życia syberyjskiego. Ojcu i matce zezwolono powrócić do ojczyzny dopiero w 1962 roku, a zrehabilitowano ich dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Rodzice nie dożyli jednak do tego dnia.
Swoją miłość Adela i Nestor przenieśli przez całe życie. Parę lat temu w kręgu rodzinnym razem z dziećmi i wnukami obchodzili złoty jubileusz swego syberyjskiego ślubu. Znów, podobnie jak pół wieku temu recytowano ulubione poezje Adama Mickiewicza i słuchano arii z opery Łysenki „Natałka Połtawka”. To właśnie kultura była bezcennym wsparciem dla tych odważnych ludzi w dalekiej Syberii.
Myślę, że nie pragnie znowu zobaczyć wielkiego Bajkału także i mój znajomy, który opowiedział mi tę historię. On już tam był. Co prawda, nie pamięta dobrze tamtego okresu bo miał zaledwie trzy miesiące, kiedy Adela i Nestor wywieźli go z Sybiru. Jednak na zawsze pozostanie mu jako przypomnienie krótki wpis w paszporcie: miejsce urodzenia – miasto Czeremchowo obwodu irkuckiego.
Olga GORIACZEWA