Poleski kres podróży Witkacego
Minęło właśnie 70 lat od śmierci Stanisława Ignacego Witkiewicza (pseudonim Witkacy). Według biografów i historyków popełnił on samobójstwo 18 września 1939 roku we wsi Jeziory na Polesiu, po otrzymaniu informacji o ataku wojsk Związku Radzieckiego na Polskę.
Witkacy był pisarzem, prozaikiem, filozofem, teoretykiem sztuki a także malarzem i fotografem, ukrywającym pod błazeńską maską troskę o losy kraju i kultury europejskiej. Jego życiu towarzyszyła atmosfera tajemnicy i skandalu, którą on sam wzmacniał. Sposób życia artysty był w kontynuacją stylu młodopolskich modernistów, dla których „szokowanie” było rodzajem rozrywki i samowyróżnienia. W świadomości społecznej legenda szalonego literata - twórcy oryginalnego i niezwykłego, pijaka, narkomana i samobójcy - na tyle się utrwaliła, że jego artystyczne dokonania nie w pełni doceniano. Legenda Witkacego uległa weryfikacji po latach, kiedy zaczęły powstawać dojrzałe interpretacje jego artystycznych wypowiedzi. Witkacy zasłużył sobie niewątpliwie na opinię artysty oryginalnego, przemawiającego do odbiorcy nowym językiem. Za życia rozumiany tylko przez nielicznych, po wojnie został odkryty na nowo i stał się artystą znanym nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
Wielka postać z niebanalną biografią
Biografia Witkacego obfituje w wiele zdarzeń. Stanisław Ignacy Witkiewicz zwany Witkacym urodził się w Warszawie 24 lutego 1885 roku, jako syn malarza, pisarza i architekta Stanisława Witkiewicza oraz Marii z Pietrzkiewiczów, nauczycielki muzyki. Po przeprowadzce do Zakopanego, 27 stycznia 1891 roku Stanisław Ignacy został ochrzczony - ojcem chrzestnym był legendarny gawędziarz i pieśniarz góralski Jan Krzeptowski-Sabała, a matką chrzestną – legendarna polska aktorka Helena Modrzejewska.
Witkacy nie chodził do szkoły. Ojciec Stanisław, uważając, że szkoła niszczy indywidualność młodego człowieka osobiście zajął się jego edukacją. Organizował synowi domowe korepetycje, często prowadzone przez wybitnych artystów i profesorów uniwersyteckich. Ukształtował też w młodym Stanisławie Ignacym zainteresowanie sztuką i literaturą.
W roku 1903 Witkacy eksternistycznie zdał maturę we Lwowie. Jego przyjaciółmi poznanymi w tamtym okresie byli m.in.: młodopolski poeta Tadeusz Szymberski, malarz Leon Chwistek – późniejszy wybitny matematyk i profesor Uniwersytetu Lwowskiego, oraz Bronisław Malinowski – przyszły genialny antropolog światowej sławy. 
W latach 1904-1905 Witkacy studiował w Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych - najpierw w pracowni Jana Stanisławskiego, później Józefa Mehoffera. Wyjeżdżał też kilkakrotnie do Włoch, Niemiec i Francji, poznając najnowsze prądy malarstwa europejskiego.
W czerwcu 1914 z wyprawą etnograficzną B. Malinowskiego odbył podróż do Australii i Nowej Gwinei.
Tam zastała go wiadomość o wybuchu I Wojny Światowej. Artysta postanowił wrócić do kraju aby bić się o wolną ojczyznę. Powikłane sploty historii sprawiły, że przyszło mu walczyć w armii rosyjskiej. Witkiewicz nigdy nie opisał ani nie opowiedział nikomu swoich losów wojennych. Wiadomo jedynie, że 17 lipca 1916 roku jego oddział uczestniczył w ciężkich walkach nad rzeką Stochod na Ukrainie (wśród przeciwników armii rosyjskiej znajdowały się tam oddziały Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego). W trakcie ataku na pozycje wojsk niemieckich i austro-węgierskich pod wsią Witoneż Witkiewicz został ranny. Pod koniec 1917 roku został zwolniony z wojska. W Moskwie był świadkiem wybuchu rewolucji październikowej. Wydarzenia te wywarły na nim olbrzymie wrażenie. Doświadczenia sowieckiej rewolucji oraz potęgę ślepego tłumu kierowanego przez zręcznych demagogów Witkacy wielokrotnie ukazywał w swojej późniejszej twórczości.
Książe sztuki i kobiecych serc
W roku 1918 Witkacy wrócił do Polski i osiadł na stałe w Zakopanem gdzie stał się ważną postacią życia kulturalnego i towarzyskiego. W cieniu Giewontu intensywnie malował i pisał. Zaczął wydawać też pierwsze utwory dramatyczne, które już kilka lat później doczekały się premier teatralnych.
