Zmarł ukraiński Giedroyć
W 92. roku życia przestało bić serce słynnego ukraińskiego publicysty, politologa, historyka, profesora Wolnego Uniwersytetu w Berlinie i Ukraińskiego Wolnego Uniwersytetu w Monachium Bohdana Osadczuka.
Dobrze sobie przypominam początek października 2001 roku, kiedy w Lublinie odbywało się pompatyczne otwarcie Europejskiego Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów. Wśród honorowych gości, w tym też dwóch ówczesnych prezydentów Polski i Ukrainy – Aleksandra Kwaśniewskiego i Leonida Kuczmy – był również Bohdan Osadczuk, który wydawał się dość skromnym, niezwykle miłym i szczerym. Dla większości młodych naukowców z Ukrainy, Polski i Białorusi to on stał się prawdziwym odkryciem. I chociaż uczynił w środowisku historyczno-kulturalnym dużo ważnych spraw, jednak pozostając w diasporze, pozostał odległą wysepką świeżych, bezstronnych idei europejskich, które bardzo rzadko docierały poprzez szczelne granice krajów postradzieckich.
Bohdan Osadczuk, mimo znacznego wieku, był pełen energii, a jego pomysły, którymi «zarażał» młodzież, były rzucane do podatnej gleby. To on był jednym z tych, którzy bronili spójności ukraińskiej i polskiej młodzieży na poziomie kultury i nauki.
Swoją drogę życiową przyszły naukowiec rozpoczął 1 sierpnia 1920 roku w mieście Kołomyja w pobliżu Iwano-Frankowska. W niedługim czasie rodzina Osadczuków przeprowadziła się do Polski. Pierwsze doświadczenie dziennikarskie Bohdan zdobył pracując w gazecie «Wiadomości Krakowskie». Podczas II wojny światowej studiował na Uniwersytecie Berlińskim, co pomogło mu pozostać na emigracji. Był zaangażowany w naukę. Na Ukraińskim Wolnym Uniwersytecie obronił doktorat. W swoich pracach dużo pisał o Ukrainie. Symbolicznym wydawało się to, że właśnie Polska, Niemcy i Szwajcaria były pierwszymi państwami, które zaakceptowały ukraińską niepodległość. Właśnie w tych krajach najczęściej był wydawany Bohdan Osadczuk i kształtował ich opinię publiczną, nastawienie do Ukrainy.
Od powstania paryskiego czasopisma «Kultura», wydawanym przez Jerzego Giedroycia, stale się w nim publikował. Wspierał poglądy proeuropejskie swobodnej, demokratycznej Polski, Ukrainy i innych państw, które były pod panowaniem rządów komunistycznych. Nic dziwnego, że najważniejsze publikacje były poświęcone stosunkom polsko-ukraińskim i ich perspektywom. Bohdan Osadczy, podobnie jak Jerzy Giedroyc, mieszkając na emigracji, wierzył w odrodzenie swojej ojczyzny i dokładał wszelakich starań, aby ten czas się zbliżył.
Bohdan Osadczuk, mimo iż pracował przez cały czas na Ukraińskim Wolnym Uniwersytecie w Niemczech, pozostawał stałym współpracownikiem słynnych zachodnich czasopism. Był głównym redaktorem emigranckiego czasopisma niepodległych ukraińskich intelektualistów «Odnowy». Po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości szczególnie aktywnie pisał i mówił o problemach ukraińskich.
Dotychczas aktualnie brzmi (mimo zmiany prezydentów) określenie głównego nieszczęścia Ukrainy, o którym pisał jeszcze dziesięć lat przed tym w artykule «Kryzys rządu i opozycji nad Dnieprem»: «Prawdziwym nieszczęściem dla Prezydenta Kuczmy stała się jego zależność od nowych bogaczy – właścicieli fabryk, prezydentów grup finansowych, kierowników systemów energetycznych, zwłaszcza jeśli chodzi o eksport ropy i gazu z Rosji i Turkmenistanu. Nazywają ich oligarchami. Jest to zbyt wielki zaszczyt i znaczna przesada. Jednak dla zwykłego Ukraińca brzmi to tajemniczo, a równocześnie groźnie. Tych ludzi nie da się nazwać magnatami. Magnaci byli arystokratami, Polakami lub polonizowanymi czy rusyfikowanymi Ukraińcami, powiedzmy Wiśniewieccy, Skoropadscy, Połubotkowie pochodzący od dawnych rodów i reprezentujący pewien stopień kultury i życia towarzyskiego. Współcześni tak zwani oligarchowie są to nowi bogacze, którzy w odróżnieniu od warstwy biurokracji rządzącej, przedstawicieli nomenklatury partyjno-komsomolskiej, zawdzięczają swoje kariery wrodzonej zwinności, organizacyjnym zdolnościom i brutalnym metodom w walce z konkurentami».
Bohdan Osadczuk do końca życia pozostał zagorzałym zwolennikiem polsko-ukraińskiego zbliżenia w Nowej Europie. Za swoje poglądy został doceniony w nowoczesnej Polsce, kiedy jako naukowiec z Berlina otrzymał najwyższe odznaczenie państwowe – Order Orła Białego oraz w nowoczesnej Ukrainie, kiedy otrzymał Order Księcia Jarosława Mądrego.
Dzisiaj przychodzą na myśl słowa z wystąpienia Bohdana Osadczuka, który wygłosił ubiegłego roku podczas uroczystych obchodów swej 90. rocznicy na Uniwersytecie Warszawskim. Profesor powiedział: że jego zasług nigdy by nie było bez Jerzego Giedroycia, a w trakcie rozwiązania problemów współpracy polsko-ukraińskiej w regionie, należy pamiętać również o sojusznikach – to znaczy Białorusinach i Litwinach. Znamienne podczas występu Bohdana Osadczuka stało się powiedzenie: «Polacy i Ukraińcy to są dwa największe narody Europy Wschodniej. One osiągnęły najwyższy stopień w stosunkach, ponieważ nie boją się mówić sobie prawdy w oczy».
Wiktor JARUCZYK