Tworzył piękno w Lubieszowie
Karol Hubel stworzył piękno, które już nie powróci - freski zdobiące zniszczony obecnie kościół pw. Jana Ewangelisty w Lubieszowie. Budowla ta zasługuje na osobną uwagę. Opowiemy teraz o mistrzu, który dorównywał najwybitniejszym ówczesnym malarzom Polski, np. Prechtl, Bacciarelli. Odnosi się to szczególnie do wykorzystywania przez nich gamy kolorów. Co więcej, szczerością wyrażanych przeżyć mistrz przewyższyłby swoich współczesnych. Na ten fakt wskazuje też czasopismo „Południe” (Wilno, 1901).
Imię artysty odkrył w archiwach klasztoru pijarów rektor i archiwista kolegium w Lubieszowie, Antoni Moszyński.
Karol Hubel urodził się 19 stycznia 1722 roku w Świdnicy, miasteczku na Śląsku. Imię Łukasz przyjął, wstępując do zakonu pijarów. Do Lubieszowa przysłano go jako nowicjusza. Tutaj od 1748 r. przechodził wypróbowania. W „Słowniku malarzy polskich” (T.3, s.197) czytamy, że do Lubieszowa Hubel przybył z Zelwy, z powiatu wołkowyskiego, dokąd powrócił w 1751 r. W Zelwie po raz pierwszy Hubel znalazł się nieprzypadkowo: mając talent artystyczny, w swoich poszukiwaniach lepszego losu wybierał się do Petersburga, jednak w pobliżu Zelwy został napadnięty przez rozbójników. Wykupiwszy się Hubel wstąpił do zgromadzenia pijarów, które trafiło mu się pierwsze. Bowiem taką obietnicę złożył Bogu. W Lubieszowie w tym czasie budowano kościół, w tym celu chciano zaprosić z Wiednia doświadczonego artystę. Tak więc przybycie Hubla od Lubieszowa było sensowne. Tutaj składa on uroczystą obietnicę i przez następnych kilka lat maluje farbami olejnymi obrazy, które później zdobiły kolegium: ”Święta Rodzina” (według Rafaela), „Święty Józef Kalasanty słucha snu nowicjusza Skomarowskiego”, „Święty Józef-Oblubieniec z Dzieciątkiem Jezus”, ”Święty Michał Archanioł zwycięża ducha nieczystego”, „Święty Antoni z Padwy”, „Święty Hieronim”, ”Święty Augustyn” ,”Matka Boża Bolesna”, „Święta Maria Magdalena”, „Święty Jan Ewangelista”, „Święty Piotr Apostoł”. W mieszkaniach rektora kolegium i prowincjała wisiały portrety Świętego Franciszka, Świętego Józefa Kalasantego, Franciszka Serafickiego, Świętej Elżbiety ze Świętym Janem na rękach i barankiem, króla Jana III, króla Stanisława Augusta. Pomieszczenia kolegium zdobiły obrazy: „Święty Józef Kalasanty”, portrety zarządców administracji oraz znanych ze swojej świętości pijarów, 15 pejzaży, w szczególności okolic Lubieszowa, obrazy ukazujące życie wiejskie i życie pastuszków.
W lipcu 1754 roku stało się nieszczęście - Karol Hubel traci zdrowy rozsądek. Nie pomagają żadne środki. Jedynie przykładanie do głowy chorego relikwii św. Józefa Kalasantego przywróciło zdrowie artyście. Już w następnym roku w Dąbrowicy maluje obrazy dla tamtejszego kościoła, w tym portrety wybitnych pijarów. Stamtąd zostaje skierowany do Wiednia oraz do Włoch w celu zawodowego doskonalenia się. Wspaniały ten zamysł zmieniono już w Krakowie. Artysta został zawrócony do Wilna, gdzie wznoszono mury jeszcze jednego kościoła pijarskiego. Hublowi powierzono ozdobienie go. Jednak plany budowy zostały przerwane i skierowano go do Szczuczyna (teraz obwód grodzieński w Białorusi) do miejscowego kolegium pijarskiego znajdującego się w rękach prywatnych. Do Lubieszowa artysta powrócił w 1762 r., gdzie od razu zabrał się do malowania wnętrza kościoła. Ta praca trwała 3 lata.
Z Lubieszowa, na zaproszenie podskarbiego koronnego Tyzenhauza, Hubel na rok wyjeżdżał do Gorodnicy na Grodzieńszczyźnie, powróciwszy - maluje ikony w kolegium, a także u hrabiego Marcela Krasickiego w Kamieniu Kaszyrskim (obrazy i freski w kościele), dla księcia Radziwiłła w Czartorysku, u kanclerza koronnego Pawła Ordy w Woli Kuchockiej. Hubel cały czas zajmował się malarstwem, oprócz kilku lat, kiedy bardzo chorował na nowotwór. Życie artysty przerwał udar apopleksji 20 kwietnia 1793 roku. Miał wtedy 71 lat.
„Słownik malarzy polskich” akcentował takie zalety Hubla: łagodność, skromność, pracowitość, pobożność. Z wyglądu był szlachetny, wybitny. Pod autoportretem, na którym artysta przedstawił siebie jako mnicha z paletą w rękach (kiedyś obraz znajdował się w Lubieszowie, później w Muzeum Historii i Etnografii w Wilnie), jest łaciński napis, w którym mowa o pijarze urodzonym ze światła, człowieku prawdziwie religijnym, o subtelnej duszy…
Prochy malarza spoczywają w ziemi lubieszowskiej. Dlatego pamięć o nim Lubieszowian i Wołynian powinna być ciągle żywa.
Walerian TYNCZUK