Od roku 1925 Witkacy zrezygnował zupełnie z malarstwa olejnego. Zamiast tego rozwinął swoją twórczość portretową, nadając całemu projektowi ironiczną nazwę "Firma Portretowa S.I. Witkiewicz". To właśnie te portrety stały się jego najsłynniejszymi dziełami malarskimi.
W ciągu ostatnich lat życia Witkiewicz poświęcił się twórczości filozoficznej, pisząc kolejne prace i wygłaszając kilka serii wykładów. Zajmował się też krytyką literacką, publikując artykuły i recenzje w prasie. W latach trzydziestych poznał ważnych pisarzy tamtego okresu - Zofię Nałkowską, Witolda Gombrowicza i Brunona Schulza, którego pisarstwo oceniał szczególnie wysoko.
Jego liczne i burzliwe związki z kobietami stanowią element jednej z wielu „czarnych legend” związanych z biografią Witkacego. Witkiewicz przeżywał gorący, kilkuletni związek z Ireną Solską, wybitną artystką teatralną. Wyrazista postać kobieca „pani S.”, stanie się częstym motywem w jego późniejszej twórczości.
W lutym 1914 popełniła samobójstwo narzeczona Witkiewicza, Jadwiga Janczewska. Jej śmierć - o którą Witkacy nie bezpodstawnie się obwiniał - wycisnęła trwałe piętno na jego twórczości. W kwietniu 1923 roku Witkacy ożenił się z Jadwigą Unrug, wnuczką Juliusza Kossaka. Ślub ten był pewną formą ucieczki przed wspomnieniem o samobójczej śmierci Janczewskiej. Małżonkowie nie mieli dzieci, rzadko też mieszkali razem i dali sobie wzajemnie całkowitą swobodę w nawiązywaniu innych związków. Mimo to byli sobie bardzo bliscy, o czym świadczą zachowane listy. Witkacy miał dziesiątki romansów, a żona była jego „dobrym duchem” i powiernicą w „sercowych” kłopotach.
Dramat na Polesiu
Jednak w podróż we wrześniu 1939 roku Witkacy nie wyruszył z żoną. Po nieudanych staraniach o przyjęcie do wojska, artysta opuścił Warszawę razem ze swoją długoletnią kochanką Czesławą Oknińską. Para skierowała się razem z innymi uchodźcami na wschód. Zatrzymali się we wsi Jeziory na Polesiu, w majątku znajomej rodziny Ziemlańskich. Właśnie w Jeziorach (obecnie Welykie Ozera) 17 września zastała ich wiadomość o wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej. Witkacy poczuł się osaczony. Rankiem 18 września, Witkiewicz w pobliskim lesie popełnił samobójstwo, zażywając truciznę i podcinając sobie tętnicę szyjną. Towarzyszącą mu Czesławę Oknińską udało się odratować. Artystę pochowano na pobliskim cmentarzu prawosławnym.
Po tym jak UNESCO ogłosiło rok 1985 rokiem Witkacego w stulecie urodzin artysty (w 1988 roku) podjęto decyzję o sprowadzeniu z Ukrainy jego szczątków. Trumnę pochowano uroczyście w grobie na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Całemu przedsięwzięciu towarzyszyły jednak liczne plotki o tym że genialny prowokator także po śmierci „wykręci jakiś numer”. Typowo witkacowska aura absurdu zatryumfowała kiedy w 1994 roku - po kolejnej ekshumacji - okazało się, że do Polski sprowadzono szczątki młodej, niezidentyfikowanej kobiety z Polesia. Potwierdziły to oficjalne ekspertyzy naukowe.
Wszystko wskazuje więc na to, że Stanisław Witkiewicz nadal spoczywa na małym cmentarzu wiejskim w Jeziorach. Tam też znajduje się - postawiona na nowo – pamiątkowa płyta nagrobna. Ale czy rzeczywiście finał tamtej wrześniowej tragedii nastąpił właśnie na Polesiu? Istnieje teoria, że Witkacy wcale nie popełnił samobójstwa i że była to po prostu tylko kolejna jego mistyfikacja. Zwolennicy tej wersji wierzą, że artysta sam wszystko zaplanował i spokojnie dożył swoich lat gdzieś w Europie. Jak było na prawdę – jak to zwykle z Witkacym – do końca nie wiadomo. Jedno jest natomiast pewne, każdy kogo interesuje twórczość i osoba Stanisława Ignacego Witkiewicza powinien obowiązkowo odwiedzić poleską wieś Jeziory, która na trwałe związała się z losem artysty.
Walenty WAKOLUK