Echa „złotego” września
Przez lata sowieckiej propagandy na terenie ZSRR wypierano wrzesień 1939 roku jako datę rozpoczęcia II wojny światowej.
Próba wskazywania roku 1941 jako rozpoczęcia tzw. wielkiej wojny ojczyźnianej, miała zdjąć odpowiedzialność za sowiecką agresję na Polskę dokonaną 17 września 1939 roku. Miała zatrzeć pamięć o sowieckich mordach na Polakach, Ukraińcach, Żydach, Białorusinach, których jedyną „winą” było to, że byli obywatelami II Rzeczypospolitej. Często przypomina się, że ludność obecnej zachodniej Ukrainy serdecznie witała wejście sowieckich agresorów 17 września 1939 roku, ale zdecydowanie rzadziej przypomina się, że po kilku dniach nowej władzy wszyscy już wiedzieli, że pod hasłami wolności, równości, sprawiedliwości sowieci nieśli ze sobą ubóstwo, prześladowania i śmierć.
Rozkaz z 15 września 1939 roku L. Berii nie pozostawia wątpliwości, jaki był stosunek sowietów do ludności zamieszkującej tereny II RP bez względu na przynależność narodową. Wszyscy, którzy przejawiali jakąkolwiek aktywność mieli być natychmiast aresztowani. Dotyczyło to także Ukraińców. Los tysięcy pojmanych przez NKWD do dziś pozostaje nieznany.
Niewątpliwie prace polskich i ukraińskich archeologów we Włodzimierzu Wołyńskim mogą przyczynić się do wyjaśnienia tragicznych losów tysięcy obywateli II RP głównie Polaków i Ukraińców. Czy jednak naszym krajom wystarczy sił i determinacji? Czy potrzeba pamięci i szacunek dla zmarłych, zwycięży z administracyjnymi barierami? Czy prawda historii będzie silniejsza od polityki historycznej i politycznej poprawności? Oby tak się stało.
Paweł Bobołowicz