Adam Stankevič 
Stosowanie kar publicznych wobec złodziei w sądzie grodzkim w Wilnie (w drugiej połowie XVIII wieku)
Słowa kluczowe: sąd grodzki w Wilnie, kradzieże, kary publiczne, Trzeci Statut Litewski.
Wprowadzenie. Kodeks karny Republiki Litewskiej definiuje kradzież jako zabór cudzej rzeczy, za co grozi kara grzywny, prac społecznych, aresztu, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności (do ośmiu lat) [fn: Lietuvos Respublikos baudžiamasis kodeksas, Wilno, 2019 (wydanie dwudzieste), s. 139; Anna Drakšienė, Baudžiamoji atsakomybė už vagystę, in: Teisė, 2000, nr 37, s. 16–33.]. Jest to jedno z najczęściej popełnianych przestępstw nie tylko na Litwie, ale i na całym świecie [fn: Andželika Vosyliūtė, Albertas Milinis, Kai kurie vagystės kriminalizavimo probleminiai aspektai Lietuvos ir kitų užsienio šalių baudžiamuosiuose įstatymuose, in: Teisės apžvalga, 2020, nr 2 (22), s. 41.]. Przestępstwo to było bardzo rozpowszechnione również w Wielkim Księstwie Litewskim (dalej – WKL), jednak problematyka ta pozostaje słabo zbadana; nieco więcej uwagi poświęcono jedynie stosowaniu kar wobec przestępców (w tym złodziei). W odniesieniu do sądów szlacheckich badano regulacje i stosowanie kary śmierci w sądach grodzkich w Rosieniach i Wilnie w XVI–XVIII w. [fn: Gitana Zujienė, Mirties bausmė Žemaičių pilies teisme XVI–XVII a. I pusėje, in: Lituanistica, 2015, t. 61, nr 2 (100), s. 115–127; Domininkas Burba, Mirties bausmė bajorams XVIII a., Vilniaus pavieto pilies teismo bylų duomenimis, in: Miestas, dvaras, kaimas Lietuvos Didžiojoje Kunigaikštystėje ir Lenkijos Karalystėje XVI–XVIII a. Lokalinės istorijos problemos, sudarytoja R. Šmigelskytė-Stukienė, Wilno, 2018, s. 367–393.]. Częściowo badano również praktykę stosowania kar publicznych w sądach grodzkich w Kownie i Trokach w drugiej połowie XVIII w. [fn: Adam Stankevič, Viešųjų bausmių taikymas Kauno pilies teisme XVIII a. antrojoje pusėje ir jų vykdymas, in: XVIII amžiaus studijos, t. 6: Lietuvos Didžioji Kunigaikštystė. Personalijos. Idėjos. Refleksijos, sudarytoja R. Šmigelskytė-Stukienė, Wilno, 2020, s. 205–227; tegoż, Baudžiamosios teisės normų taikymas Trakų vaivadijos pilies teisme XVIII a. antrojoje pusėje, in: Jurisprudencija, 2020, t. 27 (2), s. 411–430.]. Celem niniejszego artykułu jest omówienie praktyki stosowania kar publicznych wobec złodziei w sądzie grodzkim w Wilnie, będącym centralnym sądem WKL, w drugiej połowie XVIII w. – od wznowienia działalności tego sądu (1765 r.) po ostatnim bezkrólewiu do jego zniesienia (1792 r.). Ma na celu wyjaśnienie, w jakim stopniu praktyka ta była zgodna z obowiązującymi w państwie przepisami oraz w jakim stopniu odzwierciedlała rozprzestrzeniające się w drugiej połowie XVIII w. postulaty humanizacji prawa karnego. Badanie oparto na aktach sądowych przechowywanych w Archiwum Historycznym Państwa Litewskiego (dalej – LVIA) w funduszu sądu grodzkiego w Wilnie, a także na decyzjach tego sądu zapisanych w księgach aktów zatwierdzonych oraz w brudnopisach protokołów i rejestrów spraw.
W drugiej połowie XVIII w. nadal obowiązywał Trzeci Statut Litewski (dalej – TLS) zatwierdzony w 1588 r., a także prawie wszystkie sformułowane w nim normy prawa karnego i procedury karnej (w tym te definiujące przestępstwo kradzieży [fn: Były one przedstawione w rozdziale XIV TLS, zatytułowanym „O złodziejstwie stanu wszelakiego”. W niniejszym badaniu posłużono się następującym egzemplarzem TLS: Statut Wielkiego Xięstwa Litewskiego, Wilno, 1744.]). Na sejmie po unii lubelskiej kwestia kradzieży nie spotkała się z większym zainteresowaniem prawodawców. Natomiast TLS przewidywał dla skazanych w sprawach o kradzież kary śmierci, kary okaleczenia i kary cielesne (chłostę) oraz kary pieniężne (zasądzanie winy i odszkodowania, które mogło być zamienione na karę okaleczenia lub oddanie złodzieja do odpracowania szkody) [fn: Иоанникий Малиновский, Учение о преступлении по Литовскому Статуту, Kijów, 1894, s. 142–156; Stasys Vansevičius, Lietuvos Didžiosios Kunigaikštystės valstybiniai-teisiniai institutai pagal 1529, 1566 ir 1588 Lietuvos Statutus, Wilno, 1981, s. 103–104, 109–114.]. Oprócz tego sprawca musiał naprawić wyrządzoną szkodę (w niniejszym badaniu ten aspekt nie jest analizowany, dlatego nie jest szerzej omawiany). Jak ustalił Joanikijus Malinovskis, zastosowanie kary zależało od stopnia ciężkości przestępstwa, który z kolei determinowany był wartością skradzionej rzeczy i recydywą, miejscem popełnienia przestępstwa, sytuacją finansową przestępcy i możliwością wykupienia się od kary, wagą dowodów, pokonywaniem przeszkód w trakcie popełnienia kradzieży oraz wiekiem sprawcy [fn: И. Малиновский, Учение о преступлении…, s. 146–148. Autor ten przedstawił również następującą definicję kradzieży: potajemne zagarnięcie cudzej rzeczy w celu rozporządzania nią, ibid., s. 142.]. TLS w XIV rozdz. art. 7 dzielił kradzież według wartości skradzionego przedmiotu: gdy wartość skradzionego przedmiotu była większa niż cztery kopy groszy i gdy wynosiła cztery kopy groszy lub mniej [fn: Statut Wielkiego Xięstwa Litewskiego, s. 404.]. W pierwszym przypadku przestępca schwytany ze skradzionym przedmiotem lub na miejscu przestępstwa miał być karany śmiercią; w drugim – musiał zwrócić skradziony przedmiot i zapłacić grzywnę (odszkodowanie). Jednak osoba po raz drugi schwytana ze skradzionym przedmiotem miała już być karana chłostą (przy słupie rózgami, ale nie określono ile razy), nawet jeśli wartość skradzionych przedmiotów byłaby mniejsza niż dwie kopy groszy, a odszkodowanie za szkodę przewidziano w podwójnej wysokości. Trzecie schwytanie takiej osoby ze skradzionym przedmiotem miało być dla niej ostatnie – nakazano ukarać ją śmiercią. Ten schemat kar ulegał skróceniu w przypadkach kradzieży dokonanych na dworze władcy: kara śmierci groziła już za pierwszą udowodnioną kradzież, gdy wartość skradzionego przedmiotu była większa niż dwie kopy groszy (za mniejszą nakazano obciąć ucho), a powtórne przestępstwo groziło karą śmierci, nawet jeśli skradzione przedmioty nie kosztowałyby nawet 10 groszy (w obu przypadkach nie było konieczne złapanie złodzieja ze skradzionym przedmiotem). Surowsza kara (śmierci) groziła w przypadkach kradzieży dokonanych z włamaniem do pomieszczeń – spichlerza lub stodoły. Dokonując takiego przestępstwa, należało pokonać pewne przeszkody, co było traktowane jako szczególny przejaw złej woli [fn: И. Малиновский, Учение о преступлении…, s. 147.]. Zgodnie z TLS osoba była poczytalna od 16. roku życia (ten aspekt opisano na przykładzie jednego przestępstwa, mianowicie kradzieży). Małoletni złodziej nie mógł być ukarany, chyba że nastąpiłaby recydywa (ale za wyrządzoną przez niego szkodę finansowo odpowiadali jego rodzice lub krewni). W przypadku recydywy TLS przewidywał dla nieletniego karę cielesną, ale jej zakres pozostawiono decyzji sądu [fn: Statut Wielkiego Xięstwa Litewskiego, s. 408.].
Stosowanie kary śmierci. W drugiej połowie XVIII w. sąd grodzki w Wilnie skazał na karę śmierci łącznie dziesięć osób (w tym jedną zaocznie), które zostały osądzone za kradzieże. Kara ta została orzeczona w pięciu wyrokach. Pięciu skazanych było chłopami, trzech Żydami (w tym jeden skazany zaocznie), a pochodzenie dwóch pozostałych pozostaje niejasne.
Pierwszy wyrok śmierci w sprawie o kradzież po ostatnim bezkrólewiu został ogłoszony w grudniu 1766 r. Wówczas sądzono chłopa Jana Koszkę, schwytanego, gdy w nocy 30 listopada tego roku włamał się do mieszkania, w którym zatrzymał się sędzia sądu grodzkiego w Wilnie Juozapas Zaleskis, i ukradł ubrania ze skrzynek sędziego [fn: 1766 m. gruodžio 17 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4831, l. 153–153v.]. W sądzie Koszka przyznał się do wielokrotnych kradzieży i niemożności opanowania pociągu do kradzieży: jeszcze mieszkając z rodzicami w gminie Lepel, kradł siermięgi i inne przedmioty, stamtąd uciekł z wspólnikiem, okradając ekonoma z gminy Lepel (ukradł 80 talarów), przybywszy do Wilna okradł Żyda (za co był więziony), a później ukradł zasłonę z obrazu Najświętszej Maryi Panny w Ostrej Bramie. Sąd uznał, że przyznanie się jest wystarczającym dowodem, a Koszkę za cztery kradzieże i skłonność do przestępczości skazał na karę śmierci.
Już wkrótce sądzono kolejnego spoza stanu szlacheckiego: na sesji majowej 1767 r. sąd rozpatrywał sprawę, w której sądzony był Józef Krowicki. Po przesłuchaniu podejrzanego okazało się, że w 1766 r. wraz ze wspólnikiem ukradł on od wileńskiego kuśnierza dwa żupany, płaszcz, srebrne narzędzia, a następnie, spiknąwszy się z niejakim Stefanowiczem, okradł szlachcica Kazimierza Olszewskiego mieszkającego w Antokolu – z jego dworku wyniósł pistolety, magazynek do strzelby, szablę, kontusz, żupan, pas, różne tkaniny, koszule, czapki. Złodzieja zgubiły pociski skradzione żołnierzowi armii rosyjskiej – wracającego do żony w Świranach Krowickiego dogoniły wojska rosyjskie. Sąd stwierdził, że XIV rozdz. 7, 14 i 16 art. TLS przewidują dla takich osób karę kryminalną [fn: TSL XIV rozdz. art. 7 przewidywał karę śmierci dla złodzieja przyprowadzonego z dowodem rzeczowym, jeśli jego skradzione przedmioty kosztowałyby więcej niż cztery kopy groszy, art. 14 przewidywał karę śmierci dla tego, kto okradł spichlerz lub stodołę, a art. 16 omawiał sytuację, gdy złodziej zostaje zatrzymany poza swoim domem, Statut Wielkiego Xięstwa Litewskiego, s. 404, 409, 410.], a przedmioty skradzione przez Krowickiego warte są znacznie więcej niż 4 kopy groszy wymienione w art. 7. Jego przyznanie się uznano za wystarczający dowód winy i skazano go na karę śmierci [fn: 1767 m. gegužės 19 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4832, l. 38–39. W księdze dochodów i wydatków magistratu wileńskiego z 1767 r. odnotowano wydatki z 22 maja tego roku „na dwie drabiny dla kata”, na ludzi, którzy pomagali katu podczas egzekucji, i „dla samego kata z woli burmistrza po egzekucji”, a także wydatki z 4 czerwca „za pogrzeb człowieka, na którym wykonano karę śmierci, pod szubienicą”, LVIA, f. 458, ap. 1, b. 246, l. 29v, 30.].
Pod koniec 1781 roku okradziono pałac w Werkach biskupa wileńskiego Ignacego Masalskiego. Po tym wydarzeniu odbyły się dwa duże procesy sądowe (miały miejsce w grudniu tego roku i w marcu następnego roku), a oskarżonymi w sprawie było ponad dwudziestu zawodowych złodziei, z których większość była zorganizowana w gangi. 15 grudnia Piotr Adamowicz, dozorca pałacu w Werkach, zwrócił się do sądu grodzkiego w Wilnie z prośbą o osądzenie dwunastu zatrzymanych osób. Chociaż żaden z zatrzymanych nie przyznał się do udziału w kradzieży w pałacu w Werkach, to jak się okazało, większość z nich była doświadczonymi i długo działającymi złodziejami na terenie całej Litwy. Liderem gangu został nazwany Piotr Sumorok, który przyznał się, że zajmował się kradzieżami „kilkanaście lat” – początkowo uczestniczył w nocnych kradzieżach z domów, spichlerzy, karczm, a następnie nauczył się innych metod kradzieży i oszustwa. Z biegiem czasu głównym jego „miejscem pracy” stał się targ i jarmarki: w Wilnie wraz z innymi złodziejami chodził po targach i kradł z wozów i kieszeni „pieniądze, apaszki i różne przedmioty”. Ważne miejsce w życiu złodzieja zajmowały podróże do różnych miasteczek, gdzie odbywał się handel i jarmarki, a żeby wzbudzać mniej podejrzeń, Sumorok posługiwał się przykrywką handlarza drobnymi przedmiotami. W ten sposób, w towarzystwie innych złodziei, prowadził działalność przestępczą w różnych miejscach WKL – w Wiłkomierzu, Skopiszkach, Łabonarach, Radziwiliszkach, Janiszkach, Sołokach, Kownie, Punii, Kalwarii, Żagorach. Jednym z najbliższych towarzyszy Sumoroka był chłop Michał Domaracki. Podczas przesłuchania okazało się, że nie tylko brał udział w wielu kradzieżach, ale był również jednym z najbardziej autorytatywnych złodziei, mając pseudonim „Ojciec (Baćka)” [fn: P. Sumorok wyjaśnił to tak: „[…] dlatego tak go nazwali, że dobrze kradł i zaraz wszystkich wspólników częstował, a nawet swoją zdobycz dzielił.”]. Inny podejrzany, Józef Teynecki, ujawnił specjalizację Domarackiego: „Ojciec zawsze na jarmarkach gra w kulki [fn: Znany i praktykowany od starożytności do dziś sposób oszustwa (The shell game), w którym widzom oferuje się odgadnięcie, pod którym z naczyń znajduje się kulka.], a przesłuchiwany z Sumorokiem i innymi w tym czasie kręcił się wokół kieszeni.” Potwierdził to później sam Domaracki: w miasteczkach „grał w kulki, zabawiał ludzi, a jego kompani – Sumorok, Teynecki i inni – czyścili kieszenie ludziom stłoczonym wokół jego stoiska”. Swoją rolę w kradzieżach miał również wspomniany J. Teynecki: na jarmarkach pomagał innym kraść, negocjując ze sprzedawcami ceny towarów załadowanych na wozy i zasłaniając sobą kradnących. Sąd grodzki w Wilnie w wyroku szczegółowo wymienił przestępstwa Sumoroka, Domarackiego i Teyneckiego i stwierdził ich winę. Sąd orzekł, że osoby te przez kilkanaście lat zajmowały się wyłącznie kradzieżami, widziały w nich sposób na życie, wciągały w przestępstwa różne osoby i szkoliły je. Głównym dowodem było ich przyznanie się podczas przesłuchania. Sąd, opierając się na TLS XIV rozdz. art. 7 i ustawie z 1776 r. [fn: Miano na myśli ustawę sejmową z 1776 r. „Konwikcye w sprawach kryminalnych”, in: Volumina Legum, t. 8, Petersburg, 1860, s. 546–547. Ustawa ta zakazywała stosowania tortur w sprawach karnych, w takich sprawach nakazano opierać się na innych dowodach, w tym na przyznaniu się oskarżonego (propria oris confessio).], wszystkich trzech skazał na karę śmierci [fn: 1781 m. gruodžio 21 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4834, l. 82–88v. Sąd odrzucił prośbę skazanych o apelację. Kara została wykonana. W księdze dochodów i wydatków magistratu wileńskiego z lat 1781–1782 odnotowano wydatki w grudniu 1781 r. „dla stolarzy pracujących przy szubienicy” oraz wydatki w styczniu 1782 r.: dla pięciu pomocników kata, publicznego oskarżyciela „za egzekucję i odczytanie wyroku” oraz dla kata „za chłostę i powieszenie trzech osób”, LVIA, f. 458, ap. 1, b. 22, l. 18, 18v.]. Karę nakazano wykonać w miejscach przygotowanych przy trzech traktach wiodących do Wilna.
W sprawie rozpatrywanej w 1783 roku Helena Monkiewiczowa, twierdziła, że bracia Ignacy i Franciszek Waliccy, poddani proboszcza pobojskiego Adama Wolwerana, oraz Żydzi Mowsza (sądzony zaocznie) i Icek Izakowicze zajmowali się kradzieżami. W sądzie stwierdzono, że Waliccy kradli konie w okolicach Pobojska (wspomniano co najmniej pięć takich epizodów), a także skradli barany, słód i inne przedmioty (ubrania, tkaniny, wyroby mięsne), utrzymywali kontakty z innymi złodziejami. Icek Izakowicz okradł natomiast szlachcica mieszkającego w powiecie wiłkomierskim, któremu później musiał zapłacić 100 talarów, a obaj oskarżeni Żydzi okradli dzierżawcę karczmy w Varkalės i wyrządzili szkody innym osobom. Podobnie jak w poprzednio omawianych przypadkach, sąd nawet nie zażądał przysięgi oskarżycielskiej, uznając, że przedstawione dowody winy są wystarczające. Posługując się XIV rozdz. 2, 3 i 7 art. TLS [fn: TLS XIV rozdz. art. 2 omawiał sytuację, gdy o kradzież oskarżono wieś, a art. 3 regulował schwytanie złodziei w miastach władcy, konfrontacje w sądzie i karę śmierci dla tego, kto nie był w stanie wykupić się od skradzionych przedmiotów, Statut Wielkiego Xięstwa Litewskiego, s. 398–400.], sąd skazał wszystkich czterech oskarżonych (Mowsza Izakowicza zaocznie) na karę śmierci. Skazani mieli zostać powieszeni przy traktach prowadzących do Wilna: jeden za Zielonym Mostem przy trakcie do Wiłkomierza, drugi przy trakcie do Połocka, trzeci przy trakcie do Trok [fn: 1783 m. gegužės 10 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4834, l. 132–142v.].
Prawdopodobnie ostatni wyrok śmierci w sprawie o kradzież w sądzie grodzkim w Wilnie został ogłoszony w 1788 r. Żydowi Mowszy Szłomowiczowi. Po przesłuchaniu oskarżonego okazało się, że ten „różnie się błąkał” i zajmował się kradzieżami. Szłomowicz przyznał się, że najpierw ukradł „dużo żydowskich przedmiotów” Żydowi Rubinowi mieszkającemu na Antokolu, a później znacznie cenniejsze przedmioty Żydowi Eliahimowi mieszkającemu na Zarzeczu, które wywiózł na Kurlandię. W końcu we wrześniu 1787 r., ponownie w Wilnie, okradł dworek szlachcica Michała Juniewicza, a wśród skradzionych przedmiotów były trzy koszule. Sąd stwierdził, że Szłomowicz jest wielokrotnym przestępcą i złodziejem, który wyrządził wiele szkód, a ustawy (wymieniono XIV rozdz. 7, 14 i 15 art. TLS [fn: TLS XIV rozdz. art. 15 przewidywał karę śmierci dla podejrzanego, u którego znalezionoby podejrzane dowody kradzieży, Statut Wielkiego Xięstwa Litewskiego, s. 409–410.]) nakazują takich ludzi karać śmiercią. Sąd nakazał publicznemu oskarżycielowi i służącemu Juniewicza Aleksandrowi (bez nazwiska) złożenie przysięgi oskarżycielskiej, a Szłomowiczowi – karę śmierci [fn: 1788 m. balandžio 9 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4834, l. 313v–316v. Prośba Żyda o możliwość złożenia apelacji została odrzucona. Warto zauważyć, że nakaz złożenia przysięgi został wydany po raz pierwszy w drugiej połowie XVIII w. przy orzekaniu kary śmierci dla złodzieja. W wyznaczonym dniu przysięgę złożył tylko publiczny oskarżyciel, a służący Juniewicza nie stawił się w sądzie. Mimo to sąd uznał, że przysięga publicznego oskarżyciela jest wystarczająca i nakazał wykonanie wyroku śmierci, 1788 m. balandžio 17 d. Vilniaus pilies teismo sprendimas įrašytas bylų registre, LVIA, f. SA, b. 5008, l. 9–10v.].
Tak więc wszyscy skazani na śmierć przez sąd grodzki w Wilnie w drugiej połowie XVIII w. byli osobami wielokrotnie kradnącymi, a suma skradzionych przez nich przedmiotów niewątpliwie przekroczyła przewidzianą w TLS granicę czterech kop groszy, dlatego słusznie zasądzono im szubienicę. Tradycyjnie w Europie Zachodniej i w Wielkim Księstwie Litewskim sposobem wykonania kary śmierci dla złodziei było powieszenie [fn: Zob. szerzej: Gitana Zujienė, Mirties bausmė Lietuvos Didžiosios Kunigaikštystės bajoriškos teisės aktuose (XV–XVI a.), in: Lietuvos istorijos metraštis, 2015/2, Wilno, 2016, s. 5–32.]. Praktyka ta była przestrzegana również w sądzie grodzkim w Wilnie. Egzekucje przez ścięcie odbywały się w Wilnie na placu targowym przy ratuszu, natomiast szubienice, podobnie jak w innych częściach Europy, budowano poza miastem [fn: Jan Obst, Kat miasta Wilna, in: Litwa i Ruś. Miesięcznik ilustrowany, poświęcony kulturze, dziejom, krajoznawstwu, 1913, nr 1, s. 25–26.]. W dwóch przypadkach kary śmierci zostały orzeczone od razu dla trzech skazanych, wtedy trzeba było przygotować nawet kilka miejsc egzekucji – przy traktach prowadzących do Wilna. Egzekucje wykonywał kat miasta Wilna, który oprócz zwykłego rocznego wynagrodzenia (w analizowanym okresie wynosiło ono 300 złotych polskich) za wykonanie kary śmierci zazwyczaj otrzymywał również dodatkową zapłatę z kasy miejskiej.
Stosowanie kar cielesnych (chłosty, piętnowania) i honorowych (wydalenia z miasta). W analizowanym okresie sąd grodzki w Wilnie orzekł kary cielesne wobec osiemnastu osób skazanych za kradzieże. We wszystkich przypadkach skazani byli mężczyznami, z czego prawdopodobnie tylko jeden był nieletni. Warto zauważyć, że kradzież była chyba jedynym przestępstwem, za które kary chłosty w sądzie grodzkim w Wilnie orzekano również szlachcie (spotkały one co najmniej czterech szlachciców, a mogło ich być więcej, ponieważ przynależność stanowa nie wszystkich jest jasna) [fn: Badając praktykę sądu grodzkiego w Kownie, nie zaobserwowano przypadków stosowania tej kary wobec szlachty, zob. A. Stankevič, Viešųjų bausmių taikymas…, s. 212–214.]. Liczba uderzeń chłostą dla złodziei wahała się od 100 do 500 uderzeń: dla trzech osób – po 100 razy, dla siedmiu osób – po 200 razy, dla czterech osób – po 300 razy, dla dwóch osób – po 400 razy i dla dwóch kolejnych – po 500 razy (nie uwzględniono tu kar chłosty orzeczonych innym oskarżonym w sprawach o kradzież, ponieważ nie zostali oni ukarani konkretnie za kradzieże). Tylko w jednym przypadku nakazano, aby wykonanie kary było rozłożone na części: w 1786 r. skazany Wulf Judelowicz miał być chłostany dwukrotnie, za każdym razem otrzymując po 150 batów. Najwyraźniej we wszystkich innych przypadkach cała zasądzona kara miała być wykonana jednorazowo, ponieważ wyznaczano tylko jedną datę egzekucji.
Prawa WKL nie precyzowały zakresu kary chłosty. Z tego powodu ukształtowała się różnorodna i niekonsekwentna praktyka jej stosowania, co uniemożliwia omówienie przypadków w sprawach o kradzież inaczej niż w porządku chronologicznym. Już na sesji w sierpniu 1765 r. sądzono chłopa Benedykta Łukianowicza, który okradł w Oszmianie podwojewodę wileńskiego Aleksandrasa Horainasa [fn: 1765 m. rugpjūčio 6 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4831, l. 7–7v.]. W tym samym roku przed karnawałem podwojewoda musiał zatrzymać się na noc w karczmie w Oszmianie. Na noc do karczmy przyniesiono szkatułkę z pieniędzmi i sztabą srebra (ich wartość przekraczała 4 tysiące złotych polskich), którą zauważywszy Łukianowicz, znajdujący się w tym samym miejscu, ukrył się za piecem, a gdy wszyscy zasnęli, wyniósł szkatułkę. W drodze we wsi Nausėdai Łukianowicz ukradł jeszcze futro i siermięgę, jednak wkrótce został dogoniony i zatrzymany przez miejscowych chłopów. Oskarżyciel nie żądał dla oskarżonego kary śmierci, lecz po prostu kary według uznania sądu. Sąd grodzki w Wilnie, „poskramiając taką śmiałość i rozprzestrzenianie się kradzieży”, nakazał wychłostać człowieka spoza stanu szlacheckiego, zadając mu 200 batów.
Kolejnym chłopem sądzonym za kradzież był Antoni Kuźniarski, który w grudniu 1767 r. wyjechał z Wilna, rzekomo udając się do Kowna, ale po drodze ukradł konia i dwa woły od chłopa Franciszka Gławdelisa mieszkającego w posiadłości Jewie (należącej do Ogińskich) i sprowadził je do Wilna. Woły od razu sprzedał na targu za pięć i pół talarów, a konia zatrzymał. W poszukiwaniu bydła do Wilna przybył okradziony chłop z ekonomem posiadłości i Kuźniarski wkrótce został złapany. Sąd, biorąc pod uwagę, że było to pierwsze przestępstwo Kuźniarskiego, że był on torturowany i że skradzione zwierzęta zostały zwrócone, zwolnił oskarżonego od kary kryminalnej. Ponieważ jednak przyznał się do kradzieży, skazał go na 100 batów [fn: 1768 m. kovo 11 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4832, l. 83–86v.].
W 1768 r. złożono kilka oskarżeń przeciwko szlachcie: 13 października 1767 r. Wiktory Mejer wraz ze wspólnikiem, wybijając płytkę w piecu, przedostali się przez dziurę do wynajętego mieszkania Jana Godyckiego w Wilnie i wynieśli wiele różnych przedmiotów (szkatułkę z ubraniami i pieniędzmi, kiereję, strzelbę, pistolety itd.). Wkrótce Godyckiemu udało się ustalić przestępców. Otrzymawszy decyzję Trybunału Duchownego, przeszukał miejsce pobytu Mejera i odnalazł przedmioty wycenione na 11 czerwonych złotych. Trybunał Duchowny, po przesłuchaniu podejrzanego, przekazał sprawę do sądu grodzkiego w Wilnie, ale ten nie był skłonny do wydania wyroku śmierci. Posłużył się następującą argumentacją: nie przedstawiono faktów, że Mejer wcześniej kradł; skradzione przedmioty, z wyjątkiem 4 czerwonych złotych, zostały zwrócone; sąd, opierając się na TLS XIV rozdz. art. 3, „musi być bardziej skłonny do uwolnienia”. Na tej podstawie oskarżony został zwolniony od kary kryminalnej. Mejer tłumaczył się, że przestępstwo popełnił z powodu pijaństwa i namówiony przez innych, jednak sąd odpowiedział – jego przestępstwo jest udowodnione, a po kradzieży odważył się ukrywać przestępstwo. Za to został skazany na 200 batów [fn: 1768 m. gegužės 25 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4832, l. 90–91.].
W tym samym roku Jakub Dowsin, strażnik z Upity, oskarżył innego szlachcica, Antoniego Hryniewicza, o kradzież konia w jego posiadłości od Żyda we wrześniu 1768 r. Chociaż konia udało się odzyskać dzięki przyjaciołom, straty poniesione z powodu jego poszukiwań nie zostały wynagrodzone, dlatego Dowsin, słysząc także o innych kradzieżach dokonanych przez Hryniewicza, postanowił utrzymać oskarżenie w sądzie. Sąd jednak nie orzekł dla Hryniewicza żądanej kary kryminalnej. Zdecydowano, że Dowsin zgodził się potwierdzić przysięgą jedynie kradzież konia, a ponieważ nie udowodniono innych, tę uznano za pierwszą. Jednakże, aby odstraszyć od dalszych przestępstw, Hryniewicza skazano na 300 batów [fn: 1769 m. kovo 18 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4832, l. 105–106. Nie wiadomo, czy kara została wykonana, Hryniewicz złożył apelację do Trybunału Głównego Litewskiego, a sąd mu na to zezwolił.].
Michał Eliasz Laskowski, skarbnik brzeski, w 1763 r. uzgodnił z rektorem kolegium pijarów w Wilnie, księdzem Kazimierzem Kruszewskim, pozostawienie do przechowania w klasztorze pijarów w Wilnie skrzyni ze swoimi rzeczami. Po pewnym czasie sługa rektora Franciszek Głuchowski znacznie się wzbogacił, zaczął kupować drogie przedmioty i trwonić pieniądze. Przyczyna szybko się wyjaśniła – Laskowski stwierdził brak dużej sumy, która znajdowała się w skrzyni (230 czerwonych złotych i 880 tymfów). Chciał, aby szkodę pokryli pijarzy, ale ci stanowczo zaprzeczali swojej odpowiedzialności, twierdząc, że nie zostali uprzedzeni o pieniądzach w skrzyni, a osoba, która je ukradła, jest znana, i od niej należy dochodzić odszkodowania. Żadna ze stron procesu nie żądała dla Głuchowskiego kary kryminalnej, dlatego w 1770 r. sąd z własnej inicjatywy i w celu „aby takie przestępstwa nie pozostały bezkarne” orzekł mu karę 100 batów [fn: 1770 m. rugsėjo 27 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4832, l. 123v–127.].
W 1771 r. ekonom z gminy Bujwidze, Piotr Brzozowski, dążył do skazania na karę śmierci Dominika Anuszkowskiego, zwanego także Wereszczyńskim. Twierdzono, że Anuszkowski żył z kradzieży, a jako dowody przedstawiono listy od różnych osób i wydane zaświadczenia. Sąd orzekł, że dowody te są niewystarczające, a oskarżony do tej pory nie był karany. Sąd stwierdził jedynie obecność oskarżonego na miejscu kradzieży i kradzież koni (później zwróconych). Za te przestępstwa orzeczono mu karę 200 batów [fn: 1771 m. rugsėjo 11 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4832, l. 137–138.]. Sąd zaznaczył, że orzekając karę, kierował się XIV rozdz. art. 3 TLS [fn: Ten artykuł nie wspominał o karze chłosty. Prawdopodobnie oparto się na zasadzie, że sąd, rozważywszy przedstawione dowody, „w sprawach wątpliwych powinien być bardziej skłonny do uwolnienia niż do ukarania”, Statut Wielkiego Xięstwa Litewskiego, s. 400.].
Na sesji we wrześniu 1780 roku, z oskarżenia Szymona Bonczewskiego, sądzono szlachcica Kazimierza Janczewskiego. Ten, przesłuchiwany, przyznał się do kradzieży dwóch wołów od poddanego proboszcza z Ławaryszek, a kolejnych dwóch od chłopa proboszcza z Podbrzezie, a mieszkając na Antokolu u pana Taločkasa, myślał o kradzieżach jako o sposobie na życie. Opierając się na przyznaniu się oskarżonego i powołując się na XIV rozdz. art. 7 TLS, sąd ukarał Janczewskiego – skazał go na 500 batów [fn: 1780 m. rugsėjo 21 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis (įrašytas prie ieškinio taktinių bylų registre), LVIA, f. SA, b. 5042, l. 113v.].
W 1781 r. sądzony był Szaja Mowszowicz, Żyd, właściciel karczmy w posiadłości Ślepa Korzyść, którego Antanas Galinskis, koniuszy, oskarżył o kradzieże i handel skradzionymi przedmiotami. Z dworu Rakonių skradziono różne przedmioty, a właściciele posiadłości Galinskiai byli przekonani, że Mowszowicz zawiózł skradzione delię, kiereję i futra do Wilna, gdzie sprzedał je miejscowym Żydom (ci również zostali wezwani do sądu). Karczmarz został zatrzymany po tym, jak znaleziono u niego skradziony kocioł. Sąd stwierdził, że udowodniono, iż Mowszowicz prowadził działalność przestępczą, znaleziono u niego skradziony kocioł, a ponadto sam przyznał się do kupowania skradzionych przedmiotów o mniejszej wartości od żołnierza armii rosyjskiej, zakwaterowanego w pobliżu. Za to sąd postanowił ukarać go 300 batami [fn: 1781 m. rugsėjo 25 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4834, l. 75–79v.], ale nie podał żadnych odniesień do artykułów prawnych [fn: Wszyscy uczestnicy sprawy złożyli apelację od decyzji, Trybunał Główny Litewski decyzją z 30 stycznia 1782 r. utrzymał tę samą karę dla Mowszowicz – 300 uderzeń rózgami, wykonaną na targu w Wilnie 1 lutego, dziennik litewskiej kadencji Trybunału Głównego Litewskiego z lat 1781–1782, spisany przez rotmistrza smoleńskiego Faustyna Ciapińskiego, Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, f. Zbior Branickich z Suchej, b. 58/74, l. 179–183.].
W omawianej już sprawie, pod koniec 1781 roku, kilku osobom skazanym na karę śmierci, kilku innym złodziejom orzeczono kary chłosty. Byli to Kazimierz Narkiewicz, Andrzej Kuczbayko, Dominik Kuszelewski, Tomasz Dworzecki i Michał Witwicki. Narkiewicz był dość doświadczonym złodziejem, ale niezbyt mu się wiodło – w swoim życiu był chłostany co najmniej trzy razy, a także więziony w wileńskim ratuszu. Opowiadał, że początkowo najczęściej kradł z kieszeni, pracując razem z braćmi Teyneckimi, a później, po chłostach, nie miał już tyle odwagi, aby sam kraść, dlatego towarzyszył Sumorokowi i Domarackiemu, pomagając im na różne sposoby. Kuczbayko przyznał się, że sam kradł (głównie z kieszeni ludzi – pieniądze i chusty), a także towarzyszył innym złodziejom, pomagał im kraść i za to otrzymywał część nagrody. Witwicki przyznał się jedynie do towarzyszenia złodziejom, od których kilka razy otrzymał część łupu, a Kuszelewski i Dworzecki zaprzeczyli wszelkim oskarżeniom o udział w kradzieżach (Teynecki w przesłuchaniu zeznał, że „Kuszelewski głównie pracuje przy wozach”). W wyroku wina wszystkich tych oskarżonych nie była szczegółowo opisana, po prostu stwierdzono, że zostali oskarżeni przez innych i sami przyznali się, że w Wilnie na targach pomagali innym kraść, a także sami byli kieszonkowcami (wyciągali pieniądze, chusty i „różne przedmioty”). Z powodu tej działalności na dłuższy czas odstąpili od zwykłych prac i z tego się utrzymywali. Za to zasługiwali na kary „i aby podobna samowola się nie powtarzała”, orzeczono pokazowe kary cielesne, różnicując je według stopnia przewinienia: K. Narkiewiczowi 500 uderzeń, A. Kuczbayce 400 uderzeń, M. Witwickiemu 300 uderzeń, a D. Kuszelewskiemu i T. Dworzeckiemu po 200 uderzeń [fn: 1781 m. gruodžio 21 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4834, l. 82–88v.].
Kolejną karę cielesną sąd grodzki w Wilnie orzekł w sprawie o kradzież, w której sądzony był Jakub Bulikowski (jego przynależność stanowa nie została podana). Okazało się, że dwukrotnie okradł dzierżawcę karczmy w Ponarach, chłopa Jana Jurgielewicza, a od innego chłopa, Marcina Wołodzkiewicza, ukradł woła o wartości 10 talarów. Wina Bulikowskiego nie budziła wątpliwości, został schwytany z dowodem rzeczowym, a ponadto miał reputację złodzieja. Sąd orzekł, że poszkodowani są bliżsi przysiędze, dlatego nakazał im ją złożyć, a Bulikowskiego, powołując się na XIV rozdz. art. 7 TLS, ukarał 400 uderzeniami rózgami [fn: 1782 m. gegužės 6 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4834, l. 108–109v. W dniu składania przysięgi osiągnięto porozumienie – Bulikowski zwolnił poszkodowanych z przysięgi, a ci darowali mu karę cielesną.].
Pod koniec 1783 roku sądzono Kazimierza Zdanowicza spoza stanu szlacheckiego, który ukradł pieniądze ukryte w „kieszeniach” powozu woźniczego. Sąd orzekł, że pieniądze były niewłaściwie ukryte, a Zdanowicz popełnił przestępstwo po raz pierwszy, dlatego orzekł mu niewielką karę – 100 batów, która miała zostać wykonana w więzieniu [fn: 1783 m. gruodžio 20 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis (įrašytas prie ieškinio taktinių bylų registre), LVIA, f. SA, b. 5006, l. 38, 39.].
W 1784 r. publiczny oskarżyciel sądowy w sądzie grodzkim w Wilnie wniósł oskarżenie o kradzież przeciwko szlachcicowi Mateuszowi Pruskiemu [fn: 1784 m. gegužės 27 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4834, l. 185–187.]. W sprawie nie wskazano, co Pruski ukradł, ale został złapany na miejscu przestępstwa i przyznał się do kradzieży. Oskarżony poprosił o zwolnienie z kary, powołując się na to, że przestępstwo popełnił po raz pierwszy i przez jakiś czas był więziony. Sąd jednak odpowiedział: ustawy pozwalają na złożenie przysięgi uniewinniającej osobie, która po raz pierwszy jest oskarżona bez poważnych dowodów i nie została złapana na miejscu przestępstwa. Natomiast Pruskiego, jako złodzieja, choć po raz pierwszy dopuścił się przestępstwa, ustawa nakazuje ukarać „surowo”, w tym przypadku uwięzienie nie jest wystarczającą karą. Został skazany na 200 uderzeń batami.
Ostatnia znana sprawa, w której sąd grodzki w Wilnie orzekał kary chłosty dla złodziei, była rozpatrywana w 1786 r. Dotyczyła ona wyniesienia towarów ze sklepu wileńskiego kupca Steponasa Domanskisa, w którym handlowano różnymi tkaninami i ubraniami. Okazało się, że sklepikarz Jakub Karolewicz, namówiony przez wileńskiego Żyda V. Judelovičiusa, pozwolił mu potajemnie wynieść ze sklepu różnego rodzaju tkaniny (w tym jedwab), chusty, skarpety. Ponadto wymyślono oszustwo: wileńskiemu przekupniowi sprzedano jedwabne tkaniny Domanskisa, a ich właścicielem i kupcem ze Słucka podał się szwagier Judelovičiusa, Dawid Szepszelowicz. W ten sposób Domanskisowi wyrządzono szkodę na gigantyczną sumę – 4877 złotych i 5 groszy. Powód żądał dla V. Judelovičiusa kary śmierci, powołując się na XIV rozdz. art. 7, który mówił o schwytaniu z łupem, a także na art. 14 tego samego rozdziału, który przewidywał najwyższą karę za okradzenie spichlerza, żądając zrównania sklepu ze spichlerzem. Sąd jednak postanowił ukarać oskarżonego łagodniej, uzasadniając to odniesieniami do kilku artykułów XIV rozdz.: art. 3, który zaleca sądowi raczej uwolnić niż ukarać śmiercią; art. 15, który przewiduje karę śmierci tylko „za trzecim razem”, i wreszcie art. 7, który za drugą kradzież, nawet przedmiotu o niewielkiej wartości, przewiduje „chłostę przy słupie”. Żydowi orzeczono chłostę, rozłożoną na części (dwukrotnie po 150 uderzeń rózgami), kara miała zostać wykonana przez kata „w zwykłym miejscu” w dni targowe, tj. 12 i 16 maja tego samego roku [fn: 1786 m. gegužės 9 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4834, l. 244–253v. Sąd odrzucił prośbę Judelovičiusa o apelację. Ponieważ wyznaczone przysięgi zostały złożone dopiero 15 maja, pierwsze bicie Judelovičiusa odbyło się dopiero 16. Drugie, za zgodą Domanskisa, zostało przełożone na 27 maja.]. Karę orzeczono również Karolewiczowi. Sąd uwzględnił jego młody wiek (dokładny wiek nie został podany, prawdopodobnie był nieletni) oraz fakt, że było to jego pierwsze przestępstwo, opierając się na materiale śledczym i powołując się na XIV rozdz. art. 11 (który mówił o karaniu małoletnich złodziei), i „aby [ten] w przyszłości był uczciwszy i ostrożniejszy”, skazał go na 200 uderzeń rózgami.
Omówiona kara cielesna wymierzana złodziejom w orzeczeniach sądu grodzkiego w Wilnie prawie zawsze była określana jako chłosta rózgami, ale kilka razy użyto również innych terminów – w 1781 r., podczas procesu Żyda Sz. Mowszowicza, wspomniano o miotłach, a w 1784 r., podczas procesu szlachcica M. Pruskiego – o batogach. Prawie we wszystkich przypadkach wskazano, że kara ma być wykonana „w zwykłym miejscu” w Wilnie, tylko rzadko precyzowano, że jest to miejsce przy ratuszu. W jednym przypadku (wspomniany M. Pruski) kara miała być wykonana na placu zamkowym. Zazwyczaj kara ta była wykonywana przy pręgierzu, sąd grodzki w Wilnie czasami nawet o nim wspominał, ale najczęściej nie precyzował tych okoliczności. Jeden raz – w 1765 r., podczas procesu B. Łukianowicza, nakazano wykonać tę karę przy dybach. Wykonawcą kary prawie zawsze był kat wileński. Wyjątek zrobiono tylko w kilku przypadkach: w sprawie złodzieja M. Pruskiego kara, pod nadzorem publicznego oskarżyciela sądowego, miała zostać wykonana przez żołnierzy załogi zamkowej w Wilnie, a w 1786 r., po skazaniu J. Karolewicza, nakazano, aby karę wykonał inni więźniowie w miejscu uwięzienia (tj. w więzieniu załogi zamkowej w Wilnie). W więzieniu miała być również wykonana kara orzeczona w 1783 r. K. Zdanowiczowi, ale sąd nie wskazał jej wykonawcy. Data wykonania kary zazwyczaj wyznaczana była na trzeci dzień po orzeczeniu.
W drugiej połowie XVIII w. w praktyce Trybunału Głównego Litewskiego przy obliczaniu kop groszy wymienionych w TLS przyjmowano, że jedna kopa groszy równa się dwóm i pół złotym polskim (jeden złoty polski składał się z 30 groszy) [fn: Analogicznie: Gintautas Sliesoriūnas, Lietuvos istorija, t. VI: Lietuvos Didžioji Kunigaikštystė XVI a. pabaigoje – XVIII a. pradžioje (1588–1733 m.), Wilno, 2015, s. 198.]. Tak więc suma czterech kop groszy była równa dziesięciu złotym polskim. Prawie we wszystkich omówionych wcześniej przypadkach suma łupu złodziei znacznie przekraczała granicę dziesięciu złotych, dlatego zgodnie z prawem oskarżonym powinna była zostać orzeczona kara śmierci. Symptomatyczne jest, że orzekając kary chłosty złodziejom, sąd grodzki w Wilnie prawie nigdy nie uzasadniał swojego wyboru odpowiednimi artykułami TLS, a gdy to robił – zazwyczaj powoływał się na XIV rozdz. art. 7, który przewidywał taką karę dla tych, którzy ukradli przedmioty o wartości do czterech kop groszy (mimo że nie odpowiadało to okolicznościom sprawy). Zatem sąd orzekał karę łagodniejszą niż przewidziana w ustawach, jednak z drugiej strony surowość jej zwiększała duża liczba orzekanych uderzeń rózgami [fn: Dla porównania można wspomnieć, że w XVIII w. liczba chłost orzekanych przez sąd grodzki w Krakowie wynosiła od 30 do 300, Tomasz Adamczyk, System kar w prawie ziemskim na przykładzie orzecznictwa sądu grodu krakowskiego w XVIII wieku, in: Culpa et poena: z dziejów prawa karnego, Kraków, 2009, s. 175. Liczba chłost orzekanych przez sąd grodzki w Kownie w drugiej połowie XVIII w. nie przekraczała 400 uderzeń (dla złodziei – 300 uderzeń), a jednorazowo wykonywano nie więcej niż 150 uderzeń, Adam Stankevič, Viešųjų bausmių taikymas…, s. 212, 214.]. Należy również podkreślić wysoki stopień arbitralności sędziów w takich sprawach – za podobną kradzież złodzieje mogli otrzymać różną liczbę uderzeń rózgami.
Ośmiu osobom skazanym na kary cielesne orzeczono również kary dodatkowe. Dwie osoby (B. Łukianowicz, V. Judelovičius) miały zostać piętnowane jako złodzieje – na ich karkach wypalono znak szubienicy (w przypadku Judelovičiusa zaznaczono, że ma to służyć temu, aby był znany jako oszust i nie mógł już namawiać innych do przestępstwa). Po wykonaniu kary chłosty z miasta miało zostać wygnanych osiem osób: w 1765 r. skazany B. Łukianowicz, pod koniec 1781 r. skazani K. Narkiewicz, A. Kuczbayko, M. Witwicki, D. Kuszelewski i T. Dworzecki (w wyroku wskazano, że ma to zapobiec dalszym szkodom wyrządzanym przez tych złodziei), w 1784 r. skazany M. Pruski (w wyroku motywowano: aby skazany złodziej swoim przykładem nie zgorszył innych ludzi i nie popełnił nowych przestępstw w mieście) oraz w 1786 r. skazany V. Judelovičius. Piętnowanie i wygnanie z miasta były typowymi dodatkowymi karami stosowanymi wobec złodziei, zarówno na Litwie, jak i w Polsce [fn: Por. Hubert Łaszkiewicz, Kary wymierzone przez sąd miejski w Lublinie w drugiej połowie XVII wieku, in: Czasopismo Prawno-Historyczne, 1989, t. XLI, zesz. 2, s. 139–142; Marian Mikołajczyk, Przestępstwo i kara w prawie miast Polski południowej XVI–XVIII wieku, Katowice, 1998; T. Adamczyk, System kar…, s. 174, 181 (ciekawe, że autorowi udało się znaleźć tylko dwa przypadki piętnowania złodziei orzeczone przez sąd grodzki w Krakowie i trzy przypadki wygnania, wszystkie datowane na pierwszą połowę XVIII w.); Adam Stankevič, Viešųjų bausmių taikymas…, s. 214.]. Z drugiej strony, jako kary dodatkowe zostały orzeczone tylko części skazanych w sprawach o kradzież.
Stosowanie kary więzienia. Trzeci Statut Litewski nie przewidywał stosowania kar wieży dla złodziei, a sąd grodzki w Wilnie nie orzekał takich kar skazanym w sprawach o kradzież. Jednakże 11 stycznia 1782 r. ukazał się uniwersał Rady Nieustającej, który był zwieńczeniem wysiłków Stanisława Augusta, władcy Rzeczypospolitej Obojga Narodów, w walce z powszechnym stosowaniem kary śmierci w sądach polskich i litewskich. Nakazywał on wysyłanie do więzienia w Kamieńcu Podolskim w Polsce skazanych, którym orzeczono kary więzienia od jednego roku do dożywotniego pozbawienia wolności [fn: Aleksander Czaja, Między tronem, buławą a dworem petersburskim. Z dziejow Rady Nieustającej 1786–1789, Warszawa, 1988, s. 245–246.]. I choć uniwersał nie miał mocy ustawy, a prawo litewskie nie przewidywało kary więzienia, wkrótce sądy szlacheckie zaczęły ją stosować. W procesach złodziei w sądzie grodzkim w Wilnie kara ta została zastosowana tylko raz – na sesji w marcu 1782 r., kiedy to miała miejsce głośna sprawa, w której skazano łącznie dziewięciu złodziei, wszyscy oni zostali skazani na kary więzienia o różnej długości [fn: 1782 m. kovo 22 d. Vilniaus pilies teismo nuosprendis, LVIA, f. SA, b. 4834, l. 95–99v.].
Co najmniej pięciu oskarżonych było powiązanych ze złodziejami skazanymi w grudniu 1781 r. Wśród nich był Jan Eliaszewicz, którego staż w kradzieżach sięgał kilkunastu lat. Opowiedział o różnych epizodach swoich kradzieży, za które wielokrotnie był zatrzymywany i chłostany. Ożenił się z wdową mieszczanką i zamieszkał w Wilnie, gdzie zaczął świadczyć usługi gastronomiczne, prowadził karczmę, skupował skradzione przedmioty od rosyjskich żołnierzy, a później wraz z innymi złodziejami brał udział w kradzieżach z domów mieszkańców Wilna (wynosili przez okno skrzynie, ubrania, różne narzędzia, mąkę). Co jakiś czas musiał opuszczać Wilno i zajmować się wynajmem karczm w różnych miejscach w okolicach Wilna. W końcu musiał pracować na różnych jarmarkach – kradł zarówno bezpańskie konie z wozami, jak i z kieszeni ludzi. Michał Sowicki był ochrzczonym Żydem, który twierdził, że utrzymywał się z pracy własnych rąk (był kucharzem), służył różnym osobom. Sformułowane przez publicznego oskarżyciela zarzuty początkowo negował, ale obciążały go zeznania innych złodziei, przede wszystkim opowieści Sumoroka o ich wspólnej kradzieży z wozu pod Rzeszą, a także o wspólnym podróżowaniu i kieszonkowych kradzieżach na jarmarkach, kradzieży konia z wozem i kradzieży ze spichlerza. Przynależność do gangu złodziei negował również Piotr Czarniewski, twierdząc, że zajmował się służbą wojskową i szewstwem. Jednak obciążały go zeznania Sumoroka i Domarackiego: pierwszy opowiadał o udziale Czarniewskiego w kieszonkowych kradzieżach w Šatės i Skopiszkacg, a drugi – o kradzieżach w Widzach. Dwoma innymi oskarżonymi byli Antoni Janowski i Antoni Narkiewicz. Obaj brali udział w kradzieżach dokonanych w Nowym Mieście, kradzieży koni z wozami i kradzieży ze spichlerza. W podziale łupów Janowskiemu przypadł skradziony koń, którego sprzedał Żydowi mieszkającemu w Śnipiszkach. Później koń został rozpoznany, a Janowski uwięziony. Kolejny koń przypadł Narkiewiczowi, i ten również został rozpoznany, a złodziej trafił do więzienia.
O związkach innych oskarżonych z tymi złodziejami brakuje informacji, wydaje się, że działali oni osobno. Samotnie działał bez wątpienia Daniel Borodzicz, który, jak się wydaje, specjalizował się w kradzieżach z kościołów (podróżował po Litwie i Polsce, odwiedzał Częstochowę). W trakcie rozpatrywania sprawy okazało się, że 2 lutego 1782 r. ukradł srebrny relikwiarz z Kościół Świętego Jana, a został zatrzymany po tym, jak rozbiwszy go, próbował sprzedać wileńskiemu złotnikowi Joselisowi. Za to spędził kilka tygodni w wileńskim więzieniu załogi, został wychłostany rózgami i zwolniony. Wkrótce został zatrzymany za kradzież kilku ubrań w Wilnie, tym razem osadzony w więzieniu miejskim i ponownie wychłostany. Tego samego dnia, gdy został zwolniony z więzienia miejskiego, przybył do wileńskiego kościoła dominikanów, gdzie z ołtarzy zdjął dwa srebrne krzyżyki z łańcuszkami. Tym razem uciekł z miasta, po drodze sprzedał łańcuszki nieznanemu Żydowi, a wpadł w Ejszyszkach.
Kazimierz Janczewski w 1780 r. za kradzież czterech wołów został już skazany przez sąd grodzki w Wilnie na publiczną karę chłosty, wówczas orzeczono mu aż 500 uderzeń rózgami. Jednak to go nie nauczyło – po wyjeździe z Wilna przez jakiś czas służył u proboszcza w rejonie poswolskim, ale później postanowił wrócić do Wilna. Po drodze ukradł konia, a także okradł spichlerz, wyniósł różne ubrania, tkaniny i skóry. Został schwytany na przedmieściach Wilna i uwięziony.
Natomiast Jan Bohdanowicz został aresztowany po tym, jak okradł w Wilnie, na ulicy Rūdninkų, niezamknięte mieszkanie, w którym zatrzymał się szlachcic o nazwisku Rogowski, wyniósł zegarek, kilka ubrań, pas, czapkę, pistolety, torbę strzelecką, kurtkę, płaszcz. Został zatrzymany, gdy ubrany w skradzione ubrania odwiedzał targ. W sądzie tłumaczył, że zrobił to z powodu niedostatku, jednak ujawniono inne niekorzystne dla niego fakty: wcześniej przez rok był więziony w wileńskim więzieniu garnizonowym pod zarzutem kradzieży zegarka, z którego uciekł wraz z pilnującym go żołnierzem, w Borysowie okradł Żyda, a później w 1781 r. za kradzież w Wilnie z pałacu metropolity w Wilnie ponownie więziony od Środy Popielcowej do Bożego Narodzenia. Po dwóch tygodniach od wyjścia z więzienia znowu wpadł. Jego wspólnikiem był Andrzej Woytkiewicz. Chociaż przesłuchiwany uparcie zaprzeczał wszystkim zarzutom, wszędzie towarzyszył Bohdanowiczowi i miał skradzione przedmioty, które później mu odebrano. Okazało się również, że raz już był więziony po zauważeniu u niego skradzionych przedmiotów (srebrny zegarek, żupan, pas i czapka), ale zdołał uciec z więzienia.
W wyroku sąd stwierdził udowodnioną winę wszystkich i uznał ich za godnych „przykładnej kary”. Podejrzani próbowali uniknąć kar, twierdząc, że są osobami pochodzenia szlacheckiego, a takim, jeśli nie przyznają się do kradzieży, prawo rzekomo pozwala na trzykrotne złożenie przysięgi uniewinniającej, i dopiero za czwartym razem nakazuje orzec karę. Jednak opinia publicznego oskarżyciela była przeciwna – twierdził on, że oskarżeni podczas przesłuchania przyznali się do popełnienia przestępstw, dlatego poprosił o orzeczenie dla nich kar przewidzianych w TLS dla złodziei. Sąd orzekł, że oskarżeni nie zasługują na karę śmierci, ale nie mogą też zostać zwolnieni bez kary. W wyroku stwierdzono, że pięciu oskarżonych nie tylko jest złodziejami, ale także nie ma możliwości ich poprawy. Orzekając karę, sąd oparł się na wspomnianym uniwersale Rady Nieustającej i proporcjonalnie do przestępstw oskarżonych orzekł Borodziczowi, Eliaszewiczowi, Bohdanowiczowi, Sowickiemu i Janczewskiemu kary dożywotniego więzienia, Narkiewicza i Janowskiego ukarał 10 latami więzienia, Woytkiewicza – 5 latami, a Czarniewskiego – 3 latami. A na odbycie kary skazani mieli zostać wysłani do Kamieńca Podolskiego [fn: Sąd grodzki w Wilnie odrzucił prośbę skazanych o możliwość złożenia apelacji.].
Jak już wspomniano, był to jedyny przypadek zastosowania tej kary w sprawach o kradzież. Już wkrótce sąd grodzki w Wilnie powrócił do „tradycyjnych” kar i ponownie zaczął orzekać złodziejom szubienice lub chłosty. Przyczyny zastosowania kary więzienia w omawianej sprawie można się jedynie domyślać. Powieszenie trzech złodziei w Wilnie w styczniu 1782 r. było niewątpliwie wydarzeniem wyjątkowym, ponieważ tak liczne egzekucje były tu rzadkością [fn: Por. Andrzej Karpiński, Wileńscy „mistrzowie sprawiedliwości” w drugiej połowie XVII i w początkach XVIII w., in: Gospodarka, społeczeństwo, kultura w dziejach nowożytnych. Studia ofiarowane Pani Profesor Marii Boguckiej, red. A. Karpiński, E. Opaliński, T. Wiślicz, Warszawa, 2010, s. 395–398.]. Nie jest jasne, jakie emocje wywołało to w społeczeństwie, ale być może sędziowie spotkali się z pewną presją lub krytyką z powodu swojej decyzji. Dlatego w marcu 1782 r. sąd zdecydował się na łagodniejsze kary, niezwiązane z pozbawieniem życia, a sędziom pomógł w tym uniwersał Rady Nieustającej. Z drugiej strony, szerszemu zastosowaniu tej kary, jak się wydaje, przeszkadzały niejasności i problemy związane z jej wykonaniem (tj. z transportem więźniów, ich utrzymaniem, a później także z przepełnieniem tego więzienia).
Uwagi końcowe. W drugiej połowie XVIII w. sąd grodzki w Wilnie orzekł kary publiczne wobec 36 złodziei (we wszystkich przypadkach byli to mężczyźni, w tym jeden – K. Janczewski – ukarany dwukrotnie). Najczęściej (49% przypadków) orzekano im karę chłosty rózgami (epizodycznie chłosty batogami) (18 przypadków), czasem wraz z dodatkowymi karami wygnania z miasta (8 przypadków) i piętnowania (2 przypadki). Dziesięciu złodziejom (27%) orzeczono karę śmierci, która, jak zwykle w takich sprawach, miała zostać wykonana na szubienicy. Dziewięciu złodziejom (24%) orzeczono kary więzienia na czas określony (od 3 do 10 lat) lub nieokreślony (dożywotnie pozbawienie wolności), które miały być odbywane poza granicami WKL – w Kamieńcu Podolskim. Zatem w sprawach o kradzież sąd grodzki w Wilnie stosował dość surowe kary, opierając się zasadniczo na odpowiednich normach TLS, a także, jak się wydaje, częściowo na tradycji rozpatrywania takich spraw (w przypadkach, gdy zamiast przewidzianej kary śmierci orzekano karę chłosty). Wyjątkiem było zastosowanie kar więzienia nieprzewidzianych w ustawach WKL, jednak w tym przypadku miało ono charakter jedynie epizodyczny – zastosowano je w jednym tylko wyroku. Omówiona sytuacja niewiele różniła się od praktyki sądów miejskich w sąsiedniej Polsce w analogicznych sprawach. Jak ustalił Marcin Kamler, sądy miejskie w Krakowie, Lublinie i Poznaniu w drugiej połowie XVI i w pierwszej połowie XVII w. w sprawach o kradzież najczęściej stosowały kary śmierci (45% przypadków) i chłosty (46% przypadków), przy czym ta ostatnia zazwyczaj była połączona z innymi karami – wygnaniem z miasta, rzadziej obcięciem ucha [fn: Marcin Kamler, Złoczyńcy. Przestępczość w Koronie w drugiej połowie XVI i w pierwszej połowie XVII wieku (w świetle ksiąg sądowych miejskich), Warszawa, 2010, s. 364.]. Inne badanie wykazało, że sąd miejski w Lublinie w drugiej połowie XVII w. najczęściej stosował karę chłosty wobec złodziei (została ona orzeczona w 52,4% wszystkich wyroków, ale najczęściej wraz z wygnaniem z miasta, czasem obcięciem ucha lub piętnowaniem). Kara śmierci orzeczona została w około 20% przypadków skazanych w sprawach o kradzież, ale aż w 48,4% tych, którzy dokonali kradzieży z włamaniem do pomieszczeń [fn: H. Łaszkiewicz, Kary wymierzone przez sąd miejski w Lublinie…, s. 141.]. Dość wyraźnie różniła się tylko liczba uderzeń rózgami wymierzanych złodziejom przez sądy szlacheckie i miejskie, która w sądach szlacheckich była znacznie większa. Filozofowie epoki oświecenia zamiast stosowania kar cielesnych (głównie kary śmierci) proponowali karę więzienia (pozbawienia wolności), która pozwoliłaby na realizację nowo zdefiniowanego celu represji karnej – resocjalizację przestępcy, a także na wdrożenie zasad proporcjonalności kary do przestępstwa i utylitaryzmu kary (poprzez wykorzystanie skazanych do pracy) [fn: Adam Lityński, Między realizmem a utopią. Rzecz o humanitarystach oświecenia, in: Studia z historii państwa, prawa i idei, prace dedykowane profesorowi Janowi Malarczykowi, red. A. Korobowicz, H. Olszewski, Lublin, 1997, p. 243.]. W wyrokach sądu grodzkiego w Wilnie w sprawach o kradzież zasady te (z wyjątkiem jednego przypadku) zasadniczo nie były realizowane. Co prawda, czasem sąd wspominał o możliwości poprawy oskarżonego, ale nie było to związane z rozprzestrzenianiem się idei oświecenia. Główne cele kary nadal stanowiły przywrócenie sprawiedliwości i prewencja przestępczości. Aż 23 z 36 (64%) skazanych miało zostać w różnym stopniu wyeliminowanych ze społeczeństwa (10 pozbawionych życia, 8 wygnanych, 5 więzionych dożywotnio), dlatego o resocjalizacji w tym przypadku nie ma nawet co mówić. Prawdopodobnie nie była również realizowana zasada proporcjonalności kary, gdy w podobnych sprawach skazanym orzekano nierówną liczbę uderzeń rózgami. Wszystko to najprawdopodobniej można wyjaśnić przywiązaniem społeczeństwa do własnego prawa (zwłaszcza Trzeciego Statutu Litewskiego) oraz do ukształtowanej przez wieki pewnej praktyki sądowej